Dodaj do ulubionych

Wynajme brzuch na 9 miesiecy

25.04.08, 00:01
"31-letnia Elżbieta Szymańska, rozwodząca się właśnie z mężem.
Matka dwóch synów, chce założyć agencję pośredniczącą między
kobietami zamierzającymi poddać się zabiegowi in vitro a
zastępczymi matkami.

Cena, jaką są skłonni zapłacić za zastępcze macierzyństwo, jest
niebagatelna: wynosi zazwyczaj od 15 do 25 tys. euro."

Przeczytajcie wywiad z pania, ktora okresla sie jako 'inkubator':
tnij.com/F0X6

Noi co wy na to?
Obserwuj wątek
    • goblin.girl Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 25.04.08, 07:29
      Nie wiem... dużo zależy od tego, do jakiego stopnia ludzie są zdesperowani i jak
      daleko są w stanie się posunąć, żeby mieć biologicznie własne dziecko.
      Nie wiem też, czy rzeczywiście można nie zbudować więzi z dzieckiem, które się
      nosi przez 9 miesięcy, bywały przypadki, które pokazują, że różne z tym bywa.
      Nie wiadomo, czy taki brak więzi z matką w okresie płodowym miałby wpływ na
      późniejszy rozwój dziecka. Wiem na pewno, ze ani ja nie chciałabym świadczyć
      takich usług, ani nie zdecydowałabym sie na skorzystanie.
      Może takie kwestie powinny być prawnie uregulowane, chociaż widzę sporo
      problemów - co jeśli np. wynajęta matka poroni ciąże, albo dziecko urodzi sie z
      wadami. Cynicznie widzę też spore pole do manewru dla firm ubezpieczeniowych w
      takich wypadkach. Ogólnie mam dośc mieszane uczucia do sytuacji, gdzie
      posiadanie dziecka coraz bardziej łączy się z transakcją handlową; czasem nawet
      zastanawiam się, czy in vitro też sie do tego nie zbliża. Z drugiej strony wiem,
      jak silne jest pragnienie posiadania genetycznie własnego dziecka.
      IMHO zachodzenie w ciaże co rok to za często, zwłaszcza w wieku tej pani.
      • karolana Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 25.04.08, 12:44
        Wiesz, czasem nie chodzi nawet o posiadanie swojego genetycznie dziecka, a
        posiadanie dziecka w ogóle. Bywają takie sytuacje. Jeśli ludzie mają kasę...
        Gdybym miała, sama zdecydowałabym się na taki krok.
        • katie3001 Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 25.04.08, 12:49
          Szkoda, ze nie mozna czegos takiego zrobic legalnie. Chętnie bym skorzystała.
          Dziecko bilogicznie jest moja a ja nie mam zadnych dolegliwości zwiazanych z
          ciażą, zniszczonej figury, braku chęci do seksu po porodzie i nie rodze w bólu....
          • senta.fa Możesz adoptować. 25.04.08, 12:50
            • karolana Re: Możesz adoptować. 25.04.08, 12:57
              No właśnie wszystko polega na tym, że nie zawsze ludzie mają możliwość adopcji,
              ja na przykład nie mam ...
              • senta.fa Re: Możesz adoptować. 25.04.08, 13:12
                No ja rozumiem. Ale przyznasz chyba, że wynajmowanie kobiety jako "inkubatora" to czysty absurd. Poza tym zdaje się, że są potem problemy. Taka kobieta - która decyduje się zostać inkubatorem - nie wie, co poczuje podczas ciąży i po porodzie. Natura niestety jest silniejsza od człowieka, to są bardzo silne instynkty. Bardzo prawdopodobne, że po porodzie nie będzie chciała oddać tego dziecka. Co wtedy?
                • karolana Re: Możesz adoptować. 25.04.08, 13:31
                  Takie praktyki są na porządku dziennym, tyle tylko, że nie są uregulowane
                  prawnie. Ryzyko zawsze jest, jak w każdej innej sytuacji, w tym w przypadku
                  adopcji. To, że po porodzie kobieta nie zechce oddać dziecka jest możliwe, ale
                  na pewno nie "bardzo prawdopodobne". Kwestia odpowiedniego podejścia, ew. opieki
                  psychologicznej. A uwierz, dla ludzi, którzy decydują się na taką formę
                  rodzicielstwa, warto, bo to znaczy, że pragnienie bycia rodzicem jest
                  przeogromne. Ja w każdym razie rozumiem tych, którzy się decydują na to.
              • goblin.girl Re: Możesz adoptować. 25.04.08, 16:33
                właśnie miałam zasugerować, ze jest możliwość adopcji, jeżeli kwestia posiadanie
                genetycznie swojego dziecka nie jest najważniejsza. Ale skoro mówisz, ze nie
                masz takiej mozliwosci, to przykre :(
          • six_a Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 25.04.08, 13:37
            jak żadnych dolegliwości??? pszesz garba można dostać od schylania
            się do dzieciaka, zanim osiągnie normalny wzrost.
            oprócz inkubatora zaplanuj od razu opiekunkę potem guwernantkę, bo
            od matmy zmarszczek mimicznych się dostaje jak nic.
            a w ogóle może od razu po wyskoczeniu z inkubatora do rodziny
            zastępczej? to by było coś!
            • senta.fa Dobrze powiedziane, podoba mi się. :) 25.04.08, 13:39
              Dobrze powiedziane, podoba mi się. :)

              > a w ogóle może od razu po wyskoczeniu z inkubatora do rodziny
              > zastępczej? to by było coś!
              • six_a Re: Dobrze powiedziane, podoba mi się. :) 25.04.08, 15:22
                za bardzo się nie ciesz, ja występuję tylko przeciwko idiotycznej
                motywacji. sama idea nie jest zła, przynajmniej nie w obrębie rodzin
                np. tak jak z nerką: można oddać córce czy komuś bliskiemu, ale już
                sprzedanie czy tworzenie legalnych struktur sprzedaży byłoby
                przegięciem.
                • karolana Re: Dobrze powiedziane, podoba mi się. :) 25.04.08, 19:24
                  sama idea nie jest zła, przynajmniej nie w obrębie rodzin
                  > np. tak jak z nerką: można oddać córce czy komuś bliskiemu, ale już
                  > sprzedanie czy tworzenie legalnych struktur sprzedaży byłoby
                  > przegięciem.

                  mam inne zdanie, ale może właśnie dlatego, ze mnie problem bezpośrednio dotyczy...
                  • saszenka2 Re: Dobrze powiedziane, podoba mi się. :) 28.04.08, 01:59
                    karolana napisała:

                    > sama idea nie jest zła, przynajmniej nie w obrębie rodzin
                    > > np. tak jak z nerką: można oddać córce czy komuś bliskiemu, ale
                    już
                    > > sprzedanie czy tworzenie legalnych struktur sprzedaży byłoby
                    > > przegięciem.
                    >
                    > mam inne zdanie, ale może właśnie dlatego, ze mnie problem
                    bezpośrednio dotyczy
                    > ...
                    Ja też mam odmienne zdanie. Jeżeli dla kogoś jedynym rozwiązaniem
                    jest zapłacenie za nerkę, którą ktoś chce oddać za kasę, to nie
                    byłabym taka ostra w słowach krytyki. Gdybym miała niewydolne nerki
                    i jedynym ratunkiem byłby przeszczep, byłabym skłonna za to zapłacić
                    ewentualnemu dawcy.
                  • sir.vimes Analogia z nerką 28.04.08, 20:23
                    do zapłacenia za wynajęcie czyjejś macicy by zapobiec ewentualnym rozstępom do
                    kupowania nerki (potrzebnej by normalnie funcjonować) jest nietrafiona (jeżeli w
                    ogóle dobrze zrozumiała, ze taką analogie ktoś sugeruje).

                    Dobra analogia to by była jakby ktos chciał kupić od biednego dawcy nerkę by
                    doinstalować sobie do dwóch zdrowych trzecią i móc , dajmy na to, bezkarnie ćpać
                    czy w inny spoób prowadzić przesadnie rozrywkowy sposób życia.
                    • kocia_noga Re: Analogia z nerką 28.04.08, 22:05
                      sir.vimes napisała:

                      > Dobra analogia to by była jakby ktos chciał kupić od biednego
                      dawcy nerkę by
                      > doinstalować sobie do dwóch zdrowych trzecią i móc , dajmy na to,
                      bezkarnie ćpa
                      > ć
                      > czy w inny spoób prowadzić przesadnie rozrywkowy sposób życia.

                      Zawsze cos takiego przychodzi mi na myśl, kiedy widzę dajmy na to
                      Rolling Stone'sów.
                    • six_a Re: Analogia z nerką 28.04.08, 23:53
                      Dobra analogia to by była jakby ktos chciał kupić od biednego dawcy
                      nerkę by
                      doinstalować sobie do dwóch zdrowych trzecią i móc , dajmy na to,
                      bezkarnie ćpać
                      czy w inny spoób prowadzić przesadnie rozrywkowy sposób życia.


                      no, jak zalegalizują handel, to z pewnością będzie to możliwe,
                      zakontraktujesz sobie kilka wątróbek na zapas i można chlać do oporu.
                      ;)

                      ja nie wiem, czy to do mnie, ale ja tylko porównywałam rodzinność i
                      ochotniczość dawstwa, a nie nerkę do macicy, w sensie że nerek też
                      się nie kupuje (jak na razie).
          • sir.vimes Dobrze, ze nie jest to legalne 25.04.08, 15:03
            a jeśli będzie - mam nadzieję, że psychologowie będą wykluczać ludzi
            decydujących się na skorzystanie z macicy innej kobiety z takich przyczyn:

            > Dziecko bilogicznie jest moja a ja nie mam zadnych dolegliwości zwiazanych z
            > ciażą, zniszczonej figury, braku chęci do seksu po porodzie i nie rodze w bólu.


            • goblin.girl Re: Dobrze, ze nie jest to legalne 25.04.08, 16:36
              Niom... pogratulować toku rozumowania i priorytetów.
              • evita_duarte pytanie do goblin girl 28.04.08, 04:19
                goblin.girl napisała:

                > Niom... pogratulować toku rozumowania i priorytetów.


                Wyobraz sobie w takim razie taka oto sytuacje: Twoje dziecko
                niechybnie umze jesli nie dostanie przeszczepu w ciagu miesiaca.
                Pech chce, ze ani ty, ani inny czlonek rodziny nie jestescie
                kompatybilni i nie mozecie oddac nerki. Znalazl sie jednak chetny,
                ktory jest w stanie oddac nerke za odpowiednia sume. Co robisz??
                • goblin.girl Re: pytanie do goblin girl 28.04.08, 08:06
                  Evito, to, co robię, jest chyba oczywiste. Mój komentarz odnosił się tylko do
                  tekstu zacytowanego przez sir.vimes, a mianowicie wynajmowania zastępczej matki
                  w celu uniknięcia ciążowych dolegliwosci, zmiany figury, braku chęci na seks i
                  bolesnego porodu. Takie podejście wydaje mi się, delikatnie mówiąc, niezbyt
                  dojrzałe. Moj post poniżej też to wyjaśnia. Są sprawy życia i śmierci i należy
                  je odróżniać od spraw "kosmetycznych", a także pewnych uciążliwości, z którymi
                  spokojnie da się żyć :)
                  • saszenka2 Re: pytanie do goblin girl 29.04.08, 02:04
                    goblin.girl napisała:

                    > Evito, to, co robię, jest chyba oczywiste. Mój komentarz odnosił
                    się tylko do
                    > tekstu zacytowanego przez sir.vimes, a mianowicie wynajmowania
                    zastępczej matki
                    > w celu uniknięcia ciążowych dolegliwosci, zmiany figury, braku
                    chęci na seks i
                    > bolesnego porodu. Takie podejście wydaje mi się, delikatnie
                    mówiąc, niezbyt
                    > dojrzałe. Moj post poniżej też to wyjaśnia. Są sprawy życia i
                    śmierci i należy
                    > je odróżniać od spraw "kosmetycznych", a także pewnych
                    uciążliwości, z którymi
                    > spokojnie da się żyć :)
                    >
                    Tu się chyba zgodzimy. Również uważam, że pewne granice istnieją i
                    jeżeli ktoś chce wynajmować brzuch jakiejś kobiety tylko po to, by
                    nie mieć rozstępów, to przegięcie i na takie coś nie powinno być w
                    moim przekonaniu przyzwolenia.
                • six_a Re: pytanie do goblin girl 28.04.08, 09:23
                  >Pech chce, ze ani ty, ani inny czlonek rodziny nie jestescie
                  kompatybilni i nie mozecie oddac nerki. Znalazl sie jednak chetny,
                  ktory jest w stanie oddac nerke za odpowiednia sume. Co robisz??

                  jest raczej mało prawdopodobne, żeby obcy dawca akurat był
                  kompatybilny, skoro rodzina nie jest.
                  po drugie, o ile urodzenie komuś dziecka nie jest pozbyciem się,
                  czegoś nieodwracalnie, podobnie jak oddanie krwi czy szpiku, o tyle
                  pozbycie się nerki nie pozostaje bez wpływu na dalsze życie dawcy.
                  nie uważasz, że płacenie za osłabienie czyjegoś organizmu jest
                  nieetyczne?
                  w teorii ratuje czyjeś życie, ale równie dobrze może być przyczyną
                  szybszej śmierci dawcy.
                  • evita_duarte Re: pytanie do goblin girl 28.04.08, 17:01
                    six_a napisała:

                    > > jest raczej mało prawdopodobne, żeby obcy dawca akurat był
                    > kompatybilny, skoro rodzina nie jest.

                    To jest sytuacja hipotetyczna, moze malo prawdopodobna, ale mozliwa.

                    > po drugie, o ile urodzenie komuś dziecka nie jest pozbyciem się,
                    > czegoś nieodwracalnie, podobnie jak oddanie krwi czy szpiku, o
                    tyle
                    > pozbycie się nerki nie pozostaje bez wpływu na dalsze życie dawcy.
                    > nie uważasz, że płacenie za osłabienie czyjegoś organizmu jest
                    > nieetyczne?
                    > w teorii ratuje czyjeś życie, ale równie dobrze może być przyczyną
                    > szybszej śmierci dawcy.

                    Nie, nie uwazam, zeby to bylo nieetyczne. Na tej samej zasadzie
                    przyjecie od kogos daru nerki tez jest nieetyczne, bo przeciez
                    wszystkie te czynniki (oslabienie, moze nawet szybsza smierc) tu tez
                    dzialaja.
                    Poza tym ciaza tez nie jest bez wplywu na zdrowie. Oslabia organizm
                    czasem bezpowrotnie. Moze tez doprowadzic do smierci.
                    • six_a Re: pytanie do goblin girl 28.04.08, 20:10
                      >Nie, nie uwazam, zeby to bylo nieetyczne. Na tej samej zasadzie
                      przyjecie od kogos daru nerki tez jest nieetyczne, bo przeciez
                      wszystkie te czynniki (oslabienie, moze nawet szybsza smierc) tu tez
                      dzialaja. Poza tym ciaza tez nie jest bez wplywu na zdrowie. Oslabia
                      organizm czasem bezpowrotnie. Moze tez doprowadzic do smierci.

                      niezupełnie widzę w tym tę samą zasadę, przede wszystkim dlatego, że
                      nie jest ona związana z kasą i traktowaniem człowieka jak towaru, po
                      drugie, jeśli faktycznie uważasz za nieetyczną decyzję darowania
                      nerki przez osobę bliską, możesz nerki nie przyjąć, nie ma problemu.
                      natomiast transakcja kupna-sprzedaży jest prawnie zobowiązująca.

                      poza tym jeśli "nie jest nieetyczne", to czemu handlu narządami od
                      żywych czy od martwych jakoś jednak nie legalizuje się i powszechnie
                      również nie akceptuje?
                      zdaje się, że od strony potrzebującego większość spraw wygląda
                      całkiem etycznie, gorzej ze spojrzeniem od tej drugiej strony.
                      • evita_duarte Re: pytanie do goblin girl 28.04.08, 22:07
                        Z drugiej strony czyli ze strony sprzedajacego?
                        Dla mnie wyglada to tak, ze dorosly czlowiek wie na co sie decyduje
                        i nikt go do tego nie zmusza. Za to co robi dostaje tez gratyfikacje
                        pieniezna i to niemala w zwiazku z czym bedzie mogl zajac sie swoim
                        zdrowiem odpowiednio.
                        Nie mowie, ze to jest idealna sytuacja, stwierdzam tylko, ze nie
                        ocenialabym ludzie z biegu, bo wszystko ma dwie strony i nic nie
                        jest albo czarne albo biale.
                        • six_a Re: pytanie do goblin girl 28.04.08, 23:46
                          :) no raczej wątpię, by to się tak pięknie odbywało, że dajesz
                          ogłoszenie, a tu, na białym koniu pojawia się szlachetny dawca,
                          który za przystępną opłatą pozbędzie się swojej nadmiarowej nerki.
                          raczej będzie to tak jak w artykule: znajdzie się sprytny pośrednik,
                          który pod płaszczykiem dobrych intencji zerżnie skórę z dawcy oraz
                          biorcy i będzie kręcić biznes organowy.

                          >tylko, ze nie ocenialabym ludzi z biegu...
                          ja nie oceniam ludzi, oceniam pomysł legalizacji handlu organami,
                          macicami, jajeczkami czy czym tam chcesz.

                          fakt, że coś nie jest ani białe, ani czarne, nie oznacza, że ma być
                          automatem legalne lub etyczne.
                          • evita_duarte Re: pytanie do goblin girl 29.04.08, 00:03
                            Z tym, ze bez regulacji jakichkolwiek, albo przy samych zakazach ten
                            proceder bedzie kwitl i wtedy juz na pewno sie wynaturzy.
                            • six_a Re: pytanie do goblin girl 29.04.08, 00:13
                              czyli jednak proceder? ;)

                              jeśli ktoś miałby się tym zajmować, to szpitale pod nadzorem min.
                              zdrowia i z oficjalnym cennikiem, rzucanie tego na wolny rynek jest
                              zbyt ryzykowne.
                              • evita_duarte Re: pytanie do goblin girl 29.04.08, 00:26
                                six_a napisała:

                                > czyli jednak proceder? ;)
                                >
                                > jeśli ktoś miałby się tym zajmować, to szpitale pod nadzorem min.
                                > zdrowia i z oficjalnym cennikiem, rzucanie tego na wolny rynek
                                jest
                                > zbyt ryzykowne.
                                >

                                Ja nie wiem jak byloby najlepiej i nie mam zadnych rozwiazan. Po
                                prostu glosno sie zastanawiam, bo sprawa nie jest taka prosta jak
                                sie wydaje i zwolennikom i przeciwnikom.
                        • saszenka2 Re: pytanie do goblin girl 29.04.08, 02:10
                          evita_duarte napisała:

                          > Z drugiej strony czyli ze strony sprzedajacego?
                          > Dla mnie wyglada to tak, ze dorosly czlowiek wie na co sie
                          decyduje
                          > i nikt go do tego nie zmusza. Za to co robi dostaje tez
                          gratyfikacje
                          > pieniezna i to niemala w zwiazku z czym bedzie mogl zajac sie
                          swoim
                          > zdrowiem odpowiednio.
                          > Nie mowie, ze to jest idealna sytuacja, stwierdzam tylko, ze nie
                          > ocenialabym ludzie z biegu, bo wszystko ma dwie strony i nic nie
                          > jest albo czarne albo biale.
                          Również tak uważam. Ten ktoś świadomie się na to godzi, tego chce.
                          Nie jest wykorzystywany, zmuszany. Chyba niespecjalnie czuje się
                          skrzywdzony. Taki układ mu pasuje, choć nie jest idealny. Dopóki
                          dwie strony się zgadzają, nie widzę problemu. Uważam, że sprzedaż
                          własnej nerki przez osobę pełnoletnią powinna być dozwolona.
                          Oczywiście, wspaniale byłoby, gdyby ludzie robili to bezinteresownie.
                          • six_a Re: pytanie do goblin girl 30.04.08, 20:06
                            >...Nie jest wykorzystywany, zmuszany. Chyba niespecjalnie czuje się
                            skrzywdzony. Taki układ mu pasuje, choć nie jest idealny. Dopóki
                            dwie strony się zgadzają, nie widzę problemu. Uważam, że sprzedaż
                            własnej nerki przez osobę pełnoletnią powinna być dozwolona.
                            Oczywiście, wspaniale byłoby, gdyby ludzie robili to bezinteresownie.


                            a komu przy zdrowych zmysłach pasuje chodzić z jedną nerką, a jak mu
                            tę jedną szlag trafi? co innego poświęcenie, zbożny cel, dla córki
                            czy nawet dla obcego, ale bezinteresownie.
                            za kaaaaasę to co innego, kasa stanowi ten przymus i
                            wykorzystywanie, nie widzisz tego?
                            a jeśli nie, to może zastanów się, kto będzie te organy "dobrowolnie
                            i nieprzymuszenie sprzedawał" - bogaci?
                            • saszenka2 Re: pytanie do goblin girl 04.05.08, 00:24
                              six_a napisała:

                              > >...Nie jest wykorzystywany, zmuszany. Chyba niespecjalnie czuje
                              się
                              > skrzywdzony. Taki układ mu pasuje, choć nie jest idealny. Dopóki
                              > dwie strony się zgadzają, nie widzę problemu. Uważam, że sprzedaż
                              > własnej nerki przez osobę pełnoletnią powinna być dozwolona.
                              > Oczywiście, wspaniale byłoby, gdyby ludzie robili to
                              bezinteresownie.
                              >
                              >
                              > a komu przy zdrowych zmysłach pasuje chodzić z jedną nerką, a jak
                              mu
                              > tę jedną szlag trafi? co innego poświęcenie, zbożny cel, dla córki
                              > czy nawet dla obcego, ale bezinteresownie.
                              > za kaaaaasę to co innego, kasa stanowi ten przymus i
                              > wykorzystywanie, nie widzisz tego?
                              > a jeśli nie, to może zastanów się, kto będzie te
                              organy "dobrowolnie
                              > i nieprzymuszenie sprzedawał" - bogaci?
                              >
                              >
                              Nie bogaci, ale może też nie najbiedniejsi, a osoby, które będą
                              chcialy żyć wygodnie, w ładnym mieszkaniu, jeździć nową bryką. To
                              nie są potrzeby te najbardziej elementarne. To nie jest przymus,
                              lecz chęć wzbogacenia się w krótkim czasie.
                              • six_a Re: pytanie do goblin girl 05.05.08, 10:30
                                >Nie bogaci, ale może też nie najbiedniejsi, a osoby, które będą
                                chcialy żyć wygodnie, w ładnym mieszkaniu, jeździć nową bryką. To
                                nie są potrzeby te najbardziej elementarne. To nie jest przymus,
                                lecz chęć wzbogacenia się w krótkim czasie.

                                ja proponuję jednak nie brnąć w te dziwaczne i mało realne rejony.
                                jak się chce, by ludzie kupowali samochody, to się proponuje tanie
                                kredyty, które spłaca się potem pracą, ew. mieniem, a nie nerką.
                                zwróć uwagę, że ludzie jakoś nie proszą się sami o możliwość
                                płatnego oddawania swoich nerek. Ty byś chciała usankcjonować
                                handel, bo KTOŚ nerki potrzebuje. Czyli reprezentujesz chcących i
                                wmawiasz oddającym, że będzie to dla nich dobre, bo sobie brykę
                                kupią???
                                przecież to na głowie stoi.

                                mam dość tej dyskusji, to prawie tak jak z tą legalizacją
                                prostytucji: supersprawa, a czy chcesz żeby Twoja córka została
                                prostytutką? NIE.
                                Handel organami też supersprawa, wszyscy korzystają: Sprzedasz mi
                                swoją nerkę? Nie sądzę, byś rzeczywiście ten wariant rozważała.
                                • saszenka2 Re: pytanie do goblin girl 05.05.08, 17:38
                                  six_a napisała:

                                  > >Nie bogaci, ale może też nie najbiedniejsi, a osoby, które będą
                                  > chcialy żyć wygodnie, w ładnym mieszkaniu, jeździć nową bryką. To
                                  > nie są potrzeby te najbardziej elementarne. To nie jest przymus,
                                  > lecz chęć wzbogacenia się w krótkim czasie.
                                  >
                                  > ja proponuję jednak nie brnąć w te dziwaczne i mało realne rejony.
                                  > jak się chce, by ludzie kupowali samochody, to się proponuje tanie
                                  > kredyty, które spłaca się potem pracą, ew. mieniem, a nie nerką.
                                  > zwróć uwagę, że ludzie jakoś nie proszą się sami o możliwość
                                  > płatnego oddawania swoich nerek. Ty byś chciała usankcjonować
                                  > handel, bo KTOŚ nerki potrzebuje. Czyli reprezentujesz chcących i
                                  > wmawiasz oddającym, że będzie to dla nich dobre, bo sobie brykę
                                  > kupią???
                                  > przecież to na głowie stoi.
                                  >
                                  > mam dość tej dyskusji, to prawie tak jak z tą legalizacją
                                  > prostytucji: supersprawa, a czy chcesz żeby Twoja córka została
                                  > prostytutką? NIE.
                                  > Handel organami też supersprawa, wszyscy korzystają: Sprzedasz mi
                                  > swoją nerkę? Nie sądzę, byś rzeczywiście ten wariant rozważała.
                                  Ale to nie o to chodzi. Rozsądne osoby będą pracować, a nie
                                  sprzedawać organy, ale istnieje jakaś grupa ludzi, która chce mieć
                                  szybkie pieniądze i nie zamierzają harować lat 5, żeby spłacić
                                  Seata, ktorzy chcą od razu kupić sobie jakąś lepszą brykę i oni
                                  sprzedaliby tę nerkę. Przecież nie wszystkie prostytutki żyją w
                                  skrajnej nędzy. Niektóre mają sponsorów, żeby mieć lepsze kosmetyki,
                                  ciuchy za kilkaset złotych sztuka.
                                  • six_a Re: pytanie do goblin girl 05.05.08, 21:37
                                    >jakaś grupa ludzi, która chce mieć
                                    szybkie pieniądze i nie zamierzają harować lat 5...

                                    serio, znasz takich ludzi, co kupili seata i teraz kombinują jak by
                                    go tu nerką spłacić? czy tak sobie fantazjujesz? a jak już
                                    sprzedadzą nerkę i dalej im się nie będzie chciało harować, to co
                                    wymyślą? sprzedadzą dziecko na organy?
                                    to jak z tą Twoją nerką? sprzedajesz czy nie?
                                    ;)

                                    nawet jeśli ta grupa istnieje, to naginanie prawa do paru osób jest
                                    idiotyczne. chcą oddać nerkę, niech oddają, tak jak oddaje się krew.
                                    ale legalnej kasy za to na pewno długo nie zobaczą.

                                    nielegalny handel narządami kwitnie, nie dlatego, że brak
                                    legalizacji, tylko dlatego, że jest na to popyt: czytaj: są bogaci
                                    ludzie, którzy zrobią wszystko, żeby cudzą nerkę dostać, czytaj: są
                                    skłonni iść do celu po czyimś trupie.

                                    eeee tam.
                                    dno i pięć metrów mułu.
                  • sir.vimes Re: pytanie do goblin girl 28.04.08, 20:19
                    > jest raczej mało prawdopodobne, żeby obcy dawca akurat był
                    > kompatybilny, skoro rodzina nie jest.

                    prawdopodobne, jak najbardziej.
                  • saszenka2 Re: pytanie do goblin girl 29.04.08, 02:06
                    six_a napisała:

                    > >Pech chce, ze ani ty, ani inny czlonek rodziny nie jestescie
                    > kompatybilni i nie mozecie oddac nerki. Znalazl sie jednak chetny,
                    > ktory jest w stanie oddac nerke za odpowiednia sume. Co robisz??
                    >
                    > jest raczej mało prawdopodobne, żeby obcy dawca akurat był
                    > kompatybilny, skoro rodzina nie jest.
                    > po drugie, o ile urodzenie komuś dziecka nie jest pozbyciem się,
                    > czegoś nieodwracalnie, podobnie jak oddanie krwi czy szpiku, o
                    tyle
                    > pozbycie się nerki nie pozostaje bez wpływu na dalsze życie dawcy.
                    > nie uważasz, że płacenie za osłabienie czyjegoś organizmu jest
                    > nieetyczne?
                    > w teorii ratuje czyjeś życie, ale równie dobrze może być przyczyną
                    > szybszej śmierci dawcy.
                    >
                    >
                    >
                    A czy nie uważasz za nieetyczne branie nerki od ojca, bo też może
                    szybciej umrzeć? Na jedno i to samo wychodzi. Z tym, że płacąc,
                    dajesz tej osobie pieniądze być może na lepsze jedzenie, które
                    pozwoli mu lepiej funkcjonować. A gdyby ten sam ktoś oddał nerkę bez
                    kasy, to też uważałabyś to za nieetyczne? Przecież niezależnie od
                    kasy lub jej braku zagrożenie jest takie samo.
                    • six_a Re: saszenka, ale... 30.04.08, 20:34
                      o czym Ty mówisz?
                      :) chcesz mi sprzedać nerkę, żeby coś udowodnić?

                      jakim cudem czyjeś poświęcenie i bezinteresowność mogę uważać za
                      nieetyczne? mogę ich nie przyjąć (już o tym pisałam).
                      dodając do tego kasę, robisz pospolity handel organami i
                      człowiekiem. to jest nieetyczne (imho)

                      w ogóle dochodzenie do własnych celów kosztem zdrowia innych ludzi,
                      nawet jeśli są oni na tyle szurnięci, że nie mają nic przeciwko i
                      jeszcze kasę biorą, jest takim sobie pomysłem na życie. nie
                      kupiłabym niczyjej cholernej nerki, nawet jakby chodziło o moje
                      życie, podobnie jak nie dałam i nie dałabym nigdy w łapę, żeby coś
                      załatwić. nie poradzę, tak już mam.

                      co nie znaczy oczywiście, że nie możesz mieć do sprawy zupełnie
                      innego nastawienia.
                      • saszenka2 Re: saszenka, ale... 04.05.08, 00:29
                        six_a napisała:

                        > o czym Ty mówisz?
                        > :) chcesz mi sprzedać nerkę, żeby coś udowodnić?
                        >
                        > jakim cudem czyjeś poświęcenie i bezinteresowność mogę uważać za
                        > nieetyczne? mogę ich nie przyjąć (już o tym pisałam).
                        > dodając do tego kasę, robisz pospolity handel organami i
                        > człowiekiem. to jest nieetyczne (imho)
                        >
                        > w ogóle dochodzenie do własnych celów kosztem zdrowia innych
                        ludzi,
                        > nawet jeśli są oni na tyle szurnięci, że nie mają nic przeciwko i
                        > jeszcze kasę biorą, jest takim sobie pomysłem na życie. nie
                        > kupiłabym niczyjej cholernej nerki, nawet jakby chodziło o moje
                        > życie, podobnie jak nie dałam i nie dałabym nigdy w łapę, żeby coś
                        > załatwić. nie poradzę, tak już mam.
                        >
                        > co nie znaczy oczywiście, że nie możesz mieć do sprawy zupełnie
                        > innego nastawienia.
                        >

                        Ale gdybyś się uparła taki handel człowiekiem mogłabyś jeszcze
                        widzieć gdzie indziej. Myślę, że w takiej dramatycznej sytuacji,
                        można zmienić optykę. Jeżeli opieka nad osobą bliską zależy od tego,
                        czy dasz kasę czy nie, ludzie często zmieniają swoje podejście i
                        dają jakiś "upominek", kopertę. Nie sądzę, żeby te same osoby w 100%
                        dawały w łapę za ustawienie przetargu, ale lekarzowi, żeby chory
                        miał należytą opiekę, byłyby skłonne dać.
      • saszenka2 Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 28.04.08, 01:48
        Nie skorzystałabym z takiej "pomocy", ani bym jej nie świadczyła,
        ale nie osądzam ludzi, którzy się na to decydują. Życie bywa
        poplątane, a chęć posiadania dziecka, swojego dziecka jest bardzo
        silna, poza tym matki zastępcze czasami też mają niełatwą sytuację
        ekonomiczną, nie mówię o tej pani, ale tak też może być. Trudna
        sprawa.
    • bene_gesserit Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 25.04.08, 20:54
      A nie wydaje sie wam, ze w miare rozwoju tego pomyslu (legalnie
      albo nielegalnie, wszystko jedno), pojawia sie kobiety, ktore beda
      rodzic 'zawodowo'? Beda wlasnie pracowac jako inkubatory, dopoki im
      organizm nie odmowi posluszenstwa?

      Wiadomo, ze zamozna albo sredniozamozna kobieta nie wynajmie macicy
      na cudze dziecko - na taki krok beda sie decydowac te, ktore zmusza
      sytuacja materialna.
      • goblin.girl Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 26.04.08, 08:44
        Pewnie tak, chociaż wydaje mi się, ze rynek tych usług też może się rozwarstwić
        - bardzo zamożne kobiety, które stac będzie na wynajęcie matki zastępczej, nie
        będą raczej chciały, żeby ich dziecko dojrzewało w organizmie wyniszczonym
        wielokrotnymi ciążami. Samochód dobry, ładny dom, to i inkubator musi być dobrej
        jakości, żeby dziecko było produktem z górnej półki.
        Nie wiem, ale jakoś mi się ten pomysł średnio podoba :/ w załozeniu na pewno
        jest dobry, jeśli chodzi o pomoc dla kobiet, które nie mogą same donosić ciąży,
        ale może się przerodzić w usługę dla tych, którym się nie chce zmęczyć noszeniem
        brzuszka i w związku z tym sytuuje dziecko jako drogi produkt, na który nie
        każdą stać.
        Nie twierdzę, ze każda musi być zaraz umęczoną Matką Polką, żeby jej
        macierzyństwo było pełne, że poród musi boleć itd. Ale po coś ta ciąża chyba
        jest, a jeżeli ktos z góry zakłada, ze chce uniknąć tych niedogodności, bo mu
        sie nie podobają zmiany w ciele i brak chęci na seks po porodzie, no to
        konsekwentnie powinien też opiekę nad noworodkiem spuścić na kogoś innego - bo
        IMO zmęczenie nową sytuacją jest najczęsciej przyczyną, ze życie seksualne moze
        kuleć, a niekoniecznie zmiany fizyczne, które tak niektóre kobiety przerażają.
        A w ogóle to najlepiej oddać młode rodzinie zastępczej, jak ktoś wyzej napisał,
        i po sprawie.
        • kocia_noga Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 26.04.08, 13:23
          Już w czasach biblijnych praktykowano cos podobnego.Abraham wziął
          niewolnicę Hagar,żeby urodziła syna, bo jego zona nie mogła.Jak żona
          powiła, Hagar wraz z synem wy...ono na pustynię.
          Praktykowano zastępcze macice, zastępcze karmienie piersią (mamki)
          oraz zastępcze rodziny - oddawano dzieci na wychowanie, by je potem
          odebrać w dogodnym momencie.
          • bene_gesserit Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 26.04.08, 18:04
            'Opowiesc podrecznej' Atwood jest dokladnie o tym samym. Bezplodne
            reprezentacyjne zony wyzszych dygnitarzy nie rodza, zapladniana w
            rytualny sposob jest mloda niewolnica, ktra potem w rytualny sposob
            rodzi, dziecko jest jej odbierane, a ona idzie sluzyc innemu
            panstwu jako 'podreczna', czyli macica.
        • bene_gesserit Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 26.04.08, 18:06
          goblin.girl napisała:

          > Pewnie tak, chociaż wydaje mi się, ze rynek tych usług też może
          się rozwarstwić
          > - bardzo zamożne kobiety, które stac będzie na wynajęcie matki
          zastępczej, nie
          > będą raczej chciały, żeby ich dziecko dojrzewało w organizmie
          wyniszczonym
          > wielokrotnymi ciążami. Samochód dobry, ładny dom, to i inkubator
          musi być dobre
          > j
          > jakości, żeby dziecko było produktem z górnej półki.

          Tak, moze sie rozwarstwic - najbogatsze beda wynbajmowac
          najmlodsze macice pierwiastek. Te mniej zamozne beda mogly
          skorzystac z macic nieco juz zuzytych.
        • sir.vimes Poród nie musi boleć 28.04.08, 20:31
          ale traktowanie drugiej kobiety jak podręczny przedmiot (tak, do atwood piję) po
          to by nie mieć rozstępów lub nie musieć rezygnować z imprez to dla mnie horror.

          Dopóki kobieta wynajmująca macicę jest dla wynajmującej CZŁOWIEKIEM , i to
          pomocnym, można to rozważać - jeżeli ma być rzeczą, czymś traktowanym jak kiedyś
          niewolnik - to to jest niemoralny horror.

          Warto zauważyć , ze kiedyś istniałą instytucja mamki - osoby wynajmującej swoje
          piersi. Dzieci mamki były dla karmionych przez nią mlecznymi BRAĆMI I SIOSTRAMI.
          Ciekawe czy pańcia, która dla kaprysu chciałaby wynająć czyjś narząd byłaby
          skłonna uznać dzieci rodzącej za kogokolwiek w życiu własnych?

          Nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka.

          Kobieta, która pragnie i nie może mieć dzieci, jest w innej sytuacji niz laska ,
          która po prostu che inna kobietę WYKORZYSTAĆ. Jak rzecz.



    • zofijkamyjka Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 27.04.08, 08:30
      Potrzeba posiadanie dziecka jest ogromnie silna potrzebą /wiem cos o
      tym, sama jestem bezpłodna/ale sa pewne granice dążenia do
      zaspokojenia tej potrzeby.
      Jak dla mnie wynajmowanie swojej/cudzej macicy za pieniądze to juz
      handel człowiekiem.
    • turbomini Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 28.04.08, 08:46
      Myślę, że prędko nie będzie uregulowań prawnych w tej sprawie, bo to nie leży w
      niczyim interesie. Cały ten wywiad, to ściema. Ja też się mogę zasłaniać, że
      ojej, ojej, nie ma rozwiązań prawnych, a ja jestem taka dobra samarytanka i tak
      chcę pomagać biednym nieszczęśliwym ludziom. Kasa, jaką biorą te kobiety jest
      astronomiczna, wyśrubowana na tyle, ile są w stanie zapłacić przyszli rodzice.
      50 tyś., bo ktoś ryzykuje utratę pracy i jeszcze plus opieka zdrowotna?? Po
      zalegalizowaniu ta kwota na pewno taka nie pozostanie, ale znacznie się obniży.
      No i nikt nie ingeruje kim są przyszli rodzice, nikt nie sprawdza, a tak,
      jeszcze by zapłacili i nie dostali za to, za co zapłacili... Lekarze i prawnicy
      nie tykają, bo jeszcze się za głośno zrobi - nie ma rozgłosu, nie ma sprawy.
      To jest normalnie handel dziećmi, zresztą tak się chyba nawet prawnie
      kwalifikuje. A że taki handel kwitnie, to każdy bardziej świadomy obywatel
      świetnie wie. Dzieci do adopcji jest coraz mniej, procedura kwalifikacyjna coraz
      ostrzejsza. A tu proszę - jest popyt, jest podaż. Mam pieniądze, to sobie kupię
      dziecko.
      • karolana Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 28.04.08, 17:54
        > 50 tyś., bo ktoś ryzykuje utratę pracy i jeszcze plus opieka zdrowotna??

        Plus badania, plus wszystkie koszty związane z zabiegiem in vitro, który też
        tani nie jest.

        >Dzieci do adopcji jest coraz mniej, procedura kwalifikacyjna coraz
        > ostrzejsza. A tu proszę - jest popyt, jest podaż. Mam pieniądze, to sobie kupię
        > dziecko.

        Dzieci do adopcji coraz mniej, a par niepłodnych coraz więcej. I z punktu
        widzenia osoby, której problem dotyczy, powiem Ci, że matka zastępcza jest
        OSTATECZNOŚCIĄ, czyli w grę wchodzi tylko wtedy, kiedy wyczerpane są inne
        metody na rodzicielstwo. Nie wiem, czy masz dzieci, czy dopiero planujesz, nie
        kojarzę, więc może nie zdajesz sobie sprawy, o czym mówisz. Bólu, jaki czują
        ludzie CHCĄCY mieć dzieci i nie mający na to żadnej szansy nikomu nie życzę. To
        jest coś, z czym nie można się pogodzić... I jeśli pojawia się ostatnia
        szansa... Szczęśliwi ci, którzy mają na to kasę. Zazdroszczę im jak cholera.
        • turbomini Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 28.04.08, 21:35
          Karolano, ale in vitro jest teoretycznie leczeniem, a tu nie ma mowy o leczeniu.
          Tu się płaci za usługę, za którą można sobie nawet wystawić umowę kupna-sprzedaży.
          Jeśli ktoś ma pieniądze i jest zdesperowany, to nie będzie patrzył na etykę czy
          moralność, zapłaci. Powie, że to adopcja ze wskazaniem i tyle. No i po co mu
          cała ta szopka preadopcyjna, jak tu taki instant ma?
          Karolano, Ty piszesz to ze swojego punktu widzenia, ale nie każdy jest Tobą.
          Procedura adopcyjna ma pomóc przygotować przyszłych rodziców do swojej roli.
          Niektórzy uparcie starają się ją ominąć, ale czy dla dobra dziecka? Ja jesteś na
          Forum Adopcja albo na Bocianie, a pewnie jesteś, to poczytaj sobie niektóre
          posty - włos się jeży! Ludzie się zachowują jakby wybierali króliki do hodowli!
          I ja się bardzo cieszę, że wtedy OA mówi "nie". Niektórzy są oburzeni, że
          procedura trwa AŻ 9 miesięcy, bo to takie okrutne, bo się ich traktuje jak
          przestępców jakichś. Tymczasem rodzic musi się do takiej roli przygotować,
          absolutnie nie sam, rodzicielstwo zastępcze/adopcyjne to nie to samo co
          biologiczne. Jest więcej wyzwań, potrzeba większej odpowiedzialności, więcej
          odporności na problemy. Tego nie można kupić za pieniądze. Póki co, w Polsce
          wciąż stosunkowo krótko czeka się na adopcję (przeciętnie 1,5 roku, w porównaniu
          do np. 3 lat w Austrii) i raczej wciąż dużo osób ma na nią szansę. Nie znam
          Twojej sytuacji oczywiście, ale nie wiem czemu piszesz, że masz absolutnie
          wyczerpane wszystkie możliwości, bo żeby się kompletnie nie kwalifikować jako
          rodzic adopcyjny, to trzeba naprawdę nie spełniać jakichś podstawowych wymagań,
          a wtedy może lepiej nie uciekać się do ostateczności.
          Nieudana adopcja to tragedia życiowa przynajmniej dla 4 osób.
          No i pozostaje jeszcze pytanie jak dziecko przyjmie fakt, że biologiczna matka
          urodziła go na zlecenie... Świadomość tego musi być straszna.
          • evita_duarte Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 28.04.08, 22:21
            Artylkul nie mowi o jaka matke zastepcza chodzi. Moze to byc matka
            biologiczna dziecka, ale w wiekszosci jest to jednak tylko
            nosicielka plodu, podczas kiedy jajeczko i sperma pochodza od
            prawdziwych rodzicow. Czasem jest to jedyna szansa ludzi by miec
            biologiczne dzieci.
            • turbomini Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 28.04.08, 22:30
              No tak, ale póki co "nosicielka płodu" jest "nosicielką płodu" do czasu, aż nie
              zacznie walczyć o dziecko, nie urodzi dziecka w wadami genetycznymi albo nie
              zachoruje na śmiertelną chorobę w trakcie ciąży. A jeśli, nie daj boże, coś jej
              się stanie w trakcie porodu, co wtedy? Jest za dużo ale. Ludzie, człowiek to nie
              jest maszynka produkcyjna. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla autonomii i
              człowieczeństwa dziecka?!
              • evita_duarte Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 28.04.08, 22:51
                Jak kazda kontrowersyjna sprawa ten temat jest nie do rozwiazania.
                Jasne, ze moga byc problemy, oczywiscie, ze to nie wszystko takie
                proste. Ale nie jest to proste ani w jedna strone ani w
                druga.Rozumiem Twoje podejscie do tego, ale rozumiem tez ludzi, dla
                ktorych jest to jedyna szansa.
                • saszenka2 Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 29.04.08, 02:26
                  evita_duarte napisała:

                  > Jak kazda kontrowersyjna sprawa ten temat jest nie do rozwiazania.
                  > Jasne, ze moga byc problemy, oczywiscie, ze to nie wszystko takie
                  > proste. Ale nie jest to proste ani w jedna strone ani w
                  > druga.Rozumiem Twoje podejscie do tego, ale rozumiem tez ludzi,
                  dla
                  > ktorych jest to jedyna szansa.

                  Problemów jest wiele. Zresztą jak w przypadku dyskusji o in vitro.
                  Jednakże z tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia, bo można skrzywdzić
                  niedoszłą matkę, można skrzywdzić matkę zastępczą, ale ona również
                  może odnieść korzyści, nie nawiązać więzi z dzieckiem, a jakaś para
                  mieć szczęśliwe dziecko.
          • karolana Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 28.04.08, 23:31
            Po pierwsze w tej chwili procedury adopcyjne trwają właśnie ok 3 lat (w
            niektórych ośrodkach na sam kurs czeka się ponad 1,5 roku) to raz.
            Dwa - żeby urodzić dziecko, można być kurwą, ćpunką, małolatą, można palić, pić
            w ciąży, można nie mieć gdzie mieszkać, co jeść, można być samotną, można być
            chorą, a potem można cuda z dzieciakiem wyczyniać i nadal mieć prawa
            rodzicielskie. Żeby być rodzicem adopcyjnym trzeba spełnić masę wymagań, z
            których kurs jest najbardziej racjonalną i najpotrzebniejszą częścią, ale oprócz
            tego wizytacje mieszkania, wywiad środowiskowy, czyli łażenie po sąsiadach,
            zaświadczenia o zarobkach, świadectwo pracodawcy (!!), odpowiedni stan zdrowia,
            odpowiedni wiek i... papierek z USC z datą wsteczną co najmniej 3 letnią. Osoby
            żyjące w wolnych związkach, pary, z których jedno poważnie choruje czy cierpi na
            jakiś stopień kalectwa, pary z dużą różnicą wieku, gdzie np. wiek jednego z
            dwojga przekracza 40 lat, czyli generalnie ludzie żyjący z tym, co normalnie nie
            przeszkadzałoby w posiadaniu dzieci, są z góry skazani na bezdzietność. I na
            przykład dla nich matka zastępcza jest jedyną szansą na posiadanie dziecka.
            Nie uważam żebym była złą kandydatką na matkę, ale żyję w wolnym związku i z
            różnych przyczyn nie ulegnie to zmianie. On także nie jest złym kandydatem na
            ojca adopcyjnego, wręcz przeciwnie. Ale szans na adopcję nie mamy żadnych
            właśnie dlatego, że nie posiadamy magicznego papierka :( I co w tej sytuacji?
            Gdybym miała kasę... Ale nie mam. I wiesz, in vitro jest leczeniem niepłodności.
            Leczenie niepłodności ma na celu doprowadzenie do tego, że para, która bardzo
            pragnie dziecka ma szansę je mieć. Matka zastępcza "działa" tak samo. Nikt
            nikogo do niczego nie zmusza. A ryzyko zawsze jest i wprowadzenie odpowiednich
            przepisów pomogłoby chronić zarówno przyszłych rodziców jak i "matkę" zastępczą,
            a także dziecko.
            • saszenka2 Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 29.04.08, 02:29
              karolana napisała:

              > Po pierwsze w tej chwili procedury adopcyjne trwają właśnie ok 3
              lat (w
              > niektórych ośrodkach na sam kurs czeka się ponad 1,5 roku) to raz.
              > Dwa - żeby urodzić dziecko, można być kurwą, ćpunką, małolatą,
              można palić, pić
              > w ciąży, można nie mieć gdzie mieszkać, co jeść, można być
              samotną, można być
              > chorą, a potem można cuda z dzieciakiem wyczyniać i nadal mieć
              prawa
              > rodzicielskie. Żeby być rodzicem adopcyjnym trzeba spełnić masę
              wymagań, z
              > których kurs jest najbardziej racjonalną i najpotrzebniejszą
              częścią, ale opróc
              > z
              > tego wizytacje mieszkania, wywiad środowiskowy, czyli łażenie po
              sąsiadach,
              > zaświadczenia o zarobkach, świadectwo pracodawcy (!!), odpowiedni
              stan zdrowia,
              > odpowiedni wiek i... papierek z USC z datą wsteczną co najmniej 3
              letnią. Osoby
              > żyjące w wolnych związkach, pary, z których jedno poważnie choruje
              czy cierpi n
              > a
              > jakiś stopień kalectwa, pary z dużą różnicą wieku, gdzie np. wiek
              jednego z
              > dwojga przekracza 40 lat, czyli generalnie ludzie żyjący z tym, co
              normalnie ni
              > e
              > przeszkadzałoby w posiadaniu dzieci, są z góry skazani na
              bezdzietność. I na
              > przykład dla nich matka zastępcza jest jedyną szansą na posiadanie
              dziecka.
              > Nie uważam żebym była złą kandydatką na matkę, ale żyję w wolnym
              związku i z
              > różnych przyczyn nie ulegnie to zmianie. On także nie jest złym
              kandydatem na
              > ojca adopcyjnego, wręcz przeciwnie. Ale szans na adopcję nie mamy
              żadnych
              > właśnie dlatego, że nie posiadamy magicznego papierka :( I co w
              tej sytuacji?
              > Gdybym miała kasę... Ale nie mam. I wiesz, in vitro jest leczeniem
              niepłodności
              > .
              > Leczenie niepłodności ma na celu doprowadzenie do tego, że para,
              która bardzo
              > pragnie dziecka ma szansę je mieć. Matka zastępcza "działa" tak
              samo. Nikt
              > nikogo do niczego nie zmusza. A ryzyko zawsze jest i wprowadzenie
              odpowiednich
              > przepisów pomogłoby chronić zarówno przyszłych rodziców jak
              i "matkę" zastępczą
              > ,
              > a także dziecko.
              Nie wiem, jak to wszystko wygląda w rzeczywistości, ale może
              spróbowałabyś starać się o adopcję jako osoba samotna. Szanse na
              pewno mniejsze, ale może warto spróbować.
              • karolana Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 29.04.08, 07:45
                > Nie wiem, jak to wszystko wygląda w rzeczywistości, ale może
                > spróbowałabyś starać się o adopcję jako osoba samotna. Szanse na
                > pewno mniejsze, ale może warto spróbować.

                Będąc w związku nieformalnym nie moge starac sie o adopcję sama.
                Musiałabym udawac, że mój partner nie istnieje, czyli "pozbyc się"
                mojego go z domu na czas trwania procedury adopcyjnej, wynieśc jego
                rzeczy, itd. Chyba nie muszę mówic, że jest to nieuczciwe i w
                zasadzie nie do przeoprowadzenia.
                A poza tym od ponad pięciu lat adopcje osób samotnych praktycznie
                nie są przepowadzane, ponieważ jest zbyt mało zieci do adopcji a
                zbyt wiele par czekających i jasne jest, że pary będą miały
                pierwszeństwo. No chyba, że mówimy o dziecku starszym (od 6 lat w
                górę), upośledzonym, cieżko chorym, itd. Pytałam w 6 OAO i wszędzie
                słyszałam te same odpowiedzi - "Proszę wyjśc za mąż i wtedy się
                zgłosic."
                • sir.vimes Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 29.04.08, 08:15
                  Nie do końca rozmumiem czemu związek nieformalny jest z założenia gorszy dla
                  dziecka.

                  czy chodzi o wiekszą łatwośc rozstania się (stereotypowo chyab tak właśnie sie
                  rozumuje) i tym samym niebezpieczeństwo, że dziecko utraci ledwo co
                  "otrzymanego" rodzica?
                • saszenka2 Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 30.04.08, 01:05
                  karolana napisała:

                  > > Nie wiem, jak to wszystko wygląda w rzeczywistości, ale może
                  > > spróbowałabyś starać się o adopcję jako osoba samotna. Szanse na
                  > > pewno mniejsze, ale może warto spróbować.
                  >
                  > Będąc w związku nieformalnym nie moge starac sie o adopcję sama.
                  > Musiałabym udawac, że mój partner nie istnieje, czyli "pozbyc się"
                  > mojego go z domu na czas trwania procedury adopcyjnej, wynieśc
                  jego
                  > rzeczy, itd. Chyba nie muszę mówic, że jest to nieuczciwe i w
                  > zasadzie nie do przeoprowadzenia.
                  > A poza tym od ponad pięciu lat adopcje osób samotnych praktycznie
                  > nie są przepowadzane, ponieważ jest zbyt mało zieci do adopcji a
                  > zbyt wiele par czekających i jasne jest, że pary będą miały
                  > pierwszeństwo. No chyba, że mówimy o dziecku starszym (od 6 lat w
                  > górę), upośledzonym, cieżko chorym, itd. Pytałam w 6 OAO i
                  wszędzie
                  > słyszałam te same odpowiedzi - "Proszę wyjśc za mąż i wtedy się
                  > zgłosic."
                  A nie chciałabyś adoptować nieco starszego dzieciaka? Wiem, że jest
                  o wiele więcej trudności, ale myślę, że radość ta sama. Wiem, że
                  pomysł nie do końca fair wobec partnera, że tak się nie powinno
                  robić, ale procedury adopcyjne też nie są właściwe i jeśli to jakiś
                  sposób, to może warto spróbować, choć na pewno niekomfortowe.
            • goblin.girl Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 29.04.08, 11:06
              > Dwa - żeby urodzić dziecko, można być kurwą, ćpunką, małolatą, można palić,
              pić w ciąży, można nie mieć gdzie mieszkać, co jeść, można być samotną, można
              być chorą, a potem można cuda z dzieciakiem wyczyniać i nadal mieć prawa
              rodzicielskie.

              Współczuję, bo to jest istotnie paradoks. Prawo do rozmnażania sie jest niby
              jednym z praw człowieka, ale jak o tym pomyśleć, naprawdę wiele względów
              przemawia za tym , żeby niektórym ludziom te prawa ograniczyć. Paradoksalne
              jest, że żeby zbudowac most, trzeba mieć uprawnienia, żeby prowadzic samochód,
              trzeba zdawać egzamin, a zeby stworzyć i prowadzić przez życie nowego człowieka,
              nie trzeba nic. Inna sprawa,ze rozwiazania tego problemu nie widzę
              Z drugiej strony, wybacz,ze wtykam nos w nie swoje sprawy, ale jesli tylko brak
              papierka jest przeszkoda w adopcji, to chyba chajtnięcie się nie jest wielkim
              poświęceniem, skoro i tak chcecie razem być i pragniecie to dziecko mieć. Głupi
              wymóg czy nie, ale można ustapić.
              • zofijkamyjka Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 29.04.08, 21:54
                goblin.girl napisała:


                > Z drugiej strony, wybacz,ze wtykam nos w nie swoje sprawy, ale
                jesli tylko brak
                > papierka jest przeszkoda w adopcji, to chyba chajtnięcie się nie
                jest wielkim
                > poświęceniem, skoro i tak chcecie razem być i pragniecie to
                dziecko mieć. Głupi
                > wymóg czy nie, ale można ustapić.

                Też mnie to dziwi szczerze mówiąc, jesli tak chcą mieć dziecko.....
                • saszenka2 Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 30.04.08, 01:08
                  zofijkamyjka napisała:

                  > goblin.girl napisała:
                  >
                  >
                  > > Z drugiej strony, wybacz,ze wtykam nos w nie swoje sprawy, ale
                  > jesli tylko brak
                  > > papierka jest przeszkoda w adopcji, to chyba chajtnięcie się nie
                  > jest wielkim
                  > > poświęceniem, skoro i tak chcecie razem być i pragniecie to
                  > dziecko mieć. Głupi
                  > > wymóg czy nie, ale można ustapić.
                  >
                  > Też mnie to dziwi szczerze mówiąc, jesli tak chcą mieć dziecko.....
                  A może ślub po prostu nie jest możliwy. Nie zawsze to takie łatwe.
                  Wiem, że trudno się rozstać, udawać, że partner nie istnieje, ale
                  może warto i partner by na to przystał, gdyby wiedział, że to jakaś
                  szansa.
                  • karolana Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 30.04.08, 18:26
                    > A może ślub po prostu nie jest możliwy. Nie zawsze to takie łatwe.
                    > Wiem, że trudno się rozstać, udawać, że partner nie istnieje, ale
                    > może warto i partner by na to przystał, gdyby wiedział, że to jakaś
                    > szansa.

                    No więc właśnie ślub NIE jest możliwy. Gdyby był, wzięlibyśmy go w 2 dni. Ale
                    nie możemy i koniec. Takie okoliczności.
                    A udawanie osoby samotniej... a przepraszam jak? On ma sobie na cały okres
                    trwania procedury wyparować? Przecież w wywiadzie środowiskowym (czytaj
                    rozmowach z sąsiadami, rodziną, itd.) to wszystko wyjdzie. Mam przez 2-3 lata
                    udawać, że żyję sama, namawiać wszystkich dookoła żeby dla mnie kłamali albo
                    kryć się przed światem? Paranoja jakaś przecież. Albo faceta zostawić na te 2-3
                    lata? No przecież to nie wchodzi w grę. Jest jak jest. I przyznam się, że
                    rozważałam matkę zastępczą. Ale odstraszyło mnie właśnie to, że sprawa nie jest
                    uregulowana prawnie, a ja nie podejmę takiego ryzyka, że zaciągnę kredyt, a
                    kobieta potem stwierdzi, ze sorry, ale ona to chce sobie dziecko zostawić i ja
                    nie będę mogła nic z tym zrobić. Gdyby regulacje prawne były... zrobiłabym to na
                    pewno, bez wahania.
        • saszenka2 Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 29.04.08, 02:20
          karolana napisała:

          > > 50 tyś., bo ktoś ryzykuje utratę pracy i jeszcze plus opieka
          zdrowotna??
          >
          > Plus badania, plus wszystkie koszty związane z zabiegiem in vitro,
          który też
          > tani nie jest.
          >
          > >Dzieci do adopcji jest coraz mniej, procedura kwalifikacyjna coraz
          > > ostrzejsza. A tu proszę - jest popyt, jest podaż. Mam pieniądze,
          to sobie
          > kupię
          > > dziecko.
          >
          > Dzieci do adopcji coraz mniej, a par niepłodnych coraz więcej. I z
          punktu
          > widzenia osoby, której problem dotyczy, powiem Ci, że matka
          zastępcza jest
          > OSTATECZNOŚCIĄ, czyli w grę wchodzi tylko wtedy, kiedy wyczerpane
          są inne
          > metody na rodzicielstwo. Nie wiem, czy masz dzieci, czy dopiero
          planujesz, nie
          > kojarzę, więc może nie zdajesz sobie sprawy, o czym mówisz. Bólu,
          jaki czują
          > ludzie CHCĄCY mieć dzieci i nie mający na to żadnej szansy nikomu
          nie życzę. To
          > jest coś, z czym nie można się pogodzić... I jeśli pojawia się
          ostatnia
          > szansa... Szczęśliwi ci, którzy mają na to kasę. Zazdroszczę im
          jak cholera.

          Nie jestem w Twojej sytuacji, więc nie wiem, co czujesz, ale mogę
          spróbować sobie jedynie to wyobrazić. Myślę, że to rozwiązanie nie
          jest czymś idealnym, ale w takich sytuacjach, jak Twoja, jest
          ostatetcznością, z której mogą skorzystać osoby zamożne. Nie
          krytykowałabym tak bardzo tego rozwiązania, przecież to dziecko
          będzie kochane, jest upragnione. Poza tym jeżeli uznać by, że to
          handel ludźmi, to trzeba by tak samo nazwać korzystanie z banku
          nasienia. Nie wiem, co o tym myśleć. Temat trudny i jak to mawiają
          w "paski", bowiem zawiera wiele płaszczyzn.
          • turbomini Re: Wynajme brzuch na 9 miesiecy 29.04.08, 09:25
            No, ale karolana nie ma tych 50 tyś. i tu właśnie o to chodzi, że aspekt
            finansowy będzie wykluczał tych, którzy może mogą być wspaniałymi rodzicami, ale
            jednak ich nie stać. W pewnym momencie szansę będą mieli tylko ci, których stać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka