Kobieta-pracownik

11.05.08, 20:45
"Trochę się poprzyglądałam i na podstawie tych obserwacji wyszło, że
on olewczo traktuje wszystkie kobiety w firmie!
Nie słucha, zbywa, ignoruje, nie liczy się z ich zdaniem etc."

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=79260929&a=79260929&t=1210531160443
    • piekielnica1 Re: CBOS o dyskryminacji kobiet na rynku pracy 11.05.08, 21:27
      "43 proc. Polaków deklaruje, że płeć współpracowników nie ma dla
      nich znaczenia. Kobiety w roli współpracownika lub szefa są jednak
      wciąż mniej chętnie widziane niż mężczyźni. 25 proc. badanych
      wolałaby współpracować z mężczyznami, a jedynie co 11 proc. z
      kobietami. 49 proc. uważa, że płeć szefa nie ma znaczenia, ale aż 39
      proc. ankietowanych deklaruje, że wolałoby, aby ich szefem był
      mężczyzna, a jedynie 9 proc., aby była to kobieta."
      21/12/2006

      www.genderindex.pl/readarticle.php?article_id=23
      Czy od tamtego czasu cos sie zmienilo?
    • floric Re: Kobieta-pracownik 13.05.08, 17:48
      "Problem" jest prosty jak konstrukcja cepa, należy równocześnie
      rozwijać dwie strategie:
      a) rozpocząć poszukiwania nowej pracy
      b) starać się wszelkimi rozsądnymi sposobami dotrzeć do prezia,
      domagać się odpowiedzi na swoje pytania, robic to uprzejmnie i
      stanowczo, nie okazując żadnych emocji

      kiedy plan a się powiedzie i będzie się miało zabezpieczone tyły a
      prezio zostanie w tym czasie przyzywczajony do kontaktu z pracownica
      przyjdzie czas na zdecydowane uderzenie: poważna rozmowa w 4 oczy.
      na spotkaniu przedstawić korzyści jakie firma ma z pracownicy,
      wykazać jak to wygląda na tle innych pracowników, czyli "dlaczego
      jestem najlepsza" i uwaga: zażądać podwyżki 15-20% obecnego
      wynagrodzenia. prezio powie: niet i wtedy wytaczamy kolejny
      argument - od dawna nie możemy sie opędzić od telfonów headhunterów
      i wreszcie jesteśmy skłonni rozważyć propozycję firmy X, która ma
      następujące zalety: 2 razy wyższa pensja + ścisła wzpółpraca z
      preziem. obecną firmę lubisz, więc zadowlisz się wynagrodzeniem 20%
      wyższym i bliższą współpracą z preziem.

      można tez blefować, jesli jednak mamy do czynienia z preziem
      burakiem to moze kazac nam isc do diabła, wiec lepiej sie z tym
      liczyć i zapezpieczyć sobie tyły, poza tym do blefu trzeba mieć
      stalowe nerwy :)

      odnisnie rad typu "powiedz jak sie czujesz" powiem tylko
      BUHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

      po 2 w polskich warunkach, nie warto grac argumentem dyskryminacji

      w businessie trzeba byc twardym i sprytnym niezaleznie od tego
      jakiej jest sie płci
      • saszenka2 Re: Kobieta-pracownik 13.05.08, 23:59
        floric napisał:

        > w businessie trzeba byc twardym i sprytnym niezaleznie od tego
        > jakiej jest sie płci
        >
        >

        Fajnie to wygląda w filmach i teorii. W rzeczywistości już widzę te
        tłumy dostające awans, gdy pójdą do szefa. Czyżbyś naoglądał się za
        dużo serialików w TV?
        • kocia_noga Re: Kobieta-pracownik 14.05.08, 09:32
          saszenka2 napisała:

          W rzeczywistości już widzę te
          > tłumy dostające awans, gdy pójdą do szefa. Czyżbyś naoglądał się
          za
          > dużo serialików w TV?



          Moim zdaniem rady Florica są i tak najbardziej realistyczne.
          • saszenka2 Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 23:25
            kocia_noga napisała:

            > saszenka2 napisała:
            >
            > W rzeczywistości już widzę te
            > > tłumy dostające awans, gdy pójdą do szefa. Czyżbyś naoglądał się
            > za
            > > dużo serialików w TV?
            >
            >
            >
            > Moim zdaniem rady Florica są i tak najbardziej realistyczne.
            Myślę, że ma on rację w punkcie, że o swoje trzeba walczyć, nie
            można być biernym. Ale taki idealizm przypomina mi jakieś filmy.
    • floric Re: Kobieta-pracownik 13.05.08, 17:53
      generalnie kobiety popełniają błąd inwestując zbyt duzo w swoje
      kwalifikacje, a zbyt malo w osobisty PR
      • kocia_noga Re: Kobieta-pracownik 13.05.08, 19:19
        Zgadzam się z wszytskim co napisałeś w obu postach.
      • ja.sinner Re: Kobieta-pracownik 14.05.08, 17:24
        > generalnie kobiety popełniają błąd inwestując zbyt duzo w swoje
        > kwalifikacje, a zbyt malo w osobisty PR

        Masz racja, ale to zaczyna sie juz we wczesnym dziecinstwie.
        Wymog bycia dziewczynka, a co gorsza wymog bycia grzeczna
        dziewczynka.
        • real_mr_pope Re: Kobieta-pracownik 14.05.08, 20:04
          > Masz racja, ale to zaczyna sie juz we wczesnym dziecinstwie.

          W żadnym dzieciństwie, ani w młodym, ani we wczesnym. Po prostu niektórym nikt
          nie powiedział, że nie warto zdobywać dziesiątego fakultetu, jeżeli nie potrafi
          się rozmawiać z ludźmi, a zwłaszcza z szefem. Wymóg bycia grzeczną dziewczynką
          nie ma nic do rzeczy.
          • ja.sinner Re: Kobieta-pracownik 14.05.08, 21:48
            > Wymóg bycia grzeczną dziewczynką nie ma nic do rzeczy.

            A co ty wiesz o presji by byc grzeczna dziewczynka?
            • dzikowy Re: Kobieta-pracownik 14.05.08, 21:56
              No i znowu na nas. Czyli szef rozmawiając z pracownikami na temat awansu
              powinien wziąć pod uwagę płeć i obniżyć kryteria dla kobiet, które nie potrafią
              się przebić z winy patriarchatu, za który ów szef też powinien czuć się
              odpowiedzialny.
              PR zawsze był tak samo ważny jak kwalifikacje, produkt jest tak samo ważny jak
              reklama. Mnie nie też się to nie podoba, ale tak jest.
              • ja.sinner Re: Kobieta-pracownik 14.05.08, 22:11
                > PR zawsze był tak samo ważny jak kwalifikacje, produkt jest tak
                > samo ważny jak reklama.
                > Mnie nie też się to nie podoba, ale tak jest.

                No to cala nadzieja, ze swoje corki nauszysz zachowac wlasciwe
                proporcje.
                • kocia_noga Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 09:25
                  ja.sinner napisała:

                  > > PR zawsze był tak samo ważny jak kwalifikacje, produkt jest tak
                  > > samo ważny jak reklama.


                  Dziewczynki są uczone reklamy i pijaru, ale idącego w kierunku
                  wywarcia wrażenia o charakterze seksualnym, a to w negocjacjach nie
                  pomaga, a często przeszkadza.
                  • saszenka2 Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 23:28
                    kocia_noga napisała:

                    > ja.sinner napisała:
                    >
                    > > > PR zawsze był tak samo ważny jak kwalifikacje, produkt jest tak
                    > > > samo ważny jak reklama.
                    >
                    >
                    > Dziewczynki są uczone reklamy i pijaru, ale idącego w kierunku
                    > wywarcia wrażenia o charakterze seksualnym, a to w negocjacjach
                    nie
                    > pomaga, a często przeszkadza.
                    >
                    >
                    >

                    Albo też wrażenia bycia świetną matką, żoną, gospodynią domową,
                    która sama wszystko robi, taka Zosia-Samosia. A tak poza tym
                    dziewczynkę uczy się bycia grzeczną, uległą, skromną, żeby czasami
                    nie chwaliła się, jaka to jest zdolna, bo to "nie wypada".
              • kocia_noga Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 09:23
                dzikowy napisał:

                > No i znowu na nas. Czyli szef rozmawiając z pracownikami na temat
                awansu
                > powinien wziąć pod uwagę płeć i obniżyć kryteria dla kobiet, które
                nie potrafią
                > się przebić z winy patriarchatu....itp itd bez sensu


                skąd to 'czyli'?
                • dzikowy Re: Kobieta-pracownik 16.05.08, 01:43
                  Z postu przed moim. Winę za trudniejszy awans kobiet ponosi wychowanie w
                  patriarchacie, dlatego wywnioskowałem, że przedstawiciele tegoż (ci, od których
                  awans zależy) powinni zadośćuczynić krzywdzie:P
              • lolyta Re: Kobieta-pracownik 16.05.08, 19:49
                Nie. Nie obnizyc kryteria tylko wziac po duwage, ze czesto kobiety same je
                zanizaja a mezczyzni zawyzaja.
                innymi slowy, jesli pan i pani znaja zapytani, jak sie znaja na jakims
                zagadnieniu, w skali 1 do 10, to pani powie, ze 4, chociaz naprawde powinna
                powiedziec 6, a pan powie, ze 7, chociaz obiektywnie rzecz biorac zna sie na 5.
                bierze sie to nie tylko z tego wyuczonego ugrzecznienia i niedoinwestowania w
                PR, ale z faktu, ze jak to juz tu zauwazono, panei raczej sie niepotrzebnie
                doksztalcaja zamiast wykorzystac to co umieja. tym sposobem swoja wiedze
                oceniaja na podstawie tego, co wiedza, ze mozna sie jeszcze nauczyc (nawte,
                jesli potencjalny szef nie pa pojecia o tym, jak duzy to zakres wiedzy jest).
            • real_mr_pope Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 20:38
              Dużo. A Ty co wiesz na ten temat?
    • aelithe Re: Kobieta-pracownik 14.05.08, 19:32
      Niedawno byłem w Niemczech; czułem się dość dziwnie widząc
      dziewczynę w terminie porodu pracującą jako kasjerka na stacji
      benzynowej. W Polsce duży odsetek kobiet porzuca pracę następnego po
      spóźnieniu się okresu. Jest na zwolenieniu przez 9 miesięcy ciąży;
      potem na 5 miesięcznym urlopie macierzyńskim. Czyli razem 14
      miesięcy w na 26 formalnego zatrudneinia. Często po 4-5 miesiącach
      pracy powtarza ten numer. Czy będąc pracodawcą w szybko rozwijającej
      się firmie przyjęli byście osobę, która 48 miesięcy formalnego
      zatrudneinia ( 4 lata ) była w pracy 16 miesięcy, z tego 10
      przeznaczyliście na jej szkolenia; a teraz musicie ponownie
      przeznaczyć 6 na ponowne wprowadzenie jej w sprawy firmy.
      Szcezgólnie jeśłi jest wam wiadomo, że ciąża nie była zagrożona, a
      pracownica była w dobrym stanie ogólnym. ( np. przychodziął wkurzac
      pracujace koleżanki).
      Mój dobry znajomy lekarz z zawodu dostał pracę w oddziele klinicznym
      pediatrii tylko dlatego, że był jedynym kandydatem mężczyzną. Czy
      jego szef dziłał niewłaściwie?
      • real_mr_pope Re: Kobieta-pracownik 14.05.08, 20:07
        > Mój dobry znajomy lekarz z zawodu dostał pracę w oddziele klinicznym
        > pediatrii tylko dlatego, że był jedynym kandydatem mężczyzną. Czy
        > jego szef dziłał niewłaściwie?

        Owszem, działał niewłaściwie. Powinien wybrać szefa na podstawie kompetencji, a
        nie płci. Choć to co piszesz wcześniej jest sensowne. U mnie w jednym dziale
        zatrudnionych jest sześciu pracowników, wszyscy to kobiety. Od półtora roku
        ponad nie zdarzyło się, żeby wszystkie były w pracy. Zawsze przynajmniej jedna
        jest na rodzicielskim albo wychowawczym.
        • ja.sinner Re: Kobieta-pracownik 14.05.08, 21:53
          > Od półtora roku ponad nie zdarzyło się, żeby wszystkie były w
          > pracy. Zawsze przynajmniej jedna
          > jest na rodzicielskim albo wychowawczym.

          I pewnie zaden z pracujacych w\twojej firmie mezczyzn nie udal sie w
          tym czasie ani na rodzicielski, ani na wychowawczy, jak sie domyslam?
          • real_mr_pope Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 20:39
            > I pewnie zaden z pracujacych w\twojej firmie mezczyzn nie udal sie w
            > tym czasie ani na rodzicielski, ani na wychowawczy, jak sie domyslam?

            W tym czasie żaden z pracujących w mojej firmie mężczyzn, poza mną, nie był na
            żadnym urlopie.
            • ja.sinner Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 20:47
              > W tym czasie żaden z pracujących w mojej firmie mężczyzn,
              > poza mną, nie był na żadnym urlopie.

              No wlasnie, pewnie sami bezdzietni kawalerowie?
              • real_mr_pope Re: Kobieta-pracownik 16.05.08, 18:04
                > No wlasnie, pewnie sami bezdzietni kawalerowie?

                Nie, niektórzy mają partnerki, niektórzy mają ze swoimi partnerkami uregulowany
                prawnie związek. Niektórzy jak trzeba biorą wolne na zaprowadzenie dziecka do
                lekarza, w zamian przychodzą w sobotę, albo pracują kilka godzin dłużej. Tak czy
                inaczej pracodawca na nich nie traci.
            • saszenka2 Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 23:32
              Swoją drogą uważam, że dowalanie kolejnych tygodni macierzyńskiego i
              rodzicielskiego nam po prostu szkodzi, bo pracodawca od razu kiwa
              głową, że tyle czasu. Niech to zaczną wreszcie skracać, a nie
              wydłużać, bo chyba jesteśmy w Europie jednym z państw, w których te
              urlopy są takie długie i obowiązkowo powinny być dzielone z tatusiem.
              • real_mr_pope Re: Kobieta-pracownik 16.05.08, 18:06
                > urlopy są takie długie i obowiązkowo powinny być dzielone z tatusiem.

                Obowiązkowo to nie, bo narusza to wolność wyboru rodziców dziecka (bo np. matka
                chciałaby wykorzystać pełen urlop ze wszelkimi jego konsekwencjami), jak też i
                stawia w niekorzystnej sytuacji te kobiety, których partnerzy zwinęli się, gdy
                tylko pojawiło się dziecko. Natomiast bezsprzecznie powinno istnieć takie
                uprawnienie, by urlop rodzicielski dzielić pomiędzy oboje rodziców.
                • saszenka2 Re: Kobieta-pracownik 18.05.08, 15:58
                  real_mr_pope napisał:

                  > > urlopy są takie długie i obowiązkowo powinny być dzielone z
                  tatusiem.
                  >
                  > Obowiązkowo to nie, bo narusza to wolność wyboru rodziców dziecka
                  (bo np. matka
                  > chciałaby wykorzystać pełen urlop ze wszelkimi jego
                  konsekwencjami), jak też i
                  > stawia w niekorzystnej sytuacji te kobiety, których partnerzy
                  zwinęli się, gdy
                  > tylko pojawiło się dziecko. Natomiast bezsprzecznie powinno
                  istnieć takie
                  > uprawnienie, by urlop rodzicielski dzielić pomiędzy oboje rodziców.

                  Powinno być obowiązkowo, żeby tatuś wczuł się w rolę i potem nie
                  mowiło się o dyskryminacji ojców, którym to matki nie chcą pokazać,
                  jak przewijać dziecko. Jak kobieta jest sama z dzieckiem, może
                  wóczas wykorzystać całość.
                  • real_mr_pope Re: Kobieta-pracownik 18.05.08, 21:57
                    > Powinno być obowiązkowo, żeby tatuś wczuł się w rolę i potem nie
                    > mowiło się o dyskryminacji ojców, którym to matki nie chcą pokazać,
                    > jak przewijać dziecko.

                    Czyli jeżeli tatuś jest w Elblągu, mamusia w Bielsku a tatuś na dodatek ma nową
                    partnerkę, to ma brać przymusowo urlop? Tylko po co w tej sytuacji?
                    • ja.sinner Re: Kobieta-pracownik 18.05.08, 23:26
                      > Czyli jeżeli tatuś jest w Elblągu, mamusia w Bielsku a tatuś na
                      > dodatek ma nową partnerkę, to ma brać przymusowo urlop?
                      > Tylko po co w tej sytuacji?

                      Propagujesz nowy model rodziny?
                      • bene_gesserit Re: Kobieta-pracownik 18.05.08, 23:29

                        Nie - połp sie martwi o biednego w tej sytuacji tatusia.
                        • real_mr_pope Re: Kobieta-pracownik 19.05.08, 18:16
                          > Nie - połp sie martwi o biednego w tej sytuacji tatusia.

                          Bzdura. W tej sytuacji martwię się o samotną kobietę, która będzie mogła wziąć
                          tylko połowę urlopu, bo druga przypadnie w udziale komuś, kto się w ogóle
                          dzieckiem nie zajmuje.
        • aelithe Re: Kobieta-pracownik 14.05.08, 21:56
          skoro uważasz, że szef mojego kolegi postąpił niewłaściwie
          to powiedz, czy zgodziła byś o odroczenie terapii onkologicznej
          twojego dziecka lub kogoś z rodziny o 6 miesięcy, by lekarki z
          oddziału mogły porodzić dzieci.
          W Klinice, w której kolega podjął pracę, na 17 zatrudnionych
          asystentów ( kobiet) 13 była na urlopach z powody ciąży, lub
          ginekologicznych przekraczających 2 miesiące.
          2 kolejne kandydatki na wolny atat przed zatrudnieniem zaszły w
          ciążę. Czy pozbawiałabyś dzieci opieki lekarskiej, dla poprawności
          politycznej??
          • lolyta Re: Kobieta-pracownik 14.05.08, 23:01
            Hm. To, co napisales, jest najnormalniej statystycznie nieprawdopodobne, bo zeby
            to byla norma, to kazda kobieta musialaby spedzac w ciazy i pologu 2/3 swojego
            zycia.
            • zocha14 Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 11:51
              Rozumiem, ze skoro tak Cie razi ta plodnosc kobiet to sam
              zrezygnujesz/zrezygnowales z posiadania potomka...
            • aelithe Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 16:30
              nie jednak by przez 3 lata zdezorganizować pracę małej formy
              rodzinnej.
              • zocha14 Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 16:41
                1 zawsze mozna zatrudnic kogos na umowe o zastepstwo
                2 ktos sie Twoim potomkiem musial zajmowac, jezeli nie Ty to Twoja
                zona, matka itp. Zatrudnienie opiekunki nie zawsze jest mozliwe ze
                wzgledu na koszty lub obiekcje (nie kazdy chce zeby ktos obcy
                zajmowal sie dziekiem).
                • aelithe Re: Kobieta-pracownik 16.05.08, 12:26
                  według danych międzynarodowych gremiów połozniczych w czasie ciąży u
                  około 20% kobiet występuje niezdolność do pracy przekraczająca 3
                  miesiące.
                  W Polsce 70% ciężarnych ma powyżej 6 miesięcy - świadczy to albo
                  wyjątkowej złej jakości biologicznej kobiet; albo o niskich
                  kwalifikacjach ginekologów.
                  A szczerze mówiąc o nielogicznym systemie, który sprzyja nadużyciom.
                  • aelithe ups 16.05.08, 12:27
                    przepraszam system źle podpioł post
                    dotyczy innej wypowiedzi
          • real_mr_pope Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 20:43
            > to powiedz, czy zgodziła byś o odroczenie terapii onkologicznej
            > twojego dziecka lub kogoś z rodziny o 6 miesięcy, by lekarki z
            > oddziału mogły porodzić dzieci.

            Nie, nie zgodziłabym się:)))

            I też bym się nie zgodził. Ale nie ograniczaj się do alternatywy. Dlaczego albo
            obcy mężczyzna, albo zatrudniona już kobieta? A co powiesz na opcję:
            zatrudnienie kobiety z zewnątrz?

            Może ja zadam Tobie inne pytanie. Wolałbyś, żeby Twoje dziecko leczyła młoda,
            niesamowicie zdolna lekarka, niestety 'zagrożona' potencjalną ciążą czy jakiś
            leser, nieudacznik, ale z całą pewnością zawsze na miejscu? Wtedy może zamiast
            lekarza przydałby się po prostu jakiś cieć.

            > Czy pozbawiałabyś dzieci opieki lekarskiej, dla poprawności
            > politycznej??

            Nie, nie pozbawiałabym i nie pozbawiał dzieci opieki lekarskiej. Natomiast po
            raz kolejny zwrócę Ci uwagę, że wybór nie ogranicza się wyłącznie do kobiety już
            zatrudnionej i mężczyzny z zewnątrz. Są szpitale, gdzie ordynatorami są kobiety
            (jak mama mojego kolegi) i wcale nie idą co 3 miesiące na urlop macierzyński.
            Bądź łaskaw rozszerzyć choć trochę swój horyzont myślowy, tak przynajmniej o
            potencjalne opcje wyboru.
            • saszenka2 Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 23:36
              real_mr_pope napisał:

              > > to powiedz, czy zgodziła byś o odroczenie terapii onkologicznej
              > > twojego dziecka lub kogoś z rodziny o 6 miesięcy, by lekarki z
              > > oddziału mogły porodzić dzieci.
              >
              > Nie, nie zgodziłabym się:)))
              >
              > I też bym się nie zgodził. Ale nie ograniczaj się do alternatywy.
              Dlaczego albo
              > obcy mężczyzna, albo zatrudniona już kobieta? A co powiesz na
              opcję:
              > zatrudnienie kobiety z zewnątrz?
              >
              > Może ja zadam Tobie inne pytanie. Wolałbyś, żeby Twoje dziecko
              leczyła młoda,
              > niesamowicie zdolna lekarka, niestety 'zagrożona' potencjalną
              ciążą czy jakiś
              > leser, nieudacznik, ale z całą pewnością zawsze na miejscu? Wtedy
              może zamiast
              > lekarza przydałby się po prostu jakiś cieć.
              >
              > > Czy pozbawiałabyś dzieci opieki lekarskiej, dla poprawności
              > > politycznej??
              >
              > Nie, nie pozbawiałabym i nie pozbawiał dzieci opieki lekarskiej.
              Natomiast po
              > raz kolejny zwrócę Ci uwagę, że wybór nie ogranicza się wyłącznie
              do kobiety ju
              > ż
              > zatrudnionej i mężczyzny z zewnątrz. Są szpitale, gdzie
              ordynatorami są kobiety
              > (jak mama mojego kolegi) i wcale nie idą co 3 miesiące na urlop
              macierzyński.
              > Bądź łaskaw rozszerzyć choć trochę swój horyzont myślowy, tak
              przynajmniej o
              > potencjalne opcje wyboru.
              Zgadzam się w pełni z tym, co napisałeś. Przecież można zatrudnić
              też lekarkę na zastępstwo, poza tym nie wszystkie kobiety ciągle
              rodzą dzieci, niektóre rezygnują z macierzyństwa albo poprzestają na
              jednym/dwójce dzieci i następnych nie planują. Aelithe usiłuje
              pokazać, że każda kobieta oszukuje biorąc lewe zwolnienia i każda
              ciągle rodzi, ciekawe, że nie widać tego, jesli spojrzy się na
              przyrost naturalny.
      • kocia_noga Re: Kobieta-pracownik 15.05.08, 09:27
        aelithe napisał:

        W Polsce duży odsetek kobiet porzuca pracę następnego po
        > spóźnieniu się okresu. Jest na zwolenieniu przez 9 miesięcy ciąży;
        > potem na 5 miesięcznym urlopie macierzyńskim.


        Czy to nie ty naskakiwałeś na prof Środę za jej wypowiedź o zbyt
        częstych zwolnieniach lekarskich w ciąży?
        • kocia_noga Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 15.05.08, 10:02

          • pavvka Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 15.05.08, 10:10
            A tam, skoro to Środa powiedziała, to na pewno nie miała racji. Jak
            Środa powie, że latem jest cieplej niż zimą, to też na pewno kryją
            się za tym jakieś niecne zamiary - na wszelki wypadek lepiej z nią
            polemizować.
            • aelithe Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 15.05.08, 16:33
              nie słyszałem wypowiedzi Pani Środy
              niemniej faktem jest nadużywanie zwolnień i świadczeń rehabilitacyjnych przez
              kobiety w ciąży
              jakby potwierdzeniem tego jest statystyka - według danych zus ok. 40 %
              wszytskich nowych orzeczeń stanowiły świadczenia rehabilitacyjne i renty dla
              kobiet w ciąży
              • lolyta Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 15.05.08, 17:27
                > jakby potwierdzeniem tego jest statystyka - według danych zus ok. 40 %
                > wszytskich nowych orzeczeń stanowiły świadczenia rehabilitacyjne i renty dla
                > kobiet w ciąży
                niby z jakiej paki to potwierdza NADUZYCIE?
                • dzikowy Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 01:47
                  lolyta napisała:
                  > niby z jakiej paki to potwierdza NADUZYCIE?
                  Z paki statystycznej. Ile mas procentowo kobiet w ciąży i z tego ile w ciąży permanentnej? jeżeli problem kobiet ganiających na zwolnienia, z powodu choroby zwanej ciąża staje się problemem firm, to znaczy, że albo wyż demograficzny jest niespotykanie wysoki (a nie jest), albo ktoś kogoś w ch..a robi.
                  • piekielnica1 Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 10:52
                    No coz sa rozne punkty widzenia.
                    Miedzy innymi takie, ktore widza korzysci i mkoszty "tu i teraz" i
                    takie, ktore przewiduja wieksze korzysci w dalszej przyszlosci.

                    www.genderindex.pl/news.php?readmore=57
                    • aelithe Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 12:31
                      W perspektywie 4 letniej jest to zapaść finansów publicznych państwa
                      bez podjęcia realnej reformy systmeu świadczeń społecznych.
                      Na razie horendalna ok. 40% składka ( od wydatków pracodawcy)nie
                      wystarcza na pokrycie zobiąwiązań ZUS; ponadto jest potrzbene do
                      pokrycia świadczeń 25% z innych podatków i dalsze 25% potrzebne jest
                      na pokrycie długi publicznego, któy w znacznej mierze wynika z
                      dopłat do KRUS i ZUS.
                      • dzikowy Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 22:06
                        aelithe napisał:

                        > W perspektywie 4 letniej jest to zapaść finansów publicznych państwa
                        > bez podjęcia realnej reformy systmeu świadczeń społecznych.

                        Ale tego systemu nie zreformujesz rodząc dzieci, ale wywalając wyłudzających. Co
                        to oznacza, że nie można znaleźć pracownika?? A to, że mamy jednoprocentowe
                        bezrobocie i do tego bandę tak naprawdę oszustów. Za dużo sztywnych wydatków, za
                        dużo zasiłków i za słaba nad nimi kontrola, za dużo zwolnień i za dużo młodych
                        emerytów. Tylko nie znajdziesz idealistów, którzy by kosztem własnej kariery
                        odcięli źródełko.
                        • piekielnica1 Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 17.05.08, 00:24
                          > Za dużo sztywnych wydatków, za dużo zasiłków i za słaba
                          > nad nimi kontrola, za dużo zwolnień i za dużo młodych
                          > emerytów. Tylko nie znajdziesz idealistów, którzy by
                          > kosztem własnej kariery odcięli źródełko.

                          To prawda
                          "6 tys. to średnia liczba policjantów chorych każdego dnia"
                          gdzies tak na okolo 100 000 zatrudnionych policjantow.

                          finanse.wp.pl/POD,15,wid,9738977,prasa.html?ticaid=15e66
                          • saszenka2 Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 18.05.08, 16:01
                            piekielnica1 napisała:

                            > > Za dużo sztywnych wydatków, za dużo zasiłków i za słaba
                            > > nad nimi kontrola, za dużo zwolnień i za dużo młodych
                            > > emerytów. Tylko nie znajdziesz idealistów, którzy by
                            > > kosztem własnej kariery odcięli źródełko.
                            >
                            > To prawda
                            > "6 tys. to średnia liczba policjantów chorych każdego dnia"
                            > gdzies tak na okolo 100 000 zatrudnionych policjantow.
                            >
                            > finanse.wp.pl/POD,15,wid,9738977,prasa.html?ticaid=15e66

                            Z tym się zgadzam. Do tego dodać nadurodzaj żołnierzy pilnujących
                            nie wiadomo czego, na wszelki wypadek i zarabiających spore sumki.
                            • dzikowy Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 19.05.08, 08:47
                              saszenka2 napisała:
                              > Z tym się zgadzam. Do tego dodać nadurodzaj żołnierzy pilnujących
                              > nie wiadomo czego, na wszelki wypadek i zarabiających spore sumki.

                              I dodaj, przechodzący na emeryturę w wieku 38 lat.
                  • lolyta Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 19:55
                    no wlasnie statystycznie bredzisz. O wiele wiecej osob w ciazy niz ludzi ze
                    zlamanymi nogami, zaawansowanym rakiem etc etc. jesli polowa ludzkosci dwa razy
                    w zyciu idzie do szpitala rodzic, ale juz nie mozna powiedziec, ze co drugi
                    czlowiek dwa razy w zyciu lamie noge, albo dwa razy w zyciu ma zawal, albo dwa
                    razy w zyciu ma raka etc, to wydaje mi sie ta statystyka dosc normalna.
                • aelithe Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 12:27
                  według danych międzynarodowych gremiów połozniczych w czasie ciąży u
                  około 20% kobiet występuje niezdolność do pracy przekraczająca 3
                  miesiące.
                  W Polsce 70% ciężarnych ma powyżej 6 miesięcy - świadczy to albo
                  wyjątkowej złej jakości biologicznej kobiet; albo o niskich
                  kwalifikacjach ginekologów.
                  A szczerze mówiąc o nielogicznym systemie, który sprzyja nadużyciom.


                  • piekielnica1 Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 17.05.08, 00:27
                    > W Polsce 70% ciężarnych ma powyżej 6 miesięcy - świadczy to albo
                    > wyjątkowej złej jakości biologicznej kobiet; albo

                    albo o zlej jakosci nasienia, wszak na ciaze skladaja sie geny
                    obojga rodzicow, mandralo.
                    • aelithe Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 22.05.08, 09:15
                      a co ma jakość nasienia do cwaniactwa lub lenistwa kobiet ??
              • real_mr_pope Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 15.05.08, 20:45
                Czyli 60% nowych orzeczeń nie dotyczyło świadczeń rehabilitacyjnych i rent dla
                kobiet w ciąży. Zatem tych była mniejszość. Na jakiej więc podstawie wysuwasz
                wniosek, że istnieje tu jakieś nadużycie?

                A przy okazji ja Ciebie zapytam. Dopuściłbyś, żeby Twoja partnerka do dnia
                porodu pracowała w stresujących warunkach czy w ogóle byś jej zabronił pracować?
                • kocia_noga Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 09:54
                  Sprawa częstych zwolnień w ciąży była już dyskutowana, nie pamiętam,
                  czy akurat na tym forum.
                  Jest parę czynników sprzyjających -
                  mozliwe,ze częściej są ku temu powody ( gorsza opieka med, w ogóle,
                  albo jakies czynniki klimatyczne, zatrucie środowiska itp - nie da
                  się tego tak odgórnie wykluczyć)
                  mozliwe,że lekarze trzęsą portkami,żeby coś się z płodem nie stało,
                  bo taka jest atmosfera
                  mozliwe że same ciężarne wykorzystują sytuację - pracodawca/czyni
                  musi przełknąć kolejne zwolnienie,żeby nie wyjść na mordercę/czynię
                  nienarodzonego
                  -jakiś czynnik inny
                  • zona_leona Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 10:31
                    kocia_noga napisała:
                    > -jakiś czynnik inny
                    Spotkałam się też z takim przypadkiem, i to nie raz. Pracodawca
                    umawia się z pracownicą że ona weźmie zwolnienie, zapłaci jej ZUS a
                    ona będzie pracowała. Pracodawca coś dorzuci i wszyscy bedą
                    zadowoleni.
                    • aelithe Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 12:37
                      ale pielęgnująć patologię doszliśmy do sytuacji w której ogrmna
                      danina publiczna ( 7 na świecie ) pochłaniająca około 75% naszych
                      dochodów nie jest w stanie dostarczyć wystarczających środkó na
                      pokrycie świadczeń i rozkłąda gospodarkę.
                      Młode pokolenie już się wypowiedziało co o tym myśli głosująć
                      nogami. Pracują za granicą.
                      • pavvka Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 12:42
                        Jak wpadłeś na te 75%?
                  • lolyta Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 19:56
                    Nie wiem jak teraz, ale swego czasu wiele kobiet wiedzialo, ze po url. mac. nie
                    ma po co wracac do pracy, wiec sie nad pracodawca nie rozczulalo.
                • aelithe Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 12:32
                  moja żona w obydwu ciążach pracowała do ostatniego dnia przed
                  porodem w stresujących warunkach z psychiczną szefową
                  nie zmusząłem jej do tego był to jej wybór
                  • real_mr_pope Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 16.05.08, 18:08
                    > nie zmusząłem jej do tego był to jej wybór

                    Pięknie powiedziane: jej wybór. A teraz wyobraź sobie, że nie miałaby takiego
                    wyboru tylko obowiązek. I że jej stanowisko to operator młota pneumatycznego.
                • maga_luisa Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 17.05.08, 13:36
                  real_mr_pope napisał:

                  Dopuściłbyś, żeby Twoja partnerka do dnia
                  > porodu pracowała w stresujących warunkach czy w ogóle byś jej zabronił pracować
                  > ?

                  Dopuścił??? Zabronił ?????? O kim Ty piszesz, o niepełnoletniej córce?
                  • real_mr_pope Re: Sorry, to nie ty, Aelithe n/t 17.05.08, 14:19
                    > Dopuścił??? Zabronił ?????? O kim Ty piszesz, o niepełnoletniej
                    > córce?

                    A w temacie masz coś do powiedzenia czy tak tylko zamierzasz się stresować?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja