Dodaj do ulubionych

Feminizm a savoir vivre - cd.

04.06.08, 15:15
Taki wątek się pojawił:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10226&w=80365105
A Wam jak się podoba zwyczaj prowadzenia panny młodej do ołtarza
przez ojca?
Obserwuj wątek
    • stephen_s Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 04.06.08, 15:19
      Nie podoba się.
      • kochanica-francuza Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 04.06.08, 15:25
        Na forum rzuca mi się w oko niejaki Romek, który zaraz zaczyna bredzić o
        "szczególnej roli kobiety", a kiedy zagubiona pisze mu wprost, że to rola
        "przedmiotu przekazywanego z rąk do rąk" - Romek wzdycha obłudnie "do czegóż
        ludzie mogą się doprowadzić" (czytaj "ach te nieszczęsne świry")

        Czy to pewien znany nam Romek?
        • nekomimimode Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 04.06.08, 21:05
          gjertyh
        • saszenka2 Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 05.06.08, 01:35
          Nie podoba się, ale na szczęście mi ten zwyczaj nie grozi.
    • mijo81 Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 04.06.08, 15:30
      Mi też się nie podoba, to objaw patriarchatu w którym to głowa
      rodziny...ups.....ojciec......a nie matka decyduje o wydaniu córki.
      Żenujące i staroświeckie....i antyfeministyczne
    • bene_gesserit Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 04.06.08, 15:57
      Panie naogladaly sie 'komedii romantycznych' z krajow anglosaskich
      i nic dziwnego, ze chca slubu jak z holiłud. Imo to troche
      infantylne, ale slub bierze sie najwyzej pare razy w zyciu, co se
      maja zalowac.
      • kocia_noga Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 04.06.08, 19:21
        Swój głos oddałam w zlinkowanym wącie.
    • kot_w_zimie Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 04.06.08, 19:43
      Typowa 'wiocha'(nie obrazając rolników)

      A propos, mógłby mi kto wytłumaczyć o co chodzi z podwiązką? Też taki jakiś
      cudzoziemski zwyczaj skopiowany z filmów - panna młoda ma mieć pojedynczą
      ozdobną podwiązkę (do ślubu w jednej pończosze?!!)z którą później należy coś tam
      zrobić... Nie znam się, bo nie oglądam komedii romantycznych..
      • six_a Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 04.06.08, 19:55
        przypuszczam, że można by nią wiązać włosy do sprzątania, jak gaci
        zabraknie...

        a co zrobić jak panna młoda ma już jedną parę podwiązek na sobie, to
        ta ozdobna jako trzecia???
        • kot_w_zimie Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 04.06.08, 20:10
          six_a napisała:

          > przypuszczam, że można by nią wiązać włosy do sprzątania, jak gaci
          > zabraknie...

          W takim razie pomysł jest praktyczny, aczkolwiek nieco przyziemny w takich
          okolicznościach. Być może jest to tradycja wywodząca się z jakiegoś kraju
          protestanckiego ;)
      • saszenka2 Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 05.06.08, 01:37
        kot_w_zimie napisała:

        > Typowa 'wiocha'(nie obrazając rolników)
        >
        > A propos, mógłby mi kto wytłumaczyć o co chodzi z podwiązką? Też
        taki jakiś
        > cudzoziemski zwyczaj skopiowany z filmów - panna młoda ma mieć
        pojedynczą
        > ozdobną podwiązkę (do ślubu w jednej pończosze?!!)z którą później
        należy coś ta
        > m
        > zrobić... Nie znam się, bo nie oglądam komedii romantycznych..
        Nie wiem, o co z nią chodzi albo z tym czymś niebieskim, pożyczonym
        etc. Ze zwyczajów związanych ze ślubem będę podtrzymywać zwyczaj
        organizowania wieczorów panieńskich i kawalerskich. Wszystkie inne
        typu podwiązka nie leżą w obszarze mych zainteresowań. Nie wiem, co
        się z nią robi, myślałam, że ją się po prostu ma, ale też nie
        oglądam komedii romantycznych.
    • niedo-wiarek Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 04.06.08, 20:02
      pavvka napisał:

      > A Wam jak się podoba zwyczaj prowadzenia panny młodej do ołtarza
      > przez ojca?

      Nie podoba mi się. Obleśne.
    • bene_gesserit Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 04.06.08, 20:50
      A, jeszcze na polsko-holiłudzkich slubach obrzuca sie mlodych
      ryzem. Ryz, rdzennie polska roslina, od wiekow. Swoja droga,
      przeczytalam, ze ten zwyczaj w krajach anglosaskich reprezentuje,
      hm, plodnosc pana mlodego, a ziarenka ryzu - obfitosc spermy,
      urocze.
    • nekomimimode Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 04.06.08, 21:01
      niepodoba
    • ja.sinner Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 05.06.08, 00:00
      Pracowalam kiedys w budynku naprzeciw ktorego miescil sie Palac
      Slubow USC to sie naogladalam.
      Szpaler oficerow z szabelkami czy innymi kordzikami nad glowami
      mlodych jak zenil sie wojskowy,
      Szpaler strazakow w rynsztunku z toporkami strazackimi nad glowa,
      gdy zenikl sie strazak,
      Lokalny zespol Piesni i Tanca jak zenil sie syn soltysa, i tak w
      nieskonczonosc.
      A pojazdy ktorymi przywozono mlode pary to Woz strazacki z koszem na
      drabinie, w ktorym wywindowano pod niebo mlodych po wyjsciu z USC,
      Kolumna bialych ciezarowek ( i wszystkie czysciutkie), ze 40
      Harleyow z rykiem asystowalo skuterowi na ktorym odjechali mlodzi,
      byly Trabanty, Syrenki, Warszawy i Maluchy, no i limuzyny z Panna
      Mloda wystajaca przez szyberdach.
      Targowisko proznosci i konkurs na oryginalnosc.
      • bri Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 05.06.08, 20:19
        A co? Lepiej jak wszyscy tak samo? IHMO fajnie, że ludzie mają różne
        pomysły. Szkoda, że nie częściej.
      • dzikowy Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 05.06.08, 23:19
        Pojutrze w Warszawie kawalkada garbusów i innych wynalazków z Wolfsburga :)
    • keltoi Chyba lekka nadinterpretacja... 05.06.08, 20:57
      Jak się dziewczynie podoba i uważa za wzruszające, że Tatuś ją prowadzi do ołtarza, to niech będzie, najwyraźniej jej z tym dobrze i widzi to pozytywnie. Jeśli uważa inaczej, to niech ją nawet zaprowadzi mama i przeprowadzi pokładziny, też można. Każdemu wg potrzeb ;D

      Mnie się w ogóle idea ślubu kościelnego podoba średnio, więc jeśli już się zdecyduję na jakikolwiek związek sformalizowany, to będzie cywilny. Dziękuję.
      • kocia_noga Re: Chyba lekka nadinterpretacja... 05.06.08, 21:38
        Ach, jasne,że każdy może jak lubi, ale przecież innym nie musi się
        to podobać i ten inny może wyrazić swoją opinię.
        • dzikowy Re: Chyba lekka nadinterpretacja... 05.06.08, 23:20
          Jak będziesz na ślubie, gdzie Ci się coś nie spodoba, nie omieszkaj skomentować,
          toż nie podejrzewam Cię o hipokryzję.
          • bene_gesserit Re: Chyba lekka nadinterpretacja... 05.06.08, 23:40
            Nazywac dobre obyczaje hipokryzja? Dziwaczne.
            • dzikowy Re: Chyba lekka nadinterpretacja... 05.06.08, 23:45
              Dobre obyczaje często są tożsame z hipokryzją, jak szczerość z bezczelnością.
              • kocia_noga Re: Chyba lekka nadinterpretacja... 06.06.08, 07:44
                Dobre obyczaje są dobrymi obyczajami u dobrze wychowanych, a
                hipokryzja hipokryzją u hipokrytów, tak samo szczerośc cechuje
                człowieka szczerego, a bezczelnośc bezczelnego.
                Mozna powiedzieć: "nie podoba mi się ten kolor butów" albo " twoje
                buty są brzydkie".Jedno zdanie to szczerość, drugie bezczelnośc.
                Zgaduj które jest które i dlaczego.
                • dzikowy Re: Chyba lekka nadinterpretacja... 06.06.08, 09:14
                  Posługujesz się pojęciami nieostrymi z taką pewnością, szczególnie, że nie są
                  przeciwstawne i doskonale potrafią ze sobą współistnieć.
                  Panna Młoda, choćbyś nie wiem jak się starała ubrać w słowa smutną prawdę, że
                  została przekazana jak rzecz, pewnie się obrazi. Znam kilka, które by się nie
                  obraziły (zresztą nie bawiły się w takie pierdoły), zatem powiedzenie dokładnie
                  tego samego różnym osobom jest raz bezczelnością, a raz szczerością.
                  • kocia_noga Re: Chyba lekka nadinterpretacja... 06.06.08, 15:12
                    dzikowy napisał:

                    > Panna Młoda, choćbyś nie wiem jak się starała ubrać w słowa smutną
                    prawdę,


                    Bezczelność polega na tym,że słowa są 'smutne' a wypowiadający
                    uważa je za 'prawdę'.Szczerośc polega na informowaniu o własnym
                    odczuciu.To jest ostre rozróznienie.
                    • dzikowy Re: Chyba lekka nadinterpretacja... 06.06.08, 23:51
                      Czyli lekarze informujący rodzinę o smutnej prawdzie są bezczelni :P Wszyscy
                      wiemy skąd się ów zwyczaj oddawania córki wziął, czyli znamy prawdę. Mamy
                      milczeć, bo jest smutna?
                      • kocia_noga Re: Chyba lekka nadinterpretacja... 07.06.08, 09:02
                        dzikowy napisał:

                        > Czyli lekarze informujący rodzinę o smutnej prawdzie są bezczelni


                        akurat w tym wypadku nie, ale
                        1) oni rzeczywiście znają prawdę (na ogół)
                        2) zakładają,że jest smutna i panuje co do tego wspólna zgoda


                        :P Wszyscy
                        > wiemy skąd się ów zwyczaj oddawania córki wziął, czyli znamy
                        prawdę.


                        No, powiedzmy...

                        Mamy
                        > milczeć, bo jest smutna?

                        A to już zależy od wielu okoliczności.Smutna sama w sobie na pewno
                        nie jest.
        • keltoi Nie no, jasnę, co właśnie czynię ;) 06.06.08, 16:36
          Jak dla mnie to po prostu lekka przesada interpretować to z góry i natychmiast jako przejaw patriarchatu. Jeśli okazałoby się, że rzeczona panna młoda jest zdegustowana i widocznie nieszczęśliwa z faktu prowadzenia przez kościół - możne nawet na miejscu byłaby takie przedstawienie sprawy. Albo gdyby wiarygodną informacją byłoby, że małżeństwo było arranged, do tego od wczesnego dzieciństwa. To byłby już skandal.

          Ale że sobie dziewczyna wymyśliła, że - przypuśćmy - będzie miała jak w swojej ulubionej komedii romantycznej, którą z narzeczonym oglądała sto razy i kochają ten film? Albo strasznie im się podoba taki obrządek, uważają go za romantyczny? Ja byłam na ślubie, na którym panna młoda miała czarno - czerowną suknię, a pan młody był w rzemieniach i fraku zrobionym z ramoneski, a mieliśmy nawet oczepiny, bo panna młoda studiowała etografię. Też pięknie.

          Jak się człowiek uprze, to można to zinterpretować, że córka przestaje darzyć swoimi łaskami ojca i przenosi je, a razem z nimi swoją kobiecą siłę, na pana młodego. Ojciec ma ostatnie chwile, aby się łaskami nacieszyć i zostaje rytualnie upokorzony, ponieważ musi sam oddać całe to dobro w ręce Nowego. Jak się bardzo uprę, podeprę to mitami i obrzędami celtyckimi. Tylko po co? Jeśli ślub był ładny, wesele bez ryby po grecku obok schabowego i sernika oraz wodzireja śpiewającego białego misia, a przede wszystkim - para młoda zachwycona swoim idealnym weselem... to wszystko gra i buczy.

          W każdym razie ja tak myślę. ;)
          • kocia_noga Re: Nie no, jasnę, co właśnie czynię ;) 06.06.08, 20:05
            keltoi napisała:

            że córka przestaje darzyć s
            > woimi łaskami ojca i przenosi je, a razem z nimi swoją kobiecą
            siłę, na pana mł
            > odego. Ojciec ma ostatnie chwile, aby się łaskami nacieszyć i
            zostaje rytualnie
            > upokorzony, ponieważ musi sam oddać całe to dobro w ręce Nowego.


            Podoba mi się ta interpretacja, może być.

            Może być też i inna.Samotny pan młody stoi i czeka.Czekanie
            obowiązkowe.Wchodzi jego narzeczona z teściem, pzrechodzi pzrez cały
            kościół - to scena pełna dramatyzmu, pewnie dlatego tak lubią ją w
            Hollywood. W końcu - uff, dochodzą, teść oddaje swoją córkę
            oczekującemu panu młodemu.To może być taki znak pokoju ze strony
            teścia - sam przyprowadzam swoją córkę, nie będę z tobą
            walczył.Skądinąd wiadomo,ze tatusiowie bywaja zazdrośni o zięciów i
            potrafia im dokuczyć, więc ten gest mógłby być taka deklaracją - sam
            ją odprowadzam, nie walczę.


            wesele bez ryby po grecku obok schabowego i sernika




            No jak to? Bez ryby, schaboszczaka i sernika? Ty wiesz co piszesz?
            • keltoi Re: Nie no, jasnę, co właśnie czynię ;) 07.06.08, 23:54
              kocia_noga napisała:
              > Podoba mi się ta interpretacja, może być.

              To co, mam kopać po mitologii celtyckiej...? ;) Bo oni tam mają takie zwyczaje na Beltine, co się jak znalazł przydadzą do tej interpretacji. Wiosenny Król, zabijający bądź przepędzający (rzadziej) Starego Króla i przyjmowany przez Królową, żeby ziemia mogła rodzić. Nastarać się chłopaki musieli, żeby być Wybrańcami, a i tak co roku trzeba było starego zabić, a znaleźć nowego, bo Pani potrzebowała kogoś do utrzymania płodności roślin i zwierząt. Potem to chłopcy trochę pozmieniali, ale oryginalna wersja, nevertheless, mocno matriarchalna.

              >> wesele bez ryby po grecku obok schabowego i sernika
              > No jak to? Bez ryby, schaboszczaka i sernika? Ty wiesz co piszesz?

              Dwa razy w życiu byłam na weselach, na których śledzie nie mieszały się z sernikiem, bo tak ciasno były ustawione, a nabierając tej cholernej ryby po grecku nie kapało się po wyżej wymienionych. I nikt nie zasypał z ryjem w schaboszczaku.

              Na jednym wódka była do toastu, potem były wina różnej maści, polędwica w kurkach, pstrągi, łososie i sałatki, dzicze (przepraszam...) gicze peklowane i szpikowane wiśniami, piernik z powidłami węgierkowymi i kruche ciasta. I żur, taki prawdziwy...

              Na drugim, zimą, przy wejściu dostawaliśmy grzańca na toast. Następnie wina, odrobina moco mrożonej wódki, bliny z kawiorem, gęsi pieczone z kwaszoną kapustą, pieczone pielmienie i w ogóle kuchnia rosyjska. Na koniec pamiętam, że były kołacze, takie na ostro i na słodko. Baaaaaaaajka... Na takie wesela mogę chodzić nawet co tydzień... *_* :D
              *sigh*
              • kocia_noga Re: Nie no, jasnę, co właśnie czynię ;) 08.06.08, 07:57
                keltoi napisała:


                > To co, mam kopać po mitologii celtyckiej...? ;) Bo oni tam mają
                takie zwyczaje....

                Tym niemniej prowadzenie panny mlodej przez jednego faceta do
                drugiego mało to przypomina, powiedziałabym,ze role się odwróciły.
                • keltoi Re: Nie no, jasnę, co właśnie czynię ;) 09.06.08, 06:53
                  kocia_noga napisała:
                  > Tym niemniej prowadzenie panny mlodej przez jednego faceta do
                  > drugiego mało to przypomina, powiedziałabym,ze role się odwróciły.

                  Wiesz, zawsze można powiedzieć, że to Ona sobie tak wymyśliła, poustawiała wszystkich po kątach i zakomenderowała, że ma być przedefilowana przed wszystkimi, że taka jest piiękna i ważna, każdemu na Niej zależy i w ogóle to Ona tu rządzi. Zależy jak popatrzysz. Twórzmy nowe konteksty ;)

                  Sama znam taką "bridezillę", która ustawiła cały ślub i wesele wg swojego widzimisię, nikt nie miał słowa do powiedzenia, łącznie z ubiorami młodego, rodziców, świadków, druhen etc. ;)
                  • stephen_s Lubię Cię, Keltoi :) 09.06.08, 08:18
                    Naprawdę, spotkajmy się na tej kawie :))))
                    • pavvka Re: Lubię Cię, Keltoi :) 09.06.08, 08:20
                      Wiedziałem, szukasz dziewczyny, która Cię będzie ustawiać :-p
                      • stephen_s Re: Lubię Cię, Keltoi :) 09.06.08, 08:28
                        Szukam dziewczyny, która będzie inteligentna i o umiarkowanych
                        pogladach :)
                        • pavvka Re: Lubię Cię, Keltoi :) 09.06.08, 08:35
                          To szukasz na niewłaściwym forum, tu są same ekstremistki :-p
                          • keltoi Pavvka, bite me! ;) 10.06.08, 02:25
                            Ekstremistką to ja jestem tylko w kwestii irlandzkich bojowników o wolność...
                            Ustawiam meble w mieszkaniu - jak mi ktoś pomoże, bo jestem popsuta.

                            A na tym forum jest bardzo mało ekstremistek. Jeśli uważasz, że jest inaczej, to w życiu ekstremistki nie widziałeś na oczy. ;)
                            • pavvka Re: Pavvka, bite me! ;) 10.06.08, 09:14
                              A umówisz się na kawę? Chciałbym wreszcie zobaczyć prawdziwą żywą
                              ekstremistkę :-)
                              • keltoi Dobra, zróbmy listę: 10.06.08, 17:46
                                pavvka napisał:

                                > A umówisz się na kawę? Chciałbym wreszcie zobaczyć prawdziwą żywą
                                > ekstremistkę :-)

                                Stephen chce mnie zobaczyć, bo mnie polubił; Ty, bo chcesz zobaczyć ekstremistkę; goblin girl przychodzi na tosty z lemon curd; a pope z czystej ciekawości, bo nie jest przekonany.

                                Ktoś jeszcze chce się jeszcze zaprosić? Zamówimy część kawiarni i będzie problem z głowy... ;D

                                Dam znać, jak tylko będę już w kraju.
                                • kocia_noga Re: Dobra, zróbmy listę: 10.06.08, 21:18
                                  keltoi napisała:


                                  >
                                  > Ktoś jeszcze chce się jeszcze zaprosić?


                                  może w sierpniu zawitam, to bardzo chętnie.
                  • saszenka2 Re: Nie no, jasnę, co właśnie czynię ;) 10.06.08, 01:01
                    keltoi napisała:

                    > kocia_noga napisała:
                    > > Tym niemniej prowadzenie panny mlodej przez jednego faceta do
                    > > drugiego mało to przypomina, powiedziałabym,ze role się
                    odwróciły.
                    >
                    > Wiesz, zawsze można powiedzieć, że to Ona sobie tak wymyśliła,
                    poustawiała wszy
                    > stkich po kątach i zakomenderowała, że ma być przedefilowana przed
                    wszystkimi,
                    > że taka jest piiękna i ważna, każdemu na Niej zależy i w ogóle to
                    Ona tu rządzi
                    > . Zależy jak popatrzysz. Twórzmy nowe konteksty ;)
                    >
                    > Sama znam taką "bridezillę", która ustawiła cały ślub i wesele wg
                    swojego widz
                    > imisię, nikt nie miał słowa do powiedzenia, łącznie z ubiorami
                    młodego, rodzicó
                    > w, świadków, druhen etc. ;)
                    >

                    Od razu przypomniał mi się przykład z szyją, która kręci głową, a
                    kobieta ma nie domagać się władzy dla siebie.
    • polska_potega_swiatowa Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 06.06.08, 10:56
      pavvka napisał:

      > A Wam jak się podoba zwyczaj prowadzenia panny młodej do ołtarza
      > przez ojca?

      Moim zdaniem kazda mloda feministke powinna do oltarza poprowadzic
      poslanka Szynyszyn :)
      • gotlama Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 06.06.08, 20:31
        Feministki potrafią dobrze się prowadzić same ;)
    • senta.fa Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 06.06.08, 15:19
      Ja nie mogę, ale Wy macie problemy. :D A potem jak powiem, że feministki są małostkowe, mają paranoję i robią z igły widły, to nie wiecie, o co kaman. :) Nie? To nie jest paranoja? No to zobaczmy wypowiedź mijo81:

      "Mi też się nie podoba, to objaw patriarchatu w którym to głowa
      rodziny...ups.....ojciec......a nie matka decyduje o wydaniu córki.
      Żenujące i staroświeckie....i antyfeministyczne"

      Już pominę to "mi" na początku zdania, ale jeśli to nie świadczy o "lekkiej" przesadzie, to ja już nie wiem... Zwykła tradycja, a Wy się doszukujecie nie wiadomo czego. Ja wiem, że "jak się dobrze wwąchać, to wszędzie śmierdzi", ale może jednak odrobina dystansu Wam nie zaszkodzi?
      • kocia_noga Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 06.06.08, 16:10
        Mijo 89 to seksista bywający na tym forum w podobnych celach, co ty.
        Jemu się też w pale nie mieści,że ktoś jęczy bo go boli palec, a on
        też ma palec i wie,że to nic a nic nie boli.
        • bene_gesserit Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 06.06.08, 16:18
          Oj kocia, daj spokoj. "Brak dystansu" to ten sam poziom, co "ale wy
          nie macie poczucia humoru". Nie ma z czym dyskutowac.
        • senta.fa Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 06.06.08, 16:35
          > Mijo 89 to seksista bywający na tym forum w podobnych celach, co ty

          O cholera :( Czyli łyknąłem prowokację? :/

          > Jemu się też w pale nie mieści,że ktoś jęczy bo go boli palec, a on
          > też ma palec i wie,że to nic a nic nie boli.

          :D Trzeba przyznać, że dobrze powiedziane. :)
      • saszenka2 Re: Feminizm a savoir vivre - cd. 10.06.08, 00:54
        senta.fa napisał:

        > Ja nie mogę, ale Wy macie problemy. :D A potem jak powiem, że
        feministki są mał
        > ostkowe, mają paranoję i robią z igły widły, to nie wiecie, o co
        kaman. :) Nie?
        > To nie jest paranoja? No to zobaczmy wypowiedź mijo81:
        >
        > "Mi też się nie podoba, to objaw patriarchatu w którym to głowa
        > rodziny...ups.....ojciec......a nie matka decyduje o wydaniu córki.
        > Żenujące i staroświeckie....i antyfeministyczne"
        >
        > Już pominę to "mi" na początku zdania, ale jeśli to nie świadczy
        o "lekkiej" pr
        > zesadzie, to ja już nie wiem... Zwykła tradycja, a Wy się
        doszukujecie nie wiad
        > omo czego. Ja wiem, że "jak się dobrze wwąchać, to wszędzie
        śmierdzi", ale może
        > jednak odrobina dystansu Wam nie zaszkodzi?
        >
        Senta, piszesz o dystansie, a sam się nieustannie czepiasz Kociej,
        że się Ciebie czepia. Może też odrobina dystansu? Skorzystaj ze
        swojej rady.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka