BLONDYNKA I SAMOCHÓD

10.10.03, 17:34
Dzisiejszy "Dziennik Polski" podaje:

BLONDYNKA I JEJ SAMOCHÓD

Młoda blondynka, która wpadła do nowohuckiego komisariatu na os. Zgody, była
niezwykle zdenerwowana, zgłaszając fakt kradzieży szyby w swej toyocie. Jej
roszczeniowa postawa uległa diametralnej zmianie, gdy policjanci stwierdzili,
iż żadnego przestępstwa nie było, a wszystko jest efektem albo jej
motoryzacyjnej indolencji, albo ekstremalnego roztargnienia.

Poszkodowana żądała nie tylko błyskawicznego przyjęcia zgłoszenia o tym
zdarzeniu, ale przede wszystkim natychmiastowego poszukiwania sprawców.
Policjant zaczął spisywać jej dane i zapytał - gdzie stoi auto? Wzburzona
kobieta natychmiast zaprowadziła go na parking przed komisariatem.

W aucie rzeczywiście nie było widać jednej z szyb. Nie było tam jednak także
jakichkolwiek śladów po jej wybiciu.

- Wystarczyło jednak tylko przekręcić korbką, by szyba się znowu pojawiła.
Pani po prostu zapomniała zamknąć okno wieczorem idąc do domu, a rano
stwierdziła, że jest ofiarą złodziei - śmieje się jeden z funkcjonariuszy. -
A swoją drogą - to i tak miała szczęście, że nikt nie ukradł ani nie okradł
jej auta, tak zapraszającego przestępców.

:-))))))

    • Gość: Monika Re: BLONDYNKA I SAMOCHÓD IP: *.chello.pl 10.10.03, 18:34
      Faceci za kierownicą

      Faceci nie tylko w hodowli, ale także za kierownicą przynoszą duże straty.
      Ponadto stanowią zagrożenie dla siebie oraz niestety dla innych. Na dowód
      przytaczam autentyczne fragmenty opisów wypadków pochodzące z protokołów
      zgłoszeniowych PZU S.A.

      Wracając do domu podjechałem do złego domu i zderzyłem się z drzewem którego
      nie mam.

      Myślałem, że mam opuszczone okno jednak okazało się, że jest podniesione kiedy
      wystawiłem przez nie rękę.

      Odholowałem swój samochód z jezdni, spojrzałem na teściową i uderzyłem w
      nasyp.

      Przechodzień uderzył we mnie i przeszedł pod moim samochodem.

      Facet był na całej drodze i wiele razy próbowałem go wyminąć zanim uderzyłem w
      niego.

      Budka telefoniczna zbliżała się, kiedy próbowałem zjechać jej z drogi uderzyła
      w mój przód.

      Nie chcąc zabić muchy wjechałem w budkę telefoniczną.

      Prowadziłem samochód już czterdzieści lat, kiedy zasnąłem za kółkiem i miałem
      wypadek.

      Broniąc się przed uderzeniem zderzaka samochodu przede mną uderzyłem
      przechodnia.

      Mój samochód był legalnie zaparkowany kiedy wjechał w inny pojazd.

      Mój samochód był prawidłowo zaparkowany w tyle innego samochodu.

      Byłem pewien, że ten stary człowiek nie dotrze na drugą stronę ulicy kiedy go
      stuknąłem.

      Przechodzień nie miał żadnego pomysłu którędy uciekać, więc go przejechałem.

      Nie pamiętam dokładnie okoliczności wypadku, ponieważ byłem kompletnie pijany.

      W celu uzyskania dalszych szczegółów proszę zwracać się do policji.

      Nie wiedziałem, że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości.

      Jechałem sobie spokojnie, a tu nagle zaatakowała mnie wysepka tramwajowa.

      Cały dzień byłem na zakupach - kupowałem rośliny. Gdy wracałem do domu, to
      żywopłot wyrósł jak grzyb po deszczu, przysłaniając mi pole widzenia w taki
      sposób, że nie zobaczyłem nadjeżdżającego samochodu.

      Mój samochód przeleciał przez barierkę i wylądował w kamieniołomie. Mam
      nadzieję, że spotka się to z państwa aprobatą.

      Kiedy dojeżdżałem do skrzyżowania, nagle pojawił się znak drogowy w miejscu,
      gdzie nigdy przedtem się nie pojawiał i nie zdążyłem zahamować.

      Jechałem powoli, usiłując dosięgnąć szmatki, aby wytrzeć okno, która zaczepiła
      się o fotel. Kiedy ją pociągnąłem, uderzyłem się w twarz, straciłem kontrolę
      nad kierownicą i wjechałem do rowu. Gdy przyjechałem z powrotem z pomocą
      drogową, moje radio zniknęło.

      Ostrożnie przyhamowałem, aby ta kobieta upadła jak najdelikatniej.

      Zatrąbiłem na pieszego, ale on tylko się na mnie gapił, więc go przejechałem.
      Ten pieszy strasznie latał po szosie, musiałem kilka razy wykręcać, zanim na
      niego wpadłem.

      Kierowca, który przejechał człowieka: "Podszedłem do leżącego pieszego i
      stwierdziłem, że jest bardziej pijany ode mnie".

      Poszkodowany przeze mnie obywatel jest teraz w szpitalu i nie chowa urazy.

      Powiedział, że mogę korzystać z jego samochodu i wziąć jego żonę aż do czasu,
      kiedy wyjdzie ze szpitala.

      Zobaczyłem wolno poruszającego się starszego pana o smutnej twarzy, jak odbił
      się od dachu mojego samochodu.

      Świadek potrącenia pieszego: "Usłyszałem jak Przemek krzyknął do głuchoniemego
      Tokarczuka: STÓJ".

      Samochód przede mną potrącił przechodnia, który jednak wstał, więc też na
      niego wjechałem.

      Pytanie: "Czy próbował pan dać ostrzeżenie?"
      Odpowiedź ubezpieczonego : "Tak, klaksonem"
      Pytanie: "Czy druga strona próbowała dać ostrzeżenie?"
      Odpowiedź ubezpieczonego: "Tak. Zrobiła muuuuuu"

      Wyrzuciło mnie z samochodu, kiedy zjechał z szosy. Dopiero potem znalazły mnie
      w rowie dwie zabłąkane krowy.

      Usiłując zabić muchę, wjechałem na słup telegraficzny.

      Na samochód wpadła krowa. Później dowiedziałem się, że była trochę przygłupia.

      Ubezpieczony zostawił auto na polu. Kiedy wrócił, samochód zaatakowały owce.
      Doberman zjadł wnętrze samachodu, kiedy byłem w sklepie.

      Kiedy jechałem przez park safari, mój samochód otoczyły małe, brązowe,
      zezowate małpy. Gruba małpa zaczęła kręcić się na antenie mojego samochodu
      zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Pomimo moich usilnych starań nie
      chciała zaprzestać i mniej więcej w trzy minuty później zniknęła w poszyciu
      leśnym z anteną w pysku.

      Sprawca wypadku: "To jest niemożliwe, żebym jechał na piątym biegu. Jechałem
      na pewno na czwartym albo na piątym biegu".

      Dziewczyna w samochodzie obok wystawiła na widok swoje piersi i wtedy
      wjechałem w auto przede mną.

      Co mogłem zrobić, aby zapobiec wypadkowi? Jechać autobusem?

      • wasza_bogini Moniko, pozwolilam sobie skopiowac na FK 10.10.03, 20:06

        • Gość: Monika Re: Moniko, pozwolilam sobie skopiowac na FK IP: *.chello.pl 10.10.03, 20:51
          "Kobieta za kierownicą..."

          Dzisiaj rano jechałem jak zwykle do pracy Trasą Łazienkowską. Przede mną,
          lewym pasem nowiusieńkim BMW jechala blondynka... Przy prędkości 130 km/h
          siedziala z twarzą tuż przy lusterku i ... malowała sobie rzęsy. Ledwie na
          moment odwróciłem głowę, a kiedy spojrzałem znowu na BMW oczywiście okazało
          się, że blondynka (wciąż zajęta makijazem!!!) już jest połową auta na moim
          pasie! I chociaż jestem naprawdę twardym facetem, to tak się przestraszyłem,
          że golarka i kanapka wypadły mi z rąk. Kiedy próbowałem kolanami opanować
          kierownicę tak, aby wrócić na swój pas ruchu komórka wleciała mi akurat prosto
          do kubka z gorącą kawą, który trzymałem między nogami. Kawa naturalnie się
          wylała, poparzyła moją męskość, zrujnowała mój telefon i przerwała bardzo
          ważną rozmowe!!!
          Jak ja nienawidzę kobiet za kierownicą...


          Teksty nie są moje. Ale chyba nie ma problemu z kopiowaniem.
          Są na stronie Zemsta Blondynek

          zemstablondynek.webpark.pl/index.html
          pozdrawiam
          Monika

          • wasza_bogini Re: Moniko, pozwolilam sobie skopiowac na FK 10.10.03, 20:58
            moniko. nie masz skrzynki ? gazetwej?? przfarworduje Ci fajny link!
            • wasza_bogini Re: Moniko, pozwolilam sobie skopiowac na FK 10.10.03, 21:02
              przeczytalam, ze idealna partnerka dla faceta jest komputer, to chyba by sie
              zgadzalo. na forum seksuologia jakis koles radzil innym, ze tyle kobiet chodzi
              po swiecie ale nie mozna wykluczyc seksu komputerowego.
Pełna wersja