Dodaj do ulubionych

I skąd to?

12.09.08, 22:02
Wstęp to będzie niezłe bla bla :)
ale do tematu; jestem mamuską niespełana dwu letniej córki.
Wychowujemy ja z mężem a jej ojcem starając sie unikac stereotypow.
Ma i samochodziki i lale (jedną i o nia sie rozchodzi). Nie mamy
opiekunki, żłobek itd nie wchodzi w grę. Kiedy się z nia bawie to
nigdy tą lala a i Mąz tez nigdy. Zwierzątka, ksiązeczki itd.
jednak moja córka naprawde przez nikogo nie uczona (babcie pracuja
itd nie ma gdzie tego podejzec) bierze tą lalke i karmi ja, ubiera,
przykrywa kocykiem. Nie jest to dla mnie problem, jednak ciekawi
mnie skad to sie w niej bierze? nie przypominam sobie aby
kiedykolwiek ktos ta lalka sie z nia bawil. Drugie dziecko rodzi
nam sie za ok dwa tyg wiec u mnie tez jeszcze tego nie widzi...
Pewnie byly juz badania i doswiadczenia itd, ale czy jednak to nie
sa pewne predyspozycje? drugie dziecko to syn wiec z
zainteresowaniem czekam co będzie...
Obserwuj wątek
    • gotlama Re: I skąd to? 12.09.08, 22:26
      A telewizji dziecko nie ogląda? Kontaktu z innymi ludźmi nie ma?
      Nie widziało mamuś doglądających dzieci?
      To jest właśnie problem z udowodnieniem "wrodzonych zachowań"
      Aby to udowodnić trzeba by okaleczyć społeczny rozwój człowieka odcinając go
      całkowicie od bodźców ludzkiego stada.
      Zastanawia mnie jak by reagowała na widok "ludzkiego szczenięcia" "kobieta
      suka" dorastająca wśród psiego stada.

      www.smog.pl/wideo/4367/kobieta_pies/
      • gotlama link 12.09.08, 22:29
        www.smog.pl/wideo/4367/kobieta_pies/
        • kochanica-francuza Re: link 12.09.08, 22:39
          taaa... no i "dowcipnie" zestawili ją z kobietą kotem - Halle Berry
          • gotlama Re: link 12.09.08, 22:50
            Jedna nie miała wyboru, druga miała.
            Dążenie do zestawiania skrajności jest podobno cechą dionizyjskiej fazy kultury.
      • saszenka2 Re: I skąd to? 12.09.08, 23:51
        gotlama napisała:

        > A telewizji dziecko nie ogląda? Kontaktu z innymi ludźmi nie ma?
        > Nie widziało mamuś doglądających dzieci?
        > To jest właśnie problem z udowodnieniem "wrodzonych zachowań"
        > Aby to udowodnić trzeba by okaleczyć społeczny rozwój człowieka
        odcinając go
        > całkowicie od bodźców ludzkiego stada.
        > Zastanawia mnie jak by reagowała na widok "ludzkiego
        szczenięcia" "kobieta
        > suka" dorastająca wśród psiego stada.
        >
        > www.smog.pl/wideo/4367/kobieta_pies/
        Dziecko zapewne autorka zabiera na place zabaw i tam może widzieć
        takie sceny, no i sama autorka opiekuje się córką, daje jej jeść
        etc., więc dziecko zachowania podchwytuje, a lalka je interesuje, bo
        bawicie się z nim innymi zabawkami, więc ta jest ciekawa, a
        zachowania podpatrzyło.
    • evita_duarte Re: I skąd to? 12.09.08, 22:27
      tia na pewno predyspozycje. Po co w takim razie kupiliscie jej te
      lalke skoro sie z nia laka nie bawicie?
      • sylviacokolada Re: I skąd to? 14.09.08, 09:18
        Lale dostała. Wszystkie zabawki dostaje. Nie zaczełam tego tematu
        aby kogos denerwowa! poprostu bylam ciekawa Waszych opini
    • bene_gesserit Re: I skąd to? 12.09.08, 22:33

      Jesli nie widuje sie z rowniesnikami, lalka moze byc ersatzem
      przyjaciolki.

      Swoja droga, przypomniala mi sie opowiesc o badaniu na uprzedzenia
      utajone malych Palestynczykow. Okazalo sie, ze trzylatki i
      czterolatki sa znaczaco uprzedzone do przedstawicieli tradycyjnie
      wrogich ich narodowi nacji. A przeciez nikt z nimi o tym nie
      rozmawial, nie ogladaly wiadomosci (bo by je to znudzilo). Dzieci
      chlona jak gabka to, co 'wisi' w otoczeniu - na ulicy, ze strzepkow
      zaslyszanych rozmow doroslych itd.

      Zeby zaryzykowac teze, ze dziewczynka ma jakiekolwiek genetyczne
      predyspozycje do preferowania lalek, nalezaloby miec o wiele wiecej
      dowodow niz jedna dziewczynka z jedna lalka.
    • ja.sinner Re: I skąd to? 12.09.08, 22:58
      > jednak ciekawi
      > mnie skad to sie w niej bierze?

      Czyli robi to wszystko, co ty robisz z nia.
      Tak zachowuja sie wszystkie dzieci.
    • bertrada Re: I skąd to? 12.09.08, 23:42
      Dziecko poprzez zabawę naśladuje dorosły świat. Na co dzień widzi, że ty i twój
      mąż opiekujecie się dzieckiem, więc chce robić dokładnie to samo. Widzi także na
      spacerach matki doglądające swoje dzieci.
      Jakby przebywała w środowisku, gdzie tego typu zachowania byłyby nieobecne, to
      bawiłaby się w co innego.

      Badania pokazały, że już około roczne dzieci potrafią rozróżnić płeć człowieka i
      są w stanie przypisać danej płci odpowiednie zachowania. Dzieci w wieku 2-3 lat
      zaczynają identyfikować się ze swoją płcią. I wtedy zaczynają się bawić w
      odgrywanie ról związanych z tą płcią. Po prostu jak dziecko zaczyna się
      identyfikować z jakąś grupą społeczną to zaczyna naśladować poprzez zabawę
      wszystkie czynności jakie ta grupa wykonuje.
      I nie tylko dotyczy to płci. Dzieci, których rodzice są urzędnikami i na co
      dzień chodzą do biura i siedzą przed laptopem najprawdopodobniej też będą się
      bawić w urzędnika. A dzieci, których rodzice są rolnikami zapewne będą się
      najczęściej bawiły zabawkami typu mały rolnik.

      W rodzinach, gdzie to ojciec zostaje w domu i zajmuje się dziećmi, to chłopcy
      mają pociąg do lalek i wózków. Niektórzy producenci zabawek to dostrzegli i
      można już kupić lalki specjalnie dla chłopców. Nie wiem czy w Polsce też ale na
      świecie na pewno.
      • pavvka Re: I skąd to? 13.09.08, 17:47
        bertrada napisała:

        > W rodzinach, gdzie to ojciec zostaje w domu i zajmuje się dziećmi,
        to chłopcy
        > mają pociąg do lalek i wózków. Niektórzy producenci zabawek to
        dostrzegli i
        > można już kupić lalki specjalnie dla chłopców. Nie wiem czy w
        Polsce też ale na
        > świecie na pewno.

        A czym się różnią te lalki dla chłopców?
        • bertrada Re: I skąd to? 13.09.08, 21:16
          > A czym się różnią te lalki dla chłopców?

          Niczym. To jest zwykły marketing mający zachęcić rodziców do kupowania synom
          lalek. Po prostu utarło się, że pewne zabawki są dla dziewczynek a pewne dla
          chłopców i nawet sklepy z zabawkami są podzielone na dwa sektory. I w tym
          wszystkim chodzi o to, żeby te lalki promować jako zabawkę dla chłopca.
          W przeciwnym wypadku, nawet ojcowie zajmujący się dziećmi mogli by mieć
          wątpliwości żeby zaprowadzić syna na stoisko dziewczęcych zabawek i kupić mu lalkę.
          • saszenka2 Re: I skąd to? 14.09.08, 01:11
            bertrada napisała:

            > > A czym się różnią te lalki dla chłopców?
            >
            > Niczym. To jest zwykły marketing mający zachęcić rodziców do
            kupowania synom
            > lalek. Po prostu utarło się, że pewne zabawki są dla dziewczynek a
            pewne dla
            > chłopców i nawet sklepy z zabawkami są podzielone na dwa sektory.
            I w tym
            > wszystkim chodzi o to, żeby te lalki promować jako zabawkę dla
            chłopca.
            > W przeciwnym wypadku, nawet ojcowie zajmujący się dziećmi mogli by
            mieć
            > wątpliwości żeby zaprowadzić syna na stoisko dziewczęcych zabawek
            i kupić mu la
            > lkę.
            Dokładnie o to chodzi, żeby chłopiec się nie wkurzył, że traktuje
            się go jak dziewczynkę i prowadzi na stanowisko dla dziewczynek.
    • saszenka2 Re: I skąd to? 12.09.08, 23:49
      sylviacokolada napisała:

      > Wstęp to będzie niezłe bla bla :)
      > ale do tematu; jestem mamuską niespełana dwu letniej córki.
      > Wychowujemy ja z mężem a jej ojcem starając sie unikac
      stereotypow.
      > Ma i samochodziki i lale (jedną i o nia sie rozchodzi). Nie mamy
      > opiekunki, żłobek itd nie wchodzi w grę. Kiedy się z nia bawie to
      > nigdy tą lala a i Mąz tez nigdy. Zwierzątka, ksiązeczki itd.
      > jednak moja córka naprawde przez nikogo nie uczona (babcie pracuja
      > itd nie ma gdzie tego podejzec) bierze tą lalke i karmi ja,
      ubiera,
      > przykrywa kocykiem. Nie jest to dla mnie problem, jednak ciekawi
      > mnie skad to sie w niej bierze? nie przypominam sobie aby
      > kiedykolwiek ktos ta lalka sie z nia bawil. Drugie dziecko rodzi
      > nam sie za ok dwa tyg wiec u mnie tez jeszcze tego nie widzi...
      > Pewnie byly juz badania i doswiadczenia itd, ale czy jednak to nie
      > sa pewne predyspozycje? drugie dziecko to syn wiec z
      > zainteresowaniem czekam co będzie...
      Może zainteresowało ją to, czego jej wcześniej nie prezentowaliście.
      Jedne dzieciaki biorą się za kontakty, np. ja jako kilkulatka, inne
      za lalki, gdy nikt się nimi nie bawi. To dla córki coś nowego, więc
      ciekawość daje o sobie znać.
    • sir.vimes Re: I skąd to? 14.09.08, 08:53
      Normalne - bawi się w ojca lub w ciebie. Większość dzieci tak ma - jedne na
      lalach, inne na misiach , jeszcze inne na... samochodach(znam dziecko , płeć
      nieistotna, które kładło pod kołderkami swoje samochody, całowało je na dobranoc
      i co najdziwniejsze - PRAŁO te kołderki. Przysięgam , że nikt w rodzinie dziecka
      go tego nie uczył - miało po prostu potrzebę być "rodzicem" dla mniejszej od
      siebie zabawki.

      Dzieci powtarzają co widzą - a cudowną sprawą jest zabawa w kogoś dorosłego,
      "większego".

      Radze uważnie obserwować małą przy zabawach z lalką - może dowiecie się czegoś o
      sobie? Bo bawi się w Was:))



      • sylviacokolada Re: I skąd to? 14.09.08, 09:22
        Hm. Przedyskutowałam sprawe z kolezankami ktore maja synow. Tez się
        nimi opiekuja, tez chodza na place zabaw i tez maja w domu
        telewizor . Niektorzy maja starsze siostry i nigdy nie bawią sie
        lalkami...
        absolutnie nie chce tutaj nikogo denerwowac. Tak sobie pomyslalam
        glosno.
        • piekielnica1 Re: I skąd to? 14.09.08, 09:49
          OK. Twoja corka ma wdrukowane w geny cechy przynalezne kobiecie.
          A chlopcy, ktorzy przejawiaja chec bawienia sie lalkami lub innymi
          zabawkami i okazuja im czulosc, maja chyba ten nie tego?
          Dowiodlas sobie, ze dzieci rodza sie z zakodowanymi rolami plciowymi.
          I co?
          • sylviacokolada Re: I skąd to? 14.09.08, 09:56
            :) nie chciałam sie rozpisywac i widze że sa skutki:) ja własnie nie
            chce wychowac corki na słuzacą. Chciała bym aby nie wpadla w taka
            role. Jesli sama wybierze to ok. Poprostu pisze co widze i
            zastanawia mnie to . A zastanawianie sie jest chyba dopuszczalne?
            Spodziewałam sie że kobitki na forum feminizm maja na to jakas
            logiczna odpowiedz. Absolutnie nie chce nic udowadniac! raczej
            chcialam to obalic...
            • piekielnica1 Re: I skąd to? 14.09.08, 10:23
              Ale ja tutaj nie widze w zachowaniu Twojej corki predyspozycji
              sluzacej. Okazuje czulosc i zainteresowanie swoim zabawkom.
              Buduje z nimi cieple relacje, ktore beda moze przekladac sie na
              relacje z ludzmi, cos w tym zlego?
            • sir.vimes Ale jaką rolę? 14.09.08, 11:06
              To ludzka rola - zajmowanie się i rozmowa z drugim człowiekiem - a to robi Twoja
              córcia z lalką. Bawi się w relację z inną osobą.


              Jaka służąca? O co chodzi????

              ja własnie nie
              > chce wychowac corki na słuzacą. Chciała bym aby nie wpadla w taka
              > role. Jesli sama wybierze to ok.
        • sir.vimes Re: I skąd to? 14.09.08, 11:04
          Toż piszę, że to nie chodzi o lalkę jako przedmiot - tylko o czynności. Lalka
          "przemawia" do wielu dzieci bo do człowieka podobna.

          Niektóre dzieci lalki rzucają w kąt po czym robią herbatkę dla swoich misiów.
          Dziecko o którym pisałam opiekowało się samochodzikami.

          Ja lalkami bawiłam się w okupację miasta :) A instynkt bawienia się w rodzica, w
          dorosłego "załatwiałam " za pomocą młodszej siostry, którą bujałam w wózku ,
          śpiewałam kołysanki :) Przy takiej "zabawce" kto by woził w wózku plastikową lalkę?

          Wydaje mi się, że po prostu oczekujesz odpowiedzi - tak , dziewczynki bawią się
          lalkami, a chłopcy nie. Genetycznie.

          Ale to nie jest takie proste:)
          • sylviacokolada Re: I skąd to? 14.09.08, 11:56
            Widze, ze towarzystwo bezdzietne;) wtłaczanie w role i wychowywanie
            na służacą (chyba że nie jestem na forum feminizm tylko mam omamy
            wzrokowe - lub feminizm polega tylko na uzalaniu sie jak to
            dyskryminowane sa dorosłe kobiety, bo rozumiem że małej dziewczynki
            temat nie dotyczy) polega np na tym, że mozna obdarowac swoja
            pocieche np slicznym rozowym mopem posypanym brokacikiem, kuchnia,
            odkurzaczem itd. Do kupienia w kazdym zabawkowym. I to na regaliku z
            zabawkami dla dziewczynek bo nikt mi nie wmowi ze kupuje barbi dla
            syna. nie oczekuje odp ze to genetyczne bo mam nadzieje ze nie.i
            dokladam wszelkich staran aby nie powielac tego co slysze od moich
            rodziciow " zrob herbate męzowi" i autentyczne zmartwienie w oczach
            kiedy mowie ze on tez ma rece (i wiele innych). Mialam poprostu
            ochote na konstruktywna dyskusje z Wami. Rozumiem ze ona sie
            opiekuje itd i chce aby byla wrazliwym czlowiekiem itd. Jednak
            chlopcy tej wrazliwosci nie wykazuja... poczekam az mlody sie urodzi
            i podrosnie i sama sie nad tym pozastanawiam. A mam plan obydwoje
            wychowywac tak samo. Jestem tez zdziwiona ze przyjazne rozmowy tocza
            sie tu tylko wtedy gdy pani x przytoczy watek oo molestowaniu,
            dyskryminacji itd. pani y sie poobuza i nic z tego nie wynika. Albo
            kompleksy jakies a rownouprawnienie w dupie albo cholera wie o co tu
            chodzi
            • piekielnica1 Re: I skąd to? 14.09.08, 12:19
              > Widze, ze towarzystwo bezdzietne;) wtłaczanie w role i
              wychowywanie
              > na służacą (chyba że nie jestem na forum feminizm tylko mam omamy
              > wzrokowe - lub feminizm polega tylko na uzalaniu sie jak to
              > dyskryminowane sa dorosłe kobiety, bo rozumiem że małej
              dziewczynki
              > temat nie dotyczy) polega np na tym, że mozna obdarowac swoja

              Mamy dzieci, niektore z nas maja i wnuki.
              I staramy sie nie mowic corkom, ze maja sie bawic wylacznie
              kuchenkami i odkurzaczami, a chlopcom, ze samochodzikami
              srubokretami.
              Moze tylko zwracamy bardziej uwage na to by unikac zwrotow"
              Dziewczynki tak sie nie zachowuja" lub "Badz grzeczna dziewczynka",
              a do chlopcow "Nie badz baba", "mazgaisz sie jak dziewczyna" i
              podobne.
              To, ze dzieci plci obojga bawia sie zabawkami podobnymi do sprzetow
              codziennego uzytku..., dzieci najchetniej i najlepiej sie bawia
              prawdziwymi przedmiotami codziennego urzytku np pokrywkami czy
              drewnianymi lyzkami.
              Dopiero tatus notorycznie lezacy na kanapie, a mama go obslugujaca
              non stop wtlaczaja dziecko w taka wlasnie role.
              Feministka czy nie, wykonuje te wszystkie prace i nie chodzi w
              feminizmie by je z zycia wyeliminowac.
              Nic zlego nie ma w tym gdy dziewczynka nauczy sie obslugiwac te
              rozowe mopy. Zle jest to, ze TYLKO dziewczynka.
              To tak mniej wiecej w skrocie.
              • sylviacokolada Re: I skąd to? 14.09.08, 12:34
                O! Zgadzam sie z tym co piszesz i rozumiem podstawowe zalozenia
                feminizmu. Jedyne z czym mamproblem to przedstawienie jadra
                problemu:) Zastanawia mnie dlaczego dziewczynki te zachowania
                powielaja? bo identyfikuja sie od najmlodszego z mama? a chlopcy od
                malenkiego wiedza ze jak tata lezy to i on ma lezec? jesli syn
                spedza w domu z matka 10 godz a ojca widzi na kapanko to i tak
                powieli zachowanie ojca (nie piszemy o nastolatkach).
                I czy uwazasz, ze kupienie mopa to nie jest wysłanie sygnalu
                dziecku? mam ogrom znajomych ktorzy maja i syna i corke i nie bawia
                sie tym samym mimo ze w domu sa zabawki dla obydwojga
              • sylviacokolada Re: I skąd to? 14.09.08, 12:44
                piekielnica1 napisała:
                .

                > Feministka czy nie, wykonuje te wszystkie prace i nie chodzi w
                > feminizmie by je z zycia wyeliminowac.
                > Nic zlego nie ma w tym gdy dziewczynka nauczy sie obslugiwac te
                > rozowe mopy. Zle jest to, ze TYLKO dziewczynka.
                > To tak mniej wiecej w skrocie.


                jak narazie to w calej tej naszej rozmowie uwazam to za
                przemawiajacy argument i duza racje.
                rozumiem tez ze sugerujesz ze jednak chlopiec identyfikuje sie z
                ojcem i stad nawet u dwu latkow ( nawet jesli juz wiedza ze sa
                chlopcem czy dziewczynka ) wytwarza sie myslenie - ja nie musze
                opiekowac sie misiem bo to robia dziewczynki?
                • piekielnica1 Re: I skąd to? 14.09.08, 14:03
                  > rozumiem tez ze sugerujesz ze jednak chlopiec identyfikuje sie z
                  > ojcem i stad nawet u dwu latkow ( nawet jesli juz wiedza ze sa
                  > chlopcem czy dziewczynka ) wytwarza sie myslenie - ja nie musze
                  > opiekowac sie misiem bo to robia dziewczynki?

                  Ja znam chlopcow , ktorzy uwielbiaja swoje przytulanki.
                  Byc moze takie myslenie przychodzi chlopcom do glowy gdy tatus ich
                  nie przytula i ciagle powtarza, ze prawdziwi mezczyzni sa dzielni i
                  nie placza z byle powodu.
                  Ale nie spotkalam jeszcze dwulatka, ktory nie potrzebuje sie
                  przytulac.
                  Ja wychowalam dwie corki. Tak samo. Sa zupelnym przeciwienstwem
                  siebie, co wcale nie znaczy, ze jedna jest gorsza od drugiej, czy ze
                  ktoras jest "zle" wychowana.
                  To sama dotyczy moich siostrzencow. Dwaj absolutnie rozni faceci.
                  A jednak wychowanie odcisnelo sie na ich sposobach funkcjonowania i
                  cenienia, ze tak powiem pewnych wartosci.
              • sir.vimes na mopie na sabat 15.09.08, 11:48
                Wiesz, Piekielnica, na zabawkowym sprzęcie do sprzątania koleżanki mojej córki
                WSZYSTKIE dziewczynki bawiły się w czarownice - w tym jedna, nowoczesna
                widocznie , latała na odkurzaczu :)))

                Nikt im tego pomysłu nie podrzucił -w sprzątanie nikt się nie bawił:)))

                A ja mało pawia nie puściłam jak ten zestaw sprzątaczki ujrzałam i byłam
                strasznie oburzona , ze ktoś takie coś dziecko kupuje. Z tego co pamiętam dałam
                temu nawet wyraz na moim forum i troszkę dziewczyny spokojniej reagowały, co
                wydawało mi się dziwne. Ale miały rację.

                A jednak... dzieci sobie poradzą , jeżeli im na to pozwolimy.

                Gdyby jednak ktoś kazał dziewczynkom bawić się mopem jak "trzeba" czyli bawić
                się w sprzątanie to mogłoby to być szkodliwe. Najgłupsza zabawkę dzieci potrafią
                wykorzystać twórczo, o ile się ich nie powstrzymuje.

                > Feministka czy nie, wykonuje te wszystkie prace i nie chodzi w
                > feminizmie by je z zycia wyeliminowac.
                > Nic zlego nie ma w tym gdy dziewczynka nauczy sie obslugiwac te
                > rozowe mopy. Zle jest to, ze TYLKO dziewczynka.

                A to jest fakt - i nie pomogą najbardziej wychowawcze i genderowe zabawki gdy
                układ jest taki, że po zabawie sprzątają dziewczynki a chłopcy nie muszą, co już
                widywałam.
                • pavvka Re: na mopie na sabat 15.09.08, 11:51
                  sir.vimes napisała:

                  > Wiesz, Piekielnica, na zabawkowym sprzęcie do sprzątania koleżanki
                  mojej córki
                  > WSZYSTKIE dziewczynki bawiły się w czarownice

                  Mój siostrzeniec z synem sąsiadów też się w to bawili :-) - z
                  prawdziwą miotłą tzw. ulicznicą.
                  • sir.vimes Re: na mopie na sabat 15.09.08, 11:56
                    ja też kiedyś próbowałam ale dozorcy zabaw się nie podobała ;) i miotłę zabrał ;)

                    A właściwie - może zabaw w sprzątanie nie prowadzi dziecka do roli służącej
                    tylko bezpośrednio do stanowiska gospodarza domu ;)
            • sylviacokolada Re: I skąd to? 14.09.08, 12:24
              Moze łatwiej nam się bedzie rozmawialo jesli sprecyzuje : nie chodzi
              konkretnie o lalke. Moze byc mis, piesek i co tam jeszcze.
              Teoria jest taka, ze wszyscy mamy te same predyspozycje, oburzamy
              sie ze na kobiecie jest watek gotowanie itd, umysły mamy scisłe nie
              tylko humanistyczne itd itd. Tyle teoria. W praktyce widze u malego
              dziecka nieswiadowmego jeszcze swojej płci, zyjacego poza
              rozwazaniami o naszej identycznosci zachowania ktorych u chlopcow
              nie widze. I nie mam jeszcze zdania na ten temat. Narazie patrze i
              sie zastanawiam. MOze Wy widzicie wiecej niz ja.
              Info ze my jej tego nie uczymy w tej dyskusji wydalo mi sie istotne.
              Bo jesli miala by lalke placzaca , sikajaca to w pewen sposob
              napewno to prowokuje odruchy opiekuncze. Nasza lala jest zwyczajna.

              • znana.jako.ggigus nie ma dziecka nieswiadomego swojej plci 14.09.08, 12:32
                Twoje dziecko, kazde dziecko, jest od początku bombardowane przekazami dot. obu
                plci.
                Ty sama bombardujesz corke jakimis mniej lub bardziej swiadomymi przekazami,
                otoczenie, przedszkole, tivi itepe.
                Wg mnie postawiłaś sobie tezę, że pewne skłonności są wrodzone i wg tych
                skłonności oceniasz córkę i jej zachowanie.
                A tu się wg mnie i paru innych osób mylisz.,
                • sylviacokolada nie ma dziecka nieswiadomego swojej plci 14.09.08, 12:40
                  moze moje posty sugeruje ze sie uparlam na taka teze, ale zapewniam
                  Cie ze nie. Zastanawia mnie czy tak moze byc lub nie i czekam na
                  argument obalajacy. Narazie tylko czytam (przewazajace) odp
                  krytykujace jakby ta teze. Mnie raczej interesuje wyjasnienie tego.
                  Czytalam kiedys artykul o feministce ktora wychowywala dzieci ( to
                  bylo troszke w ramach eksperymentu) absolutnie tak samo. Gdzies na
                  zachodniej wsi i pamietam z eokazalo sie ze i tak dziewczynka i
                  chlopiec przyjeli pewne niewyuczone przez nia zachowania. Niestety
                  nie moge tego odnalesc ani przypomniec sobie nazwiska. Rozumiem z
                  edla feministki taka teza jest nie do przyjecia. a i powinnam
                  rozpoczac watek pomijajac fakt ze to moje dziecko;)
                  • znana.jako.ggigus zrozum, że feministka 14.09.08, 12:45
                    i każda inna kobieta nie wychowuje dzieci w próżni!!
                    uczysz dziecko, że ma sobie brać do ręki zabawkę, na jaką ma ochotę, a na
                    podwórku Twoja córka słyszy - dziewczynka tego nie robi, to samo słyszy w
                    przedszkoli i widzi na reklamie
                    to jest bombardowanie, ale Ty jesteś ślepa na arg.
                    • sylviacokolada Re: zrozum, że feministka 14.09.08, 12:49
                      nie jestem slepa na arg. MOje dziecko ma narazie dwa latka! rzeczy o
                      ktorych piszesz napewno maja znaczenie ale nie dla takiego malego
                      dziecka! moje dziecko nie jest geniuszem i zapewniam Cie ze w tym
                      wieku ona tego nie rozumie. Pieciolatka napewno i wtedy bym sie z
                      Toba zgodzila. Nie pamieta, ze piekarnik jest goracy mimo iz
                      powtarzamy to ciagle ale rozumie jak ktos powie na spacerku jedno
                      zdanie? ona sie bawi tam a nie rozmysla. Jest za mala! wyobrazni
                      dziewczyny!
                      • znana.jako.ggigus przecież widzi 14.09.08, 12:50
                        co robi mama w domu - co robisz Ty, co robi Twój mąż?
                        kto chodzi na zakupy? czym się bawią dzieci na podwórku, co im podsuwają mamy,
                        co jest w tivi?
                        wyobraźni, kobieto!
                        • sylviacokolada Re: przecież widzi 14.09.08, 12:54
                          no wlasnie widzi! masz racje! to nic ze ma dwa latka a ja jestem w 9
                          miesiacu ciązu i rzeczy o ktorych piszesz robi moj maz. Ja sie z nia
                          bawie...tylko. Prasowanie i pranie jezdzi do rodzicow i ona nie
                          widzi kto to robi. WIec jesli chlopcy malpuja tatusia a dziewczynki
                          mamusie? nie uparłam sie. ZASTANAWIAM SIE i nie chce ci psuc
                          niedzielnego dnia.
                          Rozumiem ze gdybym napisala watek ze co za swiat w dziale z
                          zabawkami sa mopy itd to bylby zachwyt ze dyskryminacja od
                          najmlodszych lat. Ale czasem mam ochote pogadac a nie tylko uzalac
                          sie jaka to straszna sprawa i jakie te kobity umeczone bo to juz
                          nudne
                          • znana.jako.ggigus no dobrze, ale widzi, co 14.09.08, 12:58
                            - chyba - co robi babcia, a co dziadek?
                            kto komu robi herbatę? czym się bawią inne dzieci, chyba ma kontakt ze światem,
                            czy postanowiłaś wychować dziecko w próżni jak ta zachodnia feministka?
                            jeśli się z nią bawisz lalkami, to chyba jest to mało dziwne, że się nimi z Tobą
                            bawi
                            weź do ręki traktor albo kolejkę, zobaczymy, co ona na to
                            • sylviacokolada Re: no dobrze, ale widzi, co 14.09.08, 13:09
                              zapewniam Cie ze zgodzilabym sie z Toba gdyby ona byla starsza.
                              teraz nawet jesli jedziemy do dziadkow i fakt ze w tym domu
                              feministka by osiwiala jakby zobaczyla co sie dzieje;) to moja corka
                              bawi sie tam CALY czas z pieskiem i kotkiem (w domu zwierzat niet) i
                              swoja cioteczna siostra (4lata) i kuchnia itd jest jak narazie
                              absolutnie po za jej zainteresowaniem. Chyba ze bawi sie i
                              rownoczesnie wychodzi z siebie i prowadzi analize zachowan babci i
                              dziadka w wieku 2 lat. ten watek to nie wynik impulsu albo chceci
                              zdenerwowania feminiski czy postawienia tezy. ja naprawde sie temu
                              przygladalam...
                              • znana.jako.ggigus a wg mnie masz problemy z feminizmem 14.09.08, 13:11
                                c<t: feministka by osiwiala jakby zobaczyla co sie dzieje;)


                                zabawa ze zwierzetami to ciekawosc
                                nie, Twoja corka nie prowadzi zapewne jeszcze analizy roli stereotypow
                                plciowych, ale obserwuje
                                bawilas sie kiedys z corka traktorem? samochodem? kolejka?
                                • sylviacokolada Re: a wg mnie masz problemy z feminizmem 14.09.08, 13:25
                                  tak. ulubiona zabawka mojej corki to woz strazacki ktorym sie czesto
                                  bawi i bawimy sie nim czesto i to my zaczelismy. zaryzykuje nawet ze
                                  to my ja tego nauczylismy. zrywy z lala sa rzadkie ale sa. dzieciaki
                                  zazwyczaj wola sie bawic tym co interesuje rodzicow. np dlatego mam
                                  powyrywane klawisze w laptopie, tek kom itd. jesli na cos nei
                                  zwracamy uwagi jej to nie interesuje. i to racja co ktos wczesniej
                                  napisal ze dzieci lubia pokrywki , garnki idt. bo widza ze tym "
                                  bawia" sie rodzice i to rozumiem. Ja ma jakis opor do tych lal i
                                  rozowosci i moze dlatego mnie dziwi to jej zainteresowanie.
                                  • znana.jako.ggigus czyli jednak nie bawi się tylko lalkami 14.09.08, 13:29
                                    więc w czym problem?
                                    mam wrażenie, że Twoje wypowiedzi są spreczne
                                    cytaty:
                                    ulubiona zabawka mojej corki to woz strazacki
                                    zrywy z lala sa rzadkie
                                    Ja ma jakis opor do tych lal i
                                    rozowosci i moze dlatego mnie dziwi to jej zainteresowanie

                                    bo ileś tam postów na górze było o tym, że córka ma tylko lale w głowie, teraz
                                    że to rzadkie
                                    mam ee dysonans poznawczy
                                    • sylviacokolada Re: czyli jednak nie bawi się tylko lalkami 14.09.08, 13:43
                                      bo ileś tam postów na górze było o tym, że córka ma tylko lale w
                                      głowie, teraz
                                      > że to rzadkie
                                      > mam ee dysonans poznawczy


                                      pozwol ze nie bede zanudzac WAs opowiesciami jak wyglada dzien z
                                      życia mojej rodziny. To napewno nie bedzie dla Was interesujace.
                                      chyba ze ma to dla Ciebie znaczenie ile razy dziennie bierze ta lale
                                      a ile razy inne zabawki. Uwazam jednak ze to nie ma znaczenia.
                                      • znana.jako.ggigus ależ oczywiście że to MA 14.09.08, 13:48
                                        znaczenie i to olbrzymie
                                        bo jeśli ktoś najpierw pisze o lalkach i córce i że skąd to się bierze, a potem
                                        okazuje się, że ulubioną zabawką córki jest wóz strażacki, to mam dysonans poznawczy

                                        znaczenie ma olbrzymie, bo jeśli córka bierze raz dor ęki lalkę, kiefy powiedzmy
                                        do domu przychodzi babcia, a poza tym zasuwa z tym wozem, to jest to zupełnie
                                        inna sprawa
                                • sylviacokolada a wg mnie masz problemy z feminizmem 14.09.08, 13:31
                                  to chyba jest problem dla Ciebie a nie dla mnie:) bo tak szczerze
                                  to zupelnie mnie to nie interesuje. Ani mi nie przeszkdza ani mi nie
                                  zalezy. Widze ze to trudno pojac al emnie naprawde tylko interesuje
                                  czemu tak jest i chce poczytac co kto o tym mysli. mieszkam w duzym
                                  miescie i mam dostep do sluzby zdrowia wiec jesli bede potrzebowała
                                  psychoanalizy to wybiere sie do stosownego lekarza.
                                  ah i raczej jestem tego feminizmu ciekawa niz mam problem z nim. i
                                  nie uwazam feminizmu za wyrocznie i nie czuje zadnej potrzeby aby do
                                  tej grupy przynalezec. czuje sie absolutnie wolnym i swiadomym
                                  czlowiekiem i nie potrzebuje podkladki pod tytulem feminizm.
                                  Feministki szanuje jak kazdego innego czlowieka. i Wy macie prawo do
                                  wlasnego zdania i ja. no chyba ze nie mozna tutaj rozmawiac jesli
                                  takowa ise nie jest


                                  • znana.jako.ggigus cieszy mnie, że 14.09.08, 13:40
                                    szanujesz feministki
                                    one też propagują prawo każdego człowieka do życia wg indyw. wyborów

                                    tyle że jeśli piszezs, że na widok czegoś tam feministka by osiwiała, kiedy
                                    piszesz o feministce z zach. Polski (dobrze pamięTam) , która wychowała dzieci w
                                    izolacji od świata, to się dziwię
                                    i tyle
                          • sir.vimes To pierze i prasuje 15.09.08, 12:03
                            czy bawi się lalką?
                      • bertrada Re: zrozum, że feministka 14.09.08, 13:29
                        I tu byś się zdziwiła. Już roczne dzieci rozróżniają płeć i wiedzą jakie
                        zachowania przynależą do której. Nawet w tv był filmik z tych eksperymentów.
                        Pokazywali takim małym dzieciom lakę mężczyzny, kobiety i niemowlaka.
                        Oraz jakąś małpkę o neutralnej płci. I potem ktoś przy pomocy tej neutralnej
                        małpki odgrywał jakieś typowo męskie albo typowo kobiece czynności. Np małpka
                        miała ubraną sukienkę i dziecko na pytanie czy to jest pan czy pani pokazywało
                        bezbłędnie na lalkę kobiety. Pokazywał bo nie umiało mówić. Potem małpka zaczęła
                        się golić i dziecko wskazywało że to jest mężczyzna. Potem małpka dostała do
                        ręki lalkę niemowlaka i wózek i znowu dziecko bezbłędnie odgadło że jest to
                        kobieta. Natomiast zapytane kim ono jest wskazywało na lalkę niemowlaka. Stąd
                        wniosek że dzieci wcześniej rozróżniają płeć cudzą niż własną i wcześniej
                        rozróżniają role społeczne.

                        Kup swojej dwulatce jakąś barbi, kena, domek z wyposażeniem i dziećmi i poproś
                        ją żeby odegrała scenki z życia rodziny. Tzn zapytaj która lalka to mama która
                        to tata, która chłopiec a która dziewczynka i co kto w tym domku będzie robił i
                        jakimi zabawkami będą się ich dzieci bawić. Sama się zdziwisz jak bezbłędnie
                        wszystko poukłada. Zapytaj jej też czy jest chłopcem czy dziewczynką.

                        Prawdopodobnie taka umiejętność wczesnego rozróżniania płci oraz identyfikowania
                        się z płcią była niezbędna dla pierwszych hominidów do przeżycia i prawidłowego
                        funkcjonowania w grupie. Dlatego takie coś twoja córka potrafi, natomiast
                        załapanie, że piecyk jest gorący jest poza jej zasięgiem. Pierwotni hominidzi
                        nie mieli dostępu do gorących piecyków, więc wrodzona zdolność unikania ich nie
                        była im potrzebna.
                        • sylviacokolada Re: zrozum, że feministka 14.09.08, 13:41
                          ciekawe. czyli odroznia plec. i to jest juz jakas podstawa:)
                          super. ale dalej jak ten osiol ; czemu dziewczynki nasladuja mamusie
                          i maja odruchy opiekuncze a nie lezenie tatusia na kanapie? a
                          chlopcy tych odruchow nie maja? bo jak zrozumialam swojej plci
                          jeszcze nie odroznia.
                          "Stąd
                          > wniosek że dzieci wcześniej rozróżniają płeć cudzą niż własną i
                          wcześniej
                          > rozróżniają role społeczne"


                          • znana.jako.ggigus a może jej te odruchy 14.09.08, 13:46
                            opiekuńcze sama wciskasz?
                            Ty możesz pisać, że tego nie robisz, ale gdyby ktoś miał czas i ochotę, to
                            mógłby się pobawić w nagranie Was, zanalizowanie Twojego zachowania
                            aha, nagrania byłyby warte analizy po jakimś czasie, kiedy się przyzwyczaisz do
                            obecności kamery
                            kto wie, może dajesz córce, bo ja wiem, kołdrekę i nakrywasz lalkę, a potem
                            twierdzisz, że to jest wrodzone, naturalne naśladownictwo
                            takie badania już robiono w przedszkolach ukrytą kamerą, ale za zgodą rodziców i
                            opiekunek i opiekunów
                            np. w kwestii higieny osobistej, zbierania zabawek i ładnego jedzenia wymagano
                            od dziewczynek więcej, bo były dziewczynkami właśnie
                            • sylviacokolada Re: a może jej te odruchy 14.09.08, 13:53
                              a to by bylo ciekawe:) nikt sam siebie obiektywnie nie oceni, wiec
                              moze... ale akurat opcja , ze ja ja nieswiadomie to robie odpada.
                              raczej po opiniach tutaj tak sobie mysle ze jak chodzimy na placyk
                              zabaw to ona tam widzie dzidzie w wozeczkach ktore mamusie
                              przykrywaja i karmia itd a ja rzeczywiscie do tych wozkow ciagnie. i
                              to by mogl byc trop.

                              bo ja zwracam uwage na to wtlaczanie i nawet ksiazeczke gdzie jest
                              wierszyk (cos w stylu) " bo mnie calowaly male murzyniatka i ma
                              teraz brudna sukieneczke itd " wywaliłam ;)
                              • znana.jako.ggigus no właśnie 14.09.08, 13:54
                                skoro piszesz, że odpada kwestia, żeTy nieświadomie, to jesteś dopiero na
                                początku drogi
                                każdy człowiek robi wiele rzeczy nieświadomie, także feministki
                          • bertrada Re: zrozum, że feministka 14.09.08, 15:14
                            To roczne dzieci nie wiedzą jakiej są płci. Dwulatek nie ma z tym większego
                            problemu, dlatego zaczyna naśladować swoją płeć a nie przeciwną. Zresztą możesz
                            się jej zapytać czy jest chłopcem czy dziewczynką i skąd to wie. Może się
                            dowiesz czegoś ciekawego.

                            I jeszcze jedno. Ludzie dostrzegają to co chcą widzieć. I podejrzewam, że
                            zwracają większą uwagę na przejawy "kobiecego" zachowania u dziewczynek a
                            "męskiego" u chłopców niż odwrotnie. I wszyscy głośno komentują to że
                            dziewczynka bawi się lalką a chłopiec samochodem a ignorują to że chłopiec
                            zainteresuje się lalką a dziewczynka samochodzikiem. Co najwyżej wszyscy się z
                            tego śmiać zaczną albo niepokoić jak przybierze to jakąś wyraźniejszą formę.
                            Moja koleżanka jako dziecko bawiła się w golenie. Podobało się jej to że ojciec
                            się rano goli i zawsze mu asystowała przy tym i paćkała sobie twarz pianką i
                            udawała że się goli. I oczywiście ojciec miał z tego zabawe i sam jej na twarz
                            nakładał tą piankę. I podejrzewam, że gdyby była chłopcem to wszyscy by to
                            komentowali, że męskie zachowania ma w genach i rośnie na prawdziwego mężczyznę.
                            A tak to był z tego kabaret.
                      • sir.vimes myślisz, ze nie myśli? 15.09.08, 12:02
                        błąd - myśli i przyswaja.

                        nawet takie scenki jak to, ze tłumaczysz rodzicom, ze maz może sam sobie zrobić
                        herbatę.
                      • piekielnica1 Re: zrozum, że feministka 15.09.08, 12:33
                        sylviacokolada napisała:

                        > nie jestem slepa na arg. MOje dziecko ma narazie dwa latka! rzeczy
                        o
                        > ktorych piszesz napewno maja znaczenie ale nie dla takiego malego
                        > dziecka!

                        Nie doceniasz swojego dziecka, ani jej intelektu.
                        Sprobuj potraktowac ja powaznie, to dowiesz sie jak BARDZO
                        jest "dojrzala".
                    • sylviacokolada zrozum, że feministka 14.09.08, 12:50
                      i każda inna kobieta nie wychowuje dzieci w próżni!!


                      tamta wlasnie wychowywala.
                      • znana.jako.ggigus jesteś nada lgłucha na argumenty 14.09.08, 12:53
                        żeby wychować dzieci w próżni, trzeba je zamnkąc w 4 ścianach, wyłączyć tivi i
                        nie wpuszczać nikogo do domu
                        a o tej sytuacji mowy nie było
                        masz kłopoty z feminizmem, prawda?
                        • sylviacokolada Re: jesteś nada lgłucha na argumenty 14.09.08, 12:59
                          nie mam. powiem Ci nawet ze kiedys bylam bardzo zainteresowana.
                          uwazam tez ze feminizm do momentu kiedy walczy o rownouprawnienie
                          jest potrzebny. Jest odmiana ktorej nie lubie to fakt i moze to
                          tutaj wylazi. Powiem Ci tez ze traktowanie ze wzgledu na plec bardzo
                          odczulam w domu i nigdy nie chcialabym tego dla moich dzieci.
                          Pamietam jeszcze zalozenia i tezy ( ale to bylo z 7 lat temu ) ktore
                          poruszaly feministki i majac to w pamieci zwrocilam uwage na to jak
                          zachowuja sie male dzieci. patrzac na to jak obecnie wyglada szeroko
                          rozumiany feminizm to ja feministka nie jestem. chyba ze wyodrebnia
                          rodzaje:)
                          • znana.jako.ggigus czyli w Twoim przykładzie 14.09.08, 13:03
                            było wychowywanie dzieci w próżni?
                            w izloacji od świata, innych ludzi?
                            ciekawi mnie to

                            nie wiem, czy jesteś feministką, skoro irytuje Cię traktowanie ze względu na
                            płeć, baw się z córką czymś innym niż lalką,a a lalkę daj synowi

                            O założeniach i tezach feminizmu jest masa info w necie, można czytać felietony
                            K. Dunin w Wysokich obcasach.
                        • sylviacokolada Re: jesteś nada lgłucha na argumenty 14.09.08, 13:01
                          o tym nie moge narazie dyskutowac. postaram sie to znalesc i wkleje
                          linka. ona wychowywala na wsi i z dala od tv itd. szkola
                          przychodzila do dzieci . to byla sprawa chyba z przelomu lat 80/90
                          ale poszukam i dopiero pogadamy o tym ok?
                      • piekielnica1 Re: zrozum, że feministka 14.09.08, 13:44
                        sylviacokolada napisała:

                        > i każda inna kobieta nie wychowuje dzieci w próżni!!
                        >
                        >
                        > tamta wlasnie wychowywala.

                        Nie wierze w cos takiego jak wychowywanie identyczne.

                        Pierwsze dziecko mialo jej wylaczna uwage.
                        Drugie dziecko musialo przywyknac, ze mama dzieli uwage na dwoje.
                        Drugie dziecko obserwowalo, zachowania mamy ale i starszego
                        rodzenstwa.
                        Stersze dziecko musialo pewnego dnia pogodzic sie z faktem, ze mama,
                        od jakiegos czsu zajmuje sie jeszcze kims niz tylko nim.
                        To nie sa identyczne warunki.
                        Sa jeszcze cechy osobowosciowe, dzieci pogodne i kaprysne np, i to
                        tez ma wplyw na to jak sie te dzieci traktuje.


                        Byl kiedys taki eksperyment, w czasie ostatniej wojny chyba.
                        Dzieci poddawano "zimnemu wychowowi".
                        Wylacznie czynnosci pielegnacyjne, zadnego okazywania emocji,
                        zwlaszcza pozytywnych.
                        Marnie sie to skonczylo.

                        --
                        Najprędzej starzeje się kobieta, która poślubiła przeciętnego
                        mężczyznę.
                        Oscar Wilde
                        • sylviacokolada Re: zrozum, że feministka 14.09.08, 13:58
                          Byl kiedys taki eksperyment, w czasie ostatniej wojny chyba.
                          > Dzieci poddawano "zimnemu wychowowi".
                          > Wylacznie czynnosci pielegnacyjne, zadnego okazywania emocji,
                          > zwlaszcza pozytywnych.
                          > Marnie sie to skonczylo


                          taki model wychowywania zupelnie mnie nie interesuje. ja za bardzo
                          te pisklaki kocham.
                          no i z tym ze identycznie raczej chodzi o to, ż ezabawki i
                          sprzatanie itd.
                          bo bedzie inaczej to sie spodziewam
                          • ja.sinner Re: zrozum, że feministka 14.09.08, 16:59
                            Mam w polu widzenia dwoje maluchow - rodzenstwo.
                            3,5 letniego chlopca, ktorego mama ubiera, rozbiera, zaklada mu
                            buciki i skarpetki, karmi i calkowicie obsluguje.
                            Na propozycje babci lub cioci by sam sie ubral bezradnie rozklada
                            rce i mowi "ale ja nie umiem". Nie jest niedorozwinieta ciamajda bo
                            liczy poprawnie, zna kolory, mase piosenek, zna na pamiec wiekszosc
                            czytanych mu bajek, rysuje. Ale jest raczej flegmatykiem, mowiacym
                            bez przerwy "pomoz mi" i mama mu pomaga.
                            Natomiast dziewczynka odkad skonczyla 18 miesiecy zaczela z
                            upodobaniem sie rozbierac, a to ze skarpatek, a to zdejmowac,
                            buciki, majtki, pieluchy. I nie lubila zadnej pomocy. Pozniej
                            zaczela sie mozolic zakladajac to co zdjela.
                            Za trzy tygodnie skonczy dwa lata i potrafi sie ubrac jako tako.
                            Ta sama z siebie, bez zadnej presji.
                            Ale teraz juz mama zaczna mowic do tej dwulatki "Kicia szybciej
                            zakladaj te majtki" ubierajac jednoczesnie bez najmniejszego
                            zniecierpliwienia swojego prawie czteroletniego synka.

                            > no i z tym ze identycznie raczej chodzi o to, ż ezabawki i
                            > sprzatanie itd.
                            > bo bedzie inaczej to sie spodziewam

                            Jezeli chodzi o sprzatanie to mala wrzuci do pojemnika siedem
                            zabawek, a w tym czasie chlopiec jedna. Mysle, ze bedzie problem by
                            wdrozyc go do codziennych obowiazkow, czesciowo przez
                            nadopiekunczosc mamy, czesciowo przez charakter malego leniwca.

                            I oczywiscie odkad pojawily sie w domu dziewczece zabawki jest nimi
                            bardzo, bardzo zainteresowany, wrec zaborczy.

                            Ja osobiscie uwazam, ze synus jest zbyt faworyzowany przez matke,
                            ktora uwaza sie za bardzo sprawiedliwa i pilnuje, by dziewczynka nie
                            dostala ani odrobine wiecej uwagi niz chlopiec mimo, ze jest
                            naprawde malutka.
                            • sir.vimes sprytny chłopiec 15.09.08, 12:12
                              nauczył się , ze "nie umiejąc" nie ponosi żadnych nieprzyjemnych konsekwencji a
                              otrzymuje gratyfikację bo zostaje obsłużony.

                              A dziewczynka z pewnością była chwalona za samodzielność - więc kontynuowała.
                              Jak widać - jej uzyskać nagrodę jest o niebo trudniej. Smutna historia.

                              > Ale teraz juz mama zaczna mowic do tej dwulatki "Kicia szybciej
                              > zakladaj te majtki" ubierajac jednoczesnie bez najmniejszego
                              > zniecierpliwienia swojego prawie czteroletniego synka.

                  • bertrada Re: nie ma dziecka nieswiadomego swojej plci 14.09.08, 13:08
                    A nie przekonuje cię to co napisałam kilka postów wcześniej, że dzieci w pewnym
                    momencie życia zaczynają się identyfikować z jakąś grupą społeczną i na zasadzie
                    treningu i wdrażania do przyszłych ról społecznych zaczynają się bawić
                    naśladując zachowania i czynności przedstawicieli tejże grupy. Pytanie można
                    zadać takie skąd twoja córka wie, że jest dziewczynką i akurat powinna się uczyć
                    od kobiet a nie od mężczyzn.

                    Bo takie zachowania nie dotyczą tylko płci, dotyczą wszystkich innych ról
                    społecznych. I tak dzieci wychowujące się w gospodarstwie rolnym czy chociażby
                    przebywające często na działce na której pracują rodzice czy dziadkowie, też
                    będzie się chciało bawić w pielenie ogródka sadzenie roślinek itp. Zabawka typu
                    plastikowa kosiarka raczej nie zainteresuje dziecka które mieszka w bloku i
                    nigdy nie zetknęło się z koszeniem trawy.

                    No i jeszcze jedno, to że w dzieciństwie ktoś się bawi w coś tam, to jeszcze nie
                    oznacza, że taki będzie jako dorosły. W końcu mózg rozwija się do ok 25rż więc
                    jeszcze niejedno doświadczenie pochłonie. Zwłaszcza, że człowiek ma swój rozum,
                    więc i tak wybierze drogę która jest mu wygodna.
                    Ja też miałam lalki, którymi się bawiłam w mamę, żonę i wielodzietną rodzinę i
                    odtwarzałam wszystkie sytuacje podpatrzone w domu, u znajomych i na ulicy. A
                    teraz jestem singielką i nie mam ani męża ani dzieci i nie zamierzam mieć i nie
                    zamierzałam mieć odkąd przestałam być kilkulatką bezmyślnie odgrywającą
                    podpatrzone scenki.
                    A jak poszłam do szkoły to namiętnie bawiłam się w nauczycielkę. I podejrzewam,
                    większość dzieci się w to bawi. I nauczycielką też nie zostałam ani nawet nigdy
                    nie miałam takiego zamiaru. I podobnie jest z wszystkimi tego typu zabawami.

                    Takie bezmyślne odtwarzanie ról to ja bym zaliczyła jednak do atawizmu. Być może
                    ten mechanizm naśladownictwa jest istotny w życiu szympansów czy innych
                    zwierząt, bo one w gruncie rzeczy nie mają rozumu i zachowują się na zasadzie
                    akcja reakcja.
                    • sylviacokolada re 14.09.08, 13:18
                      ok. ja tez sie bawilam tak jak piszesz. dzisiaj mam dzieci , meża i
                      cieple gniazdko. Za maz wyszlam po 30 calkowicie swiadomie. przez
                      dlugi czas bylam tematem nie zainteresowana. wolny wybor i jestem
                      szczesliwa. to wyklucza z feminizmu?

                      > A nie przekonuje cię to co napisałam kilka postów wcześniej, że
                      dzieci w pewnym
                      > momencie życia zaczynają się identyfikować z jakąś grupą społeczną
                      i na zasadzi
                      > e
                      > treningu i wdrażania do przyszłych ról społecznych zaczynają się
                      bawić
                      > naśladując zachowania i czynności przedstawicieli tejże grupy.
                      Pytanie można
                      > zadać takie skąd twoja córka wie, że jest dziewczynką i akurat
                      powinna się uczy
                      > ć
                      > od kobiet a nie od mężczyzn.

                      przekonuje mnie. Sam fakt ze dzieciaki wykonuja te same zawody co
                      rodzice potwierdza Twoja teze.
                      pytani SKad wie ze jest dziewczynka i powinna nasladowac mnie a nie
                      tate jest celne. bo moze odp na to pytanie przyniosla by odp. ALe co
                      z domami gdzie matka samotnie wychowuje syna? czy 2latek tak chlonie
                      otoczenie? przedszkole jest od 3 tak ku wyjasnieniu, a dzieciaki
                      ktore znam nie chodza do zlobkow
                      • znana.jako.ggigus teza i kontrteza 14.09.08, 13:21
                        moja mama byla nauczycielka, a ja bawilam się chętnie w pracownicę poczty,
                        weterynarkę i w parę innych rzeczy

                        czy dałaś kiedyś córce do ręki coś innego poza lalką?
                        • sylviacokolada Re: teza i kontrteza 14.09.08, 13:34
                          czy dałaś kiedyś córce do ręki coś innego poza lalką?

                          odp na pytanie znajduje sie w pierwszym moim poscie.
                          Dziwie sie ze mozna dyskutowac i miec taka postawe ja Ty (czyli od
                          razu trzeba zgnoic) nie czytajac nawet dokladnie o czym jest ten
                          watek!
                          • znana.jako.ggigus nikogo nie 14.09.08, 13:38
                            gnoję (nie lubię takich wyrażeń tak między nami)
                            po prostu nie rozumiem Twojego problemu, bo dużo piszesz o tej lalce i córce, by
                            nagle wspomnieć, że ulubioną zabawką córki jest wóz strażacki
                            naprawdę nie rozumiem problemu, bo na początku zrozumiałam, że córka cały czas
                            bawi się tą lalką, ale jeśli ten wóz to ulubiona zabawka, to sprawa wygląda
                            nieco inaczej, prawda?
                            chyba że zakładasz, że za każdym razem kiedy córka bierze do ręki lalkę, to
                            kogoś naśladuje
                            i że to naśladownictwo jest wrodzone
                            • sylviacokolada Re: nikogo nie 14.09.08, 13:46
                              Nie mam problemu. Dla mnie moze bawic sie czym tylko chce.
                              Zastanowilo mnie skad u niej takie zachowanie w sytuacji kiedy my
                              sie z nia ta lala nie bawimy. rozwazam rzeczywiscie czy to mozliwe
                              aby dziewczynki mialy inne "sklonnosci" niz chlopcy. i tylko to w
                              temacie mnie interesuje. za ocene stanu mojego zdrowia psychicznego
                              i ocene pogladow - dziekuje
                              • znana.jako.ggigus nie oceniałam ani 14.09.08, 13:49
                                Twojego stanu psych. ani poglądow

                                opierałam się tylko o to, co pisałaś o feminizmie
                                • sylviacokolada Re: nie oceniałam ani 14.09.08, 13:55
                                  :) ok
                                  ale ja nie chcialam tutaj rozmawiac o feminizmie.
                                  jak bede chciala o tym pogadac to znajde watek i sie tam
                                  uzewnetrznie. no chyba ze masz ochote mnie "uswiadomic" to chetnie.
                                  serio.
                                  ale narazie maz obiad zrobil i lece sie objesc bo extra pachnie ;)
                                  • piekielnica1 Re: nie oceniałam ani 14.09.08, 14:07
                                    > :) ok
                                    > ale ja nie chcialam tutaj rozmawiac o feminizmie.
                                    > jak bede chciala o tym pogadac to znajde watek i sie tam
                                    > uzewnetrznie.

                                    ale to jest forum o feminizmie wiec nie spodziewaj sie, ze ten temat
                                    bedzie omijany.
              • sir.vimes Dziecko , jak rozumiem, 15.09.08, 12:01
                żyje pod kloszem?
                W praktyce widze u malego
                > dziecka nieswiadowmego jeszcze swojej płci, zyjacego poza
                > rozwazaniami o naszej identycznosci zachowania ktorych u chlopcow
                > nie widze.


                > Bo jesli miala by lalke placzaca , sikajaca to w pewen sposob
                > napewno to prowokuje odruchy opiekuncze. Nasza lala jest zwyczajna.
                >

                A czemuż by miało prowokować? Jeśli dziecko ma ochotę poopiekować się ludzikiem
                z lego ("co mi się w dzieciństwie zdarzało) to nie dlatego, ze przypomina on
                bobasa , sika i płacze?

                Przypomniało mi się jak siostra z przyjaciółką robiła takiej ohydnej płaczącej
                lalce trepanację czaszki by wyleczyć ją z histerii.
            • sir.vimes I o co własciiwe chodzi??? 15.09.08, 11:41
              a gdzie widzisz to bezdzietne towarzystwo?

              I kto daje córkom brokatowe mopy?

              Co to ma wspólnego z zabawą lalką?

              Jednak
              > chlopcy tej wrazliwosci nie wykazuja...

              Zależy którzy - jeżeli nastawiasz się , ze nie wykazują, to cóż, współczuję
              synkowi. W końcu to głównie od rodziców zależy czy dostrzegą i wykazywać pozwolą.

              W ogóle nie rozumiem czego oczekiwałaś od tej dyskusji? Że będziemy współczuć
              ci, że córka bawi się lalką? Że ktoś karze ci lalkę zutylizować? Że ktoś uzna,
              że zabawa lalką to prosta droga to bycia służącą?

              Co do głupich zabawek dla dzieci - owszem, istnieją. Kupować ich nikt jednak nie
              każe - trzymać w domu gdy dziecko dostanie w prezencie - też nie. Ale stawiać w
              jednym rzędzie brokatowy odkurzacz i LALKĘ to ostre przegięcie.

        • six_a Re: I skąd to? 14.09.08, 23:48
          zależy od wieku, bo od pewnego momentu już zaczyna się presja
          otoczenia w rodzaju: co ty baba jesteś, że lalkami się bawisz?
          zupełnie małe dzieci bawią się w zasadzie wszystkim, z różną
          częstotliwością.

          lalka to jakiś jaskrawy przykład, szczególnie że niewielu chłopców
          ma pewnie w domu lalki. ale pluszaki może mniej, a mali chłopcy,
          jak i małe dziewczynki w równym stopniu chętnie zasypiają z
          przytulanką.
    • bene_gesserit Re: I skąd to? 14.09.08, 13:55

      Tak calkiem po pierwsze, to juz troche odpowiedzi otrzymalas -
      pisalam ja o tym, ze male dzieci chlona wszystko 'z powietrza',
      pisala fajnie betrada i pare innych osob, skad u twojej coreczki
      zainteresowanie lalka.

      Po drugie - obojetnie od tego, ze masz ochote 'wychowac obydwoje
      dzieci tak samo' (co uwazam za chwalebne), twoja corka moze sie
      niespecjalnie garnac do podlaczania zyrandola czy skrecania mebli z
      Ikei, jesli ty tego nie robisz. A twoj synek nie bedzie mial serca
      do szorowania wanny i prasowania, jesli nie robi tego twoj maz.
      Jesli twoj maz bedzie przy synku poswiecal tyle samo wysilku, uwagi
      i czasu, co ty, byc moze i twoj synek bedzie mial odruch bawienia
      sie lalka. Dopoki, oczywiscie, nie wysmieje go dziadek albo koledzy
      z piaskownicy, czyli zapewne krotko.

      Ale trzymam kciuki za to, ze ci sie uda :)
      • sylviacokolada Re: I skąd to? 14.09.08, 14:38
        racja. tylko ze to sa odp na rozwazania dotyczace dzieci ogolnie.
        ale czytajac tutaj o badaniach nt tego czy dzieci rozrozniaja swoja
        plec ,czytam ze nie. (cudza tak). Rozwazania dotycza tutaj (
        bynajmniej moje) tego dlaczego dziewczynki chlona z powietrza cos
        innego niz chlopcy. przeciez na placu zabaw chlopcy widza to samo co
        dziewczynki. ale "podbije " ten watek za ok poltora roku i pozwole
        sobie podzielic sie moja obserwacja :) a moze sa tutaj inni rodzice
        i moga sie podzielic swoim zdaniem
        • znana.jako.ggigus piszesz teraz ogólnie o 14.09.08, 14:42
          dziewczynkach, a tak naprawdę piszesz o własnej córce
          pewnien badacz napisał - to, że całe swoje życie widzę białe łabędzie, nie
          oznacza, że za rogiem nie idzie łabędź czarny

          poza tym uparcie trzymasz się teorii chłonięcia z powietrza, chociaż to nie istnieje
          z powietrza córka może pochłonąć parę bakterii i kurz:))

          aha i obserwacja Twojej córki (w dodatku wykonana przez ciebie) ma się nijak do
          powiedzmy sytuacji wieli dziewczynek w wieku Twojej córki
          • sylviacokolada Re: piszesz teraz ogólnie o 14.09.08, 20:57
            "chłonie z powietrza" to cytat z postu przekonujacego mnie ze nie
            mam racji.To nie moja słowa, wiec nie moge uparcie trzymac sie tej
            teorii.
            Odnosze wrazenie, ze Twoim jedynym celem jest obalenie mojej
            nieistniejacej tezy. Przede wszystki dlatego, ze ja zadnej nie
            postawiłam. Kolejny raz negujesz cos o czym ja nie pisalam...
            Nie twierdze tez ze wszystkie dziewczynki takie sa i nie pisze tez o
            tym ze dzieci sa identyczne. Wydawalo mi sie ze pytanie jest proste
            i banalne. Skad wynikaja zachowanie nie wyuczone przez rodzicow.
            Mozna kogos nauczyc grac na pianinie i bedzie robil to mechanicznie
            a ktos inny ma talent muzyczny i zagra to ze sluchu.
            Ta rozmowa zeszla na boczny tor. Ja tez roznie sie od mojej siostry
            itd ale nie o tym bylo. Absolutnie nei chce byc zlosliwa ale
            czytanie ze zrozumieniem okazuje sie jednak nie tak oczywiste, lub
            jestes tak bardzo nastawiona na nie, że nic Cie nie interesuje po za
            tym aby udowodnic mi że cos sobie wymyslilam.
            • pavvka Re: piszesz teraz ogólnie o 14.09.08, 21:02
              sylviacokolada napisała:

              > Odnosze wrazenie, ze Twoim jedynym celem jest obalenie mojej
              > nieistniejacej tezy. Przede wszystki dlatego, ze ja zadnej nie
              > postawiłam. Kolejny raz negujesz cos o czym ja nie pisalam...
              > Nie twierdze tez ze wszystkie dziewczynki takie sa i nie pisze tez
              o
              > tym ze dzieci sa identyczne. Wydawalo mi sie ze pytanie jest
              proste
              > i banalne. Skad wynikaja zachowanie nie wyuczone przez rodzicow.

              No czekaj, ale w takim razie czemu zadałaś to pytanie na Forum
              Feminizm, a nie np. Wychowanie?
        • bene_gesserit Re: I skąd to? 14.09.08, 14:58
          sylviacokolada napisała:

          > racja. tylko ze to sa odp na rozwazania dotyczace dzieci ogolnie.
          > ale czytajac tutaj o badaniach nt tego czy dzieci rozrozniaja
          swoja
          > plec ,czytam ze nie. (cudza tak). Rozwazania dotycza tutaj (
          > bynajmniej moje) tego dlaczego dziewczynki chlona z powietrza cos
          > innego niz chlopcy. przeciez na placu zabaw chlopcy widza to samo
          co
          > dziewczynki. ale "podbije " ten watek za ok poltora roku i
          pozwole
          > sobie podzielic sie moja obserwacja :) a moze sa tutaj inni
          rodzice
          > i moga sie podzielic swoim zdaniem

          Nigdy sie nie interesowalam psychologia rozwojowa, wiec malo na
          temat wiem 'naukowo' - tyle tylko, ile z doswiadczenia wieloletniej
          niani.

          Male dzieci byc moze nie rozrozniaja swojej plci biologicznej, ale
          spoleczna - na pewno. I mysle, ze to jest to 'powietrze', z ktorego
          przejmuja pewne zachowania czy nawyki. Sama bylam swiadkiem, jak
          starszy pan (dziadek chyba) huczal na beczacego dwulatka 'mezczyzni
          nie placza'. Sama bylam swiadkiem, jak rodzice pieciolatka, ktory
          lubil bawic sie szminkami i ubraniami matki, byli dziko
          zaniepokojeni, bo 'on ma na pewno jakies problemy'. Imo znakomita
          wiekszosc doroslych w otoczeniu malucha zupelnie nieswiadomie
          reaguje na zachowania dziecka, ktore sa niezgodne z tym, co sie im
          wydaje rola plciowa dla dziecka wlasciwa. Imo to tysiac drobnych
          rzeczy codziennie, plus, oczywiscie, obserwacja doroslych.
          • znana.jako.ggigus no właśnie 14.09.08, 15:01
            ale ci wszyscy ludzie, gdyby ich zapytać, nie powiedzieliby prawdopod., że robią
            coś nieświadomie
            oni? ależ skąd?
            przecież to jest niezdrowe, że chlpoiec placze albo że woli lalki
            a to dziecko wzięło takie zdrwoe podejście do płci z powietrza, genetycznie,
            wrodzone itepe
            tak można bez końca
            • sylviacokolada Re: no właśnie 14.09.08, 21:05
              czyli wszyscy ludzie ktorzy dyskryminuja np kobiety moga sie
              wytlumaczyc ze robia to nieswiadomie tak? i to zamyka dyskusje?
              to jakis absurd! Ty tez chyba nieswiadomie jestes nastawiona aby ta
              rozmowe zdusic. Wlasnie staram sie wychowac dziecko swiadomie i nie
              mam problemow psychicznych, opieka nie odbiera mi dzieci bo mam
              rozdwojenie jazni. Pilnuje tego aby wychowac ja na czlowieka ktory
              bedzie robil w zyciu to na co sam ma ochote a nei to czego oczekuje
              spoleczenstwo. Feministki sie oburzaja ze kobitki piora, sprzataja w
              reklamach i ze wtlacza sie je w taka role (czytalam o tym tez na tym
              forum) ale jesli ktos patrzy na swoje 2 letnie dziecko i sie
              dziwi "skad to" to tez źle. Ja Was Panie naprawde nierozumiem.
              • znana.jako.ggigus niczego takiego nie pisalam, 14.09.08, 21:25
                z dyskryminujace dzialaja nieswiadomie
                nie wciskaj mi tego, czego NIE mysle
            • sylviacokolada Re: no właśnie co? 14.09.08, 21:09
              Rozumiem, ze odp na moj watek jest to iz nieswiadomie wtlaczam w
              moja corke takie zachowania a potem siadam do komputera i zawracam
              Wam tylki skad to sie bierze. a wtlaczam napewno bo inni to robia i
              Wy to u innych widzialyscie.Jesli zajmujac sie nia nie widze tego
              nieswiadomego u siebie a Wy zaocznie tak to chyba jednak pojde do
              psychologa sie zbadac.
              • gotlama Re: no właśnie co? 14.09.08, 21:55
                Sylwiu - jeszcze raz na spokojnie:
                - twoje dziecko nie jest zamknięte w czterech ścianach i potrafi obserwować nie
                tylko Ciebie
                - komunikaty przekazywanie dziecku - to nie tylko te werbalne
                - nawet chyba nie wiesz ile komunikatów można przekazać mimowolną i CAŁKOWICIE
                NIEŚWIADOMĄ mimiką, intonacją głosu, skoro tak się zarzekasz, że nic nie
                komunikujesz nieświadomie, albo że potrafiłaś wychwycić i zinterpretować w taki
                sam sposób jak twoje dziecko komunikaty płynące z otoczenia.

                Chcesz za pomocą jednej i to mało obiektywnej (obiekt obserwacji nie odizolowany
                od bodźców otoczenia) wmówić nam, że takie zachowanie MUSI być wrodzone?
                To nie jest kwestia wizyty u psychologa, a poczytania sobie co nieco na temat
                komunikacji pozawerbalnej.

                Dziecko niczym "Hans - mądry koń" potrafi odczytać bardzo subtelne sygnały
                otoczenia - "Aha, moje zachowanie się spodobało".
                To nie musi być mlimlanie typu "moja ślićna mała kobietka zajmuje siem dzidzią".
                Wystarczy bardzo nieznaczny uśmiech na twarzy osoby którą dziecko lubi.
              • bene_gesserit Re: no właśnie co? 15.09.08, 00:07
                sylviacokolada napisała:

                > Rozumiem, ze odp na moj watek jest to iz nieswiadomie wtlaczam w
                > moja corke takie zachowania a potem siadam do komputera i
                zawracam
                > Wam tylki skad to sie bierze. a wtlaczam napewno bo inni to robia
                i
                > Wy to u innych widzialyscie.Jesli zajmujac sie nia nie widze tego
                > nieswiadomego u siebie a Wy zaocznie tak to chyba jednak pojde do
                > psychologa sie zbadac.

                Nie bardzo rozumiem, skad ten agresywnawy ton. Ja staralam sie byc
                mila :(

                Nie 'ty', ale 'wszyscy'. Matki na to nie maja monopolu. Noi -
                dzialania z nieswiadoma motywacja albo wrecz nieswiadome, roznego
                rodzaju automatyzmy i utajenia, czy 'instynkty' to jest wlasnie to,
                co kryje sie pod czubkiem malenkiego lodowczyka naszej swiadomosci.
                Jest to calkiem normalne.
                Oczywiscie, sa ludzie, ktorzy znaja duza czesc swojej 'gory
                lodowej', a nawet nad nia panuja, ale do tego trzeba siebie bardzo
                dobrze znac i bardzo duzo nad soba pracowac. (Oczywiscie, nie
                twierdze, ze ty tego nie potrafisz).

                A jesli istotnie nekaja cie roznego rodzaju watpliwosci i pytania,
                nieglupio byloby pojsc do psychologa - polecalabym ci jednak
                znalezienie specjalisty od terapii systemowej i udanie sie tam cala
                rodzina (w sensie ty, dzieci i maz) na pare wizyt. Kazda rodzina z
                takich spotkan duzo by wyniosla.
            • sylviacokolada czyli jednak ? 14.09.08, 21:14


              > ale ci wszyscy ludzie, gdyby ich zapytać, nie powiedzieliby
              prawdopod., że robi
              > ą
              > coś nieświadomie
              > oni? ależ skąd?

              idac tym tokiem rozumowania moge sie odwazyc o opinie ze ludzie
              dyskryminuja kobiety, sa rasistami i to ,że Ty twierdzisz ze tego
              nie robisz to tylko poza poniewaz podswiadomie napewno tez
              dyskryminujesz i jesli ktos sie zapyta czy to robisz zaprzesz sie
              rekoma i nigami ze ty , alez skad?



              • znana.jako.ggigus ?? 14.09.08, 21:31
                sorek, troch przestaje rozumiec, do czego zmierzasz
                na pewno lubisz pisac o mnie, to mile:))
                ale nie na temat
              • bene_gesserit Re: czyli jednak ? 15.09.08, 00:13
                sylviacokolada napisała:

                >
                >
                > > ale ci wszyscy ludzie, gdyby ich zapytać, nie powiedzieliby
                > prawdopod., że robi
                > > ą
                > > coś nieświadomie
                > > oni? ależ skąd?
                >
                > idac tym tokiem rozumowania moge sie odwazyc o opinie ze ludzie
                > dyskryminuja kobiety, sa rasistami i to ,że Ty twierdzisz ze tego
                > nie robisz to tylko poza poniewaz podswiadomie napewno tez
                > dyskryminujesz i jesli ktos sie zapyta czy to robisz zaprzesz sie
                > rekoma i nigami ze ty , alez skad?

                Oczywiscie, ze wielu ludzi tak robi.
                Znalam kobiete, ktora wypowiedziala takie zdanie: 'rasistka nie
                jestem, ale corki do domu z czarnuchem bym nie wpuscila'. Ta pani,
                nazwana rasistka, zdziwilaby sie i obrazila, chociaz przeciez juz
                po tym zdaniu widac, ze przejawia rasistowska postawe.

                W zasadzie w naszej kulturze byc seksista i/lub rasista jest
                nieelegancko, wiec sporo ludzi swoje uprzedzenia do innej plci lub
                rasy racjonalizuje czy wypiera w taki jak powyzej albo inny sposob
                (im kto inteligentniejszy, tym ta racjonalizacja jest bardziej
                skomplikowana, wiarygodna, lepiej przykrywa). Wiec tak - sa
                uprzedzeni i nie maja tego swiadomosci. I czasem naprawde bardzo
                trudno im udowodnic, ze ich postawe cechuje seksizm czy rasizm,
                chociaz ktos z boku, 'golym okiem' widzi to bardzo wyraznie.
        • sir.vimes co chłoną dziewczynki 15.09.08, 12:22
          a moze sa tutaj inni rodzice
          > i moga sie podzielic swoim zdaniem

          ja jestem rodzicem. I dzielę się niemal od początku wątku.


          Rozwazania dotycza tutaj (
          > bynajmniej moje) tego dlaczego dziewczynki chlona z powietrza cos
          > innego niz chlopcy. przeciez na placu zabaw chlopcy widza to samo co
          > dziewczynki.

          Różne dzieci "chłoną " różne rzeczy.

          Z jednej strony - ludzie nieświadomie "nagradzają" (uśmiechem, pochwałą,
          zachwytem) dzieci za zachowania "zgodne z płcią" - wiec niektóre dzieci starają
          się na nagród zasłużyć.

          Druga rzecz - dzieci chłoną to co im się chłonąć pozwala. Jeżeli chłopiec dwa
          razy przewinął misia i nikt się nie zachwycił gdy przewijające obok dziewczynki
          zostały pochwalone - poszuka czegoś za co się go pochwali. A jeżeli ktoś
          dodatkowo się z opeiki nad misiem wysmiewa - opieki tej moze już nie podjąć, bo
          boi się wyśmiania. Co nie znaczy, ze w swoim pokoju po cichu nie przykrywa
          kołderkami lub nie całuje na dobranoc plastikowych potworów z kosmosu ;)

          Zauważ, że nawet dziecko nie chodzące do przedszkola czy żłobka otrzymuje
          sygnały nie tylko od rodziców - także od babci, dziadka, znajomych, rodziców
          innych dzieci na placu zabaw itp... To wszystko wpływa na zachowanie dziecka i
          wybierane przez niego aktywności.

          Wielu chłopców prosi o lalkę i wózek - ale ich nie dostaje.



    • six_a Re: I skąd to? 14.09.08, 23:39
      > Drugie dziecko rodzi nam sie za ok dwa tyg wiec u mnie tez
      jeszcze tego nie widzi...

      nie widzi, jak się nią zajmujesz jako matka, czy się nie zajmujesz,
      bo nic już nie rozumiem.
      • kocia_noga Re: I skąd to? 15.09.08, 08:12
        No bo syn się dopiero urodzi, a za półtora roku Sylvia , jeśli nie
        zapomni, wróci tu na forum żeby oznajmić, że syn nie bawi się
        lakami, chociaz kupili mu ich kilka, tylko tym jednym jedynym
        samochodem, który od kogos dostał.
        I czy to nie dziwne, i co my na to. I czy to nie dziwne,że Sylvia
        juz wie, jak będzie się bawił syn i że znikąd tego nie wziął, bo
        posądzenie o nieświadome komunikaty jest niefajne.
        I że wychodzi na to,że dziewczynki mają wrodzeńsze zainteresowanie
        zabawą lalkami niż chłopcy.
        I dobrze, ale jak się to ma do kwestii bycia służącą?
        Że jeżeli dziewczynka ( w przyszłości kobieta) woli kontakty z
        ludźmi, opiekę nad nimi itp to sama pcha się do roli służącej?
        Darmowej pogardzanej siły roboczej?
        Mam nadzieję że tego się dowiem.
        • six_a Re: I skąd to? 15.09.08, 08:46
          ciekawe jak te wrodzone cechy objawiały się, kiedy lalek nie było.
          pewnie dziewczynki miały od maleńkiego samoistne parcie na gary i
          lustro, a chłopcy na szablę i dziewczynki.

          poza tym, sylwia się martwi, że dziewczynki nie mają tendencji do
          naśladowania ojca leżącego na kanapie, zupełnie niesłusznie. jest
          cała masa dzieci obsługiwanych przez rodziców, w tym dziewczynek, a
          potem z tego wyrasta cała masa kobiet, które się każą obsługiwać,
          wozić, adorować, a mężuś jest takim służącym i rodzinnym kozłem
          ofiarnym, jak zajdzie potrzeba. tak że parytet jest, spoko wodza.
          • pavvka Re: I skąd to? 15.09.08, 09:35
            six_a napisała:

            > ciekawe jak te wrodzone cechy objawiały się, kiedy lalek nie było.
            > pewnie dziewczynki miały od maleńkiego samoistne parcie na gary i
            > lustro

            Lalki były już w starożytnym Egipcie.
            en.wikipedia.org/wiki/Doll
            • six_a Re: I skąd to? 15.09.08, 09:47
              toys-r-us też egipcjanie?

              a o wawrzusiu, co sam sobie musiał wystrugać figurynki, nie
              słyszałeś?
              dopóki dzieci nie były traktowane jak dzieci, tylko jak niedoskonałe
              stadium osobnika dorosłego ew. tania siła robocza, zabawa i zabawki
              nie pełniły takiej samej roli jak dziś, więc nawet jeśli jakieś
              lalki gdzieś tam istniały, nie ma specjalnie co porównywać.
        • sylviacokolada Wizjonerka? 15.09.08, 13:52
          OK. Dziekuje za dyskusje. To było bardzo interesujace doswiadczenie!
          nie tylko po kilku postach ocenilyscie stan mojego umysłu, wiecie
          lepiej co chcialam napisac ; cały czas wpierajac mi ze juz
          postawiłam teze, a ja zadałam pytanie. a co naj bardziej mi sie
          podoba znacie tez przyszłosc! to fascynujace, ze juz wiadomo co
          napisze za poltora roku!!! SZACUNEK !
          Pozdrawiam i proponuje abyscie z tego forum zrobily prywatne i przed
          przyjeciem do Waszej wspolnoty przeprowadzały test na zgodnosc
          pogladow.
          • pavvka Re: Wizjonerka? 15.09.08, 14:02
            Ponawiam pytanie: jeśli twierdzisz, że było to ogólne pytanie skąd
            dzieci podłapują to czego nie uczą się od rodziców, bez związku z
            kwestiami płciowymi, to dlaczego zadałaś je akurat na Forum Feminizm?
          • bene_gesserit Re: Wizjonerka? 15.09.08, 15:44

            Bardzo dziwna reakcja. Wiele osob tutaj nie napadalo na ciebie,
            tylko elegancko, inteligentnie i z wdziekiem tlumaczylo, jak
            rozumie te sytuacje - np sir vimes. Padlo wiele rozsadnych
            argumentow, przykladow, wyjasnien - a twoja postawa sprawia
            wrazenie, ze nie masz ochoty nad nimi pomyslec. Wiec nie bardzo
            rozumiem, czego oczekiwalas po tej dyskusji.

            Noi tez jestem ciekawa odpowiedzi na pytanie pavvki powyzej.
            • sylviacokolada Re: Wizjonerka? 15.09.08, 15:59
              Postanowilam nie kontynuowac tej rozmowy. Nie widze abysmy spotkaly
              sie kiedys w tym temacie w jednym punkcie.
              Gratuluje tez wysokiego miemania o sobie. Jestescie przyzwyczajone
              do takiego tonu i traktowania z gory innych(niewiem czy nowych, czy
              cholera wie co). Moje odczucie (a mam do niego prawo) jest takie że
              jako sie znacie tutaj pewnie dlugo i lubicie ,wytworzylo sie
              towarzystwo wzajemnej adoracji. i ok. Ja "zegnam juz ta laleczke"
              • bene_gesserit Re: Wizjonerka? 15.09.08, 16:11
                A zanim pozegnasz, moglabys odpowiedziec na nurtujace pavvke i mnie
                pytanie?
              • piekielnica1 Re: Wizjonerka? 15.09.08, 17:38
                Odpowiedz koniecznie na pytania Bene i Pavki, bo oni ZAWSZE
                odpowiadaja na zadane pytania.
                • bene_gesserit Re: Wizjonerka? 15.09.08, 17:40
                  Powaznie?
                • sylviacokolada Re: Wizjonerka? 16.09.08, 13:42
                  Tak szczerze to nie robi to na mnie wrażenia i nie ma tez znaczenia.
                  Ja odpowiadam wtedy kiedy uznam, ze warto.
              • gotlama Re: Wizjonerka? 15.09.08, 17:56
                Przyszłaś z pytaniem ?
                I coś ci się nie spodobało w sugestiach, że to jednak nie musi być wrodzone
                zachowanie?
                • sylviacokolada Re: Wizjonerka? 16.09.08, 13:10
                  :) Nie chodzi o to, ze coś mi się nie spodobało w sugestiach. Jak pisałam,
                  naprawdę nie chce udowodnić że jest tak lub inaczej.
                  I chciałam zadać to pytanie na forum feminizm bo chodzilo mi o roznice w
                  zakresie płci. Jesli gdzies napisałam że nie to albo duzy skrot myslowy
                  zastosowałam albo zle sie wyraziłam.Przepraszam jesli tak odczytałyscie. Tak
                  chodzi o, roznice wynikajace z genow, predyspozycji itd.
                  Poczytałam w necie na stronach i feministycznych i dla osob homoseksualnych i
                  stronach"naukowych", ze problemem tym i znalezieniem odp zajęly sie w jako
                  pierwsze wlasnie feministki ale inne srodowiska rowniez. I tam w zasadzie
                  znalazłam odp jednak rowniez nie jednoznaczna. Zalezy komu sie chce wiezyc i jak
                  duzo emocji sie do tego przyczyni. W zasadzie moglam tutaj nie dyskutowac z Wami
                  tylko to poczytac...ale madry czlek po szkodzie

                  Wkleje linka ze strony gdzie wiele informacji na ten temat podanych jest w
                  skrocie. nie jest to strona zalozona przez feministki ale jest tam w pigulce to
                  co trzeba bylo by czytac dlugoooooo na innych stronach. Eksperymentu na
                  dzieciach "wychowanych w prózni" nie odnalazlam jeszcze ale za to jest kilka
                  innych ciekawych do znalezienia w sieci.

                  Moja "reakcja jest dziwna" moze dlatego, ze naprawde mialam ochote na dyskusje
                  na ten temat a czytałam ze albo mam problemy z feminizmem( nie mam żadnych),
                  ąlbo jestem slepa na argumenty( a ja poprostu slepo nie przyjmuje tego co
                  napisze mi autorytet z forum internetowego, tylko co moze Was zdziwić mysle i
                  rozwazam, potem ze sie uparłam na teze ( ktorej nie postawiłam) itd.
                  Tyle, ze lubie sobie z ludzmi pogadac , a ze trafilam na kilka uprzedzonych , to
                  trudno zdaza sie:)
                  Pozdr

                  www.racjonalista.pl/kk.php/s,2549
                  • kocia_noga Re: Wizjonerka? 16.09.08, 14:48
                    sylviacokolada napisała:

                    chodzilo mi o roznice w
                    > zakresie płci.



                    Różnice - wrodzone czy nie, to jeden temat, a drugi, który pominęłaś
                    później, a podjęłaś na początku to związek pomiędzy zainteresowaniem
                    zabawą lalkami a pozycją służącej.
                    I to jest dla mnie znacznie ciekawsze.
                    Poza tym zadałaś pytanie na forum, więc oczekiwałaś odpowiedzi od
                    forumowych bywalców, nie od ekspertów czy "ekspertów".
                  • kocia_noga Re: Wizjonerka? 16.09.08, 15:02
                    sylviacokolada napisała:

                    potem ze sie uparłam na teze ( ktorej nie postawiłam)
                    >
                    > www.racjonalista.pl/kk.php/s,2549


                    Hahahaha!!! Przeczytałam podlinkowany artykuł- bardzo ideologiczny,
                    z którym mozna i nalezałoby polemizować.Ten uznałaś za ekspercki :)
                    Teza, którą tu postawiłaś/łeś była jasna od początku do końca i
                    żadne wyjaśnienia ci nie pasowały, dopóki nie były z nią zgodne.
                    Mogłaś postawić ją jasno i poddać dyskusji.
                    • sylviacokolada i to jest wąłsnie problem tego forum 16.09.08, 15:17
                      wkleiłam ten link i jak pisalam nie ma na nim niczego czego nie znalazłam bym na
                      forach bardziej dla Was wiarygodnycha sa tak bardzo długie opisy tych badan
                      itd. Spodziewałam sie ze podstawa bedzie to ze jest "ideologiczny" albo napisal
                      go mezczyzna. Nie spodziewałam sie tez odp ekspertow tylko zdrowej dyskusji.
                      Z ta moja teza to tak samo jak z Wasza. Wy macie teze ze ja mam teze a ja jej
                      nie mam. Nie jestem moze na tyle blyskotliwa aby jasno wyrazic o co mi chodzi. A
                      co to za dyskusja gdzie ja mowie a Wy b i ja sie od razu zgadzam? zauwazylam ze
                      najchcetniej to mozna sie uzalac i szukac tej dyskryminacj ale to jest juz tak
                      walkowane ze az nudne. Nie chce mi sie wklejac linkow do innych stron ale moze
                      warto sie tym zainteresowac zanim sie obsmiejesz ze ten jest ekspercki. Temat
                      znajdziesz i na eksperckim dla Ciebie. Zapewniam
                      • kocia_noga Re: i to jest wąłsnie problem tego forum 16.09.08, 15:58
                        sylviacokolada napisała:

                        Wy macie teze ze ja mam teze a ja jej
                        > nie mam.


                        Ejże! We wstępie opisałaś sytuację: masz córkę, nie bawicie się z
                        nią lalką, a ona sama się nią bawi.Nie zaobserwowała zachowań
                        pielęgnacyjnych z pozycji obserwatora, bo syn się dopiero urodzi,
                        WIĘC CZY TO NIE PREDYSPOZYCJE?
                        Potem dodałaś to o związku pomiędzy zabawą w opiekę a pozycją
                        służącej.

                        Odpowiedzi miałas od groma, skąd się to mogło wziąć, ale żadna cię
                        niezainteresowała.
                        Nawet gdybyście siedzieli odizolowani od świata, bez telewizora,
                        radia, pozaklejane okna,żeby dziecko nie mogło zaobserwować zachowań
                        innych ludzi, to przecież córka doświadcza opieki z waszej strony na
                        codzień, więc bawiąc się w odtwarzanie zachowań dorosłych nie musi
                        ich widzieć z zewnątrz.
                        To, o czym pisały liczne tu osoby opierało się też na badaniach
                        naukowych albo obserwacjach własnych, ale tobie nie pasowało,
                        natomiast artykuł o wrodzonych cechach płciowych ci spasował.

                        Artykuł marny nie dlatego,że napisał go facet ani nie dlatego że
                        lansuje niemiłą nam feministkom tezę, tylko dlatego że marny.
                        Jak znajdę w sobie wystarczająco duzo chęci aby pokazać, co w nim
                        marnego, założę osobny wąt.A może ktoś to zrobi za mnie?
                        • sylviacokolada Złósliwość 17.09.08, 13:25
                          to podobno cnota ludzi inteligentnych i tak zaczynam postrzegac
                          rozmowe z Tobą:)trzeba sie przyzwyczaic :)fakt,że nie jestem
                          przekonana do tego czy mamy identyczne mozgi (k i m) i moze
                          nieswiadomie tak starałam sie kierowac rozmowe. A temat naprawde
                          mnie intersuje. Najbardziej zajnteresowane sa nim srodowiska
                          homoseksualne i to czesc zainteresowana adopcja. Tylko, ze oni chca
                          udowodnic teze :) ktora na adopcje by jednak przyblizala ( pomijajac
                          w tej rozmowie inne wzgledy), feministki chca udowodnic ze to jest
                          wyuczone czy nabyte a nie wrodzone, wiec trudno bedzie znalesc
                          odpowiedz
                          • znana.jako.ggigus wiesz sylvia 18.09.08, 13:06
                            podziwiam Twoja odpornosc na argumetny innych i niezwykla ceche, jakiej jeszcze
                            u dyskutantow nie zaobserwowalam - piszesz o atakach personalnych, ktorych nie
                            bylo, a stosujesz je juako obrone.

                            no i masz ponoc malo wiedzy o feminizmie, gdzies tam cos kiedys czytalas, a w co
                            drugim poscie smialo piszesz, co chca/wiedza/mysla i czuja feministki.

                            interesujaca calosc!
                        • sir.vimes To jest, Kocia, problem tego forum 17.09.08, 14:15
                          a szczególnie paru osób - to znaczy chęć rozmowy, poświęcanie czasu, traktowanie
                          poważnie wtedy kiedy zaprawdę nie ma to najmniejszego sensu.
                  • gotlama Re: Eksperymenty 16.09.08, 19:27
                    Eksperymentu pt. "wychowanie dziecka w próżni" nie znajdziesz (i całe
                    szczęście,bo ktoś kto by się podjął takiego eksperymentu - ze względu na
                    społeczne okaleczenie dziecka powinien być postawiony obok "doktora" Mengele)

                    Weźmy sprawę chłopca który wskutek powikłań po obrzezaniu został zeunuszony.
                    "Obdarowany" pozornie kobiecym ciałem identyfikował się jednak jako chłopiec.
                    Tu możemy rozważyć dwie sytuacje:
                    - otoczenie wiedząc o tym, że jest to wykastrowany chłopiec nieświadomie mu to
                    jednak komunikowało
                    - identyfikacja płciowa jest cechą zależną od poziomu hormonów w okresie
                    płodowym (tu kłania się zjawisko transwestytyzmu - poczucia uwięzienia w ciele
                    niewłaściwej płci)
                    A co powiesz na temat obojnaków?
                    Fizycznie mają cechy jednej i drugiej płci.

                    Przytoczyłaś link w którym są odwołania do różnych badań i zdarzeń.
                    Poczytaj na te tematy. (osobiście dywagacji na temat gwałcenia natury za pomocą
                    teorii Newtona nie polecam ;) ale sama uważam pitolenie nt. "konieczności
                    ujarzmiania natury" za wielkie nieporozumienie. Z naturą (matką ziemią itp.;)
                    trzeba umieć się dogadać poznając jej reguły gry zamiast siłowego narzucania
                    swoich zasad , bo inaczej może nas jako ludzkość odstawić od cyca.
                    Chińczycy próbowali "ujarzmiać"
                    Wróbelki zjadają ziarno - śmierć wróbelkom. Szybko okazało się,że wróbelki i
                    inne ptaszki którym się przy okazji oberwało - nie tylko ziarno zjadały.
                    W Egipcie "ujarzmiono" Nil. Na "zemstę" wystarczyło poczekać kilkanaście lat.
                    W ZSRR "ujarzmiono" ziemie nad morzem Kaspijskim i jeziorem Aralskim,
                    niewolniczo je eksploatując pod plantacje bawełny .
                    No i rozpisałam się na inny temat....

                    Wracając do tematu - NA DZIEŃ DZISIEJSZY - NIE MA JEDNOZNACZNEJ ODPOWIEDZI.
                    Eksperymentu który by to mógł rozstrzygnąć - pewnie nikt kto ma choć trochę
                    szacunku dla innego człowieka - nie podejmie się. Jesteśmy skazani na obserwację
                    przypadkowych "Mowgli", eksperymenty prowadzone na naczelnych.
                    • sylviacokolada Re: Eksperymenty 17.09.08, 13:18
                      Czytałam o tym i mozesz mne pokroic! :) naprawde cos takiego bylo!
                      Masz racje, ze otoczenie moglo mu sugerowac. ALe zastanawiam się czy
                      gdyby mnie cos takiego spotkało, to czy zmiana fizycznosci
                      spowodowalaby, ze poczułabym sie jak mezczyzna? Przeciez rodzimy sie
                      z fizyczną przynależnościa do płci wiec czemu nie może dotyczyc to
                      mózgu? Mam kolege(juz bo jest po zmianie płci) i od dziecinstwa
                      pamietam ze traktowal sie jak chlopca i oczekiwal tego od innych.
                      Dzisiaj jest szczesliwym (o ile jego sytuacja mu na to pozwala -
                      dzieci itd) facetem. No chyba ze przyjmie sie takie osoby za chore
                      psychicznie itd. Ale ja uwazam ze w jego przypadku to byla pomyłka
                      natury. Mozg wygrał z ciałem...

                      (ma starszego brata co moze sugerowac ze rodzice nie okazywali mu
                      ze spodziewali sie chlopca itd itp. Zreszta otwarcie o tym
                      rozmawialismy i twierdzi ze jest to jego decyzja i teraz jest soba.)
    • rrosemary Re: I skąd to? 15.09.08, 22:45
      twoja córka naśladuje Ciebie lub/i innych dorosłych który widzi w otoczeniu jak
      zajmują się dziećmi (plac zabaw, telewizja, znajomi).

      czemu synowie Twoich koleżanek tak nie robią? Bo identyfikacja z osobami danej
      płci zachodzi bardzo wcześnie. Dziecko widzi różnice np w ekspresji mężczyzny i
      kobiety (nawet jeśli mowa o współczesnych parach). Jeśli w domach chłopców są
      lalki ich sióstr to są nauczeni, że to są ich zabawki i dlatego nie ruszają.
      Kiedy dziecko się bawi (lub robi cokolwiek innego) dostaje komunikat od rodzica
      pozytywny lub negatywny. Możesz nic nie powiedzieć, ale dziecko i tak wyczuje
      emocje, zdziwienie rodziców, brak aprobaty, nie wiem westchnienie, szept "Ty
      widzisz czym on się bawi?", typowo(wiem,uproszczenie) ojcowskie: "zostaw to
      zabawki dziewczynek, masz tu samochodzik" itd itp.
    • rozczochrany_jelonek Re: I skąd to? 18.09.08, 13:02
      a skąd świeżo wykluty na plaży żółw morski wie że powinien radośnie dreptać w
      stronę morza a nie w głąb lądu ?
      ... pewnie przez jakąś reklamę itp ;-)
      • kocia_noga Re: I skąd to? 18.09.08, 14:17
        Żółwik - samczyk drepce wgłąb, a żółwik - samiczka ku morzu.
        • rozczochrany_jelonek Re: I skąd to? 19.09.08, 22:31
          ojej, nie wiedziałem :)
          to może by tak namówić samiczkę aby za samczykiem dreptała, albo siłą ją
          odciągnąć od głębokiej wody :)
          • kocia_noga Re: I skąd to? 19.09.08, 22:36
            weź się lepiej za studiowanie zoologii ze szczególnym uwzględnieniem
            zachowań odmiennych ze względu na płeć młodego zwierzęcia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka