Dodaj do ulubionych

Mizoandria w sitcomach?

28.11.08, 23:28
Taka obserwacja...

Oglądałem ostatnio trochę amerykańskich sitcomów na Comedy Central. M.in. trzy
o perypetiach w życiu rodzinno-małżeńskim: "King of Queens" (pol. "Diabli
nadali"), "According to Jim" (pol. "Świat wg Jima", bodajże...) i "Everybody
Loves Raymond" (pol. "Wszyscy kochają Raymonda" - nota bene, jeden z mniej
śmiesznych sitcomów, jakie znam...). Co zwróciło moją uwagę, to to, że w
każdym z tych seriali centralną postacią jest mąż, który... no, nie jest
wzorem do naśladowania. Meżowie w tych serialach są leniwi, głupi, nieczuli,
kłamliwi...

Mam wrażenie, że jakby zrobić serial odwrotny, tj. o rodzinie, w której to
żona jest głupia, to by zrobił się skandal... :P
Obserwuj wątek
    • saszenka2 Re: Mizoandria w sitcomach? 28.11.08, 23:51
      Nie wiem, jak ta głupota wygląda w tych sitcomach, ale generalnie
      oglądając także polskie produkcje, dochodzę do wniosku, że one są
      właśnie takie przygłupawe.
      • stephen_s Re: Mizoandria w sitcomach? 29.11.08, 00:48
        Och, ależ część tych sitcomów wcale głupawa sama w sobie nie jest :) Mnie tam
        np. "King of Queens" bawi :)

        Co natomiast mnie zastanowiło, to obraz mężczyzn w tych serialach :)
        • easz Re: Mizoandria w sitcomach? 29.11.08, 00:51
          Ok, a jaki jest obraz kobiet w tych serialach?..
          • stephen_s Re: Mizoandria w sitcomach? 29.11.08, 02:03
            Wydaje mi się, że lepszy. Deborah (żona z "Raymonda") jest zdecydowanie
            normalna. Cheryl (żona z "According to Jim") ma swoje dziwactwa, ale chyba jest
            względnie normalna, przynajmniej w porównaniu do głównego bohatera. W sumie
            najdziwniejsza jest choleryczna Carrie z "KoQ", ale i ona jest inteligentniejsza
            od swojego męża...
            • kocia_noga Re: Mizoandria w sitcomach? 29.11.08, 09:53
              Hmmm... a filmy 'męskie' robione dla mężczyzn? Jak pokazują facetów?
              Odpowiedź: tak, żeby się pokaz podobał facetom. Czy jako mądry
              kochający mąż, ojciec, czy też jako przemocowiec mądry w swoim
              mniemaniu?
              Bohater 'męskich filmów' jest zazwyczaj debilem, chlejącym, bijącym
              się, twardołbym itd. Taki obraz sie widocznie panom podoba. W
              sitkomach pokqzują być moze (nie oglądam) te samą sytuację ale
              widzianą mniej zachwyconym okiem.
              Zrób film o Bondzie jako mężu i ojcu. Wraca po długiej nieobecności
              poobijany, zachlany (wstrząśniete) i mający na koncie liczne romanse
              (ew. choroby weneryczne). Jak się odnosi do żony, dzieci?
            • mariusz_bolek Polecam gorąco... 29.11.08, 13:00
              też na Comedy Central, serial "Hoży Doktoży"(w wersji ang. chyba "Scrubs").
              Takiej mieszaniny różnych poglądów i osobowości nie można przegapić- dyrektor
              szpitala nienawidzący swej niepełnosprawnej żony i wyżywający się na
              pracownikach, najlepszy lekarz w szpitalu, który też jest największym bucem
              jakiegokolwiek miałem przyjemność oglądać), czy też główny bohater, będący lekko
              pierdołowatym, gadającym do siebie człowiekiem, jego kumpel, mający problemy z
              żona czy woźny, kombinujący, jak tu wszystkim uprzykrzyć życie. Polecam:D
              • stephen_s Aach, "Scrubs"... 29.11.08, 13:41
                ... uwielbiam :)))

                Zapomniałeś dodać parę słów o ciekawych postaciach kobiecych :)) Np.
                temperamentnej żonie wspomnianego kolegi głównego bohatera, wyjątkowo wrednej
                ex-żonie najlepszego lekarza w szpitalu, czy też okazjonalnej miłości głównego
                bohatera - genialnej młodej lekarce z potężnymi problemami emocjonalnymi :)))

                Serial jest bombowy, dawno czegoś tak świeżego nie widziałem. Podoba mi się też
                to, że serial ten, choć teoretycznie jest to sitcom, potrafi wchodzić na bardzo
                poważne tematy. I, jak na sitcom, ma zdumiewającą głębię.
                • bucefal_macedonski Wszystko fajnie 10.12.08, 02:05
                  > I, jak na sitcom, ma zdumiewającą głębię.

                  Tylko Scrubs to nie jest sitcom, a serial komediowy, tego samego
                  pokroju co Ally McBeal, My name is Earl, The Office, Everybody Hates
                  Chris, czy Malcolm in the Middle. Delikatna roznica: brak smiechu z
                  puszki, ucieczka od tzw "stock charaters", czyli stereotypowych
                  postaci typu zla tesciowa czy upierdliwy sasiad na rzecz glebszych,
                  niejednokrotnie zwichrowanych osobowosci pozostajacych ze soba w
                  osobliwie pogmatwanych relacjach; do tego o wiele bardziej
                  rozbudowany watek glowny zamiast sitcomowych polgodzinnych odrebnych
                  miniaturek, ktore spajaja jedynie glowne postacie i ich powtarzalne
                  perypetie, rozgrywajace sie najczesciej w jednym pomieszczeniu.
                  Formula sitcomu w telewizjach USA czy UK sie w zasadzie wyczerpala.
                  Po Frasier'ze i Seinfeld'zie nie powstalo juz nic godnego uwagi. Za
                  to narodzil sie nowy serial komediowy typu omawianego powyzej oraz
                  nowoczesne programy satyryczne bedace zbiorkami neo-pythonowskich
                  skeczow: Little Britain czy Catherine Tate Show oraz rowniez
                  odnowiony gatunek kabaretowy stand-up comedy: ostrzejszy,
                  obrazoburczy, szczery do bolu, pelen osobistych wycieczek,
                  politycznie niepoprawny i oparty na nietuzinkowej osobowosci
                  satyryka (Chris Rock, Dylan Moran, Ricky Gervais), do ktorego naszym
                  rodzimym kabaretom do znudzenia pastwiacym sie miernym aktorstwem
                  nad reklamami, ksiezmi, policjantami, dresiarzami i babami jeszcze
                  wieeeeeele brakuje.
            • saszenka2 Re: Mizoandria w sitcomach? 29.11.08, 23:36
              stephen_s napisał:

              > Wydaje mi się, że lepszy. Deborah (żona z "Raymonda") jest
              zdecydowanie
              > normalna. Cheryl (żona z "According to Jim") ma swoje dziwactwa,
              ale chyba jest
              > względnie normalna, przynajmniej w porównaniu do głównego
              bohatera. W sumie
              > najdziwniejsza jest choleryczna Carrie z "KoQ", ale i ona jest
              inteligentniejsz
              > a
              > od swojego męża...
              >
              >
              Wydaje mi się, że i one nie są przedstawiane pozytywnie.
              Ta "choleryczka" pewnie jest przedstawiana jako kobieta z humorami.
              Generalnie w sitcomach wszyscy bohaterowie są przygłupawi, żeby
              było się z czego pośmiać.
              • stephen_s Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 00:33
                > Wydaje mi się, że i one nie są przedstawiane pozytywnie.
                > Ta "choleryczka" pewnie jest przedstawiana jako kobieta z humorami.

                Nie. Jest przedstawiana jako kobieta, której się wszyscy boją :))))
            • easz Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 00:45
              Myślałam, że trochę bardziej wejdziesz w szczegóły, bo nie widziałam
              tych akurat seriali.

              Ostatnio oglądam "Willa i Grace", chodził też pt. "Para nie do pary"
              chyba. Dla mnie to i postaci kobiece, i męskie są tu głupkowate;) A
              wspomniany wcześniej/niżej "Świat wg Bundych", trochę już ramota,
              no! tam to było - i kobiety, i mężczyźni, po równo, bleeh!

              Jakoś nic mi więcej do głowy w tej chwili nie przychodzi poza tym.
              • stephen_s Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 00:51
                Proszę, oto materiał poglądowy:

                www.youtube.com/watch?v=Tk9G7QpW2Os
                www.youtube.com/watch?v=2r5Bju8W0Iw

                Oceń, kto wypada gorzej, kobiety czy mężczyźni :)
                • easz Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 01:54
                  Aha?..

                  1 - protekcjonalna mamucha (to jego żona??), megiera w zielonym
                  dresie, rozstawiająca facetów po kątach, jestem-mądrzejsza-i-lepsza-
                  od-ciebie-miągwo - to jest ten fajny, pozytywny i niestereotypowy
                  wizerunek?

                  2 - ok, z faceta zrobili głupola, ale te dziewuszki czerpiące wiedzę
                  z quizu z magazynu dla pań, bez dystansu, to niby lepiej pokazano?

                  Poza tym, to facet jest tu głównym bohaterem, tak? więc na nim się
                  koncentruje wszystko w tym komediowym w średnio wyszukanym stylu
                  serialu, no i takie to jest w ogóle. Coś mi mówi, że jesteś jednym z
                  nielicznych mężczyzn, którzy w ogóle tak widzą problem tego pana...
                  jeśli nie jedynym;) Choć scena w kółku anonimowych agresorów robi
                  wrażenie;)

                  Albo kiepskie fragmenty wybrałeś, albo kiepska teoria?

                  Ja się w ogóle dziwię, że tam takie śmiechy były, chyba trzeba cały
                  serial oglądać?

                  Jedyna kobieta na plus jaka mi się przypomniała, to "Grace w
                  opałach", oryginalna. I oglądałam dawno, więc mogę nie kojarzyć np.
                  wielu seksizmów, które zapewne tam też były.
                  • stephen_s Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 09:50
                    > 1 - protekcjonalna mamucha (to jego żona??), megiera w zielonym
                    > dresie, rozstawiająca facetów po kątach, jestem-mądrzejsza-i-lepsza-
                    > od-ciebie-miągwo - to jest ten fajny, pozytywny i niestereotypowy
                    > wizerunek?

                    Ehm, mi się ta postać podoba...

                    BTW. Ona rozstawia po kątach wszystkich, nie tylko facetów :)))

                    > 2 - ok, z faceta zrobili głupola, ale te dziewuszki czerpiące wiedzę
                    > z quizu z magazynu dla pań, bez dystansu, to niby lepiej pokazano?

                    No dobra, może rzeczywiście to nie był najszczęśliwszy fragment...
                • kocia_noga Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 09:26
                  stephen_s napisał:

                  > Proszę, oto materiał poglądowy:
                  >
                  > www.youtube.com/watch?v=Tk9G7QpW2Os
                  > www.youtube.com/watch?v=2r5Bju8W0Iw
                  >
                  > Oceń, kto wypada gorzej, kobiety czy mężczyźni :)
                  >


                  W pierwszym przypadku klasyczna wersja Mamuśki i jej niesfornego
                  syna=męża. Oczywiście wraz z jego równie niesfornym kumplem.
                  Wzruszające przeciwstawienie ludzkich słabości wzbudzających uśmiech
                  i sympatię poddanych nadzorowi prawiącego kazania rodzica.
                  To jest ta mitologiczna żona dwa razy większa i starsza od męża
                  otwierająca mu drzwi z wałkiem w ręku kiedy wraca uroczo
                  podchmielony do domu, albo ta olbrzymka stara i brzydka wrzeszcząca
                  na kulącego się zprzerażenia chłopca którego zastała w łóżku
                  z "kociakiem" itp itp itd.
                  Te obrazki powyższe to standaredowe przykłady dowcipów rysunkowych
                  umieszczanych w gazetach w 'moich czasach'.
                  Odwołują się do modelu - żony=rodzica.
                  • stephen_s Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 09:51
                    > W pierwszym przypadku klasyczna wersja Mamuśki i jej niesfornego
                    > syna=męża. Oczywiście wraz z jego równie niesfornym kumplem.
                    > Wzruszające przeciwstawienie ludzkich słabości wzbudzających uśmiech
                    > i sympatię poddanych nadzorowi prawiącego kazania rodzica.

                    No zaraz, też nie uważasz, że Carrie jest sympatyczna..?
                    • kocia_noga Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 10:29
                      stephen_s napisał:


                      > No zaraz, też nie uważasz, że Carrie jest sympatyczna..?
                      >


                      Jak mamuśka dla głównego bohatera. Nie jest tak przerażającvą
                      postacią, jak te mamuśkożony z rysunkowych 'dowcipów', jest
                      wystarczająco dobrym rodzicem. Układ - nieodpowiedzialne dziecko-mąż
                      i odpowiedzialny rodzic-żona, z tym , że przedstawiony nie tylko z
                      punktu widzenia uciśnionego męża, jak za moich czasów.
                      • stephen_s Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 12:00
                        Hm. Rzeczywiście coś w tym jest, choć w tym serialu bywa czasem tak, że to Doug
                        musi hamować Carrie przed robieniem głupich rzeczy...

                        Jest taki fajny odcinek, gdy małżeństwo użera się z robotnikami remontującymi im
                        dom. Przez cały odcinek Carrie trafia szlag, a Doug musi ją hamować, żeby nie
                        nawrzucała robotnikom - bo mogliby się obrazić i remontu nie skończyć. Odcinek
                        się kończy tak, że kiedy wreszcie robotnicy wszystko skończyli, to Doug woła
                        Carrie, mówi: "Moja żona jeszcze chciałaby się z wami pożegnać" i wychodzi
                        zrelaksowany do ogródka. A w tle słychać Carrie, która wrzeszczy na robotników,
                        że jak któregoś dnia ich spotka na pasach, to ich przejedzie, potem zawróci i
                        przejedzie jeszcze raz, a potem wysiądzie z samochodu i wtedy dopiero zacznie
                        się masakra...

                        Carrie, tak jak Doug, ma swoje wady: jest nieco snobistyczna, wredna (w serialu
                        boją się jej wszyscy, kobiety też), przewrażliwiona na punkcie wyglądu... i
                        oszukuje podczas wszystkich możliwych gier towarzyskich :))
                        • easz Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 19:31
                          stephen_s napisał:

                          > Jest taki fajny odcinek, gdy małżeństwo użera się z robotnikami
                          remontującymi im dom...

                          Z robotnikami, czyli mężczyznami, jak mniemam? I to, co piszesz, to
                          spuszczanie buldoga, ee suki ze smyczy, to jest wciąż na ten sam
                          temat niestety.
              • stephen_s Więcej materiału poglądowego... 30.11.08, 12:17
                www.youtube.com/watch?v=n_fsrnpnO7I
                www.youtube.com/watch?v=OaWaS4i8Ftw
                www.youtube.com/watch?v=8YGVAVDFv3c
                www.youtube.com/watch?v=yZmgi50fI0I
    • nekomimimode Re: Mizoandria w sitcomach? 29.11.08, 17:23
      nie oglądam amerykańskich bo mnie wkurzają. ostatnio
      śledzę "agentki" jednym okiem
    • evita_duarte Re: Mizoandria w sitcomach? 29.11.08, 22:49
      stephen_s napisał:

      > Taka obserwacja...
      >
      > Oglądałem ostatnio trochę amerykańskich sitcomów na Comedy Central. M.in. trzy
      > o perypetiach w życiu rodzinno-małżeńskim: "King of Queens" (pol. "Diabli
      > nadali"), "According to Jim" (pol. "Świat wg Jima", bodajże...) i "Everybody
      > Loves Raymond" (pol. "Wszyscy kochają Raymonda" - nota bene, jeden z mniej
      > śmiesznych sitcomów, jakie znam...). Co zwróciło moją uwagę, to to, że w
      > każdym z tych seriali centralną postacią jest mąż, który... no, nie jest
      > wzorem do naśladowania. Meżowie w tych serialach są leniwi, głupi, nieczuli,
      > kłamliwi...
      >
      > Mam wrażenie, że jakby zrobić serial odwrotny, tj. o rodzinie, w której to
      > żona jest głupia, to by zrobił się skandal... :P
      >

      A ja tam widzę seksizm. Carrie z King of Queens nie dość, że zajmuje się mężem i
      ojcem jak dziećmi to jeszcze pracuje zawodowo. Jak już się dzieci pojawiają to
      taka Deborah z Everybody loves Raymond pracuje jak niewolnica, z resztą Zona
      Jima tez. A i jeszcze coś, to zawsze żony mężom ustępują. Niezależnie od tego o
      co by chodziło i kto miał rację to ona zawsze ustąpi. Od panów za to się nic nie
      oczekuje. Wystarczy że są. I spójrz jak wyglądają żony a jak ich mężowie. On
      może być łysiejącym brzuchaczem, ale ona musi być atrakcyjna i zadbana chociażby
      jej pracą był harowanie w domu.
      • stephen_s Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 00:31
        Nie rozumiem, gdzie widzisz seksizm w postaci Carrie? Kobieta pracuje zawodowo,
        ba - ma całkiem niezłą pracę, na pewno lepszą od męża. Ojcem się zajmuje, bo
        jest stary i zdziwaczały. Dougiem się nie tyle zajmuje, co się z nim użera - bo
        Doug jest przygłupi i ciągle ją oszukuje... I trudno wg mnie powiedzieć, że ona
        mu w czymkolwiek ustępuje!

        Co do Deborah, to się zgodzę - kobieta haruje jak wół, ale... zauważ, że jest
        chyba najnormalniejszą postacią w tym serialu. Ja w ogóle nie rozumiem, jak ona
        wytrzymuje z takim ciołkiem, jak Raymond?

        Podobne pytanie można zadać o żonie Jima, czyli Cheryl.

        Więc jesli jest tu seksizm, to wobec mężczyzn :P

        Co do kwestii atrakcyjności, to wiesz... ja Ci powiem, że wiele małżeństw przed
        40stką tak wygląda: atrakcyjna kobieta i facet-brzuchacz.
        • kocia_noga Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 09:34
          stephen_s napisał:

          > Co do Deborah, to się zgodzę - kobieta haruje jak wół, ale...
          zauważ, że jest
          > chyba najnormalniejszą postacią w tym serialu. Ja w ogóle nie
          rozumiem, jak ona
          > wytrzymuje z takim ciołkiem, jak Raymond?
          >


          Tak ma być! Facet może posiadać tzw 'ludzkie słabości', ale mamuśka
          odpowiedZialna za wszystko mu się należy jak psu buda.
          W końcu sam o czymś takim marzysz.Nie tylko ty; kilka dni temu byłam
          świadkiem rozmowy na ten temat wśród młodych (od17-28 lat) ludzi.W
          zasadzie młodzi faceci chcieli mamuśki. Na kazania można ogłuchnąć,
          z resztą to tak pzryjemnie wysłuchać kazań i je olać. Codzienna
          całodobowa obsługa mile widziana, atrakcyjność seksualna wskazana,
          pieniądze przyniesione do domu też - każdy by chciał!
          Uciążliwości, jak pieprzenie o alkoholu (żeby nie pić) czy
          pilnowanie żeby się nie sku...ć za najbliższym rogiem można jakoś
          znieść, albo odreagować w klubie anonimnowych agresorów...np w sieci.
          • stephen_s Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 10:08
            > Tak ma być! Facet może posiadać tzw 'ludzkie słabości', ale mamuśka
            > odpowiedZialna za wszystko mu się należy jak psu buda.
            > W końcu sam o czymś takim marzysz.

            Ja?????
            • kocia_noga Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 10:30
              stephen_s napisał:

              > > Tak ma być! Facet może posiadać tzw 'ludzkie słabości', ale
              mamuśka
              > > odpowiedZialna za wszystko mu się należy jak psu buda.
              > > W końcu sam o czymś takim marzysz.
              >
              > Ja?????
              >

              No alez oczywiście! Ta żona czekająca z obiadem, miła, łagodna itp
              to ucieleśnienie dobrego rodzica.
              • stephen_s Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 12:09
                > No alez oczywiście! Ta żona czekająca z obiadem, miła, łagodna itp
                > to ucieleśnienie dobrego rodzica.

                Hm. Ale widzisz, ja wcale nie chciałbym być takim złym mężem-dzieckiem! Wcale
                nie mówię, że mam ochotę olewać kazania itd.

                Jakbym miał dobrą, miłą i łagodną żonę czekającą z obiadem, to sam też byłbym
                dobrym i odpowiedzialnym mężem, który nie dawałby swojej cudownej żonie powodów
                do zmartwienia...
                • easz Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 23:03
                  stephen_s napisał:

                  > Jakbym miał dobrą, miłą i łagodną żonę czekającą z obiadem, to sam
                  też byłbym
                  > dobrym i odpowiedzialnym mężem, który nie dawałby swojej cudownej
                  żonie powodów
                  > do zmartwienia...

                  Hej! ale pisałeś, że Ci się podoba ta megiera w zielonym dresie?..
                  no i Ty byś przy takiej nie był oczywiście takim głupolem jak tamten
                  bohater, Ty byś był dobry i odpowiedzialny? Ciekawe.
                  • stephen_s Re: Mizoandria w sitcomach? 01.12.08, 01:53
                    > Hej! ale pisałeś, że Ci się podoba ta megiera w zielonym dresie?..

                    Carrie nie zawsze nosi zielony dres... :P

                    A podobają mi się różne kobiety, typ kobiety domowej i łagodnej też :))
        • evita_duarte Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 15:35
          stephen_s napisał:

          > Nie rozumiem, gdzie widzisz seksizm w postaci Carrie? Kobieta pracuje zawodowo,
          > ba - ma całkiem niezłą pracę, na pewno lepszą od męża. Ojcem się zajmuje, bo
          > jest stary i zdziwaczały. Dougiem się nie tyle zajmuje, co się z nim użera - bo
          > Doug jest przygłupi i ciągle ją oszukuje... I trudno wg mnie powiedzieć, że ona
          > mu w czymkolwiek ustępuje!

          Zaraz zaraz, ona jest sekretarką, a on pracuje dla UPS-u. Sekretarka zarabia na
          początek ok 12/h, a kierowca dla UPS 28/h. Załóżmy, że ona zarabia więcej bo
          pracuje dla dobrej firmy prawniczej, ale będzie to max. 18/h.
          Co do ustępowania to się nie będę kłócić, nie oglądam tych sitcomów tak często,
          żeby pamiętać poszczególne sceny. Ale pamiętam na przykład, że oni dwaj siedzą a
          ona im jedzenie podaje.


          >
          > Co do Deborah, to się zgodzę - kobieta haruje jak wół, ale... zauważ, że jest
          > chyba najnormalniejszą postacią w tym serialu. Ja w ogóle nie rozumiem, jak ona
          > wytrzymuje z takim ciołkiem, jak Raymond?
          >
          > Podobne pytanie można zadać o żonie Jima, czyli Cheryl.
          >

          Kocia już to skomentowała właściwie.
          > Więc jesli jest tu seksizm, to wobec mężczyzn :P
          >
          > Co do kwestii atrakcyjności, to wiesz... ja Ci powiem, że wiele małżeństw przed
          > 40stką tak wygląda: atrakcyjna kobieta i facet-brzuchacz.
          >

          Ale tak samo można się kłócić, że i układy w małżeństwach są takie. Ona mu
          mamuśkuje, on udaje że ma dwie lewe ręce. Kilka razy coś nawali i ona go więcej
          o nic nie poprosi, bo będzie wolała zrobić sama. Szybciej tak i bezpieczniej. W
          końcu nie wiadomo kiedy to stanie się jej obowiązkiem.
          • stephen_s Re: Mizoandria w sitcomach? 30.11.08, 16:21
            > Zaraz zaraz, ona jest sekretarką, a on pracuje dla UPS-u. Sekretarka zarabia na
            > początek ok 12/h, a kierowca dla UPS 28/h. Załóżmy, że ona zarabia więcej bo
            > pracuje dla dobrej firmy prawniczej, ale będzie to max. 18/h.

            Bez jaj, naprawdę? Ja myślałem, że ta jego robota kierowcy to jakaś marna jest.
            Wydawało mi się oczywiste, że sekretarka w kancelarii zarabia więcej, niż kurier.

            > Co do ustępowania to się nie będę kłócić, nie oglądam tych sitcomów tak często,
            > żeby pamiętać poszczególne sceny. Ale pamiętam na przykład, że oni dwaj siedzą
            > a
            > ona im jedzenie podaje.

            No fakt, jak Carrie nie ma, to obaj zazwyczaj zamawiają pizzę.

            > Ale tak samo można się kłócić, że i układy w małżeństwach są takie. Ona mu
            > mamuśkuje, on udaje że ma dwie lewe ręce. Kilka razy coś nawali i ona go więcej
            > o nic nie poprosi, bo będzie wolała zrobić sama. Szybciej tak i bezpieczniej. W
            > końcu nie wiadomo kiedy to stanie się jej obowiązkiem.

            No dobrze, ale jeśli tak wygląda (nieciekawa) rzeczywistość, to gdzie tu seksizm
            serialu jako takiego?

            Ja tam nie wierzę, że przeciętny mężczyzna to taki Doug :)
    • aardwolf Re: Mizoandria w sitcomach? 29.11.08, 23:06
      > Mam wrażenie, że jakby zrobić serial odwrotny, tj. o rodzinie, w której to
      > żona jest głupia, to by zrobił się skandal... :P

      A "Świat wg Budych" ('Married with children')?
    • stephen_s Kolejny mizoandryczny klip... 01.12.08, 13:37
      www.youtube.com/watch?v=Iwq4eFNjAH4

      Mężczyźni się tak nie zachowują!!!
      • saszenka2 Re: Kolejny mizoandryczny klip... 02.12.08, 00:38
        stephen_s napisał:

        > www.youtube.com/watch?v=Iwq4eFNjAH4
        >
        > Mężczyźni się tak nie zachowują!!!
        >
        Ale w ogóle większość ludzi nie zachowuje się tak jak w sitcomach.
        Po prostu sitcomy są oparte na pewnych stereotypach i są z deczka
        przygłupawe.
    • takete_malouma Re: Mizoandria w sitcomach? 04.12.08, 08:51
      stephen_s napisał:

      > Taka obserwacja...
      >
      > Oglądałem ostatnio trochę amerykańskich sitcomów na Comedy
      > Central. M.in. trzy o perypetiach w życiu rodzinno-małżeńskim:
      > "King of Queens" (pol. "Diabli nadali"), "According to Jim"
      > (pol. "Świat wg Jima", bodajże...) i "Everybody Loves
      > Raymond" (pol. "Wszyscy kochają Raymonda" - nota bene,
      > jeden z mniej śmiesznych sitcomów, jakie znam...). Co
      > zwróciło moją uwagę, to to, że w każdym z tych seriali
      > centralną postacią jest mąż, który... no, nie jest
      > wzorem do naśladowania. Meżowie w tych serialach są
      > leniwi, głupi, nieczuli, kłamliwi...
      >
      > Mam wrażenie, że jakby zrobić serial odwrotny, tj. o
      > rodzinie, w której to żona jest głupia, to by zrobił
      > się skandal... :P

      Takiego serialu nie udałoby się w ogóle zrobić. Autor, który wyskoczyłby z takim pomysłem, mógłby się pożegnać z karierą, a jego żona tego samego dnia wystąpiłaby o zakaz zbliżania się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka