Dodaj do ulubionych

różnice w związku

04.01.04, 21:29
Czy zwiazek dwojga calkowicie odmiennych ludzi pod wzgledem praktycznie
wszystkiego (charakteru, planow, marzen, priorytetow, stylow zycia) ma
trwanie, a przede wszystkim poczucie szczescia obu stron? Nawet jesli
jedynymi rzeczami, obiektywnie rzecz biorac, ktore lacza sa milosc i seks
oraz jakas sila ciagnaca do tej drugiej osoby? Czy taki uklad predzej czy
pozniej sie wypali tylko to kwestia czasu? Prosze choc o proby odpowiedzi, a
rzecz dotyczy mnie i mojego chlopaka(22 lata) i to tylko ja tak sie
wszystkim przejmuje:(

Nika

Obserwuj wątek
    • nglka Re: różnice w związku 04.01.04, 21:37
      Hm wiesz też mnie to zastanawia bo nieco ponad pół roku trwam właśnie w takim
      związku, różni nas wszystko prócz wspólnego hobby dzięki któremu notabene się
      poznaliśmy ;) Mamy zupełnie inne wymagania wobec partnerów (z czego wynika, że
      wobec siebie nawzajem), inne gusta - obydwoje się nie dopasowaliśmy pod względem
      wizualnym - On lubi małe z którkimi włosami i małym biustem, ja 170 cm i włosy
      do pasa, 75D ja wolę poważnych, dobrze zbudowanych brunetów a On - wysoki bardzo
      szczupły blondyn z ogromnym poczuciem humoru. Łączy nas wspólna psja i ... miłość.
      Kłótni jest dużo - nie mówię o burzach bo obydwoje staramy się trzymać w ryzach
      własne emocje ale nie ma dnia bez sprzeczki i mimo wszystko - cholernie dobrze
      nam razem ;)
    • triss_merigold6 Re: różnice w związku 04.01.04, 22:17
      Na dłuższą metę nie ma szans, chyba, że ktoś będzie wiecznie ustępował. Układ
      nie musi się wypalić, po prostu się zmęczycie. Podobieństwo przynajmniej
      priorytetów i celów życiowych jest b. potrzebne.
      • nglka Re: różnice w związku 04.01.04, 22:45
        triss_merigold6 napisała:

        > Na dłuższą metę nie ma szans, chyba, że ktoś będzie wiecznie ustępował. Układ
        > nie musi się wypalić, po prostu się zmęczycie. Podobieństwo przynajmniej
        > priorytetów i celów życiowych jest b. potrzebne.

        Triss... a nie uważasz, że takie różnice charakterów mogą "nakręcać" związek? Ja
        nie potrafię żyć w związku tzw. idealnym, gdzie każde z partnerów ma własne
        zdanie "ale"... no właśnie, ale stale unika tematów, albo gdzie obydwoje mają
        wiecznie takie samo zdanie na jeden temat... to bywa nudne. Dlatego jak dla mnie
        nie można stwierdzić ogólnie, że każdy taki związek nie ma szans przetrwania. Ja
        z moim facetem stale o coś rywalizujemy i tak na prawdę mało istotne jest kto ma
        rację - ważne, że dobrze się czujemy ze stałą rywalizacją. Ja nie lubię mężczyzn
        spokojnych i uległych tak jak i on nie znosi dziewczyn, z którymi nie można
        "porywalizować".
        • triss_merigold6 Re: różnice w związku 04.01.04, 23:02
          Wiesz co, Ty masz 22 lata (dobrze pamiętam?) ja 30 i byłam w paru związkach
          oraz małżeństwie. Różnice charakterów fascynują na początku (jak każda
          odmienność), potem męczą. Rywalizacja też. Lubisz adrenalinę i scysje na co
          dzień? Proszę bardzo. Ja uważam, że na dłuższą metę lepiej sprawdza się święty
          spokój i porozumienie co do kwestii zasadniczych typu: praca, relacje z
          rodziną, prowadzenie domu, finanse, świat wartości, pomysły na wychowanie
          dzieci. Kłócić to się mogę o to co ma być na obiad albo na jaki film iść do
          kina.
          • nglka Re: różnice w związku 04.01.04, 23:24
            triss_merigold6 napisała:

            > Wiesz co, Ty masz 22 lata (dobrze pamiętam?) ja 30 i byłam w paru związkach
            > oraz małżeństwie. Różnice charakterów fascynują na początku (jak każda
            > odmienność), potem męczą. Rywalizacja też. Lubisz adrenalinę i scysje na co
            > dzień? Proszę bardzo. Ja uważam, że na dłuższą metę lepiej sprawdza się święty
            > spokój i porozumienie co do kwestii zasadniczych typu: praca, relacje z
            > rodziną, prowadzenie domu, finanse, świat wartości, pomysły na wychowanie
            > dzieci. Kłócić to się mogę o to co ma być na obiad albo na jaki film iść do
            > kina.


            To nie sprawa adrenaliny, zapewniam. Wiek - również nie gra tu większej roli bo
            można mieć i lat 40 oraz 0 doświadczenia w związku ze związkami a można miec lat
            20 i wiedzieć więcej niż reszta. To wszystko kwestia tego jak szybko się
            człowiek uczy i czego od życia oczekuje. Być może masz rację co nie zmienia
            faktu, że nie odpowiedziałaś na moje pytanie "dlaczego tak uważasz?". Nie jest
            wytłumaczeniem to, że wg Ciebie lepszy jest spokój - to też cecha indywidualna.
            Miałam 2 poważne związki trwające około trzech lat i każdorazowo moje uczucie
            parowało przez to właśnie, że było "za miło". Było za spokojnie, w zbyt wielu
            sprawach się zgadzaliśmy. W zbyt wielu momentach było "zbyt prosto". Nie
            twierdzę, że całe życie będę lubiła scysje ale wcale nie prawda, że to się
            kiedyś NA PEWNO zmieni...
            • triss_merigold6 Re: różnice w związku 04.01.04, 23:36
              Pokręciłam coś z wiekiem. Przepraszam.
              Dlaczego tak uważam? Obserwacja + doświadczenie + wypowiedzi teoretyków tj.
              psychologów od relacji międzyludzkich.
              Może Ci się zmieni, może nie. Kwestia podejścia.
              Wiesz, mam znajomą kobiete, która rozwala każdy - jej zdaniem - "za spokojny"
              związek, w przerwach ma diametralnie róznych od siebie mężczyzn, na których
              narzeka, że są.. no właśnie zbyt odmienni. Jeśli nie zmieni podejści resztę
              życia będzie się szarpać albo zostanie sama.
              Autorka wątku napisała, że z aktualnym chłopakiem różni ją wszystko poza
              łóżkiem i miłością (domyślam się, że chodzi jej o fascynację erotyczną, bo
              dojrzała miłość pojawia się po długim czasie bycia razem i sprawdzeniu się w
              różnych okolicznościach).
              • nglka Re: różnice w związku 04.01.04, 23:45
                Hm to w takim razie ja mam podobny problem. Nie tyle narzekam co do różności
                partnerów (a właściwie - różnorodności bo jak się znajomi śmieją... u mnie jest
                nadzwyczaj "kolorowo" pod względem wieku, charakterów, wyglądu, wzrostu, budowy
                ciała) ale narzekam na spokój. Jestem typem osoby, z którą trzeba notorycznie
                walczyć bo jeśli się ustępuje to mi się nadzwyczaj nudzi. Lubię, gdy ktoś mi
                wyperswaduje, że się mylę, nie znoszę, gdy ktoś ustępuje "dla świętego spokoj" i
                stale szukam. To, że teraz się ułoży... tego też nie wiem acz mam wielką
                nadzieję. Mnie trzeba prowokować i w miarę możliwości hamować. Ja muszę zdobywać
                a gdy mogę zdobywać i być zdobywaną - jak dla mnie - nie ma nic piękniejszego ;)
                Wszystkie związki do tej pory kończyły się z mojej inicjatywy i coraz bardziej
                mnie to irytuje a jak na razie muszę przynać - aktualny związek jest pierwszym,
                który odpowiada mi w pełni i prawdopodobnie dlatego mam zdanie takie jakie mam
                co nie znaczy, że prawdziwe. A Ciebie zapytałam "dlaczego tak myślisz" nie z
                prowokacji a zwykłej ciekawości bo może widzisz coś, czego nie widzę ja.

                Ten post napisany był spontanicznie, proszę nie zadawać mi pytanioa "ale o co Ci
                chodzi?" ;)
                • triss_merigold6 Re: różnice w związku 04.01.04, 23:55
                  Jeśli chodzi o rywalizację, "walczenie", prowokowanie itd. ... rany, jakbym
                  spojrzała na siebie w młodości. Jak było za spokojnie to szukałam wrażeń albo
                  miałam pretensje do Bogu ducha winnego faceta. Na szczęście dorosłam. Zabrało
                  mi to parę lat.
                  • nglka [OT]: różnice w związku 05.01.04, 00:08
                    Ja stale taka jestem... wątpię, że to się zmieni... nawet w brzuchu byłam dość
                    krnąbrna a rodzicom porozrywałam nerwy na strzępy. Diabeł wcielony ;)
                    Jeśli ktoś jest dla mnie dobry, za dobry - mimo moich szczerych chęci - zamiast
                    odwzajemniać to ja się rozleniwiam ;) Rozpiera mnie energia ale od jakiegoś
                    czasu ta energia jest coraz bardziej "opanowana" przez mój umysł co nie zmienia
                    faktu, że faceci spokojni kojarzą mi się z wieczną nudą.
                    Potrafię wiele, zarówno zrobić jak i znieść. Jedyne czego nie znoszę to zbytnia
                    nachalność a tym mogę nazwać "przesłodzenie", które dopada mnie nad wyraz
                    szybko. Dlatego właśnie nie sądzę, by to się "samo z siebie" zmieniło chyba, że
                    zakładasz po drodze czekające na mnie niespodzianki, które miałyby zmienić mój
                    (cały) światopogląd o 180 stopni. Musiałoby to jednak być coś na prawdę
                    szokującego (np. 30 sekund przy 220V albo moja całkowita kapitulacja umysłowa) ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka