Sporadycznie teraz odporowadzam małą do przedszkola bo jestem w
ciązy (chyba pisałam to już 100 mln razy ale co tam napiszę jeszcze
raz

)) i małż odwozi córę a ja mogę spokojniej jeździć do pracy.
Dziś małż w delegacji więc przed pracą pojechałam do przedszkola. Na
zebraniu były prośby, groźby i zaklęcia żeby nie przyprowadzać do
przedszkola chorych dzieci. I co? Mamuśka w szatnii wycierała gile
do pasa a inne dziecko kaszlało niczym gruźlik. Kurczaki pieczone.
Rozumiem że nie mają z kim zostawiać ale na litość boską!!!!!!!!