Zaczne od tego ze mam problemy ze zdrowiem,jestem pod opieką
lekarza,wykluczają mi co najgorsze a jednak cos mi jest.Ubiegłej
jesieni miałam problemy z wezłami chłonnymi(pachowymi)usg klatki
piersiowej,usg piersi OK,trafiłam do lekarza od chorób zakaznych
wyszła mi choroba odzwierzęca,zostałam przeleczona juz było
lepiej.Kontrolnie usg węzłów,powiedziano mi ze powieksozne są od tej
choroby własnie odzwierzęcej i mam sie nie przejmowac,bo wezły
powiekszone ale mają dobra budowe,onkolog nie potrzebny.I tak bylo
rok czasu,kontrolowałam i ok.Teraz mam znów troche powiekszone wezły
na szyi,znowu wizyty u lekarza,wyniki krwi wzorowe,OB CRP bardzo w
normie,wezły maja dobra budowe mimo tego ze sa powiekszone,i ja nie
umiem wyluzowac,nie umiem myslec ze to od tej choroby odzwierzęcej
(toksokarozy).Doktor z zakaznego mowiła mi ze ta toksokaroza mi sie
usadziła w wezlach

Tak mi zle z tym bo sama wychowuje synka on mnie
potrzebuje,i te wezły mnie dobijają.Postanowiłam ze mimo odradzania
odwiedze onkologa,nie mam sił juz na to wszystko.Pociesza mnie tylko
fakt ze mam dobre wyniki,skąd brac na to wszystko siły?
