Dodaj do ulubionych

I JUŻ PO GUZIE PIERSI......

13.02.04, 01:25
Witam Was!
Może komuś przyda się to, co napiszę:
Jestem 3 dni po wycięciu niezłośliwego guza piersi. Miałam wcześniej robioną
biopsję, więc wyniki badania histopatologicznego to już tylko formalność.
Zabieg trwał około 50 minut w znieczuleniu miejscowym. Baaaaaaardzo się bałam
przed... W związku z tym,że guz jest niezłośliwy-myślałam sobie-to tylko
profilaktyka, a będę miała blinę, może poczekać, może wogóle nie wycinać,
tylko obserwować itp, itd.
Tak więc jestem 3 dni PO - blizna ma około 4 cm długości, na razie jest
twarda i dość brzydka, ale równa i jak tylko wyjmą szwy, to będę mogła o nią
zadbać smile Do niedzieli bandaże, czuję się trochę jak dziewica orleańska-
płaska jak decha pod tymi bandażami. Siniak się zrobił duży - moje piersiątko
wygląda jak śliwka z kompotu - żółto-fioletowe smile)), ale co tam - zdrowe!!!
Acha - guza widziałąm - może ktoś pomyśli - masochistka, ale chciałam
zobaczyć jak wygląda to robactwo co mnie toczyło...żałuję, że musiał iść do
badania, bo chętnie bym go tak skalpelem na kawałeczki.......
W trakcie zabiegu nie bolało, pan doktor znieczulał jeszcze
dodatkowo...czułam tylko szarpnięcia i pociąganie za "mięsko", ale bólu
wogóle. Kiedy znieczulenie minęło - już w domu, wieczorem - wzięłam zwykłą
tabletkę przeciwbólową i praktycznie wcale nie bolało.
Za to pierwszej nocy prawie nie spałam - ani na boku ani na wznak się nie
dało...przy każdym pochylaniu i odwracaniu czułam ból, ale na szczęście już
od drugiego dnia było lepiej.
Mimo, że doktor początkowo proponował cięcie "okołobrodawkowe", którego
strasznie się obawiałam, potem "rzutem na taśmę" zmienił decyzję i zrobił
cięcie "promieniste", czyli od środka piersi do zewnątrz. Sama jestem ciekawa
jak będzie to wyglądać za jakiś czas...Ponoć przy tym okołobrodawkowym jest
większe ryzyko uszkodzenia kanałów mlecznych a to, które zrobił lepiej się
goi.
Piszę to tak sobie, ku pocieszeniu Was, które też czeka taki zabieg...myślę,
że nie ma się czego bać a zdrowie jest najważniejsze. I jeszcze jedno-jestem
młoda i gdy dowiedziałam się, że mam guza - byłam zdruzgotana - ja? w takim
wieku? przecież to dopiero się zdaża po 40! albo przy menopauzie!
Teraz wiem,że to bzdura...
Pozdrawiam wszystkie Forumowiczki!
Odważnych decyzji! I zdrowia!
Aammsstt
Obserwuj wątek
    • morzepolnocne1 Re: I JUŻ PO GUZIE PIERSI...... 13.02.04, 12:11
      Dzięki za opis. Ja mam taki zabieg za tydzień.
      Z tą tylko różnicą, że jeszcze nie znam wyniku biopsji i zabieg będzie w
      znieczuleniu ogólnym. (to chyba kwestia lekarza, mój stwierdził, że tak jest
      lepiej dla plastyki piersi - łatwiej się kroi śpiącego)
      Słuchajcie, takie historie są dla nas-tych "przed" bardzo ważne.
    • florencja29 Re: I JUŻ PO GUZIE PIERSI...... 13.02.04, 14:27
      Cześć,
      ja też miałam guza, właściwie to guzka, bo miał tylko 0,8 cm, sama nie wiem jak
      go sobie wymacałam. Z tym, że nie szłam na luzie na zabieg (miałam narkozę), bo
      był zbyt mały żeby zrobić wiarygodną biopsję. Co prawda, lekarz mówł od
      początku, że to gruczolako-włókniak, ale i tak ze strachem czekałam 3 tygodnie
      na wynik histopatologii. Okazało się, że lekarz miał rację był to ten
      gruczolako-włókniak.
      Słyszłam, że te guzy nawet niekoniecznie trzeba wycinać, mój lekarz kazał
      mi "to" od razu wyciąć, nawet nie miałam czasu zaszczepić się na żółtaczkę. W
      szpitalu byłam 2 dni. Wszystko skończyło się dobrze i cieszę cieszę się, że mam
      go wycietego, bo nie muszę się steresować czy rośnie czy nie.
      Moja blizna ma 1,5 cm i nie jest taka straszna. Jest taka duża w stosunku do
      guza, bo moje blizny mają skłonność do przerastania.
      Od tego zdarzenia minęły juz ponad 4 lata.
      • aammsstt Re: I JUŻ PO GUZIE PIERSI...... 13.02.04, 15:29
        Witajcie!
        Jeszcze kilka informacji ode mnie:
        Mój guzek to też wg. biopsji jest gruczolako-włókniak. Przy pierszym USG miał
        13mm, ale już przy drugim (po 2 tygodniach) miał 18mm - dlatego lekarz
        postanowił, że należy go usunąć. Jeszcze nie rodziłam i lekarz stwierdził,że
        skoro wahania poziomu hormonów mogą powodować jego rozrost, to lepiej go
        wyciąć, bo gdyby zaczął rosnąć np. jak będę w ciąży - to duże guzy mają większą
        tendencję do zrakowacień. Powiedział dokładnie tak - jeśli się go nie wytnie,
        to może się zezłośliwić jutro, za tydzień, za rok, a może nigdy i zależy to od
        wielu czynników - hormonów, stresu, diety itp, itd...więc wolałam wyciąć.
        Ja się szczepiłam na zółtaczkę i musiałam troszkę odczekać z zabiegiem żeby się
        uodpornić...nawet bałam się trochę, czy w tym czasie nie urośnie - ale nie
        urósł. Poza tym, kiedy umawiałam się z lekarzem - nie wiedziałam gdzie będę
        cięta - prywatnie czy w szpitalu, bo to był przełom roku 2003/2004 i nie
        wiadomo było jak to będzie z NFZ (nieszczęsny NFZ!!!)- a wiadomo że warunki w
        szpitalach pozostawiają wiele do życzenia.
        Dzięki za wszystkie posty i piszmy dalej dla tych wszystkich które to czeka -
        niech się nie boją!!! Ja przed zabiegiem szukałam takich postów i niestety nikt
        nie pisał na ten temat.......
        Pozdrawiam - aammsstt
        • coroline Re: I JUŻ PO GUZIE PIERSI...... 13.02.04, 16:20
          Hej, dla tych ktore sa jeszcze przed zabiegiem wklejam linki do dwoch watkow
          ktore zalozylam gdy czekalam na zabieg. Mam nadzieje ze to was troche uspokoi i
          dostarczy konstruktywnych informacji.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=8297928&a=8297928
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=8297961&a=8297961
          Pozdrawiam
          • morzepolnocne1 Re: I JUŻ PO GUZIE PIERSI...... 13.02.04, 18:07
            Dobrze, że jesteście!
            Można się z tym trochę oswoić... Bo jak się okazuje, wiele kobiet mimo młodego
            wieku ma włókniaki, a poza tym żadna tu nie napisała, że w tym wieku odkryła
            zmianę złośliwą. To daje nadzieję. Mój guzek urósł bardzo szybko (teraz ma
            2,5cm).
            Pozdrawiam Was serdecznie.
            • malinowa2 Re: I JUŻ PO GUZIE PIERSI...... 14.02.04, 17:44
              w wieku 33 lat wykryłam u siebie zmianę w piersi. Szybko poszłam do lekarza,
              wycięcie guzka i od razu było wiadomo. Histopatologia to jeszcze potwierdziła.
              4 kwietnia 97 roku miałam zrobiona mastektomię - guz miał co prawda tylko 8 mm
              ale były innne wskazania do radykalnej operacji. Potem 6 serii chemioterapii.
              Minęło prawie 7 lat. Jestem (tfu, tfu ) zdrowa. Mam 3 letniego Malinę.
              danka
              • aammsstt Re: I JUŻ PO GUZIE PIERSI...... 15.02.04, 20:06
                Malinowa2
                Jesteś dzielną Kobietą smile!!!
                Trzymam ze wszystkimi dzielnymi Kobietami!!!!!!!!!
                Cieszę się, że jesteś zdrowa i podzieliłaś się zdrowiem ze swoim dzieciątkiem smile

                Wszystkie Dzielne - Łączcie się!!!
                Możeby tak założyć jakieś "piersiaste" forum dla tych przed, po i w trakcie.
                Czekam na chętne i chętnych.

                Ps. moja blizna wygląda coraz lepiej smile
                Pozdrawiam z uśmiechem smile
                Aammsstt
                • morzepolnocne1 Re: I JUŻ PO GUZIE PIERSI...... 15.02.04, 22:24
                  > Możeby tak założyć jakieś "piersiaste" forum dla tych przed, po i w trakcie.
                  > Czekam na chętne i chętnych.

                  ja jestem za!
                  jeśli się uda, wesprę i inne, następne...
                  jeszcze 5 dni..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka