Dodaj do ulubionych

Endometrioza w jakim wieku?

15.02.04, 23:13
W jakim wieku pojawia się endometrioza? czy ponizej 20 roku życia jest ona
czestym schorzeniem? przeczytałam, ze wiekszosc kobiet, to kobiety młode 30-
40, czy w takim razie ponizej 20 to rzadkosc?
Pytam, gdyz podobno ginekolog przy przepisaniu tabletek anty moze zrobic
badania by wykluczyc powód bolesnych miesiączek.Dodam, ze boli mnie w
pierwszy dzien, poźniej już własciwie nie specjalnie. Krwawienie jest
normalne, ból jest tylko w podbrzuszu.
Obserwuj wątek
    • pularda Re: Endometrioza w jakim wieku? 16.02.04, 19:20
      Endometriozę u mnie zdiagnozowano, gdy mialam 27 lat. Mialam bardzo bolesne dwa
      pierwsze dni miesiaczki, do tego stopnia, ze wylam z bolu i mdlalam. Kolejne
      dni juz byly normalne. Najciekawsze, ze bolalo nmnie tylko rano, kilka minut po
      przebudzeniu i bol utrzymywal się ok. 30 min. Gdy minal, to juz praktycznie do
      konca dnia mialam spokoj. Bylam jednak strasznie obolala i zmeczona. Krwawienie
      bylo takie sobie ani nie obfite ani nie skape. Trzymaj sie dzielnie!smile
      • risa1 Re: Endometrioza w jakim wieku? 16.02.04, 19:45
        ja mialam wtedy 21lat. mialam skape okresy i 1,2 dzien to byl koszmar! nic nie
        pomogalo przez te 2 dni. znam dziewczyne 17letnia z tym samym problemem
        (zrobila jej sie z nadmiernego odchudzania, rozregulowala totalnie cykl) takze
        chyba nie regul. moze po 30 jest wiecej przypadkow...
        trzymam kciuki za pozytywne wyniki. nie martw sie na zapas!
        pozdr.
        • pularda Re: Endometrioza w jakim wieku? 18.02.04, 17:16
          Risa! Jak dlugo sie leczysz i z jakim efektem. Ja nie moge sie doczekac, kiedy
          przestane lykac Danazol. Mocno Cie pozdrawiam siostro w chorobie.
          • risa1 Re: Endometrioza w jakim wieku? 18.02.04, 21:04
            hej!
            Pularda ja pisalam ze mialam przez prawie 2 lata niemoglam sie jej pozbyc.
            teraz jestem w 18 tyg. ciazy i jest ok. a danazol zazywalam przez 6-cy.a tak
            sie zaczelo.... w maju 2002 mialam usunieta laparoskopowo wielkosci cytryny na
            jajnikach, 3czy4 miesiace potym nic spokoj i znow mialam nawrot choroby. wtedy
            zaczelam brac danazol przez pol roku. danazol jest skuteczny mi przynajmniej
            pomogl, choc troszku przytylam po nim. ale to nic teraz tez tyje ale z innego
            powodu. najwazniejszy jest powrot do zdrowia schudnac zawsze mozna a tej
            podstepnej choroby zaniedbac niemozna.
            pamietaj ze endometrioza to nie wyrok jest w 100000000000% do wyleczenia i ma
            sie szanse na dziecko. niemartw sie, doskonale wiem co przezywasz jakie masz
            niepokoje i pewno czujesz zal ze ci sie to przytrafilo. mialam to samo!
            wszystko sie ulozy troche cierpliwosci. pamietaj ze i tak jak sie tego
            pozbedziesz a pozbedziesz sie na pewno z calego serca ci zycze jak najszybciej,
            bedziesz sie musiala naprawde rzetelnie kontrolowac.
            trzymaj sie cieplo i wracaj szybko do zdrowia!
    • monika.antepowicz Re: Endometrioza w jakim wieku? 17.02.04, 22:58
      Może [pojawiać się około 20 roku zycia, moze tez około 35 , czawem po porodzie-
      po cięciu cesarskim w bliznie...
    • risa1 Re: Endometrioza w jakim wieku? 18.02.04, 21:13
      znow ja mialam zapytac i zapomnialam.
      Pularda niechce byc wscibska ale jeszcze raz przeczytalam twoj post i chcilabym
      cie zapytac w jakim okresie zycia wykryto endom. u ciebie. ah, jestem
      dociekliwa sorry. wiec przed ciaza czy po niej? jesli mozesz to odp. dzieki.
      • pularda Re: Endometrioza w jakim wieku? 19.02.04, 18:50
        Riso Kochana! Dziwnie zaczelam sie czuc krotko po skonczeniu 26 lat. Nigdy
        wczesniej nie mialam bolesnych miesiaczek. Zawcze czulam sie znakomicie, nawet
        moglam chodzic na basen. Az tu nagle zaczelam "umierac". Odwiedzilam zaraz
        ginekologa, ale nic nie stwierdzil, dostalam Aulin i jakis antybiotyk. Przez
        ok. 6 miesiecy mialam spokoj i zaczelo sie na nowo. W miedzyczasie poznalam
        mojego obecnego meza. Chcielismy bardzo miec dziecko. Dalismy sobie pol roku na
        zajscie w ciaze. Gdy cud sie nie zdarzyl, znowu odwiedzilam lekarza, tym razem
        juz innego. Przy badaniu stwierdzil powiekszony jajnik, zrobil mi USG.
        Pokojarzyl te moje meki i bole z obrasem ultrasonograficznym i zaczal
        podejrzewac endometrioze. 1.5 roku po slubie wyladowalam w szpitalu, rozcieli
        mi brzuch i zdiagnozowali endo. Mialam 6 cm torbiel czekoladowa na jajniku. moj
        ging innych ognisk endo nie zauwazyl, ale byl zmuszony okroic mi jajnik. Od
        listopada 2003 roku lykam 3xdziennie danazol. Najprawdopodobniej w maju mam
        zakonczyc moja przygode z tym lekiem. Mam lekkie napady goraca, przytylam i
        oprocz tego czuje sie super. Rowniez w maju skoncze 29 lat. Wiesz o jakim
        prezencie urodzinowym marze?.... Nigdy nie bylam w ciazy. Wylalam ocean lez,
        znalazlam na glowie kilka siwych wlosow, przezylam wiele upokorzen i wstydu.
        Napisz mi prosze dokladnie, jak to bylo z Toba, jaka mialas dawke, czy zdarzylo
        ci sie w czasie kuracji plamienie. I jeszcze opisz mi prosze, jak odkrylas, ze
        nosisz pod serduszkiem dzieciatko. Potrzebuje takich slow pokrzepienie.
        Mocno Cie pozdrawiam!!! Przypomnialo mi sie, ze w kwietniu pojde na HSG, tak
        zaplanowal sobie moj lekarz. Chce miec pewnosc, ze jest wszystko o.k. Caluje!!!
        • risa1 tak bylo........... 19.02.04, 20:35
          Pulardo mam nadzije ze cie nie urazilam? jest mi przykro ze to masz naprawde
          wiem o jakim prezencie marzysz i z calego serca ci go zycze!

          poczytaj wiem ze mnie zrozumiesz ja ciebie w 1000000000000000000000%.

          pamietam ze chyba zaczelo sie wczesnie jak mialam 18 lat zaczal mnie bardzo
          brzuch bolec przy okresie. ale heh, nie spieszylo mi sie do lek. bylam mloda i
          glupia, wstydzilam sie isc i rozebrac przed kims kogo nieznam. taka moja
          mentalnosc. tony lekow i jakos tak szlo.... ktoregos dnia przesadzilam z lekami
          ale niedalam rade i zwijalam sie zbolu jakbym zsumowala wtedy ile wzielam lekow
          przeciwbolowych to wyszlo 12 na dobe i co gorsza nic niepomoglo wiec (idiotka
          ze mnie!) popiłam je winem,/ czasem rozkurczowo pomagalo mi grzaniec
          galicyjski. ok, w porzadku pomoglo mi wtedy ale zamdlalam. wtedy sama /po 3
          latach, postanowilam isc juz do lek. niech cos robi tak niemoglam zyc , bardzo
          schudlam. w trakcie bad. ginekologicznego reka lek. wyczul juz zmiany na
          jajniku i dostalam skierowanie usg, ktore potwierdzilo cysty na obu jajnikach.
          boze myslalam ze umre! szok,zal, zlosc i bezsilnosc, strasznie sie balam... na
          przelomie kwietnia/maja bylam juz na stole. po 1 "cytrynie" na kazdym z
          jajnikow. moja gin. do ktorej z reszta teraz chodze od czasu operacji caly
          czas, dala mi "czas" na zajscie w ciaze do 3,4 m-cy tak zeby w sposob naturalny
          zatrzymac okres (danazolem tez zatrzumujemy ale hormonalnie)w sposob naturalny.
          nastepny szok. ale chodzilam juz z 1 chlopakiem 5 lat,najwieksza i
          najwspanialsza milosc mojego zycia i mimo ze bylam mloda mialam wtedy 22 lata
          wzielismy slub bo przeciez robilismy dziecko i mialo sie wtedy udac. dostawalam
          naprawde duze wsparcie od niego, moich i jego rodzicow. ale co z tego ,heh
          ironia losu. myslalam jedne sie zenia bo "musza" a ja sie zenie bo musze miec
          dziecko dla wlasnego zdrowia. z reszta jak juz wspomnialam w kazdym
          dlugotrwajacym zwiazku jest mowa o dziecku wiec sie cieszylam ze mi sie uda,
          bedziemy mieli dziecko z milosci i wszyscy tak wspaniale to zaakcptuja.
          tak mialo byc..... minal miesiac,2,3,4,5 nie jestem w ciazy mimo staran i
          pragnienia z glebi serca tego malenstwa. "czas" minąl, powrot cysty malutki
          22mm ale jednak i wtedy dostalam Danazol, wiedzialam ze w tym czasie nie zajde
          w ciaze bo niema takiej mozliwosci. rano i wieczorem po1 tabl. i twarz w
          poduszke i juz nieplacz tylko ryk,. przez 6 m-cy to bralam. niemialam zadnych
          krwawien, tylko zgrublam poza tym nic. czulam sie tak jak ty Pulardo. marzylam
          o tym, serce mi sie scislo jak widzialam male dzidzi. stalam sie niedosc ze
          klebkiem nerwow to jeszcze zaczelam sie wyzywac na moim mezu. robilam mu
          podchody czy niezaluje ze sie zemna ozenil a ja mu dziecka nie moge dac,
          oskarzalam sie wszysko. akt desperacji!
          tak minelo pol roku- w koszmarze. chodzilam co m-c na badania, wszystko ok.
          moja gin. kazala dalej probowac. odzyla we mnie nadzieja przynajmniej na
          chwile... przed kadym okresem kupowalam testy zeby sprawdzic a noz sie uda.
          lawiny łez, wyobrazalam sobie jak by to bylo jakby nam sie udalo? szczescie u
          mojego meza i moje najwiksze marzenie. po paru miesiacach bezowocnych zaczelam
          sie zalamywac. dzieki Bogu cysta niepowracala. przestalam liczyc dni plodne czy
          nieplodne, temperatury nie mierzylam .daszlam do wniosku chorego z reszta ze i
          tak niema sensu bo jestem beznadziejna,ok pracowalismy dalej nad maluszkiem.
          zajelam sie wreszcie wlasnym zyciem, wyjechalismy na wczasy odpoczelam
          psychicznie. w pazdzierniku zeszlgo roku mialam ostatni okres. dziwne bo jak
          przedtem nagminnie kupowalam testy tym razem nie moze juz wyszlam z przekonania
          ze i tak nic z tego niebedzie? w tydz. po spodziewanym terminie okresu poszlam
          do gin. to byl 5 tyg.ciazy a ja poplakalam sie wtedy ale ze szczescia. maz
          powiedzial ze nigdy w moich oczach niewidzial takiego blasku. mialam w glowie
          ze na ta okazje kupie malutkie buciki ale niezdazylam powiedzialam wczesniej.
          niegdy nie ukrywalam emoji. teraz jestem w koncu 18tyg. i nic sie niedzieje.
          mam nadzije ze nigdy do mnie niewroci ta choroba.. niewiem jak jest po porodzie
          czy zdarza sie ze wraca, stad sie zainteresowalam.

          dzis wiem co moglo byc przyczyna m.in. czemu mi sie nieudalo zajsc zaraz po
          laparokopii gdy mialam czas te 4 m-ce. jest cos takiego jak "blokada
          psychiczna" u kobiet. to znaczy ze baaardzo chcesz poddajesz sie stresowi,
          jestes caly czas w napieciu i nic z tego nie wychodzi. mi pomogl wyjazd,
          odreagowalam i tam nam sie udalo. niepotrzebnie poddalam meza horrorowi :dzis
          masz miec ochote bo jest ten dzien. sproboj to zostawic kochajcie sie jak tylko
          macie na to ochote a nie jak sie wydaje ze tylko w te dni..

          wyniki mialam ok wszystkie, nawet zmusilam meza ze on tez ma sie zbadac czy
          wszystko z nim ok.to ciezko przyl bylo to dla niego zenujace ale coz musial.
          postawilam mu ultimatum. na szczescie wszystko z nim ok, wiec podejrzewam ze
          nie udawalo mi sie wlasnie z powodu stresu.

          mam nadzieje ze jakos ci ulzylam. nieprzechodzisz przez to sama. wiem ze to
          trudne, sproboj sie uspokoic odstresowac. wiem ze ci sie uda. ja jestem
          przykladem w sumie opowiedzialam duzo o sobie na tym forum mam tylko nadzieje
          ze wszystkie z endometrioza zrozumiecie ze bedziecia sie cieszyc
          macierzynstwem. z calego serca wszystkim zycze zdrowia, przejdziecie przez to
          szczesliwie i zakonczy sie wasz koszmar piekna wiadomoscia o ciazy. wtedy
          latwiej o tym mowic tak jak mi, 2 lata temu nokomu bym o tym tak szczegolowo
          nie opowiedziala.

          trzymajcie sie dziewczyny! wszystko bedzie dobrze!
          pozdr.

          ps. Pulardo masz gadu gadu? to moj nr. 4761611. jak niemasz nieszkodzi, choc
          chetnie bym pogadala. Glowa do gory! trzymam kciuki!
          • pularda Re: Do Risy 21.02.04, 17:25
            Witaj Riso! Juz wczoraj przeczytala Twoja wiadomosc, ale zalapalam takiego
            dola, ze z nikim nie chcialam rozmawiac. Ciesze sie , ze Ci sie udala, ze masz
            juz swoje malenstwo. ale co bedzie ze mna? Ja przeciez nie mam zadnej pewnosci,
            ze zajde w ciaze. Ty jest duzo ode mnie mlodsza, moze dlatego Ci sie udalo. Z
            kazdym rokiem moje szanse na macierzynstwo maleja. Strasznie sie boje. I nie
            wiem tez, czy bede w stanie tak sie wyluzowac i pojsc "na zywiol" . Ja ciagle
            mysle o moje bezplodnosci. Czytala ostatnio na forum, ze podobno nie ma zwiazku
            pomiedzy zajsiem w ciaze a endomerioza. Co o tym myslisz. Boje sie strasznie.
            Moj maz koniecznie chce miec psa. Jak sadzisz dlaczego? Pomysle o GG. Mocno Cie
            pozdrawiam. Dbaj o siebie.
            • risa1 do Pulardy 22.02.04, 19:17
              czesc!
              na poczatek to musze cie okrzyczeC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              nie wolno ci miec dolka, widziec wszystko w czarnych kolorach. tak sobie
              niepomozesz,. to trudne wiem ale stres, depresja zaszkodza ci a w niczym
              niepomoga. postarajcie sie razem z mezem wspolnie przejsc przez to, opowiedz mu
              wszystko o obawach jakie czujesz.duzo mow, jak najwiecej, niezamykaj sie
              przednim, jak sie wygadasz to lzej na sercu.... mi to bardzo pomaga takie
              wyrzucenie z siebie. Pamietaj ze nie jestes sama.

              z poprtzedniego postu wnioskuje ze jestes kolo30. dobrze rozumiem, tak?
              nie wciskam bajek, mam znajoma w wielu 38 lat urodzila 1 dziecko a wiesz co
              miala? niedroznosc jajowodow! wiesz co to znaczy, jakie sa rokowania lek. na
              zajscie kobiety z niedroznoscia. praktycznie 0, ale udalo sie. tobie tez sie
              uda ale nie mozesz tak sie przekreslac! WALCZ A WYGRASZ NA PEWNO!

              3 lata "studiuje" wiedze o endometriozie, z ksiazek , internetu , info od lek.
              i wiem ze na 1000% zaniedbana endometrioza moze faktycznie byc przyczyna
              nieplodnosci.taka jak urosnie do szalonych rozmiarow i sa kol tego jeszcze
              powiklania. ale ty przeciez od poczatku jestes pod opieka lek. teraz danazol
              robia wszystko zeby pomoc zaufaj im i swojemu cialu.
              najgorzej jest jak endo. jest wewn. macicy nawet jak dochodzi do zaplodnienia
              to zarodek nie ma szans.
              "dobrze" jest (szczescie w nieszczesciu) jak endo w momencie zaplodnienia jest
              na jajniku, poza zarodkiem. wtedy lek. przepisuja hormony na podtrzymanie
              wczesnej ciazy np. duphaston, turinal i bierze sie je jak nic pozatym zlego sie
              niedzieje do 11,12 tyg. ciazy do czasu kiedy funkcje cialka żółtego
              produkujacego progesteron nie zajmie łozysko. ja tak bralam, jak zaszlam mialam
              juz pecherzyki gotowe do przeksztalcenia sie w endo. uratowala mnie ciaza bo
              zatrzymala okres. Jezu ile ja nocy nie przespalam bo balam sie o dziecko, juz
              nie o siebie ale ze strachu o nie.
              generalanie w ciazy endo zanika samo i niejest zagrozeniem dla dziecka, pozwala
              mu sie samemu wchłonac. i czesto tak sie zdarza na forum wiele kobiet tak ma.
              niestety ostatnio sie dowidzialam ze moze sie odnawiac po ciazy. ale nie pora
              zeby myslec teraz o tym .
              MASA kobiet choruje na endo i maja juz dzieci lub na pewno ma szanse na zdrowe
              dzieci.Uwierz w siebie wiek by mial znaczenie jakbys wchodzila w klimakterium a
              gdzie ci jeszcze do tego.
              wszystko jest na dobrej drodze i ta dluga droga skonczy sie swiatełkiem
              (dzidzia)dla was.

              robcie wszystkie badania ty i maz! trzeba wszedzie szukac i wszystko wykluczyc
              lub potwierdzic. i przestan sie denerwowac stres niepomoze.postaraj sie wlasnie
              isc na zywiol,pozwol swojemu cialu w spokoju sie spelnic w roli matki a nie w
              takim dole!.

              ja bede trzymac kciuki za pomyslne wyniki.
              trzymaj sie cieplutko, wiosenka idzie,) wszystko sie ulozy!
              pozdr.
    • apja Re: Endometrioza w jakim wieku? 19.02.04, 14:03
      U mnie wykryto endometriozę w wieku 28 lat, a rozwijała się prawdopodobnie od 6
      lat. Nie miałam żadnych operacji, tylko urodziłam jedno dziecko.
      Brzuch mnie bolał straszecznie, nie tylko przy miesiączce, zwłaszcza przy
      orgazmach, więc seks był miły ale..... Miałam 1 guzek na macicy i 3 na pęcherzu.
    • malag1 Re: Endometrioza w jakim wieku? 22.02.04, 23:18
      to ja kolejna ofiara tej choroby. stwierdzona 6tygodni temu-mam 25lat. jestem
      juz po operacji, czeka mnie kuracja3-6miesiecy.
      czesto mam ciezkie dni, nie moge przestac myslec, ze moze gdybym wczesniej
      zdecydowala sie na malenstwo....
      moj numer gadu gadu to: 7191517.
      zapraszam jesli chcecie pogadac czy poplakac

      pozdrawiam i 3mam kciuki za was wszystkie smile
    • aureli Re: Endometrioza w jakim wieku? 23.02.04, 13:38
      Witajcie!!
      U mnie endomertioze wykryto miesiac temu a cierpie na nia 4 lata a nawet
      dłuzej,obecnie mam 25lat bóle nasilaja sie w pierwszym dniu miesiaczki nawet
      do takiekiego stopnia ze mdlałam...laparoskopia w moim przypadku jest
      ryzykowana bo jest za głeboko i moze dosc do naruszenia innych
      narzadów...zdecydowałam się na ciaze bo chcemy z mezem didzie...jestem dobrej
      mysli i pełna optymizmy i wam tez tego z głebi serca życze...trzymam mocno
      kciuki za nas wszytskie...pozdrawiam mój numer gg to 4605352

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka