madzia.c
05.03.04, 19:54
Dziś dowiedziałam się,że mam tyłozgięcie macicy.Słyszałam,że czasem jest ono
utrudnieniem przy zapłodnieniu,jednak stosując odpowiednią pozycję większość
kobiet zachodzi w ciążę.Mnie jednak nurtuje inne pytanie związane z tą
wadą,które wiele z Was może zbulwersować.Otóż: ta diagnoza nie zmartwiła mnie
za bardzo,bo znam mnóstwo kobiet,które mając tyłozgięcie urodziły dzieci(min.
moja kuzynka).Zastanawia mnie,czy obecnie,gdy absolutnie nie jestem
zainteresowana posiadaniem dziecka,ze względu na tę wadę mogę uważać się
za "mniej płodną" tzn. ,czy moje szanse na niechcianą ciążę są mniejsze???
Dodam,że mój chłopak stosuje prezerwatywy + stosunek przerywany.Czy ze
względu na tyłozgięcie mogę "zmniejszyć czujność"?Przepraszam za moją
brutalną szczerość,bo zdaję sobie sprawę,że dla wielu z Was tyłozgięcie jest
przekleństwem i uniemożliwia posiadanie upragnionego dziecka,ale proszę nie
oceniajcie mnie tak surowo!Spróbujcie zrozumieć też i mnie : jestem zupełnie
nieprzygotowana - psychicznie i finansowo - do bycia matką(ja i mój chłopak
jeszcze studiujemy i utrzymujemy się z kredytów studenckich)!Muszę wiedzieć o
wszystkim,co zmniejsza obecnie moje szanse na ciążę !P.S.Wiem,że tyłozgięcie
to nie antykoncepcja!