aaaniula
13.09.11, 20:13
Pomóżcie bo zwariuje. Mój mąż ma z nimi problem od pół roku. Zaczęło się od bólu głowy, ucisku, gorączki i ściekającej po tyle gardła wydzielinie. Wizyta u lekarza- diagnoza zapalenie zatok. Dostał augumentin+ ACC+ aerius. Do tego inhalacje. Przeszło ładnie, po dwóch dniach nie było śladu gorączki. Po dwóch miesiącach powtórka. Te same objawy, kolejna wizyta. Lekarz stwierdził, że antybiotyków nie da, że trzeba odleżeć. Więc leżał 5 dni, aż gorączka skoczyła do 40 stopni. I znów do lekarza. Tym razem duomox+ ACC + zyrtec. Przeszło, ale jeszcze trzy dni po rozpoczęciu leczenia miał wysoką gorączkę. Po paru tygodniach znów wydzielina na tylnej ścianie gardła. Tym razem wizyta u laryngologa. No i tu się zaczęło:
Laryngolog nr 1: krzywa przegroda nosowa, konieczny zabieg (owszem mąż ma krzywą przegrodę, ale przez 30 lat nie miał z jej powodu żadnych problemów, nie chrapie, nie ma utrudnionego oddychania, rzadko chorował)
Laryngolog nr 2: skierowanie na rtg zatok. Na zdjęciu czysto (zdjęcie wykonywane w czasie braku objawów- tak nakazała lekarka). Diagnoza: alergia, której mąż na mój gust nie ma (nigdy nie miał żadnej alergii, 40 stopni gorączki w zaostrzeniu i objawy występujące w czasie przyjmowania leków przeciwalergicznych).
Laryngolog nr 3: być może niedoleczenie pierwszej infekcji.
Dziś znów objawy wróciły. Wzięliśmy wymaz z gardła. Będziemy czekać za wynikami. Sama nie wiem co o tym myśleć, ale mąż nie może chodzić tak często na zwolnienia lekarskie, a gorączka jest tak wysoka, że do pracy nie daje rady chodzić)
Macie może jakieś pomysły? Co jeszcze można zrobić?