Dodaj do ulubionych

Ciąża, potworniak, czekam na wyrok...

05.06.12, 19:53
Witam.
30 stycznia usłyszałam 2 informacje - jest pani w ciąży, pojawiła się torbiel - 5 cm. Po Duphastonie (miesięczna kuracja) torbiel nadal 5 cm i skierowanie w trybie pilnym na konsultację szpitalną. Następnego dnia konsultacja i info - torbiel ponad 6 cm, wielokomorowa. Następna wizyta za miesiąc. Po miesiącu - torbiel 2, a nawet 3 - komorowa - zmierzono widoczne 2 komory: ponad 8cm i ponad 4 cm. Skierowanie na stół operacyjny 16 maja. ok. 20 kwietnia nadzieja - torbiel ok. 6x7cm. Niestety 8 maja już prawie 10 cm. Nadal okrąglutki twór wyglądający na "balonik" z płynem. Lekarze cały czas obstawiają zwykłą torbiel. 16 przyjęcie na oddział (21 tydzień ciąży) - po badaniu okazuje się, że ma... 15x16 cm!!! Nadal uspokajają, że to zwykła torbiel. 17 trafiamy na stół. Znieczulenie w kręgosłup. Cała "impreza" - od momentu wjazdu na blok do powrotu do łóżka trwała niecałą godzinę. Ja cały czas przytomna. Wycinanie trwało max. 10 minut! Zaraz do histopatologów - usłyszałam:" tym razem tylko potworniak". MATKO! Miała być zwykła torbiel! Operujący obejrzał dokładnie jajnik i stwierdził - zaszywamy. 22 maja (już w 22 tc) wróciłam do domu - na wypisie notka - rozpoznanie: nowotwór niezłośliwy jajnika. Lekarz prowadzący uspokajał, że wyglądał na dojrzały, ale mam poczekać na wynik histopatologii. Minęły 2 tygodnie i nic. Wyników nie ma. Mija 3 tydzień... Mąż podjechał do szpitala dowiedzieć się co i jak i usłyszał, że wysłali próbkę do kliniki onkologii, bo im się coś nie podobało.
Oczywiście jedna myśl - na 100% to był złośliwy. Co z dzieckiem?
Wszelkie publikacje medyczne głoszą jedno - jak potworniak szybko rośnie, to na 99% niedojrzały = złośliwy. A ja szukam odpowiedzi a pytanie: skąd się to dziadostwo wzięło i dlaczego tak szybko urosło? Wina hormonów (guz jakby nie było hormonozależny, skoro może dawać dodatki wynik testu ciążowego, to i może rosnąć pod wpływem hormonów ciążowych)? No i ten Duphaston... Przypuszczałam, w grudniu że zaszłam w ciąże, niestety pojawiła się @ - ale taka, że tydzień leżałam plackiem i zwijałam się z bólu. Może to zatrzymana ciąża?
Jakie jest ryzyko, że nasi histo się pomylili i to jednak złośliwiec? Dlaczego wysłali to gdzieś do analizy? Dlaczego ja nic o tym nie wiem?
Ryczę od chwili, gdy się o tym dowiedziałam. 24 tydzień ciąży, a ja mam taką deprechę, ze poporodowa w najgorszym stadium o nic.
Obserwuj wątek
    • Gość: ania Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... IP: *.152.129.51.dsl.dynamic.t-mobile.pl 05.06.12, 20:59
      Wybacz, ale za bardzo użalasz się nad sobą i wkręcasz się w jakieś schizy.
      Pomyśl, jak bardzo szkodzisz swojemu dziecku. Czekaj cierpliwie na wynik, to normalne, że człowiek się denerwuje, ale ryczeć od chwili gdy się dowiedziałaś? Przecież jeszcze nie masz wyniku. A na wynik czeka się zwykle 3 tygodnie, przynajmniej ja tyle czekałam.
      Wyluzuj trochę, idź na spacer, zajmij się czymś, co Cię interesuje, nie panikuj.

      • irish_autumn Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 05.06.12, 21:24
        U mnie czeka się 2, bo analiza jest wykonywana na miejscu. Wysłano ja do kliniki bo coś jest nie ok. Wyjść na spacer nie mogę, bo po operacji dostaję środki p/w skurczowe i muszę jeszcze 2 tyg. leżeć. Może się schizuję, ale na 100% nie użalam się nad sobą. Ciekawe czy jestem jedyną osobą w takiej sytuacji, która ma takie myśli i tak się czuje? Jeśli tak, to może wpiszą mnie do jakiejś księgi, albo dostanę nagrodę?
        • aaaniula Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 05.06.12, 21:48
          Przestań się nakręcać. Standardowa analiza histopatologiczna trwa około 3 tygodni. To, że wysłano ją do kliniki onkologii nie oznacza, że chorujesz na raka. Klinika onkologii ma specjalistów, którzy potrafią dokładnie ocenic rodzaj nowotworu, co nie oznacza, że diagnozują tylko nowotwory złośliwe. Kto powiedział mężowi, że coś nie jest w porządku? Pani w okienku? Lekarz, który Cię prowadzi? Histopatolog?
        • mamalgosia Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 08.06.12, 08:44
          Ale te 3 tygodnie nie biorą się z tego, że się gdzieś wysyła, tylko tyle się obserwuje podział komórek. Im szybciej jest wynik, tym gorzej.
          Spokojnie.
          • Gość: osmanthus @mamalgosia IP: *.144.200.180.grapevine.net.au 09.06.12, 03:31
            mamalgosia napisała:

            > Ale te 3 tygodnie nie biorą się z tego, że się gdzieś wysyła, tylko tyle się ob
            > serwuje podział komórek. Im szybciej jest wynik, tym gorzej.
            > Spokojnie.

            Kobieto, co ty pleciesz!
            • mamalgosia Re: @mamalgosia 09.06.12, 09:49
              Dokładnie tak jest. Najszybciej dzielące się komórki widać są najbardziej niebezpieczne i widać je najprędzej
              • Gość: ebes Re: @mamalgosia IP: 46.31.32.* 09.06.12, 19:09
                Proszę Cię, nie wypisuj głupot tylko poczytaj jak wygląda badanie histopatologiczne.
    • e-kasia27 Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 05.06.12, 21:47
      Może to cie trochę pocieszy?

      "U kobiet w jajnikach najczęściej spotyka się potworniaki dojrzałe, zwłaszcza torbiel skórzastą, które mają przebieg niezłośliwy. Potworniaki niedojrzałe oraz raki potworniakowe o złośliwym charakterze spotyka się zwykle w jądrach u mężczyzn"

      Też miałam taką torbiel w jajniku i też mi urosła w czasie ciąży, ale u mnie nikt jej nie zauważył na USG, bo dziecko zasłaniało. Dopiero w czasie cięcia cesarskiego się okazało, że jest torbiel wielkości dużego pomidora, więc wycięli i tyle.
      Nie miałam czasu, aby się tym przejmować - to znacznie lepiej niż u ciebie.
      Jak bym o niej wcześniej wiedziała, to też pewnie bym panikowała.
      Trzymaj się, będzie dobrze.
    • nunia01 Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 05.06.12, 22:22
      Ciesz się, że trafiłaś na odpowiedzialnych specjalistów, którzy swoją wątpliwość konsultują z jeszcze lepszymi specjalistami z centrum onkologii. Ja o konsultacje dwukrotnie musiałam starać się sama i sama wydzierać i wozić próbki na konsultacje w dwa tygodnie po operacji. Na szczęście w obu przypadkach dostałam wyniki, że to co miałam można uznać za nowotwór o granicznej złośliwości, co uratowało mnie za pierwszym razem od operacji radykalnej, a za drugim razem od chemii. Trafiłaś na mądrych i rzetelnych lekarzy - pozazdrościć.

      Potworniak, to chyba raczej Twój bliźniak, któremu się nie powiodło w życiu płodowym. O potworniakach z 'zatrzymanej' ciąży nie słyszałam.

      A co ma być z dzieckiem? Rozumiem, że maluch operację przetrwał w dobrym zdrowiu. Cała reszta na niego nie wpłynie. A gdyby (odpukać) jednak to okazało się złośliwe, to (jak mówi mój onkolog) chemijkę w ciąży też da się przeprowadzić.

      Większość zmian nie ma charakteru nowotworowego, większość nowotworów nie ma charakteru złośliwego, a jeśli wyciągnęłaś paskudny los, to nerwy i histeria tylko mogą Ci zaszkodzić. Spokój, rozwaga i trzeźwy umysł bardziej Ci pomogą.
    • claratrueba Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 06.06.12, 05:50
      Dziewczyny dobrze piszą, że się nakręcasz.
      Prawdopodobnie takie problem jak Twój nie pojawił się w tym laboratorium i choć pracownicy są pewni, że to potworniak na podst. swojej wiedzy, chcą by rzucił okiem na to ktoś, kto ma nie tylko wiedzę ale i doświadczenie.
      Chociaż może być i inna syt. - jakiś onkolog, który zajmuje się potworniakami po prostu potrzebuje materiału do badań i placówki przysyłają mu.
    • irish_autumn Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 06.06.12, 08:38
      Wątek z zatrzymaną ciążą pojawił się ponieważ w listopadzie oraz w 1 tygodniu grudnia miałam robione 3 razy USG (w różnych gabinetach) i nic nie było. Od 8 XII staraliśmy się o dzidzię i niby wyszło,ale okazało się że nie wyszłouncertain Stąd też ta myśl o ciąży.
      Może rzeczywiście bardziej emocjonalnie do tej kwestii podchodzę niż racjonalnie. W jakimś stopniu to także wina hormonów. Staram się racjonalnie poskładać wszystkie fakty, przeanalizować, ale jest za dużo niedomówień, niejasności i sprzeczności.
      Pomimo całej racjonalności wewnętrznej, naukowej czy kosmicznej - gdyby człowiek w ciągu 1 roku stracił 2 najbliższe osoby z powodu raka (piersi i narządów rodnych oraz płuc i żołądka) i gdyby usłyszał, że wszelkie diagnozy pierwotne nie były trafione, że po raz kolejny może stracić dziecko, że może osierocić malucha, który został w domu to rzeczywiście powinien teraz skakać z radości.
      Ale dzięki wielkie za wszelkie wypowiedzi i jak by nie było - wsparcie.

      • Gość: osmanthus Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... IP: *.144.200.180.grapevine.net.au 06.06.12, 11:22
        Irish,
        Nie b.pojmuje dlaczego pomimo, ze torbiel byla wielokomorowa (septated) i b. szybko rosnaca lekarze nie zrobili nic tylko czekali bo do glowy im nie przyszlo, ze to moze byc teratoma. Po czym zrobili operacje i... zdziwienie. Niezbyt dobrze to o nich swiadczy.
        Nie wiem co czytalas i jaka masz wiedze na temat ryzyka, ze w teratomie znajda sie komponenty zlosliwe (rzadko jest to czysta immature teratoma).
        Ryzyko nie jest duze : 1-2 %. Ale jest.

        Domyslam sie, ze lokalna patologia odeslala material do zbadania do jakiegos osrodka referencyjnego?
        Domyslam sie rowniez, ze z pacjentka i z jej mezem nikt nie rozmawial, niczego nie objasnil, nie zaproponowal pomocy psychologa?
        Moim zdaniem powinniscie przydusic lekarza operujacego zadajac mu konkretne pytania.
        Jezeli znasz j. angielski i chcialabys wiedziec wiecej na temat moge przeslac ci linki do artykulow.

        • irish_autumn Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 06.06.12, 14:16
          Dokładnie. Cały czas była wersja "woreczek z płynem" - dosłownie! I wielkie zdziwienie, że po Duphastonie sie nie wchłania. Ba, nawet zdziwienie po przyjęciu do szpitala - "oooo, nie pękła?".
          Lokalnie oddali do badania szpitalnego (histo), a następnie (nie informując mnie o niczym) wysłali do kliniki onkologii. Nawet podczas ostatniej wizyty kontrolnej - zadając ponownie pytanie - jaka to była torbiel - usłyszałam "dojrzała, bo były włosy, łój i takie tam śmieci, ale wynik ostateczny pozna pani po wyniku histopatologicznym, czyli za jakiś tydzień". Od tego czasu poczekałam troszkę dłużej niż tydzień (nie było możliwości jechać do szpitala) i w końcu wydelegowałam męża. Tam usłyszał, ze wyniku jeszcze nie ma, mamy dzwonić "po niedzieli". No to odczekaliśmy i delegacja pojechała osobiście. Odpowiedź - jeszcze nie ma. Dopiero po naciskach udało się uzyskać informację, że wysłali do kliniki. I to tyle.
          Opieka psychologa... przemilczę kwestię, bo osoby w zaawansowanym stadium nowotworu mogą sobie poczytać, ze ktoś i jest, więc ja zupełnie niepewna nawet nie śmiem o prosić. Ale... jakby co - będę się darła ostro i domagała swoich praw.
          Co do artykułów - na tę chwilę przestudiowałam rozprawy naukowe i publikacje badawcze wyłącznie w j. polskim. Bardzo chętnie poczytam obcojęzyczne, tzn. angielski i rosyjski, ew. czeski lub słowacki - poproszę o linki.
          Dziękuję bardzo
          • Gość: osmanthus Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... IP: *.144.200.180.grapevine.net.au 07.06.12, 00:38
            Irish_autumn napisała:

            > Dokładnie. Cały czas była wersja "woreczek z płynem" - dosłownie! I wielkie zdz
            > iwienie, że po Duphastonie sie nie wchłania. Ba, nawet zdziwienie po przyjęciu
            > do szpitala - "oooo, nie pękła?".
            > Lokalnie oddali do badania szpitalnego (histo), a następnie (nie informując mni
            > e o niczym) wysłali do kliniki onkologii. Nawet podczas ostatniej wizyty kontro
            > lnej - zadając ponownie pytanie - jaka to była torbiel - usłyszałam "dojrzała,
            > bo były włosy, łój i takie tam śmieci, ale wynik ostateczny pozna pani po wynik
            > u histopatologicznym, czyli za jakiś tydzień". Od tego czasu poczekałam troszkę
            > dłużej niż tydzień (nie było możliwości jechać do szpitala) i w końcu wydelego
            > wałam męża. Tam usłyszał, ze wyniku jeszcze nie ma, mamy dzwonić "po niedzieli"
            > . No to odczekaliśmy i delegacja pojechała osobiście. Odpowiedź - jeszcze nie m
            > a. Dopiero po naciskach udało się uzyskać informację, że wysłali do kliniki. I
            > to tyle.

            Nóż się w kieszeni otwiera jak czlowiek czyta takie rzeczy ...


            Oto kilka linkow - byc moze nalezaloby te materialy przekazac jako szkoleniowe niedouczonym lekarzom, w tym radiologom, z Twoich okolic ?


            Ovarian Teratomas: Tumor Types and Imaging Characteristics1
            radiographics.rsna.org/content/21/2/475.full
            Cystic Teratoma
            emedicine.medscape.com/article/281850-overview
            Laparoscopic Ovarian Dermoid Cyst resection - spill
            www.youtube.com/watch?v=Y3MMi89pTl4&feature=related
            SONOWORLD : ovarian dermoid, cystic teratoma, complex cyst
            www.sonoworld.com/CaseDetails/Benign_Cystic_Teratoma_(_Dermoid).aspx?CaseId=466
            Ovarian dermoid cyst | Radiology Reference Article | Radiopaedia.org
            radiopaedia.org/articles/ovarian-dermoid-cyst
            Journal of Medical Case Reports | Full text | Ruptured ovarian cystic teratoma in pregnancy with diffuse peritoneal reaction mimicking advanced ovarian malignancy: a case report
            www.jmedicalcasereports.com/content/2/1/203
      • Gość: dayliss Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.12, 12:08
        Za bardzo się nakręcasz a dziecko to czuje. Ja w ciąży nie byłam ale też miałam torbiel i całymi dniami rozmyślałam, co sie stanie, czy nie pęknie, czy się wchłonie, czy stracę jajnik. Lekarz określił na USG torbiel jako prostą ale trafiłam w końcu do szpitala i po operacji mówili mi, że zmiana była łagodna. Wtedy byłam szczęśliwa, że to nic groźnego ale jednocześnie rozczarowana, że nie dało się tego normalnie wyleczyć, że będę miała blizny.
        Wyniki dostałam po 3 tygodniach i na wizycie zapytałam ginekologa, dlaczego skoro z opisu wynikało, że zmiana była łagodna nie dało się jej usunąc farmakologicznie. Wtedy się dowiedziałam, że miałam potworniaka ale wbrew paskudnej nazwie to jest dobra informacja bo potworniaki nie odrastają. Wiem, że ci ciężko ale staraj się czymś zając aby nie myślec o tym, mnie pomagały wyjścia do pracy, gdzie nie miałam czasu na rozmyślanie o torbieli.
        • Gość: osmanthus Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... IP: *.144.200.180.grapevine.net.au 06.06.12, 13:39
          "Wtedy się dowiedziałam, że miałam potworniaka ale wbrew paskudnej nazwie to jest dobra informacja bo potworniaki nie odrastają."

          To zle sie dowiedzialas - dojrzale teratomy nawracaja w 3-4% przypadkow.
          Poza tym w okolo 15% przypadkow teratoma jajnikow wystepuje obustronnie.

          Ponadto kazda teratoma musi byc operowana tak jak gdyby to byla teratoma potencjalnie zlosliwa. Niedopuszczalne jest jej uszkodzenie w czasie operacji i rozlanie zawartosci do jamy otrzewnej.
          Nie wiem czy twoi lekarze wiedzieli co operowali. Mam nadzieje, ze tak.
          Natomiast teratoma autorki watku okazala sie niespodzianka dla operatora ( co zakrawa na skandal).
        • irish_autumn Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 06.06.12, 14:22
          Gdyby jedynym problemem była blizna lub brak jajnika... Mój jajnik ocalał, a blizna się goi - jest przepiękna 20 szwów od pępka do dołu i rozszerza się, bo bobas szaleje i brzuch rośnie.
          W tej chwili interesuje mnie tylko zdrowie mojego maleństwa, no i moje też, bo jak coś będzie u mnie nie tak, to konsekwencje poniesie i ono.
          A tak gwoli ścisłości - potworniaki mogą odrastać, ot choćby w przypadku, gdy toś niedokładnie usunął guz podczas operacjismile
          • irish_autumn Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 06.06.12, 14:32
            No i rzeczywiście nie ma najmniejszej różnicy w operowaniu ciężarnej i nieciężarnej. Gwoli ścisłości po raz 2-gi - usunięcia torbieli (wszelakich) dokonuje się pomiędzy 16 a 20 tygodniem ciąży. Ja się w tym terminie nie zmieściłam...
    • irish_autumn Mam wynik - niedojrzały!!! 08.06.12, 11:36
      Dziś dzwonili, że jest wynik - potworniak niedojrzały. W poniedziałek szczegółowy, w środę pilna wizyta w klinice onkologicznej.
      • Gość: osmanthus Re: Mam wynik - niedojrzały!!! IP: *.144.200.180.grapevine.net.au 09.06.12, 02:13
        Szlag by to trafilsad
        Trzymaj sie!

        A favorable maternal and neonatal outcome following chemotherapy with etoposide, bleomycin, and cisplatin for management of grade 3 immature teratoma of the ovary
        www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2799028/
        Czy te patalachy, ktore nie potrafily postawic wlasciwej diagnozy na podstawie USG, ktore Cie operowaly nie zachowujac bezpieczenstwa, ktore, jak rozumiem, zostawily Ci w brzuchu jajnik, na ktorym bym byla teratoma, czy te konowaly pobraly i oddaly do badania histopatologicznego wycinek z drugiego jajnika oraz wycinek z omentum (sieci) ? Jaki jest staging tej teratomy? Masz cos na pismie?


        • osmanthus Re: Mam wynik - niedojrzały!!! 09.06.12, 06:11

          Irish,
          Jezeli histopatologia jest dokladna (przeczytalam Twoj post na forum DSS) to wyglada na to, ze wygralas los na loterii!
          Normalnie FIGO Stage IA Grade 1 nie pociaga za soba koniecznosci zastosowania chemioterapii ( BEP)
          Ale poniewaz operacja odbyla na wariackich papierach musisz wycisnac z lekarzy w osrodku referencyjnym dokladne informacje na temat dalszego postepowania - wczesniejsze zaplanowane cesarskie ciecie, dokladny oglad Twoich wnetrznosci, w tym drugiego jajnika, decyzja co z pierwszym (ja bym zdecydowanie optowala za usunieciem), pobranie wycinkow , tak jak pisalam wyzej, z jajnika numer 2 oraz z sieci. A potem regularne kontrolne badania na dobrym sprzecie, robione przez dobrego sonografiste i opisywane przez radiologa znajacego sie na guzach jajnika.
          Oraz badanie poziomu HCG, AFP oraz LDH.
          pzdr



          A review of a series of 245 ovarian teratomas disclosed 6 cases (2.4%) of immature teratoma. The tumors were FIGO stage IA(i) and histologic grade 1 (3 cases). With the exception of 2 specimens, all tumors were larger than 9 cm in the greatest diameter. All patients underwent conservative surgery alone and are alive without evidence of disease form 2.2 to 10.6 years (average 7.9 years). Our data support the view that conservative surgery is the treatment of choice for patients with stage IA(i), grade 1, immature teratoma, as well as for those with stage IA(i), grade 2 tumors, 9 cm or less in the greatest diameter.
          www.mendeley.com/research/immature-teratoma-of-the-ovary-stage-iai-treated-with-conservative-surgery-alone/

          Treatment for germ cell tumors of the ovary
          stage IA, grade I, immature teratomas


          For stage IA dysgerminoma and stage I, grade 1, immature teratoma, surgery is usually the only treatment needed.
          Patients with these germ cell cancers are watched closely after surgery. If the cancer comes back later, the patient is usually given chemo.

          Grade 1 immature teratoma

          A grade 1 immature teratoma is made up mostly of non-cancerous tissue, and only a few cancerous areas seen under the microscope look immature (look like fetal organs). These tumors rarely come back after being removed. If careful staging has determined that a grade 1 immature teratoma is limited to one or both ovaries, the patient may be treated by removing the ovary or ovaries containing the cancer and the fallopian tube or tubes. If implants (tumor deposits) are found outside the ovary but they appear mature under a microscope (look like adult tissues), no chemo is needed after surgery.

          Chemotherapy: Most patients with germ cell cancer will need to be treated with combination chemo for at least 3 cycles. The combination used most often is called PEB (or BEP), and includes the chemo drugs cisplatin (Platinol), etoposide, and bleomycin. Dysgerminomas are usually very sensitive to chemo, and can sometimes be treated with the less toxic combination of carboplatin and etoposide. Other drug combinations may be used to treat cancer that has recurred (come back) or hasn't responded to treatment. Germ cell cancers can cause elevated blood levels of the tumor markers human chorionic gonadotropin (HCG), alpha-fetoprotein (AFP), and/or LDH. If the blood levels of these are elevated before treatment starts, they are rechecked during chemo (usually before each cycle). If the chemo is working, the levels will go down to normal. If the levels stay up, it can be a sign that a different treatment is needed.

          www.cancer.org/Cancer/OvarianCancer/DetailedGuide/ovarian-cancer-treating-germ-cell-tumors

          Immature Teratomas -Nonepithelial Ovarian Cancer-

          www.health.am/cr/more/immature-teratomas/
          • Gość: osmanthus Re: Mam wynik - niedojrzały!!! IP: *.144.200.180.grapevine.net.au 09.06.12, 07:43
            Zerknelam jeszcze raz na to co napisalas u DSS.
            Pytasz dlaczego w hist-pacie napisali najpierw, ze dojrzaly a dwie linijki nizej, ze niedojrzaly.
            Dojrzaly wyszedl im, jak sie wydaje, z frozen section (badania doraznego), ktore jest niestety, (z roznych powodow) niedoskonale, zwlaszcza w przypadku takich guzow jak teratoma. Jak moglas przeczytac dalej, w pelnej histopatologii komorek zlosliwych znalezli niezbyt wiele.
      • mamalgosia Re: Mam wynik - niedojrzały!!! 09.06.12, 09:50
        Trzymaj sięsad
      • easyblue Re: Mam wynik - niedojrzały!!! 09.06.12, 23:20
        Gdyby nie ciąża, nie wiedziałabyś o raku... To nie ironia losu, a szczęście w nieszczęściu. Bądź dobrej myśli. Trzymam kciuki, by wszystkie dobre siły czuwały nad Twoim leczeniem, byś była w rękach najlepszych lekarzy i by Ci, których spotkasz na swojej drodze mocno trzymali Cię za rękę. Teraz liczysz się tylko Ty, nie zapominaj o tym. Teraz możesz być egoistką.
    • yes.no Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 20.06.12, 12:52
      Witam,
      Wczoraj podczas wizyty u ginekologa, który potwierdził początek ciąży okazało się także, gdy poskarżyłam się na ból prawego jajnika, że mam guza. Pobrano mi krew, jutro wyniki. Bardzo się martwię.
      Jeżeli zaglądasz jeszcze na to forum bardzo proszę napisz do mnie na maila: yesno038@yahoo.com.
      Mam wiele pytań, a Ty niestety sad wiedzę jak wygląda postępowanie w takim przypadku.
      Bardzo proszę o kontakt.
      • werbena_1 Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 09.11.12, 18:01
        Witam
        Lekarz podejrzewa u mnie potworniaka, dlatego zaiteresowałam się tym tematem.
        Na kafeterii pisze dziewczyna, która miała usunięty jeden jajnik z powodu potworniaka a teraz zmiana pojawiła się również na drugim (czyli ostatnim jajniku) i w związku z tym, że wg lekarza nie można usunąć samego potworniaka tylko należałoby usunąć i zmianę i jajnik to zalecił tej dziewczynie zajście w ciążę. Dla mnie jest to nieprawidłowe postępowanie bo we wszystkich publikacjach, z którymi się spotkałam wszędzie jest napisane, że potworniaki należy bezwzględnie usuwać.
        Co myślicie o postępowaniu lekarza, który zaleca zajście ciążę przy potworniaku?
        • rotkaeppchen1 Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 09.11.12, 18:45
          Hmm. Ja mialam dosc duzego potworniaka a mimo to usuneli mi tylko maly kawaleczek jajnika! W ogole nie bylo w planach usuwanie calego, szczegolnie w sytuacji, kiedy planowalam w przyszlosci ciaze. Powiedziano mi, ze jajnik moze byc usuniety tylko w ostatecznosci! Dodatkowo obejrzano drugi jajnik i macice - wykryto w jednym miejscu endometrioze i od razu sie tym zajeto. Cala prodedure wykonano laparoskopowo w lutym, sladu prawie nie ma - dwie sine kreseczki w okolicach jajnikow.
          • werbena_1 Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 09.11.12, 23:04
            To akurat nie jest ważne czy można uratować jajnik czy nie, tylko czy kobiecie mającej zmianę w postaci potworniaka zaleca się zajście w ciążę? Przeczytałam już dwa takie zalecenia postawione podobno przez lekarzy i nie wiem czy ja o czymś nie wiem czy tak się faktycznie robi?
            • rotkaeppchen1 Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 10.11.12, 16:08
              To zalezy dlaczego sie zaleca? Jezeli jako "metode leczenia", bo np pod wplywem hormonow cos tam moze sie pozytywnie zmienic, to bez sensu. Poza tym potworniak sie nie zmniejszy albo sie z nim zyje albo (lepiej) sie usuwa.
              Pytanie co zrobic z kobieta, ktora ma np jeden jajnik a na nim dodatkowo potworniak, ktory jest tak polozony, ze jego wyciecie rowna sie wycieciu calego jajnika. Co w tedy, w sytuacji, kiedy kobieta nie ma dzieci a chce je miec? W takiej sytuacji, zastanowilabym sie, co robic - zakladajac, ze jajnik, mimo potworniaka funkcjonuje dobrze. Moj potworniak zajmowal na szczescie tylko maly kawalek jajnika, calosc znajdowala sie miedzy jelitami. Usunieto mi go, usuwajac jedynie maly kawalek jajnika, tylko tyle, ile bylo trzeba, wlasnie ze wzgledu na to, ze chce miec dzieci a jeszcze nie mam.
        • irish_autumn Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 09.11.12, 23:30
          Dawno mnie tu nie byłouncertain
          Co do zachodzenia w ciążę z potworniakiem - osobiście wolałabym "zrobić porządek" z dziadygą, wtedy się podkurować i starać się o maleństwo. U mnie potworniak pojawił się nagle (powiedzmy), tzn. nikt go wcześniej nie odkrył. Gdybym wiedziała, że mam paskudę - nie zdecydowałabym się na dziecko - patrz wyżej.
          Potwór może rosnąć i może "zadusić ciąże". Istnieje ryzyko, ze pęknie, skręci się lub zaistnieje milion innych okoliczności, które zaszkodzą mamie lub/i dziecku! W najlepszym wypadku wszystko będzie ok i usuną go podczas cc. Może też być konieczność przeprowadzenia operacji - ryzyko wielkie, stres 200%. Jeśli operacja będzie planowana to jakoś się da, a jeśli nagle coś się zacznie dziać? Wolę nie myśleć.
          Reasumując - osobiście powiedziałabym - najpierw porządek z potworniakiem (a może to nie potwór?), a potem dzidziuś.

          A co u mnie? Winna jestem dopisanie zakończenia mojej historii. Niecałe 2 m-ce temu miałam kolejną operację - "wycinkowo-biopsyjną". Niedawno dostałam wyniki - jest czysto - żadnych zmian, więc lekarze zdążyli zanim skorupiak zaczął się rozsiewać. Teraz onkolog i ginekolog co 3 m-ce i , mam nadzieję że będzie ok (wierzę, bo mam świetnego gin.).
          A z największych pozytywów - moje dzieciątko jest ze mną, zdrowe, całe, je, rośnie i brudzi pieluchysmile
          • Gość: javio Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... IP: *.tel.tkb.net.pl 10.11.12, 04:11
            Cudne zakończenie historii smile)) i oby tak zostało! Życzę Tobie i maleństwu wszystkiego najlepszego!
          • aaaniula Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 10.11.12, 08:04
            Miło czytać.
            Życzę zdrowia, zdrowia, zdrowia i jak najwięcej szczęśliwych chwil z dzidzią. No i pilnuj tych kontroli, ale tego to chyba nie trzeba Tobie mówić.
            • irish_autumn Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 10.11.12, 08:45
              smile Dzięki wielkie. I pamiętajcie kobietki - nie dajcie się zbyć u lekarza! Macie prawo do USG i pozostałych badań! Walczcie o swoje, bo jak Wy nie zawalczycie, to już nikt! Jak coś Was niepokoi - idźcie do kilku lekarzy, pytajcie - nie bójcie się, że pomyślą, że jesteście niekumate - niech sobie myślą, Wasze zdrowie jest NAJWAŻNIEJSZE!
              • rotkaeppchen1 Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 10.11.12, 16:11
                Hehe, najlepsze, ze moj ginekolog robi mi usg dopochwowe przy kazdej wizycie i potworniaka nie zauwazyl. Gdyby nie to, ze mialam robione mrt okolic miednicy, z zupelnie innego powodu, w ogole nikt by tego potworniaka nie odkryl, no chyba, zeby bardzo wyrosl. Nawet juz w szpitalu na badaniu przedoperacyjnym lekarka na poczatku w ogole go nie widziala na usg dopplerowskim, dopiero wiedzac, ze on tam musi byc, na upartego znalazla "cos", co jednak bylo znacznie mniejsze niz w rzeczywistosci. Moj potworniak byl w takim miejscu, ze usg ginekologiczne go nie wychwycilo. Dodam, ze nic mnie nie niepokoilo, nie mialam objawow, bolu, niczego.
          • nowakosia2006 Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... 16.12.20, 10:24
            Gdzie miałaś zabieg
        • Gość: Asia Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.12, 11:23
          Witam.Cztedy lata temu rowniez mialam operacje usuniecia potworniakow z obu jajnikow.Jeden byl wielkosci 5,5 cm czyli dosc spory.Chodziłam do róznych specjalistow i szukalam terminu operacji w roznych szpitalach,ze wzgledu na wielkosc musialam miec przeprowadzona operacje praktycznie na juz poniewaz moglo dojsc do pekniecia jajnika.Niestety w kazdym z odwiedzanych szpitali ninimalny termin oczekiwania na operacje to 6 miesiecy,no i oczywiscie WSZEDZIE powiedziano mi ze musza mi usunac nie tylko potworniaki ale takze oba jajniki ze wzgledu na wielkosc.Bylam zalamana.Zadzwonilam do prywatnej kliniki gdzie termin byl zaledwie 3 tygodniowy cena za operacje nie byla wcale kosmiczna bo zaplacilam jedynie 1500 zl lacznie z badaniami ktore rowniez musialam tam zrobic,4 dniowy pobyl oraz operacje.Usunieto mi tylko guzy reszta zostala nienaruszona.Niestety potworniaki maja tendencje do nawrotow lekarz ktory mnie operowal znow wykryl u mnie 0,5 cm guz.Napewno operacje bede robila w tej samej klinice.Dlatego radze wszyskim paniom zanim zdecyduja sie na operacje niech popytaja roznych specjalistow,poniewaz usunac jajnik to nie problem ale on niestety juz nieodrosnie.
          • Gość: Aga Re: Ciąża, potworniak, czekam na wyrok... IP: *.szczecin.mm.pl 07.01.13, 21:57
            ja także miałam potworniaka. przez prawie rok był tej samej wielkości, ale zmiana pracy i stres "pomógł" mu urosnąć prawie 3razy.. do tego kilkakrotnie podwyzszony CA19,9.. początkowo miałam mieć laparoskopię ale każdy dzień stresu więcej sprawił, że niestety musiało być normalne cięcie.. Wyniki histopatologiczne wykazaly w pełni dojrzałego potworniaka, po operacji już jestem kilka miesięcy i wszystko OK smile mam pełne zaufanie do mojego lekarza dlatego nie biegałam i nie szukałam potwierdzenia diagnozy u innych. nie żałuję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka