Gość: lilka IP: *.echostar.pl 08.07.04, 22:47 no właśnie, jak sobie z nia radzić? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: lilith Re: nerwica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.04, 00:42 Najlepszym lekarstwem jest seks. Jak niema z kim, albo ta osoba nie wystarcza, to można się masturbować Odpowiedz Link Zgłoś
slonikus Re: nerwica 09.07.04, 01:10 Ja właśnie wychodzę z nerwicy. Zaczęło się bardzo ostro w połowie października (pogotowie w środku nocy). Przeżyłam koszmarne dwa miesiące. Z pomocą przyszła mi moja niezastąpiona Mama. I to ona mnie nakierowała na właściwą drogę. Zależy jeszcze, jaką masz nerwicę. Ja miałam lękową Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aneta Re: nerwica IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 09.07.04, 11:28 Witam! U mnie ten koszmar niestety jeszcze trwa I to mimo psychoterpii.Nie brałam żadnych leków. Tak jak piszesz lęk i ataki paniki towarzysza mi praktycznie przez cały czas- boje sie chodzic do marketów,do kościoła,do knajpki ze znajomymi ,do kina z narzeczonym i co najbardziej dokuczliwe-boję sie jeżdzić autobusem-ale to każdy zna kto ma nerwice. Niestety,jesli idzie o ludzi mi zyczliwych(najbliższych)-rodzinę-to są mi niechętni i atmosfera nie sprzyja zdrowieniu i wychodzeniu z tego bagna( Niedługo sie wyprowadzam-póki co na 1 m-c,dostałam pracę i zobaczę. Oczywiście boję się jak nie wiem co!!!Jak ja dam radę z tymi lękami wytrzymać w pracy??? Chcę zacząć coś ćwiczyć,jeszcze więcej się ruszać. Zaczynam tez przygodę z jogą i może włączę wizualizację. Póki co-strasznie sie męczę. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
slonikus Re: nerwica 09.07.04, 14:10 Na www.yahoo.com istnieje grupa dyskusyjna zrzeszająca nerwicowców. Nazywa się "panikarze". Są tam bardzo mili ludzie, tworzą taką jakby grupę wsparcia. Jeśli potrzebujesz, spróbuj do nich dołączyć. Na mnie to nie zdało egzaminu, bo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: nerwica IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.04, 17:33 zioła, zioła i jeszcze raz zioła, żeby nie dojść do leków.Ja miałam bardzo podobne objawy jak dziewczyny.Uważałam, że dam sobie radę, potem wmówiłam sobie chorobę serca, bałam się wszystkiego a najgorzej zostawania w domu samej.No i w końcu doszłam do wniosku, ze mamy XXI wiek i poszłam do psychiatry.dostałam leki na depresję, potem na lęki i powoli wyszłam.Teraz już leków nie biorę, alę się pilnuję i też noszę ze sobą relanium, ale pije zioła i staram się zupełnie inaczej o wszystkim myśleć.Najważniwjsze jest zdrowie!!!!!!!!!!!!!! a reszta.NIE.Ostatnio jak się spóźniłam godzinę do pracy nie z mojej winy tylko PKP, a wiedziałam , że dostanę opr... to sobie tłumaczyłam, że trudno i szukałam pozytywów. Odpowiedz Link Zgłoś
slonikus Re: nerwica 10.07.04, 15:25 Ja też zawsze mam przy sobie tabletki uspokajające. Poprosiłam nawet lekarza o nową receptę, ale w końcu jej nie wykupiłam i się przeterminowała. Aktualnie zostało mi w opakowaniu 3/4 tabletki i mam wielką nadzieję, że nowe już nie będzie potrzebne. Piję już normalnie kawę i czasem (w sensie imprezowym czy coś takiego) alkohol, ale w malutkich ilościach, czego przez pół roku w ogóle nie robiłam, bo się bałam, że a) kawa mnie pobudzi i przyjdzie atak, b) po wypiciu alkoholu nie będę mogła wziąć tabletki uspokajającej, bo się zabiję . Raczej nie piję czarnej herbaty, nie lubię za bardzo. Za to ziołowe i owocowe -- jak najbardziej. I zmniejszam codziennie dawkę antydepresantów. Nie mogę ich nagle odstawić, bo dostaję potwornych zawrotów głowy. A. PS: Zgadzam się z Tobą, ZDROWIE MA U MNIE ABSOLUTNY PRIORYTET. Odpowiedz Link Zgłoś
dorota_kg Re: nerwica 09.07.04, 21:26 w przypadku lęków trzeba zacząć sobie tłumaczyć,że to co się wydaje jest tylko wytworem wyobrażni.to nie wychodzi od razu,ale po jakimś czasie działa.wiem co mówię.nie można się poddawać,to najgorsze co można zrobić.każdego dnia w miarę własnych sił walczyć ze swoimi słabościami.pomału,pomalutku.poza tym wygadać się koniecznie komuś zaufanemu albo lekarzowi.wizyta u lekarza to nie wstyd.to oznaka dorosłości.jeżeli widzisz,że coś się złego z tobą dzieje idż do specjalisty.pomoże ci zrozumieć skąd się biorą te wszystkie lęki i strachy.potem dasz sobie radę sama jak nad tym popracujesz.a poza tym sport,sport i jeszcze raz sport.trzeba gdzieś wyrzucić swoje napięcie.nie ma co sobie tłumaczyć,że jak wyszoruje mieszkanie i się mocno zmęczę będzie mi lepiej.na jak długo?czasami trzeba trochę pojeść tabletek,ale nie można się do nich przyzwyczajać.nie mogą być antidotum na każde zdenerwowanie.a po ich odstawieniu cieszyć się każdym dniem,który udaje się przeżyć bez nich.jeszcze nie raz będzie ciężko,ale jak weżniecie sobie do serca to co piszę dacie radę.mnie bardzo pomaga to,że jestem wierząca.w tym tkwi ogromna siła.to nie odpędza wszelkich nieszczęść świata,ale wiem,że ktoś nade mną czuwa i nie pozwoli mi się kompletnie rozlecieć. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś