pawel_bag
04.04.02, 10:21
Witam,
Piszę w zasadzie w imieniu zony ale ja rowniez jestem zainteresowany tematem.
Wszysto zaczelo sie ok 5 lat temu. Moja zona (owczesnie jeszcze narzeczona)
zaczela miec problemy z regularnym okresem. Okres coraz bardziej jej sie zacza
wydluzac az doszlo do tego ze nie miala juz okresu przez 6 miesiecy.
Poszla do ginekologa, ktory jej zalecil przprowadzenie badan (nie wiem jak sie
one nazywaja ale pobierano wymaz z pochwy 3 razy w ciagu miesiaca). Ginekolog
stwierdzil brak sladow jajeczkowania. Z roznych powodow moja zona stwierdzila
ze nie chce wiecej sie leczyc u tego lekarza i znajoma skierowala ja do innego
o specjalizacji endykrynolog/ginekolog. Ten zalecil zrobienie badan
hormonalnych. Wyszlo ze moja malzonka ma za niski poziom progesteronu (chyba
tak to sie pisze) 0,1 ng/ml. Po czym przepisal jej Cilest. Bylo to ponad 2 lata
temu. Na nasze pytania czy bedzie mogla zajsc w ciaze lekarz niezmienie
odpowiadal ze jak przestanie brac to bez problemu. W czasie gdy brala pigulki
wszysto bylo ok. Okres regularny jak w zegarku. Ale klika miesiecy temu
stwierdzila ze zrobi sobie przerwe w braniu. Wtedy tez zaczela sobie mierzyc
temperature (metoda termiczna). W pierwszym miesiacu wszystko bylo ok. Miala
okres po 28 dniach. W nastepnym po 30. Nastepne okresy byly coraz dluzsze az do
67 dni. W tej chwili juz jest w 63 dniu i obawiamy sie ze okres jeszcze
bardziej sie wydluzy. Co jest przyczyna takiego stanu rzeczy?? Czy wniosek jest
taki ze tak naprawde nie byla leczona tylko zapewniono jej chwilowa poprawe
stanu zdrowia?? W tej chwili jeszcze nie planujemy dzieci ale za rok....
Moze ktos z forumowiczow mial podobny problem i czy moze polecic jakiegos
lekarza w Warszawie, ktory moglby zeczywiscie leczyc moja zone a nie zwodzic??