Kilka dni temu byłam u ginekologa, zrobił mi USG dopochwowe i stwierdził, że
na lewym jajniku mam jakieś torbieliki, nazwał to policystycznym jajanikiem o
ile pamięć mnie nie myli. Czytałam już duzo na ten temat w necie, bo mnie to
strasznie zmartwiło, bo chciałabym zajśc w ciążę. Co cikawe gin nie dał mi
żadnych leków, poprostu nic. Powiedziła tylko, że jak w ciągu pół roku nie
zajdę to żebym sie wtedy pokazała, a wcześniej nie ma się co martwić. A ja
oczywiście zaraz otwarłam sobie google no i się załamałam. Teraz czuję się
jak jakaś niepotrzebna, niezdolna do wydania na świat dziecka, bezpłodna
baba

(( Mój mąż mnie pociesza i nawet zabrania szperania w internecie, ale
ja się tak przejęłam...bo do tej pory jak chodziłam do gina (innego) zawsze
wszystko było ok, tylko jeszcze wtedy nie starałam się o dzidziusia. A teraz
kiedy bardzo tego pragnę nagle taka zmiana w organiźmie. Dodam, że jak w
marcu robiła mi poprzedni gin USG nic nie stwierdził. To mogło się pojawić w
ostatnich miesiącach, bo od jakichś 3 miesięcy mam lekki trądzik

Powiedzcie mi Kochane czy jak jeden jajnik jest bez tego świństwa to nie
bedzie problemu z ciążą? Liczę na Wasze doświadczenie. Pozdrawiam serdecznie.