Dodaj do ulubionych

Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy

13.12.05, 18:24
Za każdym razem kiedy "trafiam" na lekarza-faceta okazuje się, że owy pan
doktor ma hm... (no własnie i tu brakuje mi odpowiedniego słowa...) dość
specyficzne poczucie "humoru". Nie to zebym miala cos przeciwko meskiej
czesci sluzby zdrowia (zaraz posypia sie w moja strone jakies wyrzuty, ze po
co do facetow chodze) bo na szczescie "moi" lekarze sa zwykle bardzo
sympatyczni i mili ale dobijaja mnie ich "zarty", teksty (tez dwuznaczne). I
tak sie zastanawiam skad "to" sie bierze? Jakies zboczenie (tak sie mowi?)
zawodowe?
Obserwuj wątek
    • f_emmefatale Nudzi Ci sie? Wlasnie napisalas to na forum uroda. 13.12.05, 18:28
      To forum o zdrowiu. Zapraszam na forum humorum.
      • joisana Re: Nudzi Ci sie? Wlasnie napisalas to na forum u 13.12.05, 19:09
        Albo na Służbę zdrowia.
    • lilith76 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 13.12.05, 18:33
      też kiedyś byłam u takiego jednego, próbował mnie zbadać, a że bywałam trudna w badaniu skomentował: "ciasna jesteś, puść się". myślałam, że się zsunę z fotela. nawet mi się głupio zrobiło, że nie uprawiam nieskrępowanego seksu, który by mnie odpowiedniu "udrożnił". nie jestem Cosmo. dopiero po kilku latach pomyślałam, że on to mówił może w innym znaczeniu - rozluźnienia mięśni.
      mój ulubiony pan doktor, też ma specyficzne poczucie humoru, ale takie rozładowujące atmosferę.

      może sama sytuacja - kobiety są często na wizytach spięte, zamknięte w sobie, zawstydzone - uczy ich jej rozładowywania. w różny sposób.
      • invicta1 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 13.12.05, 18:46
        żeby sie tylko sam nie rozładowywał w gabineciesmile))
    • kora3 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 13.12.05, 23:02
      no raz sie na takiego "magika' nacięłam .. Moja ginka była na urlopku, a ja
      potrzebowałam recepty na pastyle, wizyta prywatna. Jestem szczupła, drobna i być
      może nie wygladam na swoje lata. Wtedy miałam 29 lat i bylam mezatka smile Pan
      doktor nawet nie zerkał w karte smile Powiedziałm,z e chce pastyle, że moja karta,
      ze moja ginka itede, lae z punku kaza sie rozebrac .. No ok smile Skomentował moja
      bielizne smile w stylu 'Lubię, jak kobieta ma wszystko pod kolor .. a majtki
      czerwone - uwielbiam" ..Olałam jego gadke smile Na fotelu zamiast mnie badać
      poglaskał mnie sobie po udach i zadal pytanie zcy zawsze bylam taka szczupla.
      Zaczynalam miec juz dosc smile Ale ta cholerna recepta ...Potem cholrny doktoek
      (fakt - ośc pzystojny) skomentował moja budowe (wg niego - wspaniala i kobieca)
      , stan depilacji ("uwielbiam gladkie kobiety") itepe.. zaczął mnie tafiac szlag
      ... W końcu poqwiedział " Może zamiast zostawiac te wdzięki jakiemuś pataczowi -
      koledze z uzcelni, umówiłaby sioe pani ze mną? Pani jest szalenie pociągająca"
      ...Sązdil pewnie, ze to zabawne... Odechcialo mie się byc milą i odpalilam "Może
      zamiast staać sie w ten sposób ozładowac napięcie seksualne pójdzie sobie pan po
      postu o agencji towazyskiej, albo na ktoąs z ulic (to bylo w K-cach tam stoja
      postytutki nomalnie), bo żenić to sie panu nie polecam, gdyz pan jest mocno
      stukniety" Zatkalo typa, a ja poszłam złożyć skagę do szefa pzychodni ...
      Nawiasem mówiac - ciekawe jak poczułaby sie u takiego 17- latka na pierwszej
      wuzycie - koszmar ....
      • oxy_gen_86 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 14.12.05, 11:00
        O rany ja bym chyba zwiala. NA mojej pierwszej wizycie u gin. (zreszta
        niedawno) facet :"wyjechal" z tekstem, ze "nie moze we mnie wejsc". W kazdym
        razie mogl powiedziec to w inny sposob. A ja musze jeszcze do niego "wrocic"...

        A tak swoja droga - jak taki palant ukonczyl medycyne?!

        Kora brawo za refleks i zimna krew!! wink)))
        • kora3 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 15.12.05, 14:45
          Refleks i zimna krew wynikały sadzę z mojego w ogólwe podejscia do swiata confused)
          ale i po prostu wieku i doświadczenia (takze i z ginami). Pewnie jako 18 - latka
          byłąbym czerwona jak burak i znosząca te głupoty sad ...
          To strasznei stresujące takie zachowania QWrde .. czlowiek leży z goła pupą (nie
          ylko pupą - hehe) i jest U LEKARZA. A ten pozwala sobie na takie "żarty" -
          Swiństwo , fuj
      • leli1 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 14.12.05, 15:59
        Kora3, ciekawe czy przepadkiem nie byłysmy u tego samego lekarza, moj tez byl wielkiem amatorem głaskania po udach i niewybrednych żartow.
        • kora3 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 15.12.05, 12:44
          możliwe, możliwe ... smile Ja byłam w K-cach u doktorka z nazwiskiem na "Ś" niesety
          nie pamietam dalej ... było to raz ...i 5 lat temu, stad moja amnezja smile
      • dorianne.gray Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 14.12.05, 21:48
        Kora, to jest najnormalniejsze w świecie molestowanie seksualne i za to można
        go spokojnie zaskarżyć. Choćby dla samej nauczki.
        Brawo za zimną krew, chociaż ja bym pewnie szybciej ustawiła go do pionu.
        • kora3 Poszłam wtedy 15.12.05, 14:50
          do szefa tej przychodni i zozylam skargę na lekazra .. Co sie dalej działo to
          nie wiem. TTroche to olałam, przyznaję. Chodzilam wtedy na ogół do mojej ciotki
          - ginekologa. Wtedy jej nie było, a choc zostawila mi wyjeżzdając na urlop
          recepte, jej synalek nie umiał jej w domu znaleźć (moze dał jakiej kumpeli smile).
          Poszłam więc do przychodni, gdzie ciotka pracowala na kilka godfzin (ptywatna)
          bo tam byla moja oficjaklna karta - liczyłam się z tym, ze lekarz zresztą bardzo
          słusznna sama wiare moze mi nie dać pastyl, bez karty.Ciotce wspomnialam,
          jakiego ma "kolegę", ale po pierwsze własnie zrezygnowała z pracy tam , a po
          drugie nie bardzo kojarzyla kolesia, bo pracowal w ca;kiem inych dnaich niz ona
          tam.
    • Gość: mak Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy IP: *.chello.pl 13.12.05, 23:28
      Wkurzające jest to rozbieranie sięprzy nich i paradowanie. A potem siedzi, a ty
      sie rozkładasz pzred nim/// nie ma spódniczek, przebieralni...
      • Gość: ajka Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy IP: 192.168.2.* / 213.199.252.* 14.12.05, 16:31
        hmmm.niesamowite przygody macie,fakt...nie wiem jak ja bym zareagowała w takich
        sytuaqcjach ,ale chyba bardziej agresywnie...
        a swoją drogą ciekawe...może jesteście bardziej sexi...smile
    • harriet24 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 14.12.05, 21:59
      Nie chcę tu nikogo straszyć czy uprzedzać do facetów-ginekologów, bo to fakt,
      że jest wielu naprawdę wspaniałych, ale... No właśnie, mam przyjaciółkę która
      jest na ostatnim roku medycyny, swego czasu miała zajęcia na oddziale
      ginekologicznym w szpitalu klinicznym. To co mi opowiadała o tamtejszych
      lekarzach po prostu to był szok! Lekarze-mężczyźni opowiadają sobie o
      pacjentkach, ale nie tak ja myślicie (o dolegliwościach, objawach, leczeniu)
      tylko o ich wyglądzie na dole i innych niestosownych szczegółach. Moja
      przyjaciółka powiedziała wprost: faceci, którzy wybierają ginekologię, w iluś
      tam procentach (nie mówię w ilu żeby nikogo nie skrzywdzić) są po prostu
      seksualnymi maniakami...
      • dorianne.gray Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 14.12.05, 22:44
        Niekoniecznie, mój lekarz niedawno powiedział, że ginekologami powinni być
        tylko mężczyźni, żeby uczyć się od kobiet cierpliwości i pokory. I przy okazji
        nabierać do nich szacunku. Nie wszyscy są zboczeni, niektórzy z nich to LEKARZE.
        • Gość: k Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy IP: 83.7.248.* 15.12.05, 07:58
          no to teraz napewno nie pójdę do faceta na pierwszą wizytę a myślałam że takie
          rzeczy się nie zdażają tylko ja mam jakąś fobię na pkt facet-ginekolog
          • Gość: marta Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy IP: *.chello.pl 15.12.05, 07:59
            spokojnie, można też trafić na lesbijkę smile
            • Gość: k Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy IP: 83.7.248.* 15.12.05, 08:17
              już dawno powinnam iść do gina nie straszcie mnie sadbo naprawdę długo oswajam
              sie z myślą że w końcu trzeba
              • Gość: marta Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy IP: *.chello.pl 15.12.05, 09:08
                Rozgryzłaś nas suspicious Nie przejmuj się, opisywane tu przypadki to margines. Zrób
                sobie "wywiad środowiskowy", tzn. popytaj wśród znajomych, kogo polecają, potem
                pogrzeb jeszcze w necie i ruszaj. Moja pierwsza wizyta (u faceta zresztą) była
                naprawdę pozytywnym zaskoczeniem. No i teraz żałuję, że Pan Doktor nie plombuje
                też ząbków i nie leczy angin smile A najgorsze przejścia miałam ze zbokiem -
                laryngologiem (!), więc nie ma reguły big_grin
            • calineczka79 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 15.12.05, 10:38
              dokładnie mi z kolei zdażyło się usłyszeć niewybredne uwagi wlaśnie od lekarki
              (baba lat około 50 pare) i bardzo się cieszę że ta pierwsza wizyta była u
              faceta - zresztą do tej pory go odwiedzam smile byłam już u wielu facetów i nigdy
              nic takiego mnie nie spotkało z ich strony! także reguły nie ma...
    • oxy_gen_86 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 15.12.05, 10:56
      K. Marta ma racje - najlepiej zrób wsród znajomych pań "wywiad środowiskowy",
      podpytaj do kogo chodzą lub kogo polecają. JA tak zrobiłam - gin u którego
      byłam poleciłam mi koleżanka. Ogólnie jestem zadowolona (ale facet mógł sobie
      darować ten tekst) bo poza tym był b.sympatyczny. Mysle, ze o samopoczuciu
      pacjentki w czasie wizyty decyduje podejście lekarza do "chorej". Aale jesli
      trafisz na typowego erotomana to sie zrazajtongue_out. Poza tym czasami kobiety bywaja
      gorsze - slyszalam o tzn. rzeznikachtongue_out.
      Aaa to zboczenie/skrzywienie (jak sie mowi?) zawodowe dotyczy chyba kazdej
      specjalizacji. W zeszłym roku, w wakacje, robiłam RTG płuc. Po "sesji" z owym
      zdjatkiem
      poszłam do pana doktora (na konsultacje itd.). Wchodze do gabinetu, mówie
      grzecznie dzień dobrywink, pokazuje zdjęcie a lekarz oglada, ogląda... w końcu
      mówi abym sie rozebrała od pasa w góre bo będzie mnie dotykał. Ciekawe czy to
      samo powiedział tym starszym paniom, które niczym kolejka w czasach PRL'u
      czekały pod jego gabinetem... (facet całkiem młody)
      • Gość: k Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy IP: 83.7.248.* 15.12.05, 11:32
        ile miałyście lat będąc pierwszy raz u gina bo ja jestem mniej więcej w połowie
        między 20 a 30 lat bo wcześniej nie mogłam się zebrać a teraz się przejmuję że
        lekarz może się zdziwić dlaczego dopiero teraz i co mam mu odpowiedzieć?
        • oxy_gen_86 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 15.12.05, 12:50
          Ja pierszy raz bylam u gina w wieku 19 lat (czyli niedawno). Przed wizyta (w
          domu, w poczekalni)
          denerwowalam sie bardziej niz w gabinecie. Od rana bolal mnie brzuch, mialam
          blokade w garble i nic nie moglam przelknactongue_out a kiedy weszalm do gabinetu
          straach minal (nawet nie wiem kiedy)smile). CZulam sie lepiej niz u dentysty (bo u
          niego boli a u ina nietongue_out). Wedlug mnie naprawde nie masz sie czego wstydzic.
          Zaden lekarz nie ma prawa wysmiac pacjenta/ki!!! Jesli sie bedzie pytal to po
          prostu powiedz, ze nie mialas zadnych doelgliwosci, czulas sie dobrze, nie
          widzialas takiej potrzeby itp.

          Powodzenia
        • olik35 Re: Specyficzne poczucie "humoru" lekarzy 15.12.05, 14:37
          Ja dosyc wczesnie, bo mialam 14 lat. Nie mialam okresu a moja mama bala sie ze
          moze cos nie tak ze mna i zabrala mnie do lekarza. Od tego czasu minelo mase
          czasu i przeszlam przez rozne gabinety lekarskie, lepsze i gorsze, ale ogolem
          nigdy nie mialam jakis glupich sytuacji czy niewybrednych tekstow ze strony
          lekarza.
        • kora3 Miałam 16 lat .... 15.12.05, 15:04
          kiedy yałm po praz pierwszy badana. Wxzesniej yłam u gina dzieciecego (coś koło
          14 lat - nie miałam okresu) W mojej rodzinie jest standardem [późne
          rozpoczynanie miesiązckowania. I niestety bolesne miesiązcki sad . Dziecieac
          ginka mnie nie badala, po wywiadzie na temat póxnych okresów w rodzinie, uznalą,
          ze trza pozcekać. I faktycznie okres pojawil sie po 15 roku zycia. Niestety
          bolesnośc skłonia mnie do wizyty u gina. Badanie było pzrez kiszkę stlcową,
          niezbyt pzryjemne, ale też zaden szok. To był facet, starszy pan. Grzeczny ,
          miły i ...znajomy Mamy. Przyszłam najpierw, powiedzialam w czym rzecz. Zapytał,
          czy współżyłam. Jak sie okazało, ze jeszzce nie, powiedział mi jak sie mam
          przygotowac do wizyty (polecił łagodny środek przeczyszczający) powiedzioał na
          czym bedzie polegało badanie oraz apiasła mnie na termin za dwa dni.
          Pzreżyłam smile Nie wstydziłam si.ę tak bardzo (zawsze miałam podejście, ze czy
          dentysta, czy gin to lekarz), bardziej mnieprzearzało, ze pzrez kiszkę stolcowa.
          Ze strachu przez upaćkaniem sie i lekazra zażyłam tego "przeczyszzcazca" za dużo
          i miałam biegunkę smile Tyłek mnie bolalz tej biegunki, ale dostalam znieczulenie i
          tyle. Wspominam te wizytę pozywywnie ...
          • Gość: Izii A zdarzyło Wam się IP: *.toya.net.pl 15.12.05, 16:36
            Dziewczyny piszę poważnie, czy zdarzyło wam się kiedykolwiek aby lekarz
            ginekolog Was "podrywał ".
            Ja właśnie byłam 3 razy na wizycie ( i więcej chyba do niego nie pójdę) bo :

            - chce mnie przytulać na "dzień dobry " i "do widzenia"
            - dotyka kolana
            - mowi, ze jestem taka atrakcyjna i w ogóle
            - jak mu powiedziałam, ze jak będę chciała rodzić dziecko to tylko w jego
            szpitalu ( bo ponoć dobry) a on mi na to " a rodzić...ja myśłałem że zrobić byś
            ze mna chciała..."
            - kiedyś nie mogłam zapiąc buta a on do mnie " to moze ja zapnę" i wstał z
            fotela"...

            Nie wiem co o tym mysłeć.
            • oxy_gen_86 Re: A zdarzyło Wam się 15.12.05, 17:30
              Szczerze? Na Twoim miejscu razcej pomyslałabym o zmianie lekarza. Widocznie
              facet nie może sobie poradzić z napieciem seksualnym, jest niezaspokojony,
              brakuje mu kobiety... Widzi fajna (z góry przepraszam! za określenie) d*** i
              cisnienie mu skacze. A obraczke na palcu nosi? Jesli nie to wcale się nie
              dziwie a jak ma to z całego serca(naprawde!) współczuje jego żonie!
              Chce Cie przytulac?! Wchodzisz do gabinetu a on leci do Ciebie z lapami?!a
              feeee. Co do tych dzieci (ze tylko z nim:/) - ja bym odpowiedziala, ze w takim
              razie wole byc bezdzietna!!
              Izii i tak zrobisz to co będziesz chciala ale ja juz wiecej bym do niego nie
              poszla. Jesli znow sie u niego pojawisz to palant moze sobie pomyslec, ze
              lecisz na niego albo jego teksty Ci odpowiadaja. A tak w ogole ile on ma lat?
              • kora3 Wszystko zalezy od tego ... 15.12.05, 21:37
                jakie masz podejście do sprawy i samego lekarza. No w sumie, jak lekarz młody,
                przystojny i wolny, to czemu nie moze mu sie pacjentka spodobać wink?
                Z drugiej strony mnie drazniłoby (nawet jakby lekarz leżał w kregu moich gustów,
                jako facet) takie obcesowe traktowanie i "podrywanko". Zaden facet z klasą nie
                zachowywałby sie tak wobec kobiety, która mus ie podoba, wykorzyustujac swoja
                pozycję jej lekazra i jeszcze ginekologa. Zmien lekarza, a jego przedtem jak
                bedzie okazja - objedź zdrowo.
                • kochanka_heathcliffa Re: Wszystko zalezy od tego ... 15.12.05, 21:48
                  Chodze do fajnego ,bardzo kulturalnego gina ,jestem z nim Na Pani M Panie A
                  zawsze szacunek i kultura ,ale kiedyś byłam u takiego...........że to aż
                  niesmacznie to opisywać ,generalnie chamów nie brakuje i naprawde to jaką mam
                  bieliznę ,ładna /nieładna przystojny lekarz /nie nie ma dla mnie znaczenia
                  tylko profesjonalizm ,nie przychodze na konkurs miss zdrowego
                  podkoszulka ,ocene wygladu[miss polski]czy szerokości pochwy[sorki],kultura i
                  jeszcze raz kultura.Czyu jak facetprzyjdzie do androloga kobiety ta ma wyjąć
                  babanana i powie do pacjenta zobaczymy kto ma dłuższego?Ani razu jak chodze do
                  mojego gina nie było rozładowywania sytuacji kretyńskimi ,żartami z wiadomym
                  podtekstem,zawsze sa to rozmowy na inny temat niż cel i charakter jego
                  pracy,badania sa przeprowadzane wzorowo,kulturanie ,z wysłuchaniem pacjenta
                  etc.Czasem nawet siedzę z facetem po wizycie w gabinecie i gadamy sobie o
                  zyciu ,ja mam 25 lat on około 50.Nie ma zadnego głupawego przekraczania granic
                  przyzwoitości /intymności wżyciu nie spotkałam takiego człowieka i lekarza
                  bardzo miły gość czego nie moge powiedzieć o innym ginie u którego kiedys byłam
                  kiedy mój był na urlopie.Cham totalny ,debilne aluzyjki zaraz przeszedl ze mną
                  na ty ,chętny do badania i praktycznie sam ze mnie majtki chciał ściągnąć i
                  wybaczcie ale jego zachwyty nad moją figura raczej mnie zdegustowały a nie
                  ucieszyły choś szczupła i długonoga jestem,jak widac na pierwszym przykładzie
                  nie trzeba głodnych kawałków opowiadac żeby rozładowac sytuacje i u tamtego
                  lekarza mimo że chodze ponad 4 lata nic mnie takiego nie spotkało a z racji
                  tego że mam u tego lekarza taki dlugi staz mógłby sobie na to pozwolić ,prawda?
                  Tymczasem nie,on tak jak ostatnia świnia sie nie zachowuje .Do tamtego więcej
                  nie poszłam bo i po co?Pozdrawiam WAs nie dajcie sie ja byłam zszokwana i
                  chyba pierwszy raz w życiu mnie po prostu zmaurowało ,niech się facet cieswzy
                  że może chodzic samodzielnie ,wiele lat trenowałam karate:}}}}}}}}}}
                  • kochanka_heathcliffa Re: Wszystko zalezy od tego ... 15.12.05, 21:49
                    Miało być miss mokrego podkoszulka sorka
                  • kora3 Re: Wszystko zalezy od tego ... 15.12.05, 21:54
                    Masz racje .. pisząc, ze zalezy od tego jakie ma dziewczyna podejście do sparwy,
                    miałam na myśli, ze bycie czyjąs pacjentką nie wyklucza zarz np. znajomości z
                    lekarzem prywatnej, o ile sie jej chce. I jak wspomniałam ja bym znajomości z
                    takim gościem, jak opisywany nie chciala.
                    • Gość: Izii Re: Wszystko zalezy od tego ... IP: *.toya.net.pl 15.12.05, 22:27
                      Ja mam 23 lata a on 45...
                      A i ochoty na niego nie mam w ogóle...
                      A jak mi kiedyś powiedział, że "on nie bedzie ukrywał, ze ja mu się bardzo
                      podobam" to myślałam ze z krzesła spadnę...
                      Pewnie każdej tak gada, zboczeniec...
                      • Gość: kochanka_heathclif Re: Wszystko zalezy od tego ... IP: *.chello.pl 15.12.05, 22:37
                        spytaj sie go czy sie w lustrze widział jak nie to niech spojrzy jeszcze raz i
                        uświadomi sobie że karnawał się skończył,przy okazji nie chodx do niego a jeśli
                        już musisz spróbuj go przystopować
                      • Gość: Izii Re: Wszystko zalezy od tego ... IP: *.toya.net.pl 15.12.05, 22:38
                        A i , żonę ma na 100% , nie wiem dlaczego się tak zachowuje.
                        I dokładnie jest tak jak jedna z Was opisała, jak tylko wchodzę do gabinetu leci
                        do mnie z łapskami a fuj...
                        Wiecej tam nie pójdę NIGDY!!
                        • Gość: Izii Re: Wszystko zalezy od tego ... IP: *.toya.net.pl 15.12.05, 22:40
                          Kochanko_heathclifa , ale się uśmiałam z tego karnawału.

                          Dodam tylko, ze pan doktor jest :
                          - łysawy
                          - z potężną nadwagą
                          - niski...
                          Skad u niego takie mniemanie o sobie, ze pozwala sobie na takie zachowanie??
                          • kora3 Re: Wszystko zalezy od tego ... 15.12.05, 23:10
                            Zachowanie stąd, ze zapewne ma świadomość, ze młoda dziewczyna czuje sie
                            skrepowana samą wizytą (nie chodzi o to, ze zaraz chłopka pańszczyźniana, ale
                            wiekszość z nas odcuwa jednak dyskomfort, gadając z kimż obym, z pzreproszeniem
                            z golym tylkiem - nie cierpie jak gin zagaduje nie na temat podczas badania, gin
                            dodam dowolnej płci) i wiedzę takową wykorzystuje pan doktor .. brrr. Poza tym
                            roznica wieku sprawia, ze ma swiadomosc, ze 95 proc. dziewczyn nie powie glosno
                            co o tym myśli. Jeśli jest bardzo walniety moze tez myślec,z e każda młoda laska
                            marzy o romansie z ginem smile
                            • Gość: Izii Re: Wszystko zalezy od tego ... IP: *.toya.net.pl 16.12.05, 08:26
                              Kora, marzenie o romansie z ginem...a fuj wink , to już bym wolała stomatologa smile))
                              Już się umówiłam na wizytę u innego, mam nadzieję, że bedzie normalny.

                              A swoją drogą, jak mu nie wstyd ? Przecież mogłabym opowiedzieć komuś o jego
                              "zarywach" i co wtedy ??
                              • oxy_gen_86 Re: Wszystko zalezy od tego ... 16.12.05, 10:20
                                Izii ale wtedy jest jeszce druga strona medalu - facete bedzie sie tłumaczyl
                                (jak przyjdzie co do czego), ze siejszesz plotki w zemscie;p bo go "zarywalas"
                                a on Cie olal "Przeciez ja mam zone!!" uncertain
                                • Gość: Izii Re: Wszystko zalezy od tego ... IP: *.toya.net.pl 16.12.05, 10:26
                                  Oxy_gen_86, no niby racja...ale ja też mam męża... i on go nawet widział kilka
                                  razy .
                                  Ech...facet to jednak facet i tyle wink
                                  • oxy_gen_86 Re: Wszystko zalezy od tego ... 16.12.05, 11:08
                                    Widocznie fajna laska z Ciebiesmile i facet nie moze powstrzymac sie od
                                    komentarzy. A moze mysli sobie, ze swiejesz od meza...i wpadniesz mu w ramiona
                                    (dlatego tak sie do Ciebie klei z lapami)
                                    Pozdrawiamsmile
                                    • Gość: Izii Re: Wszystko zalezy od tego ... IP: *.toya.net.pl 16.12.05, 11:23
                                      Oxy_gen_86, nie mnie to oceniać czy jestem fajna czy nie wink. Ale raczej
                                      oscyluję w granicachy tych "fajnych" .
                                      Od meża nie zwieje , chociaż mnie wkurza wink , a nawet gdyby to na pewno nie do
                                      45 latniego dziada wink
                                      Wydaje mi sie , że coś u niego nie tak pod kopułą...ale przez tyle lat praktyki
                                      żeby sie nie udopornić na "wdzięki" ?? Tak czy inaczej wiecej jego oczy mnie nie
                                      ujrzą wink

                                      Buziaczki babeczki i żadnej nie życze spotkanie "zboczka" w gabinecie .
                                      Izzi.
                              • kora3 Re: Wszystko zalezy od tego ... 16.12.05, 17:06
                                Sadzę, ze on własnie liczy na to, ze a) będziesz sie wstydzić opowiedzieć, b)
                                bęzdiesz sie sama zastanawaić co typa nakrecilo, czy aby nie ty sama go
                                prowokujesz, c) na taka gadkę zawsze może wymyślić sciemę w stylu jak opisywana
                                niżej, albo "ta pacjentka przyszła do mnie z neichcianą ciąża, odmówiłem zabiegu
                                i tearz się msci" - dobrze debil wie, że 90 pare proc. młodych dziewczyn co
                                najwyżej nie bedzie juz doń chodzić, a sprawe zmilzcy ..
                                • Gość: Dorna Re: Wszystko zalezy od tego ... IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl 16.12.05, 17:42
                                  A co powiecie na to,jak moja koleżanka poszła go gina,wdrapała się już na
                                  "samolot"a gin jej mówi-"ale się pani zestroiła".
                                  Okazało się potem,że ona przed wizytą umyła się i popsikała dezodorantem (żeby
                                  było świeżo).Tylko że pomyliła dezodorant zapachowy z lakierem brokatowym do
                                  włosów.Ale gino miał ubaw!
                                  • oxy_gen_86 Re: Wszystko zalezy od tego ... 16.12.05, 18:00
                                    Czytałam juz o tym gdzieś na forum. Pozniej kolezanka powiedziala mi, ze
                                    opowiada sie to jako kawal ale w minimalnie zmienionej wersjiwink)
                                    • kora3 Re: Wszystko zalezy od tego ... 16.12.05, 18:15
                                      jęsli to autentyk .. to ja cie chrzanie ...big_grin
                                      Ale mało pradopodobne .. ptrzeciez taki bokatowy lakier do włosów chyba
                                      szczypałby mocno ... nie opróbowałam, ale tak sobie myślę smile
                                      • oxy_gen_86 Dokładnie ta sama historia z Forum Humorum 16.12.05, 18:31
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=5080243&a=24519911
                                        • Gość: imerra kawał stary jak świat :-) IP: *.toya.net.pl 16.12.05, 21:27
                                          A poza tym przecież lakier by sie na 100% kleił, i usztywnił itp.
                                          Myślę, ze to poprostu kawał i to na dodatek z głuuuugą brodą wink
                                          Juz nie raz to słyszałam.
                                          • kora3 Re: kawał stary jak świat :-) 16.12.05, 21:57
                                            Gość portalu: imerra napisał(a):

                                            > A poza tym przecież lakier by sie na 100% kleił, i usztywnił itp.
                                            > Myślę, ze to poprostu kawał i to na dodatek z głuuuugą brodą wink
                                            > Juz nie raz to słyszałam.

                                            ja nie słyszalam, ale z przyczyn jw. wydawalo mi sie to nieprawdopodobne smile
                                            • Gość: kochanka_heathclif Re: propo tematu IP: *.chello.pl 16.12.05, 22:29
                                              Tak przy okazji wybaczcie mój nick [jestem z forum ksiązki i chcialam mieć nick
                                              pod"kontekst"]
                                              do mnie mój gin nie gada na fotelu tylko przed ,na początku jak wchodzę do
                                              gabinetu ,w czasie badania ciszy i potem omawiamy co i jak i gadamy o czymś
                                              innym ,dlatego wcale się praktycznie nie stresuję ,tez się wczesniej nałaziłam
                                              do idiotycznych lekarzy i lekarek[te też nie lepsze]jakie to smutne ze to nie
                                              wykształcenie czyni Człowieka ja wiem że lekarze mało zarabiaja ale moim
                                              skromnym zdaniem niektórzy nie powinni nimi być wcale..ściskam dziewczyny
                                              • dorianne.gray Re: propo tematu 17.12.05, 00:37
                                                Hmmm... A ja z moim ginem podczas badania jak najbardziej rozmawiam - czy mnie
                                                boli, co widać na USG i takie tam. Lekarz to lekarz, nie ma innego sposobu na
                                                badanie ginekologiczne niż pokazanie gołej (...), nie ma się co stresować smile
                                                • oxy_gen_86 Re: propo tematu 17.12.05, 09:36
                                                  W czasie badania to ja "zagadywałam" do lekarza tzn. pytałam sie o wszystko np.
                                                  czy będzie bolało i takie tam;P (jak facet mówił w jaki sposob bedzie mnie
                                                  badal;P). Potem w czasie USG brzuszka sam juz wszystko mi mowil. Ale zeby gadac
                                                  o pie..ch "na fotelu" to sobie nie wyobrazamtongue_out. Moze dlatego, ze jestem
                                                  nowicjuszka...
                                                  PO badaniu jak najbardziej lubie sobie pogadac z lekarzem-babka czy lekarzem-
                                                  facetemwink)

                                                  Kochanke_heathclif ale my sie nie gniewamywink


                                                  • Gość: kochanka heathclif Re: propo tematu IP: *.chello.pl 17.12.05, 18:37
                                                    toz pisze że na fotelu zajmujemy się celem wizyt [każda chyba wie o co chodzi]
                                                    ale juz jestem tyle czasu z tym obyta że już naprawde lekarz nie musi mi mówic
                                                    co będzie robił bo już ogólne badania mam "obryte"a dodatkowe też
                                                    niestety,takze na fotelu nie gadamy o pie..ch.Sądzę że ci ginekolodzy co się
                                                    zachowuja jak ostatnie....powinni być piętnowani nie wiem lista w necie
                                                    [zboczeńców]albo głośny komentarz w dzwiach wychodząc od takiego....może to
                                                    innym babom da do myślenia albo tepakowi lekarzowi chociaz skoro tak startuje
                                                    to raczej brakiem inteligencji juz sie wykazał ,prawda?
                                                    Ja bym się na waszym miejscu spytała czy chciałby aby ktoś tak traktował Jego
                                                    Mamusię ,żonę ,córke czy kochankę,to może by go zatkało,pozdrawiam
                                                  • Gość: Izii Re: propo tematu IP: *.toya.net.pl 17.12.05, 21:48
                                                    Kochanka heathclif , mądra kobieta z Ciebie. Ja też jestem za listą "zboczeńców"
                                                    wink)) Tylko, że wiesz... dojdą kto to napisał i jeszcze do sądu pozwą za
                                                    zniesławienie ha ha ha. No mojego doktorka zmieniam, bo nie chcę być zgwałcona
                                                    przy kolejnej wizycie... kiedyś stwierdził , że spać nie może z mojego powodu...
                                                    Z tego co czytm o nim na forum, to widzę , że babki nie są z niego zadowolone,
                                                    ale o "zarywaniu" żadna nie pisała...
                                                    A z drugiej strony to ciekawe dlaczego się nie boi robić "takich" rzeczy...
                                                  • Gość: kochanka Re: propo tematu IP: 87.207.133.* 18.12.05, 00:57
                                                    Pewnie go to po częsci kręci --liczy na zakoczenie etc ,po drugie nikt go
                                                    jeszcze nie "Załatwił"a szkoda na takie wizyty warto chodzić z dyktafonem ,na
                                                    koncu bym mu puściła i powiedziałabym że jestem dziennikarką i piszę material
                                                    na temat nieadekwatnych zachowań pacjentek w czasie wizyt u tego typu
                                                    medyków ,liczę że zlał by się w gacie i rano kupił poranna prasę ,Izii to
                                                    dobrze że go "zmienisz"o.......................tyle złych wspomnień za póxno
                                                    spr może liste db ginów może Ci pomoże pozdrawiam Marysia
                                                  • Gość: kochanka Re: propo tematu IP: 87.207.133.* 18.12.05, 00:58
                                                    zachowań lekarzy wobec pacjentek[sorry]
                                                  • lilith76 Re: propo tematu 18.12.05, 01:32
                                                    swego czasy Sylwester Latkowski poszukiwał do swojego programu (i przez to forum) kobiet po takich przeżyciach smile
                                                  • oxy_gen_86 Re: propo tematu 18.12.05, 16:48
                                                    Heh, ze tacy lekarze nie maja odrobiny wstydu i bez skrempowania "zarywaja"
                                                    swoje pacjentki (przypadek Izzii czy Kory). A przeciez medyk jest osoba
                                                    publiczna...

                                                    3majcie sie!
                                                  • Gość: Izii Re: propo tematu IP: *.toya.net.pl 18.12.05, 17:07
                                                    Wiecie co, mnie też to zdziwia, a poza tym odrobina samokrytyki przynajmniej by
                                                    sie przydała ( temu mojemu). Gdzie taki poważny facet startuje do mnie...dużo by
                                                    pisać...
                                                    A co do programu...to nie wiem czy odważyłabym się opowiedzieć o tym w
                                                    telewizji...i może właśnie na takich osobach jak ja takie typki mogą sobie
                                                    "poużywać".
                                                    Pamiętam jak kiedyś pobrał mi cytologię...ja po badaniu myk z fotela i się
                                                    ubieram a on szedł z tą płytką i jakgdyby nigdy nic dotknął mojego brzucha...
                                                    szkoda, że to zignorowałam trzebabyło się wydrzeć, że "gwałcą" wink))

                                                    Całuski dla Was babeczki i strzeżmy się zboczków.
                                                  • oxy_gen_86 Re: propo tematu 18.12.05, 17:17
                                                    Nawet jakby mi zaplacili to bym nie poszla bo nie mialabym z "czym" tam isc
                                                    (tzn. do takiego programu). Zreszta za kase czy darmoche i tak bym nie poszla -
                                                    wstydzilabym sie. Poki co "moj" gin jest "grzeczny"wink) i nie narazil mi sie.

                                                    Izii moglas go kopnacwink
                                                  • Gość: Latkowkski program tv IP: *.acn.waw.pl 18.12.05, 22:17
                                                    Witam, program powtsaje. Osoby mają zagwarantowaną anonimowość. Pozdrawiam,
                                                    Stlwester Latkowski www.latkowski.com
                                                  • oxy_gen_86 Re: program tv 19.12.05, 12:39
                                                    Ciekawe czy ktoś się zgłosi...

                                                    A poza tym to nikt nikomu nie wyrzadzil "krzywdy" a chyba w takim programie
                                                    chodzi o takie "przypadki" (?)
    • wiwik Re: to tylko margines 19.12.05, 13:26
      Zachowania nieadekwatne sa obecne w spoleczenstwie, w zwiazku z tym tez u
      lekarzy. Uwazam, ze jest to jednak margines i przykro m, ze Was to
      spotkalo.Jesli chodzi o ginekologowto mysle, ze wsrod nich jest mniej
      zwyrodnialcow niz przecietnie.Ich codzienna praca to przede wszystkim kontakt z
      chorymi, starszymi pacjentkami a supermodelki zdarzaja sie rzadko.

      Co do tworzenia czarnej listy lekarzy to chyba sie zgodzicie, ze ta lista
      bedzie mniej obiektywna niz biala lista. Oprocz prawdziwych historii beda tam
      osobiste frustracje i przejaskrawione sytuacje.

      Osobiscie jestem bardzo wyczulona na zachowania lekarzy a szczegolnie
      ginekologow. Nie znosze dowcipow w gabinecie ginekologicznym ani nawet
      zwrotu "zbadamy sie" bo przeciez ja pana dra nie bede badac wink. Na szczescie
      mam zaufanego lekarza czego tez wam zycze.
      • Gość: kochanka Re: to tylko margines IP: *.chello.pl 19.12.05, 13:32
        Co maja zachowania nieadekwatne społeczeństwa do lekarzy ,uznac za norme z tego
        co pamiętam sama studiujesz medycyne więc nie jesteś raczej miarodajnym
        przypadkiem .Nie wiem czy beda przejaskrawione sytuacje czy nie w opisach
        alejak ktoś nie przeprowadza podstawowych badań to jak będę miała raka z
        zaniedbania mam powiedziec takie jest życie?Ja zanim trafiłam na swojego
        lekarza byłam u ponad 10 zarówno kobiet jak i facetów i niestety ich
        zachowanie pozostawiało wiele do zyczenia,a nie jestem przewrażliwiona tylko
        nie lubię przepraszam za okreslenie jak na g.mówi sie złoto a co innego zostaje
        naprawdę w ręku.Pewnie że są lekarze w porzadku tylko niestety czego Ci nie
        zyczę to mniejszość.I pamiętaj że ktoś kto jest prywatnie ok zawodowo wcale nie
        musi,pozdrawiam ,nie pisz ze to margines bo nikt nie robi badań w tym kierunku
        więc takie pisanie na wyrost nie jest w porzadku
        • wiwik Re: to tylko margines 19.12.05, 14:49
          Ok. Zgadzam sie. Nie jestem obiektywna ale chyba mam prawo sie
          wypowiedziec. I do tego pomyslisz, ze jestem naiwna bo naprawde wierze, ze
          niestosowne zachowania to mniejszosc.

          Kochanko piszesz o podstawowych badanich ktorych sie nie wykonuje. Calkowicie
          sie tutaj z Toba zgadzam, odczulam to na wlasnej skorze,ale to inna bajka.
          Watek dotyczy relacji lekarz-pacjent gdzie brakuje szacunku i godnosci.

          Pozdrawiam, wiwik.
          • Gość: kochanka heathclif Re: to tylko margines IP: 87.207.133.* 19.12.05, 15:50
            Wiwiczko !!Absolutnie nie chcialam Ci zabierac prawa głosu ,ani nie uważam że
            to co sądzisz to naiwnośc oczywiście kazdy mówi z racji swego
            doświadczenia,niestety jest tak jak powiedział dostojewski Zawód okresla kim
            się powinno być a charakter kim się jest.
            Najczęsciej u lekarza brak info na temat swojej choroby--ja mam hashimoto i
            wszystkiego dowiedziąłm się sama,traktowanie pacjenta jak natreta i tłumoka ja
            wiem że lekarze mało zarabiają etc ,moga miec gorszy dzień jak kazdy
            śmiertelnik tylko kiedy idę do lekarki a ona po raz enty jest taka sama to
            raczej nie mozna tego zwalać na menopauze /pms etc[oczywiście lekarke
            zmieniłam].
            Po prostu nawet prywatnie nie mozna uzyskać badań/info [przecież większośc tych
            lekarzy przyjmuje głównie państwowo dorabiając prywatnie w międzyczasie]to mnie
            wkurza a niestety "komplementy"nie tylko gin rzucaja.Myślę że w niektórych
            przypadkach milczenie naprawdę jest złotem,pozdrawiam Mrysia
      • oxy_gen_86 Re: to tylko margines 19.12.05, 17:27
        Ich codzienna praca to przede wszystkim kontakt z
        >
        > chorymi, starszymi pacjentkami a supermodelki zdarzaja sie rzadko.

        Czyli co? Pan doktor przyjmujac mlode pacjentki nadrabia zanegłości, ubytki po
        starszych paniach?;P

        Ehhhh taki
        tekst z ust gin. typu "nie moge w pania wejsc" albo "dotykanie" brzucha;P (jak
        np. w przypadku Izii) dla lekarza (ktory x lat
        pracuje w zawodzie) nie jest niczym zlym ale np. dla dziewczyny, ktora pierwszy
        raz przechodzi takie badanie jest nie ma miejscu. Nie wiem... może to kwestia
        przyzwyczajenia, ale tez stres zwiazany z pierwszym badaniem, i na ktorejs z
        rzedu wizycie takie teksty przestana mi przeszkadac... .

        Pozdrawiam Panie-forumowiczki i lekarzy z NORMALNYM poczuciem humoru wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka