Gość: Lidka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.03.06, 22:58
Mam 43 lata. Chyba wkraczyłam w tzw. okres menopauzy.(Może to być
uwarunkowanie genetyczne, specyficzne dla kobiet w mojej rodzinie)
Mięsiączka mi nie zanika, ale mam plamienia międzymiesiączkowe. Ostatnie
badania hormonalne wykazały, że to typowe wyniki dla menopauzy.
Na plamienia leczyłam się 10 lat.I nic. Brałam różne hormony i tylko po nich
utyłam (20 kg!!!!!)a palmię jak plamiłam.
Czy jest sens faszerować się hormonami, po których nie dość, że czuję się źle
to stałam się gruba. Nie zgodziłam się na dalsze dawki hormonów, bo nie
wierzę już, ze kiedyś uda się dopasować je do mojego organizmu.
Czym grozi to, że nie zgodzę się na hormonalna terapię zastępczą?
Z wywiadu rodzinnego wiem, że ani żadnej kobiecie w mojej rodzinie nie
osłabiły się w jakiś szczególny sposób kości, ani też gwałtownie się nie
postarzała, jak to się powszechnie sugeruje. Powiem więcej, moja mama nie
brała hormonów (HTZ) i właściwie to wygląda a i czuje się lepiej niz jej
koleżanki, które HTZ zastosowały.
Co Wy na to? Czy macie jakieś doświadczenia w tym względzie?