Gość: pan fistaszek
IP: 213.25.20.*
15.09.06, 11:37
I nie chodzi tu o alkohol.
Rano - kawa z mlekiem (duży kubek, dużo cukru), w pracy - dwa duże kubki
zielonej herbaty, w domu - jedna, czasem dwie herbaty czarne lub owocowe z
odrobiną cukru, czasem szklanka wody (wypijana po troszku). Jak idę na
aerobik to jeszcze ok. pół litra wody mineralnej. I to wszystko. W zasadzie
nie chce mi się pić. Nawet w lipcowe upały piłam niewiele więcej.
Zastosowałam się kiedyś do zaleceń, że trzeba wypijać dziennie 1,5 litra
wody - piłam na siłę i potem chyba byłam milion razy w taolecie.
Jakbym wypiła trzy lity wody (jak to powinno się pić w upały) to bym chyba z
toalety nie wychodziła.
Ponieważ mam tak "od zawsze" sądzę, że to cecha jednostkowa, ale jest ciekawa
czy są osoby, które mają podobnie, a poza tym obwaiam sie, że mimo wszytko
moze to niebyć zdrowe tak wogóle, a zwłaszcza na nerki.
Zostawic to tak jak jest, czy zmuszać się i pić więcej?