Dodaj do ulubionych

Mało piję

IP: 213.25.20.* 15.09.06, 11:37
I nie chodzi tu o alkohol.

Rano - kawa z mlekiem (duży kubek, dużo cukru), w pracy - dwa duże kubki
zielonej herbaty, w domu - jedna, czasem dwie herbaty czarne lub owocowe z
odrobiną cukru, czasem szklanka wody (wypijana po troszku). Jak idę na
aerobik to jeszcze ok. pół litra wody mineralnej. I to wszystko. W zasadzie
nie chce mi się pić. Nawet w lipcowe upały piłam niewiele więcej.

Zastosowałam się kiedyś do zaleceń, że trzeba wypijać dziennie 1,5 litra
wody - piłam na siłę i potem chyba byłam milion razy w taolecie.
Jakbym wypiła trzy lity wody (jak to powinno się pić w upały) to bym chyba z
toalety nie wychodziła.

Ponieważ mam tak "od zawsze" sądzę, że to cecha jednostkowa, ale jest ciekawa
czy są osoby, które mają podobnie, a poza tym obwaiam sie, że mimo wszytko
moze to niebyć zdrowe tak wogóle, a zwłaszcza na nerki.

Zostawic to tak jak jest, czy zmuszać się i pić więcej?
Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: Mało piję 15.09.06, 11:47
      Picie większej ilości wody, to nawyk nic więcej.
      Pije się małymi łyczkami, małe ilości, ale często, co kilka minut. W końcu wchodzi to w nawyk i pije się odruchowo. Zawsze mam butelkę wody niegazowanej pod ręką, albo maleńką w torebce, gdy jestem cały dzień w biegu.
      To też zależy od pory roku i pomieszczenia. U mnie w pracy po południu robi się duszno, mieszkanie mam też ciepłe, więc chce mi się pić. W domu moich rodziców jest prawie zawsze chłód, więc tam piję malutko.
      Co do częstego sikania, to można przywyknąć. Chodzę do toalety średnio 2-3 razy na 2-4 godziny. Jeśli jest taka potrzeba wytrzymać kilka godzin, w końcu po coś ćwiczyłam w niemowlęctwie te swoje zwieracze wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka