Witam Panie,proszę o poradę.Gdy byłam małą dziewczynką,nabawiłam się grzybicy
pochwy.Teraz,po kilku latach od tego zdarzenia,mam wrażenie,że to cholerstwo
powróciło-objawy takie same.Wydaje mi się,że to przez stosowanie już od
miesiąca leków(antybiotyków) na trądzik.Nie byłam jeszcze u ginekologa,ale
była u niego moja matka,która przy okazji poprosiła lekarza o coś dla mnie.Ten
przepisał mi Clotrimazol w globulkach dopochwowych.I tu zaczyna się mój
problem( oczywiście wiem,że wizyty u lekarza nie zastąpi mi mój wątek

-ale
to dopiero za kilka dni).Kiedy wprowadziłam go do pochwy-wszystko było
ok.Niestety,kiedy zaczął on wydostawać się na zewnątrz-myślałam,że umrę z
bólu-piękło i swędziało straszliwie

Od aplikacji minęło kilka godzin,a mnie
nadal okropnie swędzi

Czy jest to normalny objaw,czy też może oznaka
uczulenia?Dodam,że używałam wcześniej tejże maści,ale ona dw żaden sposób mnie
nie podrażniała-więc w czym tkwi problem?Powinno tak piec?Jeżeli jutro znowu
tego użyję,zwariuję!Odstawić czy męczyć się...kompletnie nie wiem.Nadmienię,że
wczoraj zaopatrzyłam się w kapsułki Lactovaginal i po jednej było mi tak jakby
lżej.Nie wiem czy zacząć aplikować te na nowo,czy męczyć się z owym
lekiem,który "rozsadza" mnie po użyciu,a Lactovaginal zostawić na
potem(wiem,że obydwóch tych rzeczy z przyczyn oczywistych nie wolno
jednocześnie aplikować.)Zdaję sobie sprawę,że każdy organizm reaguje
indywidualnie.Jeśli chodzi o złote rady co do tej wstrętnej przypadłości
kobiecej,naczytałam się tego kupę.Masa leków i domowych sposobów.Ja jednak
pytam się zorientowane-czy to normalne,że po aplikacji Clotrimazolu tak
piecze?Co mi doradzicie?