z góry przepraszam moderatorki, wiem, wiem że wątek jest nieodpowiedni, ale na
"zdrowie kobiety" to pewnie pies z kulawą nogą nawet nie przeczyta nie mówiąc
o odpowiedzi, a tu zawsze znajdą się życzliwe mamy. może mój wątek mógłby
nieco pobyć?
DZIEWCZYNY NAPISZCIE MI W KOŃCU, ILE TRWA POŁÓG... i czy to nie jest
przypadkiem czas, w którym powinno się wrócić do pełnej sprawności, takiej jak
przed porodem?
Wiecie, że miałam straszne komplikace i w końcu się przełamałam, wybrałam się
prywatnie do pani gin. Pani gin nacudowała nade mną, ale w końcu orzekła, że
teraz to ona za bardzo pomóc mi nie może, ale zna jednego specjalistę (nomen
omen mojego z czasu cciąży i porodu)- powiedziała, że jest najlepszy.
A zatem wybrałam się do niego z duszą na ramieniu. Dokucza mi teraz:
-rana po nacięciu (pękła w 6 tc, sama się "zagoiła", ale niestety napuchła,
jest zaczerwieniona i szczypie przy siusianiu
-nie zawsze dolecę do wc (nasila się nietrzymanie moczu)
- ze środka wypływa jakaś wydzielina ( w kolorze jasnozielonym)
-nie ma mowy o współżyciu, bo dosłownie wszystko boli na zewnątrz i w środku
To, co usłyszałam...Najpierw pan zachwycał się, że tak super się goi

(8 t od
porodu a mnie boli jak jasna ch...)
Potem dowiedziałam się, że ciągle jestem w połogu i że 6 t to umowny termin,
mogę "dochodzić do siebie" miesiącami albo i ... latami i wszystko będzie w
jak najlepszym porządku ; jednym słowem byłam naiwna, że wszystko zamknie się
w 6 t...
Dziewczyny, czy któraś z Was też miała "przedłużony połóg" czy to jakaś bajeczka?
U mnie od 2 tygodni stan utrzymuje się na takim samym poziomie tzn. nie jest
gorzej, ale też nie jest lepiej. czy to prawda, że mogę wracać do zgrowia
miesiącami a nawet latami??? Czy pan chciał może tylko ukryć swoją
niekompetencję związaną z moim strasznym porodem??? Aha - na nietrzymanie
moczu "dostałam" dobre rady - ćwiczenie mięśnio Kegla i polecenie zakupu Teny
... (wkładek pochłaniających zapach)