Dodaj do ulubionych

do uzależnionych od kropli do nosa

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 14:32
jesli jeteś uzleżniona od kropli od dobrych paru lat,
odstawienie nie działa...
polecam świetnego laryngologa w Bielsku-Białej. M
Mnie wszyscy na około mówili że to tylko psychika, że mozna odstawić, tak tez
zrobiłam, wytrzymałam tylko dzięki silnej woli trzy tygodnie na zatkanym
nosie, oddychając przez usta, bo przeciez musi się to kiedyś wyleczyć!
I co? Doprowadziłam do tego, ze miałam silne bóle głowy, prawie mdlałam z
powodu niedotlenienia,..
Do lekarza tego (po wielu wizytach u innych, ltórzy mówili że muszę z tym
żyć!) trafiłam przez przypadek. Diagnoza natychmiastowa: operacyjne podcięcie
małzowin. Okazało się ze nie wymyślilam sobie tej choroby, ze samo sie to nie
wyleczy... jestem 3 miesiące po operacji, oddycham jak przed 8 laty, kropli
nie potrzebuje wcalesmile
jak ktos chce namiar na lekarza słuzę pomocą
pozdrawiam Kaśka
Obserwuj wątek
    • jagip Re: do uzależnionych od kropli do nosa 21.01.07, 15:16
      Ja tez jestem uzależniona od kropli od paru lat, wszystkie próby odstawienia
      kończyły sie okropnym bólem głowy.... Poproszę o namiary na maila jagip@op.pl i
      informacje jak wyglądał cały zabieg? dziękuję z góry i pozdrawiam
      • Gość: gooska Re: do uzależnionych od kropli do nosa IP: 80.48.237.* 22.01.07, 08:53
        jako nastolatka bylam uzalezniona od kropli. mialam wrazenie ze ciagle mam
        katar i nie bede mogla zasnac bez kropli. uzywalam ich na okraglo... kiedys
        przeczytalam w gazecie ze mozna sie od nich uzaleznic i ze ten problem mnie
        dotyczy...postanowilam wiecej ich nie uzywac i nie uzywam do dzisiaj (juz 15
        lat). nawet jak mam katar potrafie zasnac bez problemu.
        ale moze ja mam silna wole bo papierosy tez potrafilam rzucic bez wiekszego
        problemu.

        powidzenia
        gooska

        • Gość: karmazynowa_dama Re: do uzależnionych od kropli do nosa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 17:15
          odpowiedź głupia, jakich mnóstwo na forach...
          głupia nie z powodu małego ilorazu inteligencji autora, ale głupia z
          nieznajomości tematu. Jeśli mogłaś odstawić krople znaczy że tylko psychicznie
          byłaś od nich uzależniona, albowiem gdyby to było uzależnienie fizyczne samo
          odstawienie nie wchodziłoby w rachubę. Wiem to bo potwierdził mi to mój lekarz
          prowadzący i jego kolega po fachu. Ja miałam przerost małżowin którego sama
          sobie siłą woli zikwidowac nie mogłam, potrzebna była ingerencja chirurgiczna.
          Wiele razy spotykałam się ze stwierdzeniami ze to tylko kwestia "silnej" woli.
          A ja twierdzę: g..wno prawda.
          Kaśka
          ps. właśnie wysyłam do kolezanki proszącej o namiary maila...
          • misiania Re: do uzależnionych od kropli do nosa 23.01.07, 11:12
            nie rozumiem twojej aroganckiej odpowiedzi, droga damo, czy coś cię w tyłek
            ugryzło? a co za różnica, czy uzależnienie od kropelek było spowodowane
            przerostem małżowiny, czy było psychiczne? efekt taki sam, kto to przeżył ten
            wie. też nie mogłam bez kropelek funkcjonować przez jakieś 10 lat. wychodząc z
            domu mogłam zapomnieć wszystkiego - pieniędzy, dokumentów, czapki, rękawiczek -
            ale buteleczka z kroplami zawsze była ze mną. profilaktycznie kupowałam dwie
            buteleczki na wypadek, gdyby jedną szlag trafił. aż się zawzięłam i odstawiłam.
            cóż, widocznie mi żadna małżowina na narosła przez te lata nadużywania
            kropelek. odstawianie leku trwało 2-3 tygodnie, na początku było koszmarnie,
            potem stopniowo coraz lepiej. no i się udało. ale mam wrażenie, że moja
            śluzówka nie funkcjonuje tak, jak u innych, np. w przypadku jakiegoś kataru
            dość szybko w śluzie pojawia się krew z pękniętych naczynek. ale pocieszam się,
            że larygnolog mówi, że mimo wszystko nie widzi czegoś niepokojącego w tej mojej
            śluzówce.

            osobom, które zanim zdecydują się wydawać kasę u lekarza, zamierzają spróbować
            samodzielnie odstawić krople, życżę powodzenia. nie umiera się z braku tlenu -
            żywe organizmy mimo wszystko unikają autodestrukcji wink początek jest okropny,
            przyjęcie pozycji poziomej powoduje "zlepienie" wszystkiego we wnętrzu nosa,
            oddychanie ustami powoduje wysychanie języka i okolic, oddychanie przez nos to
            jak przepychanie zatkanej rury kanalizacyjnej. czyli - nie jest łatwo. pomocne
            w przetrwaniu są olejki mentolowe (raz siedziałam w biurze i wyglądałam jak
            mors z dwiema "rurkami" do olejków w nosie, po sztuce na nozdrze, hehe), guma
            do żucia miętowa też bardzo pomaga. najtrudniej jest nie sięgnąć po buteleczkę
            mimo świadomości, że cudowny płyn w ciągu kilkunastu sekund pomoże czuć się jak
            człowiek. miejcie wtedy na uwadze, że jeśli przetrwacie - potem przez lata
            będziecie się czuli jak ludzie bez żadnych kropelek.
    • baska121 Re: do uzależnionych od kropli do nosa 23.01.07, 09:54
      Napisz jak ten lekarz sie nazywa i gdzie przyjmuje .Mam kolezanke z takim samym
      problemem i mieszka w Bielsku -B
    • Gość: stefek-burczymucha reklama? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 10:44
      witam,
      a ja zgadzam się z dziewczyną, która sama poradziła sobie z tym problemem. też
      byłam uzależniona od kropli do nosa. ksylometalozlin przepalał mi nos i gardło.
      miesięcznie kupowałam po 3-4 opakowania tego badziewia. tak się składa, że mam
      też alergię więc jak nadchodziła wiosna i czas pylenia to nie wyobrażałam sobie
      życia bez kropli. w nocy myślałam, że się udusze bo nie było czym oddychać.
      od kropli bylam uzależniona około 5 lat. pomogła mi lekarka z poradni
      pulmologicznej w poznaniu. i nir chodzi tu o zabiegi chirurgiczne, bo sorry ale
      twój post ja obieram jak nachalną reklamę pana doktora. brakuje tylko cennika i
      telefonu do poradni.

      przy takich uzależnieniac ważne jest psychika, siła woli i niestety odporność
      fizyczna. nie wystarczy powiedzieć sobie, że już nie będę kropli używać bo to
      tic nie da. trzeba tak jak z każdym uzależnieniem odstawiać "trutkę"
      sukcesywnie. zamiast 5 użyć dziennie zmniejszać do 1-2, a po jakimś czasie nie
      będą potrzebne wcale.

      przy takiej "terapii" polecam zamianę kropli na lżejsze. mi pani doktor
      przepisała zamiast ksylometazolinu krople do nosa dla alergików w sprayu.

      przez pierwsze kilka tygodni to był koszmar bo czułam się jak na odwyku.
      wahania nastroju, brak snu... ale wiem, że można samemu przestać używać kropli.

      i nie wmawiaj ludziom karamzynowa_damo że tylko można zrobić to chirurgicznie.

      pzdr.

      • misiania Re: reklama? 23.01.07, 11:15
        o, xylometazolin, stary przyjaciel, a raczej wilk w owczej skórze. pamiętam
        drania dobrze! albo thymazen, podły złoczyńca, fuj!

        mi się udało odstawić od razu. ale każdy sposób jest dobry, byle skutkował smile
        • Gość: kar_dama Re: reklama? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 21:50
          no tak czytanie ze zrozumieniem to takze problem wielu piszących na forach osób...
          jakbyscie sie dokładnie skupiły na mojej wypowiedzi nie pisałybyscie trzy po trzy.
          Uzależnienie psychiczne to jedno, fizyczne to cos zupełnie innego. Fakt i tyle.
          Czy Wy naprawde myslicie ze ja nie próbowałam sama odstawic tego paskudztwa, nie
          probowałam lzejszych kropli itp...
          a z reszta tak jak juz wyzej pisałam posta swojego kieruje do osób których
          problem z oddychaniem nie jest natury psychicznej. Jestem ostatnią chyba osobą
          która dobrowolnie bez wczesniejszego wypróbowania innych sposobów, poddałaby się
          operacji pod narkozą! tyle w temacie
          ps. jesli chodzi o reklamę, rozumię że mogą być takie podejrzenia to naturalne,
          ale ja nikogo nie zachecam, tylko proponuję. Jestem jednak pewna ze juz wzyta
          kontrolna u tego lekarza przekona Was ze do czynienia macie z profesjonalistą a
          nie byle laryngoloogiem na jakich niestety wczesniej trafiałam. Wybór nalezy do
          Was.
          • Gość: kar_dama Re: reklama? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 21:59
            „a co za różnica, czy uzależnienie od kropelek było spowodowane przerostem
            małżowiny, czy było psychiczne? efekt taki sam, kto to przeżył ten wie.”
            Hmm, jakby to napisać, róznica jest diametralna, ale już wyzej o tym klikałam,
            więc teraz już mi się nie chce. Efekt taki sam to prawda, ale odstawić bez
            pomocy chirurgicznej się nie da.

            „aż się zawzięłam i odstawiłam.”
            Dobre, dobre...

            „ale mam wrażenie, że moja śluzówka nie funkcjonuje tak, jak u innych, np. w
            przypadku jakiegoś kataru dość szybko w śluzie pojawia się krew z pękniętych
            naczynek. ale pocieszam się, że larygnolog mówi, że mimo wszystko nie widzi
            czegoś niepokojącego w tej mojej
            śluzówce.”
            No właśnie a moja sluzówka po zabiegu funkcjonuje z kazdym tygodniem lepiej,
            zadnych krwawień, NIC!

            „życżę powodzenia. nie umiera się z braku tlenu - żywe organizmy mimo wszystko
            unikają autodestrukcji wink
            Z braku tlenu się nie umiera? A to ciekawe... pierwsze słyszę...


            „nir chodzi tu o zabiegi chirurgiczne, bo sorry ale twój post ja obieram jak
            nachalną reklamę pana doktora. brakuje tylko cennika i telefonu do poradni.”
            hmm jeśli o cennik chodzi to podałam: 60zł za wizytę kontrolną, zabieg
            operacyjny na NFZ czyli zupełnie friko. Faktycznie naciągam jak cholerawink
            • Gość: kar_dam Re: reklama? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 22:06
              baska121 wysłałam Ci namiary na pocztę, coby nie było ze tak nachalnie lekarza
              reklamujęwink
            • misiania Re: reklama? 25.01.07, 14:11
              damo, za pozwoleniem, nie wyłuskuj kilku słów z całego kontekstu. może,
              specjalnie dla ciebie, rozwinę wypowiedź, żebyś nie miała kłopotów z
              percepcją: "podczas odstawiania kropelek nie umrzecie z braku tlenu, bo - wbrew
              obawom, które być może żywicie - będziecie oddychać, nie udusicie się." aha -
              też uważam, że to dobre, dobre, że się zawzięłam i odstawiłam, w tym punkcie
              się zgadzamy. przy czym ja odstawiłam za free i nikt mi w nosie lub jego
              okolicach skalpelem nie dłubał.

              skoro, droga damo, miałaś takiego pecha, że cię inaczej zmutowało genetycznie
              niż ogół populacji, to wyrazy współczucia. jak widać przerośnięta małżowina nie
              wybiera. ale uwierz na słowo - nie każdy tak ma. często ludzie się po prostu do
              kropelek przyzwyczajają, bo lekomania nie istnieje tylko w literaturze.
    • maialina1 Re: do uzależnionych od kropli do nosa 25.01.07, 14:20
      Jejaaaa, to ja nie wiedzialam... Ja uzywam Xylogel, kiedy mam zatkany nos, i
      wczesniej na to nie zwracalam uwagi, ale teraz jak mowicie ze od tego mozna sie
      uzaleznic to sobie zdalam sprawe ze faktycznie, zawsze po odstawieniu Xylogelu
      katar wraca mi ze zdwojoną silą.
      Tylko ze ja go odstawiam definitywnie, bo na opakowaniu jest napisane zeby nie
      brac dluzej niz iles tam dni, 4 zdaje się.
      • Gość: kar_dama Re: do uzależnionych od kropli do nosa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 17:49

        "wyłuskałam" kilka słów z tekstu tylko dlatego zeby ironicznie pokazac Wam jak
        mozna omylnie zinerpretować post nie patrząc na niego w całości a tylko
        analizujac fragmenty...
        piszesz ze odstawiłas krople za darmoi nikt ci w nosie lub jego okolicach
        skalpelem nie dłubał, a ja mówię: gratuluję. Problem w tym ze uparcie, nie
        przymierzacąc jak pewne zwierzę, bronisz swoich racji, nie zwazając na to, ze
        juz delikatnie zasugerowałam, do kogo kierowałam swojego posta! Na pewn nie do
        Ciebie i wszystkich tych szczęśliwców którym uddało się odstawić krople bez
        pomocy chirurgicznej. Napisałam go do tych, którzy już próbowali takich
        sposobów po to tylko by przebadali swoje drogi oddechowe u fachowca. Może się
        okazać że wcale nie będzie im potrzebna ingerencja chirurgiczna... a małżowiny
        których się tak uparcie uczepiłaś są jedną z wielu możliwoci, mozna tez miec
        polipy, krzywą przegrodę itp i wtedy choćby nie wiem jak ktoś się uparł sam
        sobie tego nie wyleczy.

        "skoro, droga damo, miałaś takiego pecha, że cię inaczej zmutowało genetycznie
        niż ogół populacji, to wyrazy współczucia."
        chciałabym się do tego bzdurnego jak zresztą większość Twoich wypowiedzi zdania
        ustosunkować... przerost małzowiny, polipy itp rzeczy są bardzo popularnym
        schorzeniem o czym świadczą olbrzymie kolejki u lekarzy wykonujących takowe
        zabiegi. Kolejki nie mniejsze niz u stimatologa na ten przykład. To tak jakby
        uważać że aby doświadczyć bólu zęba trzeba mieć niesamowitego pecha... trzeba
        być "innaczej zmutowanym genetycznie"buhehhe. Problemy z górnymi drogami
        oddechowymi to choroba cywilizacyjna jak nowotwór.


        • misiania Re: do uzależnionych od kropli do nosa 29.01.07, 15:36
          o, widzę, że nie będziemy najlepszymi koleżankami. ale z uznaniem patrzę, jak
          bronisz małżowiny. jak Częstochowy jej bronisz, nie przymierzając.
          • venus22 Re: do uzależnionych od kropli do nosa 30.01.07, 02:43


            ""ale z uznaniem patrzę, jak
            > bronisz małżowiny. jak Częstochowy jej bronisz, nie przymierzając.""

            a tobie przydaloby sie poczytac cos na ten temat. (malzowin nosowych)

            Venus




            • venus22 Re: do uzależnionych od kropli do nosa 30.01.07, 02:45
              """czy uzależnienie od kropelek było spowodowane
              przerostem małżowiny, czy było psychiczne?

              roznica jest mniej wiecej taka jak uzaleznienie na leki p/bolowe bo masz raka
              i jak nie masz.

              Venus
              • Gość: kar_dam Re: do uzależnionych od kropli do nosa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 19:51
                ojej, dokładnie venus, masz rację, ale widzę że rozmowa z misiania jest jak
                rzucanie grochem o ścianęwink Wnioskuję z tego że albo ma z 14 lat albo o
                fizjologii ludzkiego organizmu nie wie nicwink wstyd.
                • misiania Re: do uzależnionych od kropli do nosa 31.01.07, 13:16
                  opcja z 14 latami bardziej mi pasuje, zapewniam. i uwielbiam wszystkich, którzy
                  wiedzą lepiej i dlatego sądzą, że mają prawo i obowiązek.
                  • Gość: kar Re: do uzależnionych od kropli do nosa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 16:33
                    nie lepiej wiesz Ty...wink
                    ależ cięzko przyznać się niektórym ze racji nie mają...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka