Witam

Mam takie pytanie. Jesli glupie - to dajcie znac.
Odkad pamietam, co miesiac zmagam sie z PMSem. Caly mozliwy pakiet doznan
fizycznych i psychicznych: bolace i obrzmiale piersi, zatrzymanie wody w
organizmie, apetyt na slodycze, hustawki nastroju itd. W tym miesiacu
natomiast nie ma nic. Ani jednego objawu. Cykle mam regularne co 32-33 dni,
owulacja ok 16-17 dzien (tak przypuszczalnie na podstawie sluzu) i na to nie
narzekalam nigdy. A teraz okres spoznia sie juz 6 dni i zadnego objawu
nadchadzacej @. Ogolnie czuje sie zaskakujaca dobrze jak na ta czesc mojego
cyklu. Owulcja byla jak zawsze. Myslalam o ciazy ale zrobilam dwa testy- oba
negatywne. Pozatym nie mam zadnych ciazawych objawow. Czy mozliwe jest takie
nagle wahniecie hormonalne ze PMS znika? Nie to ze mnie to jakos doluje-nigdy
go jakos specjalnie nie lubilam. Ale troche to dziwne dla mnie. Dodam, ze nie
zmienilam ostatnio jakos specjalnie swojego sposobu zycia ( dieta czy podroze,
ani stres). Pozdrawiam
P.S. przepraszam ale nie mam polskich czcionek