Sprawa wygląda tak, opętało mnie i zrobiłam sobie przerwę od tabletek. To było
w czerwcu. W lipcu okres przyszedł z opóźnieniem a w sierpniu również
opóźnienie się wydłużyło. Natomiast we wrześniu nie przyszedł w ogóle i nie ma
go do teraz (jest końcówka pażdziernika)

Zabezpieczałam się zawsze (durex).
Przy 60 którymś dniu (z tego stresu już dokładnie nie licze) zrobiłam test.
Wyszła jedna kreska, czyli podobno negatywny. Dalej okresu brak, ale od
wczoraj mam jakieś dziwne brunatne plamienie i nie wiem jak mam to odebrać?
Teraz chce wrócić do tabletek i nie wiem czy mogę? poradźcie...