justysialek
11.11.07, 09:20
Przegladałam stare wątki na ten temat, ale cały czas przewija sie w
nich fakt, że hipochondryk jest przekonany o posiadaniu jakichś
dolegliwości fizycznych i nie chce słyszeć o hipochondrii. Ja
natomiast zdaję sobie sprawę z tego, że cierpię głównie na stany
lękowe, na obsesję związaną z ciałem, moim zdrowiem.
Mam to już od 7 lat. Czasami się nasila, a czasem zapominam. Miałam
nadzieję, że sama sobie z tym poradzę (szczególnie, że otoczenie,
zamiast zrozumieniem, reaguje zniecierpliwieniem i złością) ale
widzę, że to się jednak stopniowo pogarsza.
Właśnie panikuję, bo przez pół nocy bolał mnie brzuch. Nie spałam,
tłumaczę sobie, że to tylko mój strach, że to zwykła niestrawność,
ale nie mogę się uspokoić.
Czy to możliwe, żeby hipochondryk zdawał sobie sprawę, ze swojej
nerwicy?!
I jeszcze prośba o radę. Nie stać mnie obecnie na prywatną terapię.
czy ktoś wie, jak obecnie wygląda dostępność do bezpłatnej opieki
psychologicznej? Gdzie szukać pomocy, czy potrzebne jest skierowanie
i jak długo się czeka?
Dziękuję za odpowiedzi.