Dodaj do ulubionych

mąż kontra usg ciąży

11.10.03, 18:42
Jestem w 11 tygodniu ciąży długo oczekiwanej. Za kilka dni wybieram się na
usg i oczekiwałam, ze moj luby z radoscia przyjmie propozycje udzialu w tym
badaniu. Niestety, chyba glupio zrobilam uprzedzając go ze bedzie to badanie
przezpochwowe. Powiedzial, ze sie zastanowi ale juz po minie mozna bylo
wywnioskowac, ze nic z tego. Chcialam byc fair i go uprzedzic ale teraz
zaluje. Na dodatek jest mi po prostu przykro, bo to ostatecznie jest bardziej
krępujące dla mnie niz dla niego, a sądzilam ze naprawde zechce zobaczyc
dzidziusia na zywo a nie tylko na zdjeciu...Czy z waszymi partnerami bylo tak
samo?
Obserwuj wątek
    • beatadab Re: mąż kontra usg ciąży 11.10.03, 18:58
      moj maz poszedl ze mna i potem powiedzial, ze bylo mu troszke niezrecznie bo
      nie wiedzial czy mnie bloi i co czulam - dotykal mnie przeciez obcy facet! to
      chyba glowny powod. Ale maciupkie serduszko zrobio na nim taaakie wrazenie i
      teraz chce ze mna chodzic nawet na 'zwykle' wizyty
    • linkamocwiatru Re: mąż kontra usg ciąży 11.10.03, 20:32
      dolores12 napisała:

      > Jestem w 11 tygodniu ciąży długo oczekiwanej. Za kilka dni wybieram się na
      > usg i oczekiwałam, ze moj luby z radoscia przyjmie propozycje udzialu w tym
      > badaniu. Niestety, chyba glupio zrobilam uprzedzając go ze bedzie to badanie
      > przezpochwowe. Powiedzial, ze sie zastanowi ale juz po minie mozna bylo
      > wywnioskowac, ze nic z tego. Chcialam byc fair i go uprzedzic ale teraz
      > zaluje. Na dodatek jest mi po prostu przykro, bo to ostatecznie jest
      bardziej
      > krępujące dla mnie niz dla niego, a sądzilam ze naprawde zechce zobaczyc
      > dzidziusia na zywo a nie tylko na zdjeciu...Czy z waszymi partnerami bylo
      tak
      > samo?


      Nie zmuszaj go.Weź zdjecie z usg i mu pokaz.A zabierz go ze soba jak bedziesz
      miała usg przez powłoki brzuszne.
      • dolores12 Re: mąż kontra usg ciąży 11.10.03, 22:11
        Nie mam zamiaru go zmuszac ale jest mi troche przykro bo slyszalam o niejednym
        facecie ktory potrafil sie przemoc i pojsc z zona. Na usg brzuszne oczywiscie
        chce pojsc ze mna, ale to dopiero za dobrych kilka tygodni.
        • linkamocwiatru Re: mąż kontra usg ciąży 12.10.03, 00:16
          Wiesz, kazdy reaguje inaczej.Jeden pójdzie, a drugiemu sprawi to trudnosc, co
          nie znaczy ze mniej was kocha.Ja nie ciagnełam faceta na takie badanie, bo to
          najlepiej nie wygląda, po co ma obserwowac ciebie na fotelu z tą sonda miedzy
          nogami?Duzo fajniej jest zobaczyc normalne usg, a swoja drogą niewiele jeszcze
          bedzie widac.Naprawde, nie przejmuj sie tak.
          • aspergillus Re: mąż kontra usg ciąży 12.10.03, 00:24
            W 11 tygodniu to juz chyba mozna robic USG zewnetrzne. Upewnij sie u lekarza. A
            moze zachecisz meza pokazujac mu zdjecia na internecie. TO taka wazna chwila,
            ze on powinien byc z TOba. Moj maz chetnie ze mna chodzi na wszystkie badania.
            Jak zobaczy dziecko to zobaczysz, ze od razu bedzie mu ono blizsze. Na razie
            widzi tylko brzuch i nie ma zadnych objawow ciazowych, wiec pewnie trudno mu
            sobie wyobrazic co sie dzieje w srodku. Ja bym nad nim popracowala. Bedzie
            chyba przy porodzie wiec pora zeby sie przyzwyczajal do widoku zony na lozku
            ginekologicznym.
            • linkamocwiatru Re: mąż kontra usg ciąży 12.10.03, 10:50
              Hmm, jezeli badanie przez pochwe jest dla niego trudne do obejrzenia, to co
              dopiero mówic o porodzie.Moze jest to jeden z tych panów, który wolałby nie.I
              lepiej nie naciskac.Nie kazdy jest odporny na takie widoki i nalezy to
              zaakceptowac, a nie przerabiac go, zeby jednak spróbował.Przeciez naprawde nic
              sie nie stanie jezeli zobaczy dzidziusia za pare tygodni w "normalnym " usg.
            • agaa5 Re: mąż kontra usg ciąży 12.10.03, 10:51
              Moja połówka też przestraszyła się sposobu badania, z przezbrzusznym nie ma
              kłopotu. W sumie jedank nie musiałam go długo przekonywać, bo sam jest ciekaw
              jak się dziecko rozwija, wygląda tym bardziej, że odkąd zobaczył usg z 9 tyg
              (byłam sama),a były to zdjęcia w kolorze dość wyraźne to zaczął się
              interesować, nawet zajrzał do książki o ciąży smile)
              Spróbuj jeszcze z nim porozmawiać ale gdyby się upierał to może lepiej zabrać
              go na usg brzuszne w późniejszych m-cach. Nic na siłę. Jeśli chcesz by ktoś Ci
              towarzyszył (wiadomo to usg wiążę się z obawami, stresem), to może poproś kogoś
              z rodziny (siostrę, matkę..)
              Pozdrawiam
              • dolores12 Re: mąż kontra usg ciąży 12.10.03, 11:18
                Juz mialam to usg, bez meza oczywiscie. Bylo sporo widac, nawet jak dzidzia
                wierzga nozkami. Lekarz pokazal mi na probe obraz przez brzuch - duzo slabszy
                widok, bez porownania. Co do porodu, to maz stwierdzil, ze to co innego i (na
                razie) nie mowi, ze nie bedzie uczestniczyl. Mam jednak spore obawy. Moze to
                faktycznie typ, ktory woli pic w tym czasie piwko z kolegami...Moze przesadzam,
                ale jestem rozgoryczona.
                • linkamocwiatru Re: mąż kontra usg ciąży 12.10.03, 11:54
                  Pic piwo? No, ty znasz najlepiej swojego meza, ja nie wiem.
                  Kiedy zaczynał sie poród mój mąz był na imieninach kolegi, ale nie tknał
                  kieliszka bo wiedział ze byc moze bedzie musiał jechac, i rzeczywiscie tak sie
                  stało.
                  Wiem tylko ze drugi raz co prawda zabrałabym meza do szpitala na czas porodu,
                  zeby nie czuc sie samotna, ale zostałby za drzwiami porodówki, chyba ze sam by
                  wybrał ze chce widziec.Gdy rodziła sie nasza córka szybko przyjechał,
                  strasznie przejety, był ze mna , ale widziałam ze jest zagubiony- nie mógł mi
                  w niczym pomóc wiec próbował zartem rozładowac atmosfere.Tak mnie tym
                  zdenerwował ze wyprosiłam go za drzwi, bo mnie bolało, a on pozwala sobie na
                  jakies zarciki.Teraz wiem ze wynikało to z jego bezsilnosci, niemozliwosci
                  zrobienia czegokolwiek by mi ulzyc.Był bardziej przerazony niz ja.Przyleciał
                  szybko jak usłyszał mój krzyk z wysiłku przy parciu- a zatem widział poród.I
                  jak wspomina ,za cudowny uwaza fakt ujrzenia zaraz po narodzinach dziecka,
                  (swoja droga to ja wielu rzeczy nie pamietam, on mi dopiero opowiedział co
                  było)ale na widok łozyska zrobiło mu sie słabo- ja załuje ze akurat to
                  widział, zbeształam go ze sie przygladał.
                  Pamietam tylko jak po wszystkim obcałowywał połozna, ze szczescia(bardzo fajna
                  była w ogóle).
                  Moja kolezanka natomiast rodziła w towarzystwie siostry, bo obecnosc meza nie
                  wchodziła w rachube- jest to człowiek raczej nie okazujacy emocji, nie zgodził
                  sie, ale ona go po prostu kocha, wie, ze jest taki i akceptuje jego wybór.To
                  nie znaczy ze nie kocha jej czy dzieci, ale po prostu nie odnalazł by sie na
                  porodówce.
                  Moze jak twój mąz za pare tygodni obejrzy na monitorze dziecko sam dojrzeje do
                  takiej decyzji, jesli nie, to tez nie miej za złe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka