to pewnie już nudne i tysiące razy zadawane pytanie...
ale ma taką małą zagadkę... sama nie wiem co zrobić...
problem w tym, że od września nie biorę tabletek (odstawiłam po kilku latach brania) ... we wrześniu miałam pierwszą miesiączkę po tabletkach, później miałam po 33 dniach - @ przyszła 34-ego dnia tj. 4 października...
Dzisiaj czyli 12.11 mija 40 dni i ani widu ani słychu małpki.
Co prawda z narzeczonym używamy prezerwatyw, ale... no właśnie

jest ale

po imprezie z "okazji" halloween poniosło nas troszkę ;D to był 28 dzień cyklu...
nie było gumki w użyciu i narzeczony... powiedzmy, że "zagapił się"

(wolałabym się w to nie zagłębiać bo nadal mam ochotę klapsa za to mu dać

)
Objawy? wolę się się nad tym zastanawiać, ponieważ im bardziej będę o tym myśleć tym więcej będę mieć objawów

(normalka)
no może poza tym, że co przyłożę głowę do poduchy to śpię, chociaż póki chodzę i jestem zajęta to jest ok no i mam taką jakby kulę na żołądku... zwłaszcza zaraz po pobudce...
aaa i jeszcze jedno... robiłam test w poniedziałek (10.11) w ciągu dnia, więc nie z pierwszego moczu... wyszedł negatywnie, ale senność i kula na żołądku się utrzymują...
sama nie wiem... powtórzyć test? jeśli tak to ile z tym czekam? nie wiem czy mam zacząć panikować czy jeszcze nie...