aniaasi
27.10.03, 10:40
Jestem w 35-tym tygodniu drugiej ciąży. W 31-szym tyg. miałam zagrażający
poród przedwczesny, zastosowano hospitalizację (tydzień), fenoterol, założono
mi pessarium z uwagi na skracającą się i b. miękką szyjkę.
Od czasu do czasu czuję silne napieranie dziecka na szyjkę, gdyby nie
pessarium prawdopodobnie byłoby już "po", co potwierdzają lekarze (rozwarcie
byłoby na ok. 3-4 cm).
Ponieważ mój pierwszy poród trwał bardzo szybko (1 godz. i 20 minut od
pierwszego objawu - przy bezproblemowym przebiegu ciąży), zastanawiam się co
by było gdyby skurcze porodowe i cała akcja porodowa zaczęła się na dobre
jeszcze przed 37-mym tygodniem (kiedy zdejmą mi pessar). Ponieważ u mnie
sprawa toczy się błyskawicznie, czy powinnam sama spróbować w takiej sytuacji
pozbyć się pessarium (jak?) żeby nie została uszkodzona lub rozerwana szyjka
czy ryzykować dojazd do szpitala i nie ruszać pessara.
Zaznaczam, że do szpitala mam kawałek - ok. 30 minut drogi, co w moim
przypadku (+ czas wybrania się np. w środku nocy) może być decydujące.
Uprzejmie proszę o pomoc.
Ania