Gość: martuskaa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.03.09, 19:09
witam wszystkich, moja historia zaczyna się jakieś dwa lata temu,
gdy odchudzałam się. Schudłam ok 15kg (w 10 miesięcy), wydawało mi
się, że dieta nie była rygorystyczna, zaczęłam biegać, później
dorzuciłam basen, od czasu do czasu pozwalałam sobie na
drobne "wyskoki" w postaci słodkiego, na początku ćwiczyłam
codziennie, pózniej co drugi dzień. Czułam sie wspaniale. Po
schudnięciu zaczęły wypadać mi włosy. Początkowo mało, więc
myślałam, że to efekt diety, zaczęłam łykać skrzypowitę. Później
domowe sposoby, płukanki itd. Po jakiś dwóch miesiącach wypadały juz
mocno. Stosowałam Vichy dercos (to drogie), "sprawdzone" szampony w
rodzinie, wcieranie rzepy nic nie dawało skutku. W końcu wybrałam
się do dermatologa, który stwierdził. że "włosy wypadają całe życie"
i dostałam jakiś szampon, który nic nie pomógł. Odczucie po tej
wizycie- dziewczyna wymysla problem, którgo nie ma. Poszłam więc do
innego dermatologa, polecanego przez znajomych. Dowiedziałam się, że
mam łojokotowe zapalenie skóry głowy, Dostałam szampon, cos do
wcierania i usłyszałam, że po paru tygodniach skóra sie wzmocni i
nastąpi poprawa. Byłam szczęśliwa, że w końcu znam źródło no i
przynajmniej zacznę leczenie. po 2-3 miesiącach nie było zmiany,
włosy nadal wypadały, wiec dostałam inne przeparaty, bo "trzeba
znaleźć odpowiadające mojej skórze" Zmiany na głowie były widoczne w
sensie skóry, ale włosy jak wypadały tak wypadają. Od pierwszej
wizyty u tego dermatologa mija juz rok, a ja cały czas tylko
zmieniam szampony, do wcierania a włosy sypia sie niemiłosiernie.
Kiedyś miałam piękne, gęste włosy, teraz są przerzedzone, wygladają
okropnie. Strasznie mnie to dołuje, powoli przestałam ćwiczyć dbać o
siebie, jestem załamana, nic mi sie nie chce jak patrzę w lustro.
ostanie byłam u ginekologa, który stwierdził grzybicę no i gdy
opowiadałam o włosach to ginekolog stwierdził, że moge mieć do tego
tendencje-w sensie grzybów. Chciałam się zapytać, szukałam dużo na
forum, ale nie znalazłam mojego przypadku-łojokotowe zapalneie
skóry, które powodowało wypadanie włosów. Czy jest może ktoś, kto
też to przechodził łącznie z wypadaniem włosów? Zauważyłam też, że
dużo osób pisze o badaniu tarczycy, więc pewnie w najblizszym czasie
sie wybiorę. Myslicie, że taki rodzaj zapalenia skóry może
spowodować aż takie zniszczenia, czy też znalezienie dobrego środka
musi tyle trwac (tym bardziej, że skóra się poprawiła od tego czasu,
ale włosy lecą tak samo...) czy może to nie jest przyczyna? Prosze o
odp.