IP: 194.181.36.* 06.02.04, 09:58
Dzięki za wczorajszą odpowiedź,
przeniose się tutaj, żebyś tam nie musiał zagladać, chyba tu częściej bywasz.
Dla mnie to jakieś dziwne, okazuje się, że dopiero wczoraj zrobili teściowej
usg i jest guz wielkości 5 na 6 cm, przepraszam za głupie pytanie ale z
onkologicznego punktu widzenia jest duży? Oprócz tego guza są jakieś zatory w
jelicie grubym.
Jeszcze jedno moja teściowa rok przed wycięciem tej nerki zrobiła badania
krwi, były fatalne ale nie poszła z nimi do lekarza, no i po roku dopiero
zaczeła coś działać.
Ja to wygląda najgorsze jest to, że teściowa nie może nic jeść, przy raku
jelita podobno właściwie umiera się z głodu
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: Doki :) IP: *.214-200-80.adsl.skynet.be 06.02.04, 11:55
      Czesciej tu bywam, bo tu sie wiecej dzieje :-)
      A gdzie ten guz? W miejscu po usunietej nerce?
      Sama wielkosc guza jeszcze nie przesadza o ciezkosci, nawet nie do konca o
      czasie trwania choroby. Jasne, ze trzeba troche czasu, zeby wyhodowac taki guz,
      ale one rosna z rozna szybkosci. O ciezkosci stanowi tez lokalizacja i to, czy
      nacieka inne narzady.
      "Jakies zatory" biore za niedroznosc jelita grubego; Jesli tak, to sytuacja jest
      naglaca i nalezy wylonic sztuczny odbyt. Usuwanie guza raczej nie ma wiekszego
      sensu, zreszta moze okazac sie niemozliwe.

      Ale powtarzam, informacje, ktorymi dysponujesz (i ja tez), sa fragmentaryczne,
      wiec moge sie mylic.
      • Gość: Roma Re: Doki :) IP: 194.181.36.* 06.02.04, 12:06
        Guz w jelicie grubym, więc może to są przerzytu z tej nerki nie wiem? i te
        zatory też a w żołądku nadżerka.
        A o czym w ogóle świadczą wymioty cokolwiek się zje z potwornymi bólami?
        • Gość: Doki Re: Doki :) IP: *.214-200-80.adsl.skynet.be 06.02.04, 13:17
          Zaraz. Bo teraz to jest inna rozmowa. Usunieto guz nerki, a teraz mowa o guzie
          jelita grubego. To moze to jest po prostu drugi nowotowor, i to zaawansowany, a
          z tamta sprawa w nerce ma tylko tyle wspolnego, ze najwyrazniej Twoja tesciowa
          ma sklonnosc do nwotworow. Jest to dla Ciebie o tyle istotne, ze to moze byc
          dziedziczne (jedna wnuczka juz choruje), wiec czujnosc bylaby wskazana-
          zwlaszcza jesli chodzi o Twojego meza.

          > A o czym w ogóle świadczą wymioty cokolwiek się zje z potwornymi bólami?

          W tym kontekscie: na niedroznosc jelit. Guz zamyka swiatlo jelita grubego, tresc
          pokarmowa nie moze przejsc, wiec jest zwracana wymiotami. Rozwiazanie: ominac
          niedrozny segment jelita.
          • Gość: Roma Re: Doki :) IP: 194.181.36.* 06.02.04, 13:31
            Wielkie dzięki.
            Przepraszam jeśli się nieprecyzyjnie wyraziłam. Teściowa miała usuniętą nerkę z
            powodu guza, kilka m-cy temu, a teraz ten guz jest w jelicie grubym więc może i
            przerzuty.
            Mój maż kurcze też miał kilka lat temu początki raka żołądka ale szybko go
            zoperowali i od 4 lat nic się nie dzieje (nie miał chemi ani naświetlań robi co
            pól roku gastroskopię i wychodzi ok)
            Ale gdzie można zrobić te testy na predyspozycje do raka naszemu synowi?
            Czy to są testy krwi?
            • Gość: Doki Re: Doki :) IP: *.214-200-80.adsl.skynet.be 06.02.04, 14:30
              > teraz ten guz jest w jelicie grubym więc może i
              > przerzuty.

              Malo prawdopodobne. Rak nerki nie daje przerzutow do jelita.

              > Ale gdzie można zrobić te testy na predyspozycje do raka naszemu synowi?

              Jak raz bylo o tym wczoraj na forum. U prof. Lubinskiego w Szczecinie.
      • Gość: Roma Re: Doki :) IP: 194.181.36.* 06.02.04, 12:09
        Guz jest w jelicie grubym oprócz guza jeszcze są tam jakieś zatory. No i
        znaleźli nadżerkę w żołądku.
        O czym świadczą wymioty po jakimkolwiek jedzeniu (nawet w szpitalu po kleiku)
        wraz z dużymi bólami?
        • Gość: Roma Re: Doki :) IP: 194.181.36.* 06.02.04, 12:22
          Przepraszam za powtórkę za pierwszym razem nie chiał mi wysłać
    • Gość: Roma Re: Doki :) IP: 194.181.36.* 09.02.04, 09:00
      Ja mieszkam w Warszawie i do Szczecina mam kawałek drogi. A tutaj w jednej
      klinice robią antygeny nowotworowe: Ca-125;CA-15-3;CA-19-3 itd.
      Czy to nie byłoby wystarczające?
      • wedrowiec2 Re: Doki :) 09.02.04, 15:39
        Zmiany w stężeniach antygenów pojawiają się w czasie trwania choroby i służą
        raczej minotorowaniu leczenia. Spróbuj skontaktować się:
        Miedzynarodowe Centrum Nowotworów Dziedzicznych PAM
        70-115 Szczecin, ul Połabska 4, tel. (91)-466 1532, tel./fax. (91) 466 1533
      • Gość: Doki Re: Doki :) IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 09.02.04, 17:39
        Przyznam, ze troche sie juz w tym gubie. Jak brzmi pytanie, na ktore chcesz
        odpowiedziec dzieki oznaczeniu markerow? Wiesz, ze jest guz, wiesz, ze w jelicie
        grubym i, jak wnioskuje z Twoich wypowiedzi, jest niedroznosc. Tu nie ma czasu
        na markery. Tu trzeba chirurga.
        • Gość: Roma Re: Doki :) IP: 194.181.36.* 10.02.04, 08:17
          Markery to było pytanie o zrobienie testów mojemu synowi, zreszta jak sam
          radziłeś, z uwagi na to, że rodzina genetycznie jest obciążona onkologicznie.

          A co do guza i teściowej. Jednak jest guz na jelicie grubym i co gorsza
          prawdopodobnie na wątrobie. Lekarz powiedział, że jak na watrobie będzie też
          to nie będą nic robić, pozostanie tylko modlić się do Boga. Nie wyglada to
          chyba najlepiej co?
          • Gość: Doki Re: Doki :) IP: *.198-201-80.adsl.skynet.be 10.02.04, 12:27
            Jesli synowi, to te markery, ktore podalas, nic nie dadza, bo one wykrywaja we
            krwi pewne czasteczki, ktore wydziela juz obecny guz. Tobie potrzebne sa testy
            genetyczne, na obecnosc genow usposabiajacych do nowotworow. Takie badania
            prowadzi w Szczecinie prof. Lubinski- wedrowiec2 podala namiary wyzej w tym watku.

            A co do guza i tesciowej: jesli istotnie sa juz przerzuty lub naciekanie
            watroby, to na doszczetna, czyli leczaca operacje nie ma szans, ale przeciez
            operacje paliatywna, omijajaca niedroznosc trzeba zrobic, bo inaczej to
            pozostanie juz tylko modlitwa za zmarlych. :-(( No chyba ze tesciowa jest w az
            tak kiepskim stanie, ze nie przetrwa nawet takiego zabiegu. :-((
            • Gość: Roma Re: Doki :) IP: 194.181.36.* 10.02.04, 12:39
              Dziekuję Ci bardzo za odpowiedzi :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka