komanchu
15.11.11, 18:43
Jestem osobą aktywną fizycznie i dużo czasu spędzam na świeżym powietrzu. Niestety każdej kolejnej zimy zmagam się z tym samym problemem - marznące ręce. Niezależnie od tego, jak ciepłe nakładam rękawiczki, przy temperaturze poniżej °C już po 15-20 minutach tracę czucie w dłoniach. Potem pojawia się ból. Nie jestem w stanie odebrać telefonu, wyjąć portfela z torebki, otworzyć zamka u drzwi kluczem, że nie wspomnę o wykonywaniu jakichkolwiek wymagających zręczności prac w ogródku czy na podwórku. Co dziwne objawy te pojawiają się jedynie w obrębie dłoni, a szczególnie palców, reszta ciała nawet po kilku godzinach spędzonych na mrozie nie przejawia żadnych objawów nadmiernego wychłodzenia ciała.
Ubieram się ciepło, jestem osobą zdrową, w dobrej kondycji fizycznej, układ odpornościowy działa bez zarzutu - nie łapie mnie nigdy przeziębienie, czy też grypa, jedynym nekającym mnie problemem są bóle reumatyczne i raczej niskie ciśnienie, no i mniemam, że to właśnie ono leży u podstaw moich problemów. Rano wypijam filiżankę kawy, więcej kofeiny nie mam ochoty w siebie wlewać, ruszam się, piję gorące mleko, herbatę z cytryną, magnez zażywam, witaminy z grupy B także...
Jakieś sugestie, jak sobie w inny sposób radzić z tym fantem. Stosuję co prawda maści rozgrzewające, z reguły Neo-Capsiderm, ale do smarowania dłoni raczej się nie nadają - są zbyt tłuste i żrące. Więc może jakiś specjalne rękawiczki utrzymujące ciepłotę ciała albo ćwiczenia na poprawę krążenia w obrębie kończyn - możecie mi coś polecić?