Gość: zachariasz
IP: *.warszawa.vectranet.pl
05.04.12, 17:33
Miałem już zarzucić pomysł dalszego - codziennego, dwukrotnego wcierania minoxidilu w skórę głowy. Nie widząc znaczących efektów po 2 tygodniach zacząłem zastanawiać się, czy to wszystko ma dalej sens, może nie działa na mnie, może mój organizm skutecznie tworzy falę sprzeciwu, przeciwko zbawiennemu skutkowi stosowania tego środka. Dodatkowo, byłem zniechęcony ze względu na to, iż od momentu rozpoczęcia stosowania Mixidilu, w miejscach które smarowałem włosy zaczęły mi się bardzo przerzedzać. Zero efektów i na dodatek szybsze łysienie - można się było załamać, przecież chciałem osiągnąć coś zupełnie odwrotnego...
Kiedy jednak bliżej przyjrzałem się miejscom, w które tak intensywnie ostatnio wcierałem Minoxidil, stwierdziłem, że zaczyna pojawiać się coś na kształt meszka.
Dzisiaj mija 50 dzień, od momentu rozpoczęcia kuracji Minoxidilem 5% i muszę powiedzieć, że dopiero teraz pojawiają się oznaki tego, co można nazwać odrastającymi - krótkimi włosami. Z perspektywy czasu ciesze się, że poczekałem i że sumiennie przystąpiłem do tematu. Bardzo dużo słyszałem o sprzecznych opiniach dotyczących Minoxidilu. Rzeczywiście, jeśli ktoś nie ma wyrobionej cierpliwości - Minoxidil nie jest dla niego.
Ze swojej strony - BARDZO POLECAM. Nie podam jednak firmy ani nazwy specyfiku, żeby nie być oskarżonym o kryptoreklamę.
Chciałem jednak powiedzieć, że Minoxidil działa, nieważne ile znajdzie się głosów przeciwko - to wiem że działa, bo sam jestem tego dowodem. Nie wiem, czy zadziała w Waszym przypadku, ale w moim przypadku zadziałał i to bardzo dobrze. A jak komuś brakuje cierpliwości - to niech zafunduje sobie przeszczep. Podobno efekty są jeszcze lepsze.