Witam serdecznie
Od ponad miesiaca mam problem ze skora na twarzy. Wszystko zaczelo sie od ust, strasznie swedzialy, nastepnie pojawilo sie cos w rodzaju pecherzykow, ktore pekajac stworzyly sucha swedzaca skorupe. Nastepnie objawy zaatakowaly poliki i brode, na ktorych pojawily sie suche, swedzoce plamy, cos w rodzaju liszaju. Teraz choroba zaatakowala oczy, jest na prawde zle. Delikatna skora wokol oczu nie swedzi ale piecze, przy czym objawy utrzymuja sie przez caly czas na wymienionych wczesniej partiach z mniejszym nasileniem. Kiedy chore byly tylko usta, stosowalam kremy nawilzajace. Nastepnie skontaktowalam sie z lekarzem, zapisal mi masc Fucidin z hydrokortyzonem. Zlagodzila ona, ale nie zwalczyla objawy. Kolejny lekarz ktory widzial nasilone objawy wokol oczy stwierdzil, ze to tradzik rozowaty i zapisal Metronidazol 75%. Jest coraz gorzej a nie lepiej. Na prawde nie wiem co robic. Dodam ze mieszkam w Londynie, choroba dala o sobie znac w piatek, dokladnie w dzien przeprowadzki i zmiany pracy. Stosowalam tez tego dnia inny niz zwykle zel do mycia twarzy. Byl to bardzo stresujacy czas. Pracuje w szpitalu psychiatrycznym, nie trudno sie domyslic ze trafiaja tam czesto brudni ludzie pod wplywem roznych substancji, nie wykluczone, ze moglam cos zlapac. Nie jest to raczej alergia, poniewaz przez 5 dni lukalam zyrtec, nie bylo poprawy. Dolaczam zdjecie i licze na pomoc. Moze znacie jakies domowe przepisy na wywary lagodzace, ziola, witaminy cokolwiek. Z gory dziekuje za zaiteresowanie i pomoc. Pozdrawiam Patrycja