Dodaj do ulubionych

Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS

01.08.04, 23:15
Choruję na RZS od 10 lat. Teraz skończyłam 32 lata i w tym roku urodziłam moje
pierwsze dziecko. Planujemy z mężem jeszcze jedno za jakiś czas o ile poczuję
się lepiej niż teraz. W czasie ciąży czułam się jak na swoje wcześniejsze
dolegliwości wyśmienicie. Po porodzie po 3-ch tygodniach trafiłam z dzieckiem
na oddział noworodków w szpitalu. Tam zdiagnozowano u mnie i u małego CMV - to
był wstrząs i stres, który spowodował u mnie nasilenie RZS (po kilku
tygodniach u dziecka wykluczono CMV, ale to mi zdrowia nie wróciło).
Jestem po synovectomii (2000r.) obu stawów kolanowych (nadmiar maziówki). Mam
zaatakowane: oba kolana, biodro prawe od 3-ch lat, teraz pobolewa mnie już
lewe. Dodatkowo mam zwyrodnienia obu dłoni, przykurcz łokci, stawów skokowych
(kłopot ze znalezieniem odpowiednio wyprofilowanego obuwia).
Pod koniec lat 90-tych brałam przez rok metotrexat, ale po roku rzuciałam -
źle się po nim czułam. Teraz biorę sulfasalazynę i leki przeciwbulowe.
Dlatego proszę o poradę, czy ktoś z Was ma podobne dolegliwości (lub kogoś
bliskiego z takimi dolegliwościami). Czym się leczycie (czy te medykamenty nie
wykluczają przyszłej ciąży). Proszę odpiszcie koniecznie.
Wiecznie cierpiąca Kasia :-(
Obserwuj wątek
    • Gość: reumatyk Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.wma.east.verizon.net 02.08.04, 06:20
      Droga Kasiu, ja cierpię na RZS juz od dziewiętnastu lat więc wiem doskonale co
      to za choroba. Na mnie Matotrexat też działał odwrotnie jak powinien i po
      sześciu tygodniach jego brania wylądowałem w szpitalu z ciężką infekcją lewego
      stawu skokowego, bo miałem takiego "mądrego" lekarza, że podczas kuracji
      Metotrexatem gdy wyraźnie nasilały się u mnie bóle stawów on aplikował mi
      blokady sterydowe które jak wiadomo związane są z ryzykiem wystąpienia
      infekcji, a Metotrexat jest lekiem immunosupresyjnym czyli obniżającym
      odporność organizmu na infekcje. Co ciekawe ten lekarz miał już wówczas tytuł
      profesora nauk medycznych. Od tamtej pory trzymam się z dala od wszelkich
      konowałów żeby mnie nie wykończyli swoim "leczeniem". Znalazłem sobie tylko
      jednego takiego lekarza który jest też głupi jak stół ale przynajmniej o tym
      wie i przepisuje mi wszystko o co go poprosze, a ja sam sobie dobieram leki na
      podstawie książek o chorobach reumatycznych dla studentów medycyny. Od czasu do
      czasu robię też sobie badania okresowe, żeby wiedzieć czy coś się nie czai w
      nerkach lub wątrobie.
      Mam tak samo jak Ty kłopoty ze znalezieniem odpowiedniego obuwia gdyż ponad to
      że mam zdeformowane stopy to jeszcze jestem dość wysoki i noszę bardzo duży
      rozmiar butów.
      Na synowektomię stawów kolanowych namawiano mnie już siedemnaście lat temu ale
      się nie zgodziłem i wcale nie żałuję tej decyzji, bo opuchlizna tych stawów
      sama się znacznie cofnęła i nie dokuczają mi one tak bardzo, natomiast jedna z
      pacjentek którą poznałem wtedy w szpitalu zgodziła się na synowektomię po
      której miała poprawę przez kilka miesięcy, a potem maziówka zaczęła sie u niej
      rozrastac w takim tępie że trzeba było powtarzać synowektomię dwa razy do roku.
      W końcu tymi operacjami i przewlekłym stanem zapalnym tak jej kolana zostały
      wyniszczone, że trzeba jej było wstawić ich protezy silikonowe. Ja nie mam
      jeszcze żadnych sztucznych stawów i bardzo się z tego cieszę.
      Też biorę Sulfasalazyne która od wielu lat utrzymuje mnie we względnej remisji
      oraz niesterydowe leki przeciwbólowe i przeciwzapalne aby jako tako móc
      funkcjonować. Na szczęście choroba nie zajęła mi tak bardzo dużych stawów i
      dzięki temu mogę jeszcze samodzielnie chodzić oraz wykonywać przy sobie
      codzienne czynności. Najbardziej mam zajęte stawy dłoni, a więc palce i
      nadgarstki ale jak widać z klawiaturą komputera jeszcze sobie całkiem nieżle
      radzę. Dokuczają mi też stawy stóp i skokowe a także trochę Lokcie i barki,
      natomiast jak dotąd nie odczuwam żadnych dolegliwości w stawach biodrowych z
      czego bardzo się cieszę. Gdy byłem na Metotrexacie przez te sześć tygodni
      piętnaście lat temu to odczuwałem kuż ból nawet w tych stawach biodrowych, a w
      innych jak kolana, lokcie, barki, nadgarstki i stawy skokowe bolały mnie tak
      bardzo, że już nie mogłem wstać z łóżka o własnych siłach.
      Mam nadzieję że z Tobą nie było i nie będzie aż tak źle i nie życzę Ci tego co
      ja musiałem przejść.
      Pytasz czy leki które bierzesz nie wykluczają przyszłej ciąży. Z moich własnych
      doświadczen oraz z tego co dowiedziałem się ze wspomnianych wcześniej książek,
      to Sulfasalazyna jest bardzo łagodnym lekiem rzadko wywołującym jakieś skutki
      uboczne. Ja ją biorę praktycznie przez osiemnaście lat i na nic mi ona nie
      szkodzi. Jeśli zaś chodzi o niesterydowe leki przeciwbólowe i przeciwzapalne,
      to trzeba uważać na nerki, gdyż po długotrwałym stosowaniu tych leków może
      wystąpić upośledzenie ich funkcji, przejawiające się podwyższonym poziomem
      kreatyniny we krwi. Ciąża dodatkowo obciąża nerki więc tutaj trzeba być czujną
      i sprawdzić sobie nerki przed podjęciem decyzji o ciąży. Poza tym powinnaś
      wziąć pod uwagę to, że w czasie ciąży przypuszczalnie nie będziesz mogła
      przyjmować większości leków co w połączeniu ze zrozumiałym wzrostem masy ciała
      wywoła dodatkowe obciążenie Twoich stawów głównie nóg i zaostrzy się przez to
      stan zapalny. Czy będziesz potrafiła temu sprostać? Musisz się nad tym bardzo
      głęboko zastanowić.
      Ja nie mam zbyt dobrych doświadczeń z lekarzami ale może Ty masz więcej
      szczęścia do nich i być może w podjęciu tej decyzji o ciąży pomógł by Ci jakiś
      lekarz lub może lepiej lekarka.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci dużo zdrowia oraz wspaniałego dziecka.
      • Gość: mili_ Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: 84.97.102.* 04.08.04, 00:08
        Ja rowniez choruje na PR od 19 lat. Mialam juz kilka operacji (w tym proteze
        lewego barku, 2 stop, 2 palcow, lewego nadgarstka, a 2 miesiace temu trzech
        kregow szyjnych, w tym jeden byl przeszczepem kostnym). To nie przeszkadza mi
        podrozowac, prowadzic samochod, no ale powinnam "oszczedzac" stawy, jak mowi
        reumatolog, ktory mnie prowadzi, aby ich degeneracja odbywala sie jak
        najwolniej.
        W ciegu calego okresu choroby mialam kilka razy zmieniany protokol, w
        odpowiedzi na reakcje organizmu, wyniki badan, itd. Od kilku lat biore
        metotrexat (zastrzyk 15 mg 1 raz w tygodniu), vioxx 1 tabl.dziennie (zastapil
        on profenid 200 LP, ktory bralam do tej pory) i cytotec (na oslone zoladka).
        Niestety, biore rowniez medrol 4mg codziennie : poczatek mojej choroby byl
        gwaltowny i bardzo bolesny i nic innego nie moglo usmierzyc mi bolu, jak duze
        dawki kortyzonu. Po jakims czasie, kiedy bole przygluchly, lekarz zaproronowal
        odlozenie kortyzonu. Wczesniej zrobiono mi test hormonalny i okazalo sie, ze
        moj organizm przestal produkowac wlasny kortyzon z lenistwa! Nie bylo wiec mowy
        o wstrzymaniu mi sztucznego kortyzonu, ktory musze, niestety, brac ad vitaem.
        Nigdy nie bralam sulfasalazyny...prosze mi powiedziec, czy to ma jakas
        jeszcze inna nazwe?
      • Gość: dr. jolka Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 20:41
        Bez jaj, dobra. To poważna choroba i nie rób sobie żartów z reklamowaniem diety.
        W ogóle to może jakiś Nobelek za odkrycie.
        Oswieć doktorzynę co to zanczy "klasyczna" choroba i czemu tę cenna prawdę jak
        ją leczyc uklrywa sie przed tysiacami cierpiacych ludzi od 30 lat?!!!!
        ość portalu: hydrogen napisał(a):

        > RZS to jedna z "klasycznych" chorób których przyczyną jest złe odzywienie
        > organizmu. Jak ją wyleczyć wiadomo już od ponad 30-tu lat. Szczegóły w
        > książkach dr Jana Kwaśniewskiego. Pozdro
        • Gość: slawek Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.icpnet.pl 03.08.04, 10:02
          Gość portalu: dr. jolka napisał(a):

          > Oswieć doktorzynę co to zanczy "klasyczna" choroba i czemu tę cenna prawdę jak
          > ją leczyc uklrywa sie przed tysiacami cierpiacych ludzi od 30 lat?!!!!


          e tam ukrywa ;) wszak jest znana , tylko nie popularna zwłaszcza w kręgach
          medycznych , no pomyśl sobie przychodzi do ciebie pacjent , ty mu mówisz co ma
          robic zeby już wiecej do ciebie nie musiał przychodzić , no zero interesu



          Slawek
        • Gość: hydrogen Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.gfk.pl 03.08.04, 10:14
          > Oswieć doktorzynę co to zanczy "klasyczna" choroba i czemu tę cenna prawdę jak
          > ją leczyc uklrywa sie przed tysiacami cierpiacych ludzi od 30 lat?!!!!
          > ość portalu: hydrogen napisał(a):

          "Klasyczna" bo o ile dobrze pamiętam efekty jego leczenia opisuje dr
          Kwaśniewski w swoich książkach. Teraz niestety nie jestem w domu i nie mam ich
          pod ręką aby dokładnie wszystko sprawdzić.

          Nie wiem na jakiej podstawie uważasz, że dr kwaśniewski cokolwiek ukrywa. Od
          wielu lat próbuje zainteresować decydentów i lekarzy swoimi wynikami. Przykłady
          możesz znaleźć na stronie

          www.dr-kwasniewski.pl

          Od kilku lat jego książki można kupić w księgarniach. Polecam ostatnią "Dieta
          optymalna dieta idealna" napisaną wspólnie z Markiem Chylińskim, w której
          zebrane sa badania naukowe z ostatnich lat potwierdzające podstawowe założenia
          diety optymalnej. Problem jest taki, że "niepoprawne polityczne" wyniki badań
          są z regułu ignorowane skąd powstaje mylne wrażenie, że dieta optymalna jest w
          100% naukową herezją.

          Do stosowania DO nikt nikogo nie zmusza. Ja tylko podaję informacje że coś
          takiego jest i że sprawdza się w wielu sytuacjach. Niech każdy sam wyciągnie z
          tego wnioski.

          Pozdro
        • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 03.08.04, 10:47
          Gość portalu: dr. jolka napisał(a):

          > Bez jaj, dobra. To poważna choroba i nie rób sobie żartów z reklamowaniem
          diety
          > .

          Co Wy macie z tym rekalmowaniem??? Jakaś obsesja.
          Ci co reklamują to niby komu mają kieszeń nabijać? Rolnikom? To śmieszne ...

          > W ogóle to może jakiś Nobelek za odkrycie.

          Na Nobelka trochę późno, bo to "odkrycie" jest już baaardzo stare. Idź do
          biblioteki i zajrzyj do podręczników do dietetyki z lat 60, 70-tych. Jak byk
          tam stoi, że przy chorobach stawów bardzo dobre efekty przynosi leczenie dieta
          wysokotłuszczową.

          > Oswieć doktorzynę co to zanczy "klasyczna" choroba i czemu tę cenna prawdę jak
          > ją leczyc uklrywa sie przed tysiacami cierpiacych ludzi od 30 lat?!!!!

          Wybacz "doktorzyno", ale jeżeli rzeczywiście jesteś lekarzem to właśnie
          wątpliwa zasługa Twoich kolegów po fachu.

          Iza.
          • Gość: are Genezis optymalstwa :) IP: *.clubnet.pl 03.08.04, 12:11
            Moim zdaniem optymalstwo sie szerzy za sprawa m. wieloma in. chamstwa
            niektorych lekarzy. Np. to:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=4374805&a=4492251
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=10038051&a=10062487

            Oto Wielce szanowna Pani Dr n "med". No i czy mozna sobie wyobrazic bardziej
            chamskie, prostackie, aroganckie, gburskie i NISKIE podejscie do czlowieka?
            Przeciez u wiekssosci lekarzy to norma. Nie zgodz sie z takim to od razu
            dostanie ataku wscieklosci. Niby maja leczyc a sami nie wygladaja dosc zdrowo.
            Kazdy kto zrobi odpowiednie starania moze sobie sam zobaczyc jak
            naturoterapeuta po minutowym patrzeniu na lekarza wykryje u niego problem z
            kregoslupem, jelitem grubym, sklonnosc do padaczki itd. Ale o tym lepiej
            takiemyu nie mowic bo odpowie jak "dr" Feline wyzej.

            Tak wiec Feline i jej podobni sa w zasadzie czesciowo odpowiedzialni za
            "leczenie" D"O", Atkinsem, "diagnozowanie" Oberonem itd. Swietna robota LOL
        • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 03.08.04, 11:14
          I jeszcze jedno - czy równie bardzo, jak to co tu zostało napisane o diecie
          bogatotłuszczowej, oburza Cię proponowanie przez lekarzy i farmaceutów chorym
          na zapalenie stawów przeróznej "maści" preparatów z kolagenem, kwasami omega3 i
          tranem?
          Lekarze zalecają dlugotrwałe (bo krótkotrwałe nie mają sensu) kuracje tymi
          preparatami za cenę, na którą wielu chorych zwyczajnie nie stać. Jak to nazwać?
          Nie głupio Ci? Krytukujesz dietę, która pomaga ludziom i to za dużo mniejsze
          pieniądze (cenę jedzenia) i twierdzisz, że mówienie o tym to reklama a takie
          działania Twoich kolegów są OK??

          I.
        • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 03.08.04, 11:39
          Gość portalu: reumatyk napisał(a):

          > W moim przypadku RZS wywołało promieniowanie pochodzące z chmury
          radioaktywnej
          > po katastrofie elektrowni jądrowej w Czarnobylu więc nie pisz bzdur
          hydrogenie.

          RZS (reumatoidalne zapalenie stawów zwane też goścem postępującym) to choroba z
          grupy chorób autoimmunologicznych. Jest efektem "nadpobudliwości" układu
          odpornościowego, który z nieznanych przyzcyna wlasne komórki traktuje jak
          intruzów i atakuje je.

          Możesz wyjaśnić jak ma się do tego promieniowanie radioaktywne?

          Iza.
          • Gość: reumatyk Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.wma.east.verizon.net 03.08.04, 19:30
            > Gość portalu: izado napisała:
            > RZS (reumatoidalne zapalenie stawów zwane też goścem postępującym) to choroba
            > z grupy chorób autoimmunologicznych. Jest efektem "nadpobudliwości" układu
            > odpornościowego, który z nieznanych przyzcyna wlasne komórki traktuje jak
            > intruzów i atakuje je.
            > Możesz wyjaśnić jak ma się do tego promieniowanie radioaktywne?

            To bardzo proste ... radionuklidy czyli pierwiastki promieniotwórcze oraz ich
            izotopy ze źródeł antropogenicznych, a więc z opadów promieniotwórczych takich
            jak ten który miał miejsce w centralnej i północno-wschodniej Europie pod
            koniec kwietnia 1985 roku, wywołują nieodwracalne zmiany w łańcuchu kwasu
            dezoksyrybonukleinowego DNA w tkankach żywych organizmów, a więc także i w
            ludzkiej tkance łącznej. Zmienione radionuklidami komórki z uszkodzonym kodem
            DNA nie są później rozpoznawane przez system immunologiczny organizmu i
            odrzucane jako obce ciała. W ten sposób powstaje proces zapalny w który
            włączają się inne zmienione promieniowaniem jonizującym komórki takie jak
            makrofagi należące do układu jednojądrowych komórek fagocytujących
            przekształcone w tkankach z monocytów krwi obwodowej, oprócz fagocytozy pełnią
            one funkcję komórek prezentujących antygeny, są też źródłem wielu cytokin i
            innych czynników aktywnych bilogicznie, niektórych enzymów, fibronektyny i
            proteoglikanów. Limfocyty T pomocnicze, supresyjno-cytostatyczne, komórki NK i
            K oraz limfocyty B, odpowiedzialne za komórkową i humoralną odpowiedź
            immunologiczną. Granulocyty obojętnochłonne odgrywające rolę komórek
            fagocytujących. Fagocytoza wiąże się z uwalnianiem wielu substancji
            uczestniczących w dalszym procesie zapalnym i niszczeniu tkanek. Należą do nich
            pochodne tlenu cząsteczkowego, metabolity lipidów błonowych czyli tak zwane
            eikozanoidy, czynnik aktywujący płytki PAF i enzymy lizosomalne, między innymi
            hydrolazy aktywne w małym pH, obojęte proteazy serynowe, lizozym, katepsyna G,
            elastaza i meloperoksydaza zawarte w ziarnistościach azurofilnych oraz
            lektoferryna, kobalofiliny, kolagenaza i lizozym pochodzące z ziarnistości
            specyficznych dla tkanek z upośledzonym przez radionuklidy kodem DNA, a także
            żelatyna zawarta w tzw. Cząsteczkach C. Granulocyty pod wpływem promieniowania
            radioaktywnego w niewielkich dawkach są także źródłem niektórych cytokin.
            Komórki tuczne pod wpływem promieniowania radioaktywnego tworzą ziarnistości
            zawierające aminy biogenne takie jak histamina czy serotomina, obojętne
            proteazy takie jak chymazyna czy tryptaza, proteoglikany takie jak heparyna i
            siarczan chondroityny, kwaśne hydrolazy, aktywator plazminogenu, czynniki
            chemotaktyczne i cytokiny TNF. W przebiegu zapalenia tkanki łącznej
            zdegenerowane promieniowaniem komórki tuczne są ponadto źródłem pochodnych
            kwasu arachidowego, edenozyny i wolnych rodników tlenowych. Wszystkie te
            substancje uczestniczą w procesach zapalnych tkanki łącznej, a więc chrząstek,
            ścięgien i maziówki stawowej. Zmienione promieniowaniem radioaktywnym płytki
            krwi mają również ziarnistości zawierające między innymi serotoninę, czynnik
            von Willebranda, plazminogen, alfa-inhibitor plazminy, czynniki wzrostu i wiele
            innych. Aktywacja napromieniowanych radioaktywnie płytek krwi prowadzi do ich
            adhezji i agregacji, produkcji eikozanoidów, interakcji z innymi komórkami
            uczestniczącymi w zapaleniu. Szczególne znaczenie ma udział płytek w procesie
            krzepnięcia krwi w stanach zapalnych. Zmienione promieniowaniem płytki krwi są
            ponadto źródłem PAF, niektórych integryn i selektyn. Komórki śródbłonnika
            naczyń wytwarzają pod wpływem promieniowania jonizującego niektóre czynniki
            krzepnięcia, a także substancje działające przeciwkrzepliwie jak naprzykład
            antytrombina III czy prostacyklina i fibrynolityczne jak aktywator
            plazminogenu, endoteiny wywołujące skurcz ściany naczyń i konwertazę powodującą
            przejście angiotensyny I w angiotensynę II oraz białka adhezyjne. Wszystkie te
            związki mają istotne znaczenie w procesach zapalnych.
            W chorobach tkanki łącznej wywołanych promieniowaniem radioaktywnym i nie
            tylko, patogenoza zmian zapalnych jest również związana z czynnością komórek
            wchodzących w skład tej tkanki takich jak fibroblasty, chondrocyty i
            osteoklasty ale to są już ogólnie znane rzeczy więc nie będę się nad nimi
            szczegółowo rozpisywał.
            Jak widzisz wpływ promieniowania radioaktywnego na żywe organizmy ma wiele
            aspektów i odbywa się wieloma różnymi drogami. Promieniowanie to może wywołać
            wiele groźnych chorób zależnie od indywidualnych cech genetycznych i
            anatomicznych poszczególnych osobników. Może to być choroba nowotworowa której
            powiązanie z promieniowaniem zostało stosunkowo dobrze zbadane i
            udokumentowane, a także reumatoidalne zapalenie stawów oraz wiele innych nie
            mniej poważnych chorób.
            Dlatego nikomu nie życzę tego co mnie spotkało po przejściu chmury z Czarnobyla
            nad północno wschodnią Polską wczesną wiosną 1985 roku. Wolał bym przez całe
            życie obywać się bez elektryczności aniżeli płacić za nią taką cenę jaką przez
            nieszczęśliwy zbieg okoliczności musiałem ponieść.
            Pozdrawiam serdecznie.
            • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 03.08.04, 20:02
              Gość portalu: reumatyk napisał(a):

              > Dlatego nikomu nie życzę tego co mnie spotkało po przejściu chmury z
              Czarnobyla
              >
              > nad północno wschodnią Polską wczesną wiosną 1985 roku. Wolał bym przez całe
              > życie obywać się bez elektryczności aniżeli płacić za nią taką cenę jaką
              przez
              > nieszczęśliwy zbieg okoliczności musiałem ponieść.

              Reumatyku, bardzo Ci współczuję, że spotkało Cię to.
              I oczywiście jestem daleka od negowania uszkadzającego (najogólniej rzecz
              ujmując) wpływu promieniowania jonizującego na organizmy żywe, bo to byłaby
              ignorancja.
              Skąd jednak pewność, że Twoja choroba jest efektem właśnie wybuchu elektrownii
              w Czarnobylu? Innymi słowy skąd pewność, że to promieniowanie wywolało u Ciebie
              chorobę? Czy takie natężenie promieniowania i czas ekspozycji, na jakie byliśmy
              narażeni po wybuchu (jedni bardziej, inni mniej w zależności od części Polski)
              jest wystarczające by wywołać takie zmiany w organizmie, które opisujesz?
              Nie znam wyników badań epidemiologicznych, czy klinicznych w tym temacie, bo
              nigdy tym się nie interesowałam. Z zainteresowaniem przeczytałam jednak dawno
              temu biografię Marii Skłodowskeij-Curie. Pod koniec swego życia była
              rzeczywiście już dość schorowana i o ile dobrze pamiętam, chorowała właśnie
              również na reumatyzm. Jednak dawka promieniowania jaką ona przyjęła w trakcie
              swojeo życia była nieporównywalna z tym jaką dostaliśmy my po wybuchu. Zanim
              Skłodowska odkryła wlaściwości pierwiastków promieniotwórczych pracowała z nimi
              bez żadnych zabezpieczeń, w fatalnych warunkach, nawet bez rękawic, dzień i
              noc.
              Tak ja napisałam, nie znam danych na ten temat ale wydaje mi sie jednak mało
              prawdopodobne, że to było przyczyną. Może sie mylę. Skąd Twoje przekonanie o
              tym?

              No i czy jeżeli tak, to czy Twoją chorobę można nazwać RZS-em? W RZS-ie
              organizm jest praktycznie zdrowy, w sensie pozbawiony uszkodzeń, przynajmniej
              na taki wygląda - system immunologiczny atakuje zdrowe komórki. Choć oczywiście
              z drugiej strony, obserwuje się dziedziczną skłonnośc do tej choroby, co
              sugeruje uszkodzenie gdzieś informacji zawartej bądź w DNA, bądź w samej
              cytoplazmie.

              Jak leczysz swoją chorobę?

              Pozdrawiam,
              Iza.
              • Gość: reumatyk Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.wma.east.verizon.net 04.08.04, 01:30
                Gość izado napisał(a):
                > Skąd jednak pewność, że Twoja choroba jest efektem właśnie wybuchu
                > elektrownii w Czarnobylu? Innymi słowy skąd pewność, że to promieniowanie
                > wywolało u Ciebie chorobę? Czy takie natężenie promieniowania i czas
                > ekspozycji, na jakie byliśmy narażeni po wybuchu (jedni bardziej, inni mniej
                > w zależności od części Polski) jest wystarczające by wywołać takie zmiany w
                > organizmie, które opisujesz?

                W moim poprzednim wpisie wyjaśniłem pokrótce mechanizmy procesów zapalnych
                prowadzące do rozwinięcia się reumatoidalnego zapalenia stawów na skutek
                oddziaływania promieni radioaktywnych. Jak zapewne Ci wiadomo etiopatogeneza
                RZS nie jest dotychczas dokładnie poznana. Istnieje wiele hipotez w tej
                kwestii. Od wielu lat prowadzone są badania w kierunku wykrycia czynnika
                zakaźnego, który mógłby inicjować zjawiska autoimmunologiczne w przebiegu RZS
                prowadzące do zmian w tkankach. Nie ma jednak dowodu, że wchodzi w rachubę
                tylko jeden taki czynnik. Rozważano możliwość udziału wirusów Epsteina-Barr
                (EBV) oraz różyczki, cytomegalii, a także zakażenia mykoplazmą. Jak też napewno
                wiesz, głównym procesem w patogenezie zmian zapalnych w RZS jest
                autoimmunizacja polegająca na wytwarzaniu przeciwćiał przeciw IgG, określanych
                jako czynnik reumatoidalny. Do niedawna nie było wiadomo w jaki sposób dochodzi
                do zmiany cech antygenowych IgG. Ponieważ choroba ta dotknęła mnie osobiście,
                postanowiłem ją poznać najlepiej jak to jest możliwe. W tym celu przeczytałem
                dziesiątki książek medycznych, a także prace magisterskie oraz doktorskie ludzi
                specjalizujących się w tej dziedzinie, tysiące biuletynów i sprawozdań z
                konsyliów naukowych poświęconych chorobom reumatycznym. W efekcie tych studiów
                oraz na bazie własnych obserwacji swojego organizmu dotkniętego tą chorobą
                doszedłem do wniosku, że w moim przypadku do wspomnianych zmian cech
                antygenowych IgG doszło na skutek oddziaływania promieniowania radioaktywnego
                generowanego przez chmurę pochadzącą z katastrofy elektrowni jądrowej w
                Czarnobylu. Dochodzenie do tego wniosku zajęło mi kilkanaście lat studiów więc
                z oczywistych powodów nie ma tutaj miejsca na zaprezentowanie całego procesu
                dochodzenia do mojej konkluzji. Jest jednak bardzo spektakularny i oczywisty
                nawet dla laika dowód potwierdzający moją tezę o głównej przyczynie rozwinięcia
                się u mnie RZS na skutek promieniowania radioaktywnego. Tym dowodem jest
                idealna wręcz koincydencja zdarzeń które miały miejsce wczesną wiosną 1985
                roku. Jak wiadomo katastrofa elektrowni jądrowej w Czarnobylu miała miejsce 28-
                go kwietnia 1985 roku. Wiadomo też, że władze byłego ZSRR do którego należała
                Ukraina przez wiele dni po katastrofie nie informowały o tym zdarzeniu opinii
                publicznej, tylko starały się zachować je w tajemnicy. Otóż na moje
                nieszczęście tak się złożyło, że pamiętnej nocy z 28-go na 29-ty kwietnia 1985
                roku zmuszony byłem do przejścia pieszo odcinka około 15 kilometrów, gdyż
                uciekł mi ostatni autobus którym mogłem wrócić do domu z uroczystości
                rodzinnej. Pamiętam jak dziś te ciężkie szare chmury przesuwające się po
                nieboskłonie tamtej nocy. W najmniejszym jednak stopniu nie przypuszczałem
                jakie zagrożenie te chmury ze sobą niosły. Miałem się tego dowiedzieć dopiero
                po kilku dniach, gdy kraje skandynawskie zrobiły szum medialny wokół sprawy
                będącej epokowym skandalem na skalę światową. W ciągu tych kilku dni z moim
                organizmem zaczęły dziać się bardzo dziwne rzeczy. Z dnia na dzień coraz
                bajdziej bolały mnie i puchły prawie wszystkie moje stawy, miałem skaczącą
                gorączkę i bóle gardła i głowy, straciłem zupełnie apetyt, miałem zawroty
                głowy, dreszcze i częste oddawanie moczu. Ogólnie czułem się fatalnie i w
                połowie maja byłem już tak obolały i opuchnięty, że nawet nie byłem w stanie
                obrócić się w łóżku na bok. W takim stanie trafiłem do szpitala gdzie
                aplikowano mi przez kilka tygodni końskie dawki antybiotyków oraz wstrzykiwano
                mi do dużych stawów blokady z kortykosteroidów. Do dziś nie wiem jakim cudem ja
                to wszystko przeżyłem. Moja Mama i reszta rodziny modliła się za mnie całymi
                dniami i jeśli miałbym wskazać moment w całym moim życiu kiedy byłem najbliższy
                śmierci to właśnie było to wtedy. Mama codziennie przywoziła mi do szpitala
                świeżo wyciśnięte soki z marchwi i selera. Nie wiem czy to te soki, czy te
                modlitwy, czy te antybiotyki i blokady pozwoliły mi przetrwać ten najcięższy
                kryzys w moim życiu i pomalutku zacząć dochodzić do siebie. Po trzech
                miesiącach w szpitalu wróciłem o kulach do domu z powykrzywianymi ulnaryzacją
                palcami obu dłoni i wciąż opuchniętymi aczkolwiek już mniej bolesnymi stawami
                wszystkich kończyn. Antybiotyki brałem jeszcze przez pół roku aż zastąpiono je
                sulfasalazyną i niesterydowymi lekami przeciwzapalnymi i przeciwbólowymi.
                Później leżałem jeszcze dwukrotnie w szpitalu na rechabilitacji połączonej z
                fizykoterapią oraz pojechałem do sanatorium w Inowrocławiu gdzie też aplikowano
                mi fizykoterapię oraz kąpiele lecznicze. Wszystko to razem doprowadziło do
                remisji którą z niewielkimi przerwami mam do dzisiaj. Przykurcze oraz
                przerośnięta maziówka w stawach skokowych doprowadziły jednak do zakrzepowego
                zapalenia żył w moich nogach poniżej kolan, co w końcu doprowadziło do
                rozwinięcia się owrzodzeń podudzi ale to już inna historia.
                Rozpisałem się trochę ale myślę iż wyjaśniłem dlaczego uważam, że przyczyną
                zachorowania na RZS było w moim przypadku promieniowanie radioaktywne
                pochodzące z chmury po katastrofie elektrowni jądrowej w Czarnobylu na Ukrainie.
                Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.
                • Gość: slawek Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.icpnet.pl 04.08.04, 09:53
                  Gość portalu: reumatyk napisał(a):


                  > Rozpisałem się trochę ale myślę iż wyjaśniłem dlaczego uważam, że przyczyną
                  > zachorowania na RZS było w moim przypadku promieniowanie radioaktywne
                  > pochodzące z chmury po katastrofie elektrowni jądrowej w Czarnobylu na
                  Ukrainie
                  > .
                  > Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.


                  czy mógłbyś wyjasnić dlaczego po tej katastrofie nie doszło do "epidemii"
                  RZS ??? wszak takie spacery w pobliżu urządziło sobie więcej ludzi



                  Slawek
                  • Gość: reumatyk Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.wma.east.verizon.net 04.08.04, 18:40
                    > Gość portalu: slawek napisał(a):
                    > czy mógłbyś wyjasnić dlaczego po tej katastrofie nie doszło do "epidemii"
                    > RZS ??? wszak takie spacery w pobliżu urządziło sobie więcej ludzi

                    Oczywiście że mogę chociaż gdybyś uważnie przeczytał mój poprzedni wpis to
                    pewnie byś sam zauważył, że ta kwestia była tam pośrednio wyjaśniona. Posłużę
                    się więc cytatem z mojego porzedniego wpisu wskazującym na wyjaśnienie Twoich
                    wątpliwości. Otóż tak jak napisałem wczoraj, cytuję „Od wielu lat prowadzone są
                    badania w kierunku wykrycia czynnika zakaźnego, który mógłby inicjować zjawiska
                    autoimmunologiczne w przebiegu RZS prowadzące do zmian w tkankach. Nie ma
                    jednak dowodu, że wchodzi w rachubę tylko jeden taki czynnik.” koniec cytatu.
                    Mówiąc prościej nie ma dowodu na to że RZS wywołuje tylko jeden czynnik.
                    Dzisiaj jest prawie pewne że RZS wywołuje cały zespół czynników. Są to napewno
                    czynniki genetyczne, środowiskowe, cywilizacyjne, żywieniowe, ilość przebytych
                    chorób które wystawiały system immunologiczny danego osobnika na ciężką próbę,
                    urazy fizyczne, grupa krwi oraz jej odczyny serologiczne i inne o których
                    pewnie jeszcze nie wiadomo. Upraszczając można powiedzieć, że prawie każdy nosi
                    w sobie mniej lub więcej takich czynników ale u większości ludzi nigdy nie
                    dochodzi do rozwinięcia się choroby, bo brakuje im albo kilku do kompletu albo
                    tylko tego ostatniego który wyzwala samonapędzający się mechanizm
                    autoimmunologiczny którym w istocie jest ta choroba. W moim przypadku tym
                    ostatnim czynnikiem który wyzwolił we mnie to błędne koło jakim jest RZS, było
                    promieniowanie z chmury radioaktywnej ale u innych ludzi mogło to być zupełnie
                    coś innego, np. ostra infekcja, grypa, angina, stres, niehigieniczny tryb
                    życia, jakiś ciężki uraz czy nawet autosugestia.
                    Sposób powstawania RZS bardzo trafnie ujęła izado w swoim dzisiejszym wpisie,
                    cytuję „Reuamtoidalne zapalenie stawów może "wywołać" wiele czynnikow. Piszę w
                    cudzysłowiu, bo tak naprawdę chodzi o to, że czynniki te stymulują prawdodobnie
                    jedynie ujawnienie się choroby w organizmie, który w pewien sposób jest już
                    predestynowany do tej choroby.” koniec cytatu. Tak to właśnie jest z tą chorobą
                    i to tłumaczy dlaczego taki czynnik jaki zadziałał w moim przypadku nie musiał
                    wywołać RZS u innych ludzi którzy mają inne od moich uwarunkowania genetyczne,
                    serologiczne, środowiskowe itd. U mnie rozwinęło sie RZS, a u innych np. rak
                    tarczycy czy stwardnienie rozsiane. Każdy w zależności od swoich indywidualnych
                    predyspozycji. Do rozwinięcia się epidemii natomiast, konieczna jest
                    jednorodność substancji organicznej na której ta epidemia ma się rozwinąć w
                    aspekcie istotnych dla danej choroby cech histopatologicznych, czyli w
                    przypadku potencjalnej epidemi Reumatoidalnego Zapalenia Stawów wszyscy ludzie
                    musieli by mieć taki sam kod genetyczny, grupę krwi, odczyny serologiczne, żyć
                    w jednakowym środowisku, odżywiać się identycznie, chorować na te same choroby
                    w tym samym okresie swojego życia itd.
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: slawek Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 21:58
                      Gość portalu: reumatyk napisał(a):
                      Do rozwinięcia się epidemii natomiast, konieczna jest
                      > jednorodność substancji organicznej na której ta epidemia ma się rozwinąć w
                      > aspekcie istotnych dla danej choroby cech histopatologicznych, czyli w
                      > przypadku potencjalnej epidemi Reumatoidalnego Zapalenia Stawów wszyscy
                      ludzie
                      > musieli by mieć taki sam kod genetyczny, grupę krwi, odczyny serologiczne,
                      żyć
                      > w jednakowym środowisku, odżywiać się identycznie, chorować na te same
                      choroby
                      > w tym samym okresie swojego życia itd.


                      czyli strasznie dużo różnych zmiennych , sory ale strzelasz z ta przyczyną
                      powstania u siebie , najpewniej jak każdy człowiek lubisz mieć swojego kozła
                      ofiarnego .


                      Slawek
                      P.S.
                      a co powiesz na post Marka ???
                      • Gość: reumatyk Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.wma.east.verizon.net 05.08.04, 18:10
                        Gość portalu: slawek napisał(a):
                        > czyli strasznie dużo różnych zmiennych , sory ale strzelasz z ta przyczyną
                        > powstania u siebie , najpewniej jak każdy człowiek lubisz mieć swojego kozła
                        > ofiarnego.

                        Skoro mówisz o strzelaniu i koźle ofiarnym to posłużę się pewną analogią.
                        Z tego co napisałeś wynika bowiem, że morderca który zastrzelił drugiego
                        człowieka powinien być według ciebie kozłem ofiarnym wymiaru sprawiedliwości.
                        Twoim zdaniem za takie morderstwo współodpowiedzialni są ci którzy wytopili w
                        hucie stal z której zrobiono pistolet, skonstruowali i wyprodukowali broń oraz
                        amunicję do niej, sprzedali ją mordercy i nauczyli go posługiwać się nią, a
                        dopieo na końcu sam morderca. Tak niestety nie jest i winą za morderstwo
                        obarcza się wyłącznie tego kto pociągnął za spust w krytycznym momencie. I nie
                        ważna jest motywacja kierująca mordercą ani stan zdrowia czy kondycja jego
                        ofiary. Liczy się jedynie fakt oddania strzału w jej kierunku. Wydaje mi się,
                        że jest to oczywiste i logiczne podejście, a gdyby było inaczej i
                        odpowiedzialność za takie zbrodnie była by zbiorowa poczynając od hutnika który
                        wytopił stal, a kończąc na bandycie który strzelał z pistoletu wyprodukowanego
                        z tej stali, to była by to jakaś paranoja.
                        Na tej samej zasadzie ja opieram swoją tezę, że w moim przypadku za rozwinięcie
                        się u mnie Reumatoidalnego Zapalenia Stawów odpowiedzialne jest promieniowanie
                        radioaktywne z czarnobylskiej chmury po katastrofie elektrowni jądrowej. To był
                        ten czynnik który pociągnął za cyngiel i rozpoczął reakcję łańcuchową
                        nagromadzonych wcześniej w moim organiźmie innych czynników sprzyjających
                        zachorowaniu.
                        Pozdrawiam.
                        • Gość: slawek Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.04, 20:41
                          porównanie zbyt przejaskrawione ;) poza tym jak już pisałem caly czas
                          przypisujesz winę za wystąpienie choroby promieniowaniu , a to wcale nie jest
                          tak oczywiste , tkanka łączna zmienia się bardzo powoli , aby wytworzyc u
                          siebie tak patologicznie zmienioną tkanke na która własny ustrój wyśle
                          przeciwciała pracowałeś kilka , kilkanaście lat i wcale nie jest pewne czy ta
                          chmura cię napromieniowała czy zwyczajnie przeziębiłeś się w ta noc i to
                          wywołało gwałtowną reakcje i wystąpienie objawów



                          Slawek
                          • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 05.08.04, 23:04
                            Gość portalu: slawek napisał(a):

                            > porównanie zbyt przejaskrawione ;) poza tym jak już pisałem caly czas
                            > przypisujesz winę za wystąpienie choroby promieniowaniu , a to wcale nie jest
                            > tak oczywiste , tkanka łączna zmienia się bardzo powoli , aby wytworzyc u
                            > siebie tak patologicznie zmienioną tkanke na która własny ustrój wyśle
                            > przeciwciała pracowałeś kilka , kilkanaście lat i wcale nie jest pewne czy
                            ta
                            > chmura cię napromieniowała czy zwyczajnie przeziębiłeś się w ta noc i to
                            > wywołało gwałtowną reakcje i wystąpienie objawów

                            Sławku,
                            ja myslę że to możliwe że promieniowanie wywołało chorobę u Reumatyka. Zresztą
                            to bardzo zaciekawiło mnie - dlatego zadałam Reumatykowi lawinę pytań.
                            Myslę, jednak też, że z punktu widzenia tego, do czego zmierzasz :-), czyli
                            najprościej rzecz ujmując tego "co z tym fantem zrobić" bez znaczenia jest co
                            wywołało RZS.
                            Nie wiadomo napewno czy to, że ktoś zachorował na zapalenie stawów to kwestia
                            jakiegoś defektu genetycznego, jednak epidemiologia na to wskazuje. Koncepcja,
                            że ktoś zachorował na RZS, bo wcześniej przez lata źle się żywił raczej nie
                            przekonuje mnie. Jeżeli tak jest to dlaczego na stawy chorowała moja Babcia,
                            choruje moja Mama, a nie choruje mój Tata czy Siostra mojej Mamy? Wszyscy jedzą
                            podobnie.
                            Jestem jednak przekonana, a to przekonanie opieram na tym co czytam w
                            literaturze oraz na własnych doświadczeniach, że dietą bogatotłuszczową-
                            niskowęglowodanową można znacząco poprawić stan swoich stawów i co
                            najważniejsze, zahamowac proces zapalny bez względu na to co ten proces
                            wywołało.

                            Pozdrawiam,
                            Iza.
                            • Gość: slawek Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.04, 00:07
                              izado napisała:

                              > Sławku,
                              > ja myslę że to możliwe że promieniowanie wywołało chorobę u Reumatyka.
                              Zresztą
                              > to bardzo zaciekawiło mnie - dlatego zadałam Reumatykowi lawinę pytań.


                              a co wywołało tą chorobę u ciebie ? gdy jadłaś dużo błaonnika i mało tłuszczu ??


                              > Myslę, jednak też, że z punktu widzenia tego, do czego zmierzasz :-), czyli
                              > najprościej rzecz ujmując tego "co z tym fantem zrobić" bez znaczenia jest co
                              > wywołało RZS.

                              choroba powstała wcześniej , i masz racje bez znaczenia jest co przechyliło
                              czare


                              > Nie wiadomo napewno czy to, że ktoś zachorował na zapalenie stawów to kwestia
                              > jakiegoś defektu genetycznego, jednak epidemiologia na to wskazuje.


                              no mozna zachorować na inną chorbe autoimmunologiczna , w zalezności od defektu
                              genetycznego

                              Koncepcja,
                              > że ktoś zachorował na RZS, bo wcześniej przez lata źle się żywił raczej nie
                              > przekonuje mnie. Jeżeli tak jest to dlaczego na stawy chorowała moja Babcia,
                              > choruje moja Mama, a nie choruje mój Tata czy Siostra mojej Mamy? Wszyscy
                              jedzą
                              >
                              > podobnie.


                              no widzisz ,jedza podobnie, a mając już pewne doświadczenia w liczniu tego co
                              zjadasz , potrafisz policzyć co jedzą wszystkie osoby które wspominasz ??
                              oczywiście w przeliczniu na białka tłuszcze i weglowodany i ilości ??

                              > Jestem jednak przekonana, a to przekonanie opieram na tym co czytam w
                              > literaturze oraz na własnych doświadczeniach, że dietą bogatotłuszczową-
                              > niskowęglowodanową można znacząco poprawić stan swoich stawów i co
                              > najważniejsze, zahamowac proces zapalny bez względu na to co ten proces
                              > wywołało.

                              no a tutaj to naprawdę jestes już niekonsekwentna , skoro RZS to defekt
                              genetyczny to nie powinno na niego pomóc zadne jedzenie czy to bodatotłuszczowe
                              czy dowolne inne , innymi słowy skoro zmiana diety na bogatotłuszczową pomaga
                              np. tobie w chorobie tkanki łącznej czyli zatrzymuje proces zapalny , to jasno
                              z tego wynika ze chorobę wywołało niekorzystne odżywianie , na tyle złe ze nie
                              zapewniało organizmowi wszystkich niezbędnych składników do odbudowywania
                              białek kolagenowych , co w pewnym momencie sprawiło iż zostały one zbudowane
                              patologicznie i system immunologiczny wziął je na celownik produkując dodatkowo
                              przeciwciała , nie ma więc znaczenia czy chorobę uaktywni promieniowanie ,
                              grypa czy uraz mechaniczny , tak samo jak nie ma znaczenia jaki rodzaj iskry
                              zapali rozlaną benzyne


                              Slawek
                              • Gość: are Podstawy prawne do wywalenia optymalstwa IP: *.clubnet.pl 06.08.04, 00:53
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=14700058&a=14706098

                                > 5.
                                > Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Gazeta.pl
                                > treści uznanych powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe[*]
                                >i naruszających zasady Netykiety.



                                > 6 niniejszego regulaminu, jak również prawo do blokowania uczestnictwa w Forum
                                > Gazeta.pl w stosunku do osób naruszających w sposób notoryczny postanowienia
                                > pkt. 4, 5 i 6 regulaminu. Agora S.A. może również przekazać pozostające w jej
                                > posiadaniu dane osób publikujących na stronach Forum, sądowi, prokuraturze,
                                > policji i innym uprawnionym organom państwa na potrzeby prowadzonych przez nie
                                > postępowań.

                                Widac jasno: wiadomo ze dieta "optymalna" jest szkodiwa. Kazdy lekarz to
                                przyzna oprocz tych - oplacanych teraz lepiej - "lekarzy optymalnych" i jednej
                                pielegniarki, na ktora nie ma co zwracac uwagi.

                                Sa podstawy prawne do wywalenia optymalstwa i najlpeiej podania ich do sadu.
                              • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 06.08.04, 10:49
                                Gość portalu: slawek napisał(a):
                                > a co wywołało tą chorobę u ciebie ? gdy jadłaś dużo błaonnika i mało
                                tłuszczu ?
                                > ?

                                Napisałam już co - infekcja i stres. I zachorowałam mimo błonnika i małej
                                ilości tłuszczu, co ewidentnie pokazuje, że dieta uboga w tłuszcz i bogata w
                                błonnik nie chroni przezd zapaleniem stawów jak twierdzi brumbak.
                                Może gdybym jadła wtedy tak jak teraz proces zapalny by sie nei rozpoczął ale
                                tego nie wiemy, jest to tylko SPEKULACJA. Moja znajoma zachorowała na
                                zesztwyniające zapalenie kręgosłupa po wypadku samochodowym, który uszkodził
                                jej staw krzyżowy - u niej chorobę ujawnił uraz, prawdopodobnie gdyby uraz nie
                                miał miejsca NIGDY nie zachorowałaby.

                                > no widzisz ,jedza podobnie, a mając już pewne doświadczenia w liczniu tego co
                                > zjadasz , potrafisz policzyć co jedzą wszystkie osoby które wspominasz ??
                                > oczywiście w przeliczniu na białka tłuszcze i weglowodany i ilości ??

                                Nie wiem czy zauważyłeś ale napisałam, że część Rodziny choruje na stawy, a
                                część nie. Moja Babcia żywiła swoje Córki TAK SAMO, a tylko jedna z nich
                                zachorowała. Moja Mama żywiła cała Rodzinę tak samo (w tym mnie) a tylko ja i
                                ona jesteśmy chore. Jeżeli jedzenie byłoby BEZPOŚREDNIĄ przyczyną choroby, w
                                mojej Rodzinie chorowaliby wszyscy, a tak nie jest. Skoro tak, musi istnieć
                                jakiś czynnik, cecha orgaznizmu, informacja w organizmie, która powoduje, że
                                dany typ jedzenia lub inny czynnik powoduje ujawnienie się choroby. Przy czym
                                watpię, żeby akurat w przypadku tej choroby tto jedzenie było czynnikiem
                                wyzwalającym.

                                > no a tutaj to naprawdę jestes już niekonsekwentna , skoro RZS to defekt
                                > genetyczny to nie powinno na niego pomóc zadne jedzenie czy to
                                bodatotłuszczowe

                                To nie ja jestem niekonsekwentna tylko Ty nie rozumeisz, że zapalenie stawów
                                jest dużo bardziej złożonym procesem niż Ci się wydaje.
                                Jedzenie nie pomaga na defekt genetyczny. Twierdzenie, że jedzenie tłuszczu lub
                                nie potrafi zmienić kolejność zasad w chromosomie, bo do tego sprowadza się
                                naprawda DNA, byłoby "rewolucją" w genetyce i byłoby sprzeczne z tym co wiadomo
                                na temat mechanizmów naprawy DNA. Jedzenie tłuszczu jednak może pomóc
                                organizmowi radzić sobie z procesem zapalnym i w jakiś sposób
                                wyciszać "rozdrażniony" układ odpornościowy.

                                > czy dowolne inne , innymi słowy skoro zmiana diety na bogatotłuszczową pomaga
                                > np. tobie w chorobie tkanki łącznej czyli zatrzymuje proces zapalny , to
                                jasno
                                > z tego wynika ze chorobę wywołało niekorzystne odżywianie , na tyle złe ze
                                nie
                                > zapewniało organizmowi wszystkich niezbędnych składników do odbudowywania
                                > białek kolagenowych , co w pewnym momencie sprawiło iż zostały one zbudowane
                                > patologicznie i system immunologiczny wziął je na celownik produkując
                                dodatkowo
                                >
                                > przeciwciała , nie ma więc znaczenia czy chorobę uaktywni promieniowanie ,
                                > grypa czy uraz mechaniczny , tak samo jak nie ma znaczenia jaki rodzaj iskry
                                > zapali rozlaną benzyne

                                Zupełnei nie tak - PRZYCZYNĄ ZAPALENIA STAWÓW (wbrew temu co to twierdzi
                                Kwaśniewski) NIE JEST JAKAKOLWIEK NIEPRAWIDŁOWOŚĆ W BUDOWIE KOMÓREK STAWÓW.
                                Badania naukowe wskazują, że przyczyna nie tkwi w stawie, a w UKŁADZIE
                                ODPORNOŚCIOWYM. Twierdzenie więc, że limfocyty zaatakowały moje stawy lub moją
                                skóre bo te były źle odżywione jest BEZZASADNE.

                                Pozdrawiam,
                                Iza.

                                >
                                >
                                > Slawek
                          • Gość: reumatyk Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.wma.east.verizon.net 06.08.04, 04:30
                            Gość portalu: slawek napisał(a):
                            > porównanie zbyt przejaskrawione ;) poza tym jak już pisałem caly czas
                            > przypisujesz winę za wystąpienie choroby promieniowaniu , a to wcale nie jest
                            > tak oczywiste , tkanka łączna zmienia się bardzo powoli , aby wytworzyc u
                            > siebie tak patologicznie zmienioną tkanke na która własny ustrój wyśle
                            > przeciwciała pracowałeś kilka , kilkanaście lat i wcale nie jest pewne czy ta
                            > chmura cię napromieniowała czy zwyczajnie przeziębiłeś się w ta noc i to
                            > wywołało gwałtowną reakcje i wystąpienie objawów

                            Uważam że moje wcześniejsze porównanie wcale nie było przejaskrawione. To po
                            pierwsze, a po drugie to wydaje mi się, że bagatelizujesz moje kilkanaście lat
                            studiów nad tym problemem. Studia te nie ograniczały się tylko do rozważań
                            teoretycznych ale poparte były także analizą systemową na modelu matematycznym
                            związków przyczynowo skutkowych w procesach metabolizmu tkankowego zakłóconego
                            promieniowaniem jonizującym. Była to naprawdę benedyktyńska praca której z
                            pewnością nie byłbym w stanie wykonać bez pomocy komputera. Na szczęście
                            komputery osobiste stały się pod koniec lat osiemdziesiątych osiągalne dla
                            przeciętnych śmiertelników i dzięki temu to co bez komputera zajęło by mi
                            prawdopodobnie całe życie, przy jego pomocy wykonałem w kilka lat.
                            Po trzecie natomiast owej nocy była idealna pogoda do spaceru i było niemożliwe
                            abym się wtedy przeziębił. Zresztą nie miałem później żadnych objawów
                            wskazujących na przeziębienie; nie miałem kaszlu ani kataru i nie bolało mnie
                            gardło, co zawsze u mnie występowało przy wcześniejszych przeziębieniach.
                • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 04.08.04, 10:23
                  Reumatyku,

                  dziekuję, że tak obszernie piszesz o tym co Cię dotknłęo i o tym co na ten
                  temat wiesz.
                  Kiedy mnie dopadła choroba, podobnie jak Ty szukałam, szukałam, czytałam,
                  studiowałam. Wydaje mi sie nawet, że w przypadku takiej choroby, choroby
                  przewlekłej, na którą jesteśmy skazani do końca życia, a która przy okazji
                  nieźle daje w kość i oznacza praktycznie codziennie cierpienie takie gruntowne
                  poznanie wroga jest pomocne, niestety najczęściej w jedynie w sensie
                  psychicznym ale to bardzo ważne. Przynajmiej ja należę do takich osób.

                  Z tego co piszesz rozumiem, ze to iż za przyczynę choroby uważasz
                  promieniowanie wynika wyłącznie z tego co przestudiowałeś i przemyslałeś sam.
                  Czy rozmawialeś o tym z reumatologami lub innymi specjalistami? Jakie jest ich
                  zdanie?

                  Do tego wniosku doszedleś po latach, więc domyślam się, że ewentulane
                  szukanie "dowodów" na to w Twoim organizmie nie było wtey możliwe. Ale czy z
                  tego co czytałeś wynika, że mozliwe byłoby przeprowadzenie badań
                  diagnostycznych pozwalajacych wykazać, że promieniowanie wywłało chorobę u
                  Ciebie?

                  Czy literatura podaje jakieś przykłady zachorowania na zapalenie stawów po
                  takiego typu, czasie i dawce ekspozycji jak w Twoim przypadku?

                  Pytam o to wszystko, bo to co piszesz jest bardzo ciekawe. Mam nadzieję, że nie
                  czujesz się urazony takim moim stwierdzeniem (bo przeciez mówimy o tym co Cię
                  gnębi).
                  Jednak ciągle zastanawiam się czy napewno nie był to zbieg okoliczności.
                  Reuamtoidalne zapalenie stawów może "wywołać" wiele czynnikow. Pisze w
                  cudzysłowiu, bo tak naprawdę chodzi o to, ze czynniki te stymulują prawdodobnie
                  jedynie ujawnienie się choroby w organizmie, który w pewien sposób jest już
                  predestynowany do tej choroby. U mnie np. samą łuszczycę wywołała zwykła
                  infekcja układu oddechowego. A w przypadku zapalenia stawów czynnikiem
                  wyzwalającym był prawdopodobnie dlługotrwały stres. Twój atak gorączki
                  reumatycznej mógł przecież zostać wyzwolony również przez cokolwiek (mimo
                  idealnego, jak piszesz, czasowego związku z Twoim spacerem w noc wybuchu).
                  Ile miałeś wtedy lat? Czy napewno w podobnym czasie nie zdarzyło sie w Twoim
                  organizmie lub życiu nic innego co mogło wywołać chorobę? Czy w Rodzinie tez
                  ktoś choruje na chorobę stawów lub/i choroby skóry? Czy oprocz tego co piszesz
                  miałeś inne jeszcze objawy lub konsekwencje ekspozycji na promieniowanie?

                  I jeszcze jedno - jak czujesz się dzisiaj i jak jesteś leczony? Jak sobie
                  radzisz?

                  Przepraszam za nawał pytań :-)

                  Pozdrawiam serdecznie,
                  Iza.
                  • Gość: reumatyk Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.wma.east.verizon.net 06.08.04, 08:00
                    izado napisała:
                    > Czy rozmawialeś o tym z reumatologami lub innymi specjalistami? Jakie jest
                    > ich zdanie?
                    < ... czy z tego co czytałeś wynika, że mozliwe byłoby przeprowadzenie badań
                    > diagnostycznych pozwalajacych wykazać, że promieniowanie wywłało chorobę u
                    > Ciebie?
                    > Czy literatura podaje jakieś przykłady zachorowania na zapalenie stawów po
                    > takiego typu, czasie i dawce ekspozycji jak w Twoim przypadku?
                    > Ile miałeś wtedy lat? Czy napewno w podobnym czasie nie zdarzyło sie w Twoim
                    > organizmie lub życiu nic innego co mogło wywołać chorobę? Czy w Rodzinie tez
                    > ktoś choruje na chorobę stawów lub/i choroby skóry? Czy oprocz tego co
                    > piszesz miałeś inne jeszcze objawy lub konsekwencje ekspozycji na
                    > promieniowanie?
                    > I jeszcze jedno - jak czujesz się dzisiaj i jak jesteś leczony? Jak sobie
                    > radzisz?

                    Odpowiadam na twoje pytania.

                    Tak, do moich konkluzji dochodziłem sam, a moje próby konsultowania analiz oraz
                    wyników symulowanych na modelu matematycznym badań z lekarzami kończyły się
                    zawsze ignorowaniem mnie przez nich. Nikt nie chciał brać poważnie moich
                    opracowań przypuszczalnie z tej prostej przyczyny, że jestem samoukiem i nie
                    mam żadnego tytułu naukowego w tej dziedzinie w której posiadam wiedzę znacznie
                    większą od niejednego eksperta medycznego. Najprawdopodobniej żaden z lekarzy
                    nie chce ze mną rozmawiać na ten temat dlatego, żeby się nie skompromitować
                    swoją ignorancją w przedmiocie który z oczywistych względów powinien być jego
                    domeną. Nikt też nie chciał albo nie potrafił przeprowadzić odpowiednich badań
                    diagnostycznych pod kątem zależności pomiędzy promieniowaniem radioaktywnym, a
                    inicjacją procesu autoimmunologicznego. Być może kiedyś jakiś ośrodek naukowy
                    zajmie się tym problemem który ja już od dawna mam opracowany ale bardzo wątpię
                    aby dostojna instytucja naukowa zniżyła się do tego aby wykorzystać moją wiedzę
                    w tym temacie, gdyż nie mam tytułu naukowego w tej dziedzinie. Nic mi też nie
                    jest wiadomo o żadnej literaturze podającej przykłady zachorowania na RZS po
                    ekspozycji na promieniowanie radioaktywne, a moich opracowań nikt nie chce
                    wydać, gdyż nie stoi za mną żadna instytucja naukowa której rekomendacja jest
                    wymagana przez wydawnictwo.

                    Rutynowe badania laboratoryjne i radiologiczne które mi robiono podczas mojego
                    pierwszego pobytu w szpitalu potwierdziły w całej rozciągłości wstępną diagnozę
                    o bardzo ostrym początku Reumatoidalnego Zapalenia Stawów. Odczyn serologiczny
                    Waalera-Rosego miałem dodatni, stwierdzono też u mnie obecność czynnika
                    reumatoidalnego klasy IgM w surowicy krwi, miałem też trzycyfrowy Odczyn
                    Biernackiego (OB).
                    Z początku lekarze nie wiedzieli jak mnie leczyć gdyż miałem przeciwwskazania
                    do stosowania soli złota oraz D-penicylaminy z powodu obecności białka w moim
                    moczu z podejrzeniem skrobiawicy. Metotrexat natomiast w tamtych latach uważany
                    był za lek z tak zwanej „drugiej linii” z uwagi na duże ryzyko uszkodzenia
                    wątroby przez ten lek, którego działanie polega na interferencji z biosyntezą
                    związków potrzebnych do wzrostu i podziału komórek oraz posiada zdolność do
                    hamowania produkcji autoprzeciwciał, a także limfoproliferacji. Z podobnych
                    względów nie mogłem być leczony lekami przeciwzimicznymi takimi jak
                    Chlorochina, Kaptopryl, Arechin czy wspomniana wcześniej D-penicylamina oraz
                    lekami alkalizującymi takimi jak Cyklofosfamid. Z braku możliwości leczenia
                    mnie lekami modyfikującymi procesy zapalne oraz immunosupresyjnymi aplikowano
                    mi Ampicylinę w dużych dawkach i robiono blokady z glikokortykosteroidów.
                    Później zaczęto mi podawać niesterydowe leki przeciwbólowe i przeciwzapalne
                    (NLPZ) z grupy salicylanów, pochodnych kwasu octowego, propionowego i
                    antranilowego takie jak: Diklofenak, Indometacyna, Metindol, Ibuprofen,
                    Revodin, Naproxen, Mefacit i Ketoprofen. Brałem też przez pewien czas pochodne
                    pirazolu i benzotiazyny takie jak: Fenylobutazon, Butapirazol, Piroxicam i
                    Felden. Najdłużej jednak byłem na Diklofenaku i Ketoprofenie. Obecnie nie mogę
                    już brać leków NLPZ z uwagi na pogorszenie się wydolności moich nerek na skutek
                    wieloletniego ich przyjmowania i musiałem przejść na Oxycontin który jest
                    niestety bardzo drogi i obwarowany wieloma rygorami natury prawno-
                    administracyjnej gdyż jest on uzależniający. Staram się więc brać go tylko w
                    ostateczności gdy ból jest nie do zniesienia. Na szczęście dzięki przyjmowanej
                    od wielu lat Sulfasalazynie moja względna remisja utrzymuje się na tyle, że nie
                    muszę się ratować Oxycontinem zbyt często.

                    Pytasz ile miałem lat gdy zaczęła sie u mnie ta choroba, otóż miałem wtedy 26
                    lat i byłem zdrowym i bardzo sprawnym mężczyzną. Jeżdziłem dużo na rowerze i na
                    łyżwach, grałem w siatkówkę, tenisa oraz pływałem. Bez trudu zgniatałem w
                    jednej dłoni dwa orzechy włoskie i w najgorszych myślach nie mogłem sobie
                    wyobrazić, że po kilku tygodniach tą samą dłonią nie będę w stanie nawet
                    utrzymać ołówka. Niestety stało się to faktem nad którym ubolewam po dziś
                    dzień. Z braku możliwości czerpania satysfakcji z aktywności fizycznej
                    poświęciłem się nauce i rozwojowi umysłowemu. Dodatkowym bodźcem do tego była
                    chęć poznania mojego największego wroga RZS aby wiedzieć jak z nim
                    najskuteczniej walczyć. Dzisiaj z perspektywy czasu widzę, że chyba mi się to
                    udało, bo wtedy gdy leżałem po raz pierwszy w szpitalu Instytutu Reumatologii w
                    Warszawie na ulicy Spartańskiej, lekarz reumatolog który mnie prowadził
                    przewidywał wózek inwalidzki za najdalej kilka lat, a tymczasem ja po 18-tu
                    latach od tamtej pory chodzę o własnych siłach nawet bez pomocy laski. Co
                    prawda nie jest to jakiś szybki sprężysty chód ale wystarczający dla
                    zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych.

                    W mojej rodzinie tylko babcia od strony ojca chorowała na reumatyzm z wyraźnymi
                    zniekształceniami stawów, natomiast moja mama uskarża się na lekkie
                    dolegliwości bólowe w stawach ale nie ma opuchnięć ani zniekształceń. Tak więc
                    czynnik genetyczny zapewne u mnie występuje.

                    Jeśli chodzi o Twoje pytanie dotyczące innych objawów chorobowych które można
                    by kojarzyć z ekspozycją na działanie promieniowania z chmury radioaktywnej to
                    nie miałem żadnych takich objawów. Nie zdarzyło się też w owym czasie w moim
                    życiu nic takiego co by mogło wywołać chorobę. Dlatego od samego początku
                    podejrzewałem, że jedyną przyczyną musiała być ta kilkugodzinna ekspozycja na
                    promieniowanie podczas mojego nocnego spaceru pod chmurą radioaktywną, a moje
                    wieloletnie wnikliwe dociekania potwierdziły to podejrzenie.

                    Sceptyczny stosunek uczestników tego forum do tezy stawianej przeze mnie o
                    związku przyczynowo skutkowym pomiędzy ekspozycją na promieniowanie
                    radioaktywne, a rozwinięciem się Reumatoidalnego Zapalenia Stawów nie jest dla
                    mnie wcale czymś nowym i zdążyłem się już do tego przyzwyczaić, gdyż wszyscy
                    którym to mówię mają podobne wątpliwości. W niczym to jednak nie zmienia mojego
                    głębokiego przekonania że taki związek zaistniał w moim przypadku.

                    Pozdrawiam.
                    • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 06.08.04, 14:31
                      > Odpowiadam na twoje pytania.

                      Dziękuje.

                      > Najprawdopodobniej żaden z lekarzy
                      > nie chce ze mną rozmawiać na ten temat dlatego, żeby się nie skompromitować
                      > swoją ignorancją w przedmiocie który z oczywistych względów powinien być jego
                      > domeną.

                      Doskonale wiem o czym mówisz...

                      > Nic mi też nie
                      > jest wiadomo o żadnej literaturze podającej przykłady zachorowania na RZS po
                      > ekspozycji na promieniowanie radioaktywne, a moich opracowań nikt nie chce
                      > wydać, gdyż nie stoi za mną żadna instytucja naukowa której rekomendacja jest
                      > wymagana przez wydawnictwo.

                      To powinno Cię zainteresować:
                      theoncologist.alphamedpress.org/cgi/reprint/7/2/136?maxtoshow=&HITS=10&hits=10&RESULTFORMAT=1&andorexacttitle=and&titleabstract=arth
                      ritis+radiation&andorexacttitleabs=and&andorexactfulltext=and&searchid=109179366
                      6514_471&stored_search=&FIRSTINDEX=20&sortspec=relevance&tdate=8/31/2004&journal
                      code=theoncologist

                      Artykuł pochodzi z The Oncologist - mówi o skutkach ubocznych radioterapii i
                      wyróżnia się tam wśród nich zapalenie stawów.
                      Na wypadek, gdyby sie nie otworzył link podaję Ci dokładne namiary na artykuł:
                      The Oncologist, Vol. 7, No. 2, 136-143, April 2002
                      "The Effect of Nonmalignant Systemic Disease on Tolerance to Radiation
                      Therapy".
                      Brian H. Chon, Jay S. Loeffler
                      Strona czasopisma: theoncologist.alphamedpress.org/


                      > Pytasz ile miałem lat gdy zaczęła sie u mnie ta choroba, otóż miałem wtedy 26
                      > lat i byłem zdrowym i bardzo sprawnym mężczyzną.

                      Ja zachorowałam mając 24 lata. Z tym, że u mnie choroba zaczęła się powoli i
                      niewinnie. Początkowo nikt nie wiedział co mi jest - miałam zapalony i
                      opuchnięty tylko jeden staw w dłoni i nic nie wskazywało, że rozwinie się z
                      tego coś co kiedyś zmieni moje życie. Chorobę zdiagnozowałam właściwie sama i
                      długo szukałam lekarza, który wiedziałby o czym mówię.

                      > W mojej rodzinie tylko babcia od strony ojca chorowała na reumatyzm z
                      wyraźnymi
                      >
                      > zniekształceniami stawów, natomiast moja mama uskarża się na lekkie
                      > dolegliwości bólowe w stawach ale nie ma opuchnięć ani zniekształceń. Tak
                      więc
                      > czynnik genetyczny zapewne u mnie występuje.

                      U mnie jest podobnie - Babcia miała zniekształcenia stawów i bardzo silne ich
                      bóle oraz zmiany skórne. Moja Mama ma dość łagodne bóle stawów bez wyraźnych
                      zniekształceń i bez zmian skornych. Zrezstą ujawnianie choroby co drugie
                      pokolenie jest dość często opisywane.

                      >
                      > Jeśli chodzi o Twoje pytanie dotyczące innych objawów chorobowych które można
                      > by kojarzyć z ekspozycją na działanie promieniowania z chmury radioaktywnej
                      to
                      > nie miałem żadnych takich objawów.

                      To mnie zastanawia. Bo skoro zapalenie stawów wywołała chmura radioaktywna, to
                      dlaczego organizm zareagował tylko tak, a nie innymi objawami napromieniowania
                      (np. ze stronuy układu pokarmowego lub innych takanek charakteruzujących się
                      intensywnymi podziałąmi komórkowymi).

                      > Sceptyczny stosunek uczestników tego forum do tezy stawianej przeze mnie o
                      > związku przyczynowo skutkowym pomiędzy ekspozycją na promieniowanie
                      > radioaktywne, a rozwinięciem się Reumatoidalnego Zapalenia Stawów nie jest
                      dla
                      > mnie wcale czymś nowym i zdążyłem się już do tego przyzwyczaić, gdyż wszyscy
                      > którym to mówię mają podobne wątpliwości.

                      Twoja autodiagnoza wcale nie jest bezzasadna.
                      Ale równocześnie, bez względu na czynnik, który wywołał chorobę, dieta
                      bogatotłuszczowa i niskowęglwoodanowa (! to ważne) moim zdaniem mogłaby
                      przynieść Ci ulgę. To jednak oczywiście moje prywatne zdanie, zdanie osoby,
                      którą taka dieta uratowała właśnie od tego wszystkiego (mam na myśli leki i
                      terapię).

                      Pozdrawiam,
                      Iza.

                • Gość: Marek Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 01:40
                  Czy w tym czasie, jak lezales w szpitalu miales swiadomosc, ze to byla wina
                  Czarnobyla? Jezeli miales, to dziwie sie, ze piles soki ze swiezych owocow,-
                  wyjasnie.
                  Pamietam dokladnie te dni, co prawda wiekszy opad promieniotworczy byl napewno
                  na terenach wschodnich, ja mieszkam w wielkopolsce. Pech chcial, ze mialem
                  wtedy urlop. Pracowalem wtedy w serwisie i dodatkowa funkcja, inspektor ochrony
                  przed promieniowaniem jonizujacym. Moge powiedziec jedno: na poczatku maja
                  tamtego roku, jak podali info o wybuchu, nie rozstawalem sie z radiometrem.
                  Moja rodzina i ci ktorzy mnie sluchali, nie jedli zadnych "nowalijek". W
                  sklepie kupilem caly zapas suszonych warzyw z poprzedniego sezonu, konserwy.
                  Wszystkim mowilem, okna w mieszkaniu maja byc zamkniete, wszysko myc.
                  Majac do dyspozycji radiometr, wiedzialem jakie to jest zagrozenie. Zrobilem
                  nawet doswiadczenie, zebralem kurz /z maski fiata 125p na szmate/ w pracy
                  uzywalem go jako zrodlo kontrolne. Pozniej co miesiac robilem pomiary /tej
                  szmaty/-aby wyznaczyc okres polrozpadu - jakie tam sa izotopy.
                  Bylem przekonany, po obliczeniu natezenia promieniowania, i dawki, ze nastapi
                  katastrofa. Okazalo sie, ze zyjemy, poza przypadkami rzs, tarczycy, raka itp.
                  Pozdrawiam
                  Marek
                  • Gość: reumatyk Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.wma.east.verizon.net 08.08.04, 02:30
                    Gość portalu: Marek napisał(a):
                    > Czy w tym czasie, jak lezales w szpitalu miales swiadomosc, ze to byla wina
                    > Czarnobyla? Jezeli miales, to dziwie sie, ze piles soki ze swiezych owocow,...

                    Ta swiadomość się wtedy rodziła ale na początku też miałem co do tego spore
                    wątpliwości. Dopiero później gdy zacząłem się zagłębiać w medyczne tajniki RZS
                    w aspekcie promieniowania radioaktywnego cała ta układanka zaczęła mieć dla
                    mnie sens. Im głębiej wchodziłem w problemy z tym związane tym mocniejsze
                    stawało się moje przekonanie o związku czarnobylskiej chmury radioaktywnej z
                    moją chorobą.
                    Soki które mi przynosiła Mama do szpitala były z marchwi i z selerów a więc z
                    korzennych części tych roślin które nie były narażone na bezpośrednie
                    promieniowanie. Poza tym o tej porze roku były to warzywa chodowane w
                    szklarniach, a nie pod gołym niebem. Z tych powodów nie miałem szczególnych
                    obaw co do spożywania tych soków.
                    Pozdrawiam.
                    • annaklay Re: Do reumatyka 09.08.04, 23:55
                      Gość portalu: reumatyk napisał(a):

                      > Ta swiadomość się wtedy rodziła ale na początku też miałem co do tego spore
                      > wątpliwości. Dopiero później gdy zacząłem się zagłębiać w medyczne tajniki
                      RZS

                      Z wielkim zainteresowaniemi i podziwem dla Pana przeczytalam Panskie
                      wypowiedzi. Zrobilam sobie nawet ich wydruki, bo wydaja mi sie bardzo
                      interesujace.
                      Wnioski do ktorych Pan doszedl sa bardzo zbiezne z badaniami prof.A. Ivanwicz
                      Avramenko, kierownika jednego z oddzialow Department of Health Protection.
                      W/g tego uczonego po wybuchu w Czarnobylu nastapila wyrazna deterioryzacja
                      zdrowia i wzrost zachorowan zarowno wsrod dzieci jak i doroslych na rozne
                      choroby, a mianowicie:

                      nadcisnienie, choroby serca (o 10%), wrzody (o 63 %), diabetyzm(o 61 %),
                      ataki serca (o 71 %), ponadto odnotowano wzrost zachorowan na choroby tkanki
                      lacznej i kostnej (!!), systemu endokrynologicznego, oddechowego, chorob oczu,
                      nowotwory.
                      Choroby te sa zwiazane z ogolnym obnizeniem odpornosci organizmu, ktory
                      spowodowalo napromieniowanie.

                      Serdecznie Pana pozdrawiam. an
                      • Gość: reumatyk Re: Do reumatyka IP: *.wma.east.verizon.net 11.08.04, 06:00
                        annaklay napisała:
                        > ... nadcisnienie, choroby serca (o 10%), wrzody (o 63 %), diabetyzm(o 61 %),
                        > ataki serca (o 71 %), ponadto odnotowano wzrost zachorowan na choroby tkanki
                        > lacznej i kostnej (!!), systemu endokrynologicznego, oddechowego, chorob
                        > oczu, nowotwory.
                        > Choroby te sa zwiazane z ogolnym obnizeniem odpornosci organizmu, ktory
                        > spowodowalo napromieniowanie.

                        Nic dodać, nic ująć, moje studia wskazują jednoznacznie na ścisły związek
                        przyczynowo skutkowy pomiędzy chorobami autoimmunologicznymi, a
                        napromieniowaniem. Co do innych wymienionych przez Panią chorób wolał bym się
                        nie wypowiadać w sposób arbitralny, ponieważ nie zagłębiałem się w tę kwestię
                        ale wydaje mi się bardzo prawdopodobne, że takie promieniowanie moglo mieć
                        wpływ na rozwinięcie się u niektórych ludzi tych chorób.
                        Jedno zdanie w Pani wypowiedzi z którym bym trochę polemizował, to teza jakoby
                        promieniowanie radioaktywne osłabiało system obronny żywych organizmów. Otóż z
                        tym może być różnie, u jednych może to być osłabienie, a u innych
                        rozregulowanie, przewrażliwienie lub wręcz przesterowanie tego systemu.
                        Najogólniej mówiąc, wydaje mi się, że to w jaki sposób promieniowanie wpływa na
                        system immunologiczny danego osobnika, przesądza o tym na którą chorobę jest on
                        narażony. Myślę, że indywidualne cechy biologiczne oraz genetyczne każdego z
                        nas, mają kluczowe znaczenie w kwestii dotyczącej zarówno podatności na
                        promieniowanie radioaktywne, jak też na prawdopodobieństwo rozwinięcia się
                        różnych chorób, a także na skuteczność ich leczenia. Dlatego też spieranie się
                        o to czy RZS jest uleczalne czy też nie, jest moim zdaniem bezproduktywnym
                        przebijaniem się argumentami, które są być może słuszne ale w odniesieniu do
                        konkretnych przypadków, a nie mają zastosowania u wszystkich chorych. Inaczej
                        mówiąc fakt, że u chorego "X" nastąpiło ustąpienie choroby po zastosowaniu
                        diety optymalnej wcale nie musi oznaczać, że ta sama dieta pomoże wyzdrowieć
                        choremu "Y". U izado skutecznie zadziałała dieta wysokotuszczowa, a u kogoś
                        innego niskotłuszczowa itd. W moim konkretnym przypadku jak dotychczas nie
                        udało się wyleczyć całkowicie tej choroby w żaden sposób i dlatego twierdzę, że
                        jest ona nieuleczalna.
                        Jestem człowiekiem trzeźwo myślącym i bazuję na rzetelnych, zbadanych i
                        wielokrotnie sprawdzonych badaniach naukowych, a w nauce, także medycznej, za
                        fakt naukowy uważa śię eksperyment o stuprocentowej powtarzalności rezultatów
                        przy zachowaniu identycznych parametrów wyjściowych. Analogicznie więc, można
                        by było mówić o uleczalności danej choroby, np. RZS, tylko wtedy gdyby
                        zastosowana metoda leczenia skutkowała wyleczeniem wszystkich chorych którzy
                        zostali jej poddani. W przypadku RZS takiej metody, leku ani diety jak
                        dotychczas nie wynaleziono więc chorobę tę na dzień dzisiejszy należy uznać za
                        nieuleczalną.

                        > Serdecznie Pana pozdrawiam. an

                        Dziękuję za pozdrowienia i ja też Panią pozdrawiam.
        • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 06.08.04, 10:03
          > puknij sie kolego w glowe. zdaje sie ze ci ta dieta zaszkodzila. rzs mozna
          poki
          >
          > co probowac zatrzymac, ale jest nieuleczalne. oby juz niedlugo!! moja siostra
          > choruje na to od 19. pozdrawiam wszystich (prawie, az sie wk...) i zycze
          > zdrowia!!

          Nie wiem co miał na myśli Hydrogen mowiąc, ze DO może wyleczyć RZS.
          Wiem jednak, ze dieta wysokotłuszczowa może właśnie ZATRZYMAĆ zapalenie stawów
          oraz znacząco POPRAWIĆ ruchomość stawów już uszkodzonych - tak jest w moim
          przypadku.

          I mnie z kolei irytuje to, że ktoś cierpi wściekle, ktoś inny mu mówi co jemu
          pomogło i ten ktoś cierpiący neguje (uzasadniając to na różne sposoby) to, że
          tamtemu pomogła dieta.
          Pomogła i już! Nie ma co z tym dyskutoiwać, wierzyć w to lub nie, TAK PO PROSTU
          JEST.
          Ja mam taką "teorię", która być może oburzy wielu z Was (zwłaszcza tych
          chorych) ale uważam, ze ci chorzy, którzy tak oponują, nie wierzą itd.
          najwyraźniej cierpią jeszcze za mało. I najwyraźneij ten punkt, za którym to
          cierpienie jest już nie do zniesienia u różnych ludzi jest w zupełnie innym
          miejcu. Bo ja kiedy spróbowałam diety i ziół byłam ZEDSPEROWANA i ZROZPACZONA.
          I w tamtym momencie byłam w stanie spróbować WSZYSTKIEGO byleby sobie pomóc.
          Kompletnie NIE INTERESOWAŁAO mnie co podają swiatowe organizacje zdrowia na
          temat szkodliwości tłuszczu, bo nawet gdyby miał mi ten tłuszcz zaszkodzić to
          mnie to GUZIK OBCHODZIŁO - leki, które brałam WYNISZCZAŁY mój organizm, czułam
          się przez nie FATALNIE, a na stawy pomagały mi tyle co kot napłakał - owszem
          bolalo mniej ale choroba miała w nosie moje i lekarzy wysiłki (a moje życie
          praktycznie toczyło się w przychodni reumatologicznej) i POSTĘPOWAŁA.

          Ale cóż - nie da się ludzi uszczęśliwić na siłę ...
          Ja też życzę zdrowia.

          Iza
    • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 02.08.04, 12:39
      Kasiu,

      Ja choruję od 8 lat na łuszczycowe zapalenie stawów (ŁZS), mam też 32 lata a
      3,5 miesiąca urodziłam moją Córcię. To zapalenie stawow jest bardzo podobne do
      RZS,niektórzy reumatolodzy twierdza wręcz, ze to ta sama choroba.
      To normalne, że w trakcie ciązy czułaś sie dobrze. Normalne tez niestety to, że
      po urodzeniu dziecka stan się zaostrzył :-( Dzieję sie tak w 80-90% przypadków
      i to własnei w większości, w pierwszych 3 miesiącach po urodzeniu.

      Mnie już tez kilka lat temu proponowana metotreksat i sole zlota ale w obawie o
      zdrowie i życie moich przyszlych dzieci odmówiłam. Nie mogłam jednak już
      chodzić - u mnie zatakowane zaostały ostro stawy "krańcowe" - dłoni i stóp. W
      najgorszych okresach zaczełam mieć też problemy z kolanami i łokciami.

      Uratowała mi życie, gdy byłam już bardzo zdesperowana, życzliwa rada mojego
      ginekologa abym sproboiwała lezcenia jego przyjaciela lekarza medycyny,
      Chińczyka (doktora Zhu Hua Bao w Jaworzu). Jego leczenie dietą + ziołami dało
      taki efekt, ze obecnie nie dość że chodzę to jeszcze choroba wyciszyła się, nie
      zajmuje nowych stawów. Zdecydowanie jednak stwierdzam, ze zarówno same zioła
      jego, jak i sama dieta nie funkcjonowały - na poczatku leczenia zioła były
      niezbedne. Obecnie dobry stan utrzymuje sie tyko za sprawa diety.
      Po urodzeniu dziecka nie nastapil nawrot choroby.

      Jezeli chcesz wysle Ci numer telefonu i reszte namiarów.
      Kasiu, nie daj sie temu chorobsku!!! No i na ile to mozliwe nie daj sie tez
      lekom - niestety sieja w organizmie spustoszenie :-(

      Jesli masz ochote lub potrzebujesz psychicznego wsparcia innej reumatyczki
      napisz (izado@gazeta.pl).

      Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia,
      Iza
      • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 02.08.04, 12:47
        Co do Sulfasalazyny - tez ja brałam przez około pół roku ale nie dała żadnego
        efektu. Jej efekt działania widoczny jest (jeżeli wystąpi) dopiero po okolo 2
        miesiącach brania, a potem ma się utrzymywać około pół roku po odstawieniu. Z
        tego co pamiętam, po braniu tego leku trzeba odczekać 2 lata z zachodzeniem w
        ciążę. Chociaż, tak jak pisze reumatyk, jest on rzeczywiście stosunkowo
        łagodnym lekiem.
        Gorzej jest w przypadku metotereksatu (zdaje się 5 lat należy odczekać) ale to
        juz masz za sobą.

        Co do niesterydowych leków przeciwzapalnych i przeciwbólowych to musisz znaleźć
        najlepszy dla Ciebie - dający najmniej skutków ubocznych a jednocześnie mający
        dobry efekt leczący. To w bardzo dużym stopniu zalezy od człowieka. U mnie
        dobrze funkcjonował Aulin.

        Iza.
    • Gość: też chora Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 20:18
      Czytałam niedawno na necie, że reumatycy wszelkiej maści nie umierają z powodu
      chorób stawów tylko z powodu wrzodów żołądka od leków przeciwzapalnych
      przeciwbólowych.
      Ja myślę, że jeśli rzs zalicza się do chorób autoimmunologicznych, to
      należałoby porozmawiać z immunologiem, a może też z psychologiem.
      Spróbój a nóż, a widelec.
      Podobno też najlepiej leczyć się u lekarza, który choruje na tę samą chorobę.
      Życzę ci z całego serca trafienia na odpowiedniego lekarza i dużo samozaparcia.
      Pozdrawiam
      • Gość: samanta Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 11:06
        Ja też choruje na tą chorobę od 3 lat ale według mojego lekarza choroba ta u
        mnie ma łagodny przebieg (mam 25 lat) biorę raz w tygodni 3 tabl. metotrexat i
        co drugi dzień 1/2 tabl metypred Jak trafiłam do niego to miałam OB 32 teraz
        mam 12 U mnie choroba ta tak od czerwca do połowy października wycisza sie na
        tyle że moge nie brać żadnych leków (aktualnie nie biorę nic)Też planuje ciąże
        w pryszłym roku z tego co mówił mi mój lekarz wystarczy pół roku przed ciażą
        odstawić metotrexat. Wiem że podaczas ciaży choroba sie wycisza pod wpływem
        hormonów produkowanych przez organizm kobiety ale najbardziej właśnie boje sie
        zaostrzenia po porodzie.
        • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 03.08.04, 11:49
          Gość portalu: samanta napisał(a):

          >Też planuje ciąże
          > w pryszłym roku z tego co mówił mi mój lekarz wystarczy pół roku przed ciażą
          > odstawić metotrexat.

          KONIECZNIE zasięgnij jeszcze porady innego lekarza co do ciąży i metotreksatu.
          W przychodni reumatologicznej, w której się lecze jedna lekarka zalecająca mi
          metotreksat na pytanie o ciążę wzruszyła ramionami ze słowami, że "to nawet
          dzieci biorą", a druga (w tej samej przychodni) radziła zdecydowac się na ciążę
          zanim zacznę stosowac metotreksat bo w przeciwnym razie ona "nie daje żadnej
          gwarancji jeżeli chodzi o bezpieczeństwo dziecka" nawet po upływie wymaganego
          (a jej zaniem to było 5 lat!!!) czasu po odstawieniu. Nie ma żadnych dowodów na
          to, że to zaszkodzi, ani na to że nie zaszkodzi bo takich badań się po prostu
          nie prowadzi (bo niby jak). W związku z tym lepiej stać "po bezpiecznej
          stronie".

          Pozdrawiam,
          Iza.
            • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 04.08.04, 20:31
              Sulfasalazyna - inaczej salazopiryna lub salazosulfapirydyna.
              Jest to połączenie sulfapirydyny i kwasu 5-aminosalicylowego.
              W Polsce dostępna jako Sulfasalzyna lub Sulfasalazyna EN (rozpuszczająca się w
              jelicie) - firmy KRKA oraz jako Salazopiryn (Pharmacia) - tabletki EN i czopki.
              Nalezy ona do tzw. leków modyfikujących.

              Działanie leków supresyjnych lub modyfikujących jest powolne. Na efekt trzeba
              czekać przynajmneij 6 tygodni, a przewaznie 10. U 50-80% chorych następuje
              poprawa, a wśród nich ok. 30% - znakomite złagodzenie objawów RZS.

              Więcej informacji znajdziesz tu:
              zatoka.icm.edu.pl/acclin/vol_2_issue_2/acclin_6_05biernat_151-158.pdf
              Pozdrawiam,
              Iza.
    • Gość: Marek Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 20:32
      Moja żona chorowala, na RZS , w wieku 18 lat, jezdzila juz na wozku. Sanatorium
      postawilo ja na nogi.
      Przy pierwszej ciazy lekarze mowili, ze stan moze sie poprawic, przy nastepnej
      roznie.
      W latach 1981 do 1984 brala sole zlota, ktore w zasadzie nie polepszyly jej
      stanu. Pozniej wlasciwie pogodzilismy sie z ta choroba, widocznie tak musi byc.
      Rano nie mogla wstac z luzka, jak nie wziela tabletek przeciwbolowych.
      Zablokowane nadgarstki, widoczne zmiany palcach reki i w stopach. Dwa lata
      temu, zostosowalismy niepopularna diete. W tej chwili, nadgarski sie
      odblokowaly, żona nie bierze zadnych lekow. Jezdzi na rowerze, gra w
      badmingtona, co wczesniej bylo niemozliwe. Mozecie to uwazac za jakis bajer,
      ale nie wiem w jaki sposob to udowodnic, mam dokumentacje medyczna, stara
      ksiazeczke zdrowia zony, "ze byla chora?". Oczywiscie wszyskie zmiany nie
      ustapily, sa jeszcze znieksztalcenia stawow. Sukcesem jest to, ze juz nie musi
      brac lekow i jest sprawna fizycznie.
      Pozdrawiam
      Marek
      PS. Zona nie pisze osobiscie bo nie uzywa komputera.
      • teresatara Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 04.08.04, 23:57
        Ja również zmieniłam styl odżywiania, ale stawy bolą mnie dokładnie tak samo.
        Jedną zaletą nowej diety jest to, że schudłam ok 5kg.
        Tylko, że to nie był mój cel. Niemniej cieszę się, że w ogóle są jakieś efgekty.
        B. Cię proszę napisz, co takiego jadła Twoja małżonka, a może czego nie jadła????
        Pozdrów małżonkę i życz Jej dalszych sukcesów w leczeniu stawów, trzymam kciuki. Teresa
    • jadwiga_r Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - RZS 05.08.04, 08:23
      Moja siostra zachorowała na RZS w krótkim czasie po wybuchu Czarnobyla.Pani
      doktor już wtedy powiedziała jej,że ta choroba zacznie się nasilać,bo będzie w
      stawach gromadził sie pierwiastek cez /chyba nazwy nie mylę/.
      Jeśli wspominacie o grupie krwi w predyspozycji tej choroby, to moja siostra
      ma "AB". Ciekawi mnie jaką grupę krwi mają inni cierpiący na tę chorobę.
    • Gość: Jasio Do reumatyka i innych IP: *.tnt1.orl3.da.uu.net 05.08.04, 14:19
      > Wez pod uwage natepujace informacje:

      > Przy reumatycznym i osteo-artretyzmie zalecana jest dawka kwasu pantotenowego
      w granicach ok. 2g dziennie.

      > Przy lupusie - 10g dziennie.

      > Przy acne do 20g dziennie.

      > Przy stanach zapalnych stosuje sie MSM (organiczna siarka), poczatkowo do 6g
      dziennie plus wit.C w porownywalnych dawkach.

      > W sumie te wszystkie suplementy sa nieszkodliwe ( sam stosuje je od lat, choc
      nie przy podobnych do waszych dolegliwosciach).

      > Pomyslnosci!
    • brumbak Reumatoidalne Zapalenie Stawów - terapia 05.08.04, 20:24
      wg specjalistów od diety i naturopatii , Hobbsa i Haasa( Ksiązka pt, WITAMINY -
      tytuł bardzo mylaccy bo jest sporo o zdowych dietach, metodach zapoobiegania i
      wspomagania leczenia rożnych chorób) :

      " w przypadku reumatoidalnego zapalenia stawów reakcja na terapię lekami bywa
      różna w zależności od cech pacjenta. Poniższe prearaty przynosza pewna ulgę
      niektóym osobom. Warto je wypróbowac przed lekami, stosując jednoczesnie zdrowa
      dietę(...)
      Multiwitaminy- zapewniaja konieczna równowage ustroju.
      zalecamy : 50 mg witaminy B6 , 800 mikrogram kwasu foliwoego, 30 mg cynku, 1
      000 mg wapnia, 50 mg magnezu i 2 mg meidzi.

      witamina E nieco łagodzi ból i moż emieć działanie przeciwzapalne. Bierz od
      400 do 800 j. m dziennie.
      Selen ułatwia zmniejszenie zapalenia. Bierz od 100 do 200 mikrogram dziennie.
      Witamina C ma działanie przeciwzapalne i przeciwutleniajace . Zwykle osoby z
      reumatoidalnym zapalneiem stawów mają niski jej poziom. Bierz od 2 do 4 g( ?)
      dziennie.
      Kwasy tłuszcowe omega -3 moga zmniejszac zapalenie.

      inne polecane preparaty:
      Złocień maruna - zmniejsza zapalenie. Bierz od 1 do 3 kropel nalewki raz lub
      dwa razy dziennie.
      Olej z wiesiołka - łagodzi zaplenia. Bierz 2 kapsułki po 500 mg dziennie.Imbir
      poprawia krążenie. Bierz 2 kapsułki z proszkeim lub 2 - 4 krople nalewki 2 lub
      3 razy dziennie.
      Kurkuma ma działanie przeciwzapalne. Bierz od 1 do 4 kropli nalewki 3 razy
      dziennie.

      Dieta: wprowadx do jad łospisu ,mnóstwo śweiżych owoców i warzyw , poniewaz sa
      pewłne naturalnych przeciwutleniaczy. Pacjenci z reumatoidalnym zapaleniem
      często jedza za malo błonnika i za duzo tłuszczu. Zwiększ spożycie błonnika i
      zmniejsz ilośc kalorii uzyskiwanych z tłuszczów do 20-30%.

      Zalecamy wizytę u lekarz praktykujacego medycyne naturalną , który opracuje
      dla ciebie program oczyszczający.
      • izado Re: Reumatoidalne Zapalenie Stawów - terapia 05.08.04, 22:52
        brumbak napisał:
        > Pacjenci z reumatoidalnym zapaleniem
        > często jedza za malo błonnika i za duzo tłuszczu. Zwiększ spożycie błonnika
        i
        > zmniejsz ilośc kalorii uzyskiwanych z tłuszczów do 20-30%.

        Kiedy zachorowałam na zapalenie stawów bardzo zawzięcie stosowałam dietę
        bogatoresztkową (z powodu innych problemów zdrowowtnych, które wówczas miałam)
        i jadłam wszystko to co jest podobnio zdrowe: owoce, warzywa, zboża, chude
        mięso itd. itp. Wtedy właśnie zachorowałam i to cięzko!! Średnio co miesiąc
        zapalenie obejmowało następny staw, nie mogłam dojść z samochodu na zastrzyk
        przeciwbólowy ani na fizykoterapię, nie mogłam utrzymać szklanki w dłoni, nie
        mogłam pracować ani normalnie funkcjonować, odwiedziłam sanatorium, brałam
        dziesiątki zabiegów, stosowałam leki przeciwzapalne i modyfikujące, tran, kwasy
        3omega, witaminy, o wszystkich możliwych maściach i płynach jakie były na rynku
        nie wspominając. To wszystko razem do kupy z zalecaną przez Ciebie dietą,
        brumbak, NIE POMOGŁO!! Za to kiedy przestałam jeść warzywa i owoce w ogóle, a
        na początku nie jadłam węglowodanów też w ogóle, zaś tłuszcz zaczął stanowić
        60% mojego pożywienia wtedy pojawiła się nadzieja, że może jednak nie jestem
        skazana do końca życia na to, żeby każdy ruch, krok, podniesienie szklanki i
        łyżki do ust były równoznaczne z bólem i wielkim wysiłkiem.
        Innymi słowy, jadłam ZA MAŁO tłuszczu i ZA DUŻO błonnika. Teraz jem odwrotnie
        niż zalecasz i nie płaczę każdego ranka z bólu.

        Iza.

    • brumbak terapia Hobbsa i Haasa 05.08.04, 23:21
      podane wyżej przez mnie zalecenia sa autorstwa
      specjalistów i wieloletnich praktyków:
      " od ponad 30 lat badamy diety i eksperymentujemy z nimi; wypróbowaliśmy
      prawie każda znana dietę , w tym diete McDonald' sa , dietę KFC, owocarianizm,
      wegetariaizm (..) Sprawdziliśmy wszsytkie diety opisane w tym rozdziale i
      zalecaliśmy je od lat naszym pacjentom. Wiemy,ze są skuteczne. "
      • rokat_rokat Re: terapia Hobbsa i Haasa 07.08.04, 21:42
        Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie. Z części już korzystam. Odstawiłam na
        kilka dni wędliny, jem więcej owoców i lepiej się czuję (przynajmniej
        psychicznie). Może za jakiś czas również stawy mi się odblokują. Pozdrawiam
        wszystkich Forumowiczów, Kasia.
        • izado Re: terapia Hobbsa i Haasa 08.08.04, 22:33
          > Serdecznie dziękuję za wszystkie opinie. Z części już korzystam. Odstawiłam na
          > kilka dni wędliny, jem więcej owoców i lepiej się czuję (przynajmniej
          > psychicznie). Może za jakiś czas również stawy mi się odblokują. Pozdrawiam
          > wszystkich Forumowiczów, Kasia.

          Kasiu, z całym szacunkiem dla Twojej wolnej woli, ale dlaczego na litość boską
          uważasz, że owoce pomogą Ci na RZS??? Czy komuś pomogły??

          Iza.
            • izado Re: Klamstwa optymalnych - jeden z tysiecy przykl 09.08.04, 09:38
              > Pewnie. Owoce swietnie oczyszczaja organizm.

              Are, masz coś do powiedzenia na temat RZS??? Jesteś chory na RZS? Jesteś
              lekarzem??? Wiesz w tym w tym temacie coś więcej orócz tego, że na świecie są
              reumatycy???
              Widzę, że na żadne z tych pytań nie jesteś w stanie odpowiedzieć twierdząco,
              więc bądź tak dobry i zaznaczaj swoją obecność w innym wątku zamiast zaśmiecać
              ten.

              I.
                • izado Re: Klamstwa optymalnych - jeden z tysiecy przykl 09.08.04, 21:46
                  Gość portalu: are napisał(a):

                  > > Are, masz coś do powiedzenia na temat RZS??? Jesteś chory na RZS? Jesteś
                  > > lekarzem??? Wiesz w tym w tym temacie coś więcej orócz tego, że na świeci
                  > e są
                  > > reumatycy???
                  >
                  > Po prostu nie chce zebyscie tej osobie zaszkodzili dieta "optymalna".

                  Po prostu wolisz żeby ta osoba cierpiała do końca życia i może nawet trafiła na
                  wózek inwalidzki, byle tylko było na Twoim. No cóż, syty nigdy nie zrozumie
                  głodnego ...
                  Nie odpowiedziałeś na moje pytania.

                  Iza.
                  • Gość: are Re: Klamstwa optymalnych - jeden z tysiecy przykl IP: *.clubnet.pl 09.08.04, 22:06
                    > wózek inwalidzki, byle tylko było na Twoim. No cóż, syty nigdy nie zrozumie
                    > głodnego ...

                    Nie przeginasz?

                    > Nie odpowiedziałeś na moje pytania.

                    Nie mam wiecej wspolnego z medycyna niz Ty.
                    Od siebie moge zaproponowac oczyszczanie organizmu, co zrobil tu juz Brumbak i
                    Teresa. Link do forum o med. naturalnej:

                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15954

                    Co do D"O":
                    Teraz jak siedze poza Polska (IP podaje zawsze lekko sfalszowane) widze na
                    sobie jak dzialaja tego typu diety. Chodzenie szybkim krokiem po prawie 30 km
                    dziennie i jedzienie byle czego w malutkich ilosciach spowodowalo ze schudlem
                    o chyba prawie 10 kg a i tak nie mialem nadwagi. I wiesz co? Czuje sie super
                    chociaz jem tylko kasze i podly chleb z konserwami. Tak po prostu dzialaja
                    diety niskokaloryczne: wypala sie to co niepotrzebne i podnosi sie sprawnosc,
                    mimo ze jest pelno niedoborow.
                    D"O" to po prostu oszukanczy wybieg: wywalenie weglowodanow powoduje ze mniej
                    chce sie jesc wiec latwiej (w przypadku ludzi slabych psychicznie) trzymac
                    taka diete. Nie zmienia to oczywiscie faktu ze po dluzszym czasie jej skutki
                    beda tragiczne. Do takich skutkow podawalem juz wiele linkow.
                    Do tego dochodzi cala otoczka okultystyczna: brednie o diecie od bogow, o
                    "diecie "doskonalej", o patologicznej czynnosci umyslu wsrod wegetarian itd.
                    Dlatego idioci jak KrystynaOpty (zwana na forum Wege Glupia Krysia i podobnie),
                    uroczy gluptasek Bogdan czy niecierpiacy sprzeciwu Ali nie sa w stanie dostrzec
                    w tym oszustwa i sie na to nabieraja - i "pomagaja" innym.

                    A rozpisuje sie dlatego zeby storpedowac Twoje chamskie zarzuty.
                    • Gość: Marek Re: Klamstwa optymalnych - jeden z tysiecy przykl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 22:23
                      Choremu na rzs proponujesz chodzenie szybkim krokiem, 30 km dziennie???
                      Nie masz pojecia o tej chorobie.
                      Kiedys, nie moglem uwierzyc, ze zona nie moze nic uniesc, sadzilem ze to, nie
                      powiem lenistwo, ale nieprzyzwyczajenie do dzwigania czy cos. Dalem jej reke, i
                      mowie "ścisnij jak najmocniej", wierzcie mi, ze nie moglem w to uwierzyc,
                      niemowlakowi jak podajesz palec, ma silnieszy uscisk niz dorosla kobieta z rzs.
                      W tej chwili z zona moge przenoscic worki cementu po 50 kilo.
                      Marek
                        • annaklay Re: Are , uwazaj bo to cala optyekipa w tym watku 09.08.04, 23:25

                          sie pojawila:-) Podaje Ci do twojej kolekcji nowy link o szkodliwosci diety
                          optymalnej i niedoborach wystepujacych w tej diecie:

                          www.epacjent.pl/artykul.php?idartykul=616&poddzial=Dieta
                          A tu wypowiedz prof. W. Szostaka z IZZ na temat tzw. diety optymalnej.
                          Prof. jest jej WIELKIM PRZECIWNIKIEM.

                          "Dużą popularność zdobyła ostatnio tzw. dieta optymalna, ograniczająca
                          spożycie węglowodanów przy prawie nieograniczonym spożyciu białek i
                          tłuszczów. Dietą zainteresowali się naukowcy z Instytutu Żywności i Żywienia.
                          Stwierdzili oni ogromną szkodliwość takiego odchudzania. Prof. Wiktor
                          Szostak, z Instytutu Żywności i Żywienia jest jej zagorzałym przeciwnikiem. -
                          Węglowodany są niezbędnym składnikiem pożywienia ponieważ warunkują
                          prawidłowe spalanie tłuszczów w organizmie - wyjaśnia prof. Szostak.
                          Dietetycy uważają, że dzienna dawka tłuszczów, w stosunku do węglowodanów,
                          powinna wynosić 1:4. Na jeden gram tłuszczu powinniśmy zjadać 4 gramy
                          węglowodanów. - Jeżeli drastycznie ograniczymy węglowodany, czyli będziemy
                          zjadać ich mniej niż 100 gramów dziennie w organizmie człowieka dochodzi do
                          dramatycznej sytuacji. Tłuszcz nie zostanie strawiony i pozostaje tzw.
                          kwasica - wyjaśnia Szostak. Organizm człowieka, który spożywa mało
                          węglowodanów nie jest w stanie trawić dużej ilości białek i tłuszczów. -
                          Dopóki człowiek odżywia się w ten sposób - chudnie, ale pozbawiony składników
                          energetycznych organizm domaga się większych porcji bogatego w tłuszcz
                          jedzenia. Taki sposób odżywiania prowadzi do miażdżycy naczyń krwionośnych ze
                          wszystkimi skutkami: zawałem serca i udarem mózgu - wyjaśnia prof. Szostak.
                          Do fatalnych skutków prowadzi też drastyczne ograniczenie węglowodanów. Są
                          one najważniejszym źródłem energii pokarmowej. Pokrywają 40 - 80 proc.
                          dziennego zapotrzebowania energetycznego człowieka. Wpływają na poziom
                          glukozy we krwi iĘwytwarzanie insuliny, sterując poziomem sytości iĘgłodu.
                          Ich brak w codziennej diecie zwiększa ryzyko wystąpienia cukrzycy, miażdżycy,
                          raka jelita grubego i raka piersi."


                          A tu link do wypowiedzi Gandalfa, wegetarianina , ktorego zona wyleczyla dieta
                          wegetarianska RZS.
                          Niestety Gandalf jeden z wielkich przeciwnikow tzw. diety opty, nie moze juz
                          sam sie na ten temat wypowiedziec:-((

                          users.nethit.pl/forum/read/psoriasis/2089796/1/
                          Pozd.:-)

                          Pragne podkreslic, aby nie byc posadzona o stronniczosc ze NIE JESTEM
                          WEGETARIANKA !
                          • Gość: are Re: Are , uwazaj bo to cala optyekipa w tym watku IP: *.clubnet.pl 09.08.04, 23:41
                            Dodam do zbioru jeszcze to. Opisane tu jest jak D"O" "leczy" cukrzykow.
                            Opisane przez ludzi ktorzy pracuja w szpitalach i widza NA WLASNE OCZY ile
                            prawdy jest w optyksiegach:

                            kiosk.onet.pl/art.html?NA=7&ITEM=1157921&KAT=240

                            Uzdrawiające mają być diety. Tłusta, wymyślona przez Jana Kwaśniewskiego, propagowana jest jako zbawienie dla cukrzyków, i to tych z najpoważniejszymi powikłaniami, zagrażającymi życiu. Chorzy odstawiają insulinę i żyją skwarkami. Niektórzy publicznie głoszą, że ich zniszczone nerki zaczęły pracować. Cud? Jak to możliwe? Prof. Ida Konalska z białostockiej AM tłumaczy, że chory na krótko może się lepiej poczuć, gdyż zjada mniej węglowodanów. Poza tym jest zdyscyplinowany i niesie go nadzieja. Niestety, mniej się mówi o tych, którzy później zapadają w śpiączkę.

                            Cuda kuszą, by nimi oszukiwać i na nich zarabiać.[...]
                          • Gość: Marek Re: Are , uwazaj bo to cala optyekipa w tym watku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 23:47
                            > Niestety Gandalf jeden z wielkich przeciwnikow tzw. diety opty, nie moze juz
                            > sam sie na ten temat wypowiedziec:-((
                            Co sie stalo?
                            "Na szczescie jestem zdrowy jak rydz (albo kon).Chorowala moja zonka na
                            luszczycowe reumatoidalne zapalenie stawow.Wyszla z tego dzieki odpowiedniemu
                            odzywianiu,oczyszczaniu organizmu z toksyn i pasozytow,oraz cwiczeniom
                            (powiedzmy ogolnie) mentalnym."
                            Szkoda,ze nie napisal wiecej o zaawansowaniu choroby, i jakie odpowiednie
                            odzywianie zastosowal. Co do cwiczen mentalnych, byc moze sa potrzebne.....
                            Marek
                          • izado annaklay, kolejna Twoja "rzetelna" informacja 10.08.04, 00:10
                            > A tu link do wypowiedzi Gandalfa, wegetarianina , ktorego zona wyleczyla
                            dieta
                            > wegetarianska RZS.
                            > Niestety Gandalf jeden z wielkich przeciwnikow tzw. diety opty, nie moze juz
                            > sam sie na ten temat wypowiedziec:-((
                            >
                            > users.nethit.pl/forum/read/psoriasis/2089796/1/


                            Annaklay, znowu PUDŁO, a nie jak twierdzisz rzetelne informacje. Zmartwię Cię -
                            forum o łuszczycy mam dość dobrze przestudiowane i to nowe, i stare. Dlatego
                            wiem,w przeciwieństwie do Ciebie, że TO NIE TEN GANDALF. Ten leczy wodą z
                            filtra, chińskimi ziołami, żywnością ekologiczną, zapperem Huldy Clark i
                            niełączeniem węglowadanów z białkami. No i przede wszystkim MOŻE SIĘ
                            WYPOWIEDZIEĆ NA TEN TEMAT, BO CIĄGLE JEST WŚRÓD ŻYWYCH (w przeciwieństwie do
                            przecudownego człowieka, Gandalfa-wegetarianina, którego znałam).

                            Oto fragment jednego z wielu wypowiedzi "obecnego" Gandalfa na ten temat i link
                            do niego:


                            >>>Pierwsza rzecza jaki WAM bym poradzil bylo by zalozenie filtrow do wody nie
                            tylko w kuchni ,ale takze w lazience.To absolutna podstawa.Nastepnie to picie
                            wody ale tylko PRZEGOTOWANEJ!!!Nastepnie to rezygnacja z cukru ,bialej maki i
                            bialej soli.
                            Rezygnacja z zywnosci przemyslowo przetwozonej (sa tam nie tylko dodatkowe
                            konserwanty,i tym podobne swinstwa,ale takze dodatkowe dawki plesni ,grzybow,i
                            pasozytow).Warto przeczytac ksiazke Huldy Clark ;'Kuracja zycia',oraz
                            zastosowac jej pomyslu 'zapper'.Dobze jest z ta ksiazka w reku przygladnac sie
                            temu jak i gdzie zyjemy i co jemy.
                            Nastepnie nalezalo by sprawdzic dieta eliminacyjna czy czasem nie mamy alergii
                            czy tez nietolerancji pokarmowych.Na okres tygodnia -dwoch eliminujemy kolejno
                            podejrzane pokarmy i zapisujemy w dzienniczku codziennie co dzieje sie z naszym
                            organizmem.Warto prowadzic dzienniczek poniewaz mozemy akurat nie byc uczulonum
                            na pomidory ktore jemy ale akurat jestesmy pod wplywem duzego stresu ktory
                            pogarsza nasz stan.
                            Nastepnie nalezalo oczyscic organizm...Metody podane przez pania Clark sa
                            dobre,warto tez przeczytac ksiazki Michala Tombaka.Namieszal w nich dosyc duzo
                            rzeczy,ale podane tam metody oczyszczania nerek watroby a takze kamieni z
                            watroby i woreczka zolciowego sa tez dobre .
                            Imbir?Jest bardzo skuteczny ale tylko swiezy.Wazne sa tu olejki
                            eteryczne.Stosuje sie go do moczenia nog z goroca woda.Trzeba to robic przez
                            kilka miesiecy i to codziennie.Rzeczywiscie przynosi efekty (ale tylko gdy jest
                            konsekwentnie stosowany)
                            Odzywienie organizmu?Oczywiscie dieta.Jaka?To sprawa czysto
                            indywidualna.Generalnie nie wolno laczyc weglowodanow z bialkami.Nalezy pic
                            soki ze swiezo wycisnietych warzyw
                            (marchewka,buraki.pietruszka,seler).Najlepiej
                            okolo litra (podczas oczyszczania organizmu).Do picia nie uzywac jakis tam
                            butelkowych 'wod'.Tylko filtrowana i przegotowana,cherbaty ziolowe,i soki-ale
                            wlasnej roboty!!!
                            Dobrze jest zainteresowac sie Qi gongiem,w Polsce jest duzo ludzi ktorzy to
                            robia,mozna ich odnalesc i poprosic aby nauczyli podstawowych cwiczen-sa
                            baaaardzo skuteczne.To taka wlasnoreczna bioterapia.Przy okazji mozna nauczyc
                            sie prawidlowego oddychania,ktore tez ma tutaj wiele do rzeczy....
                            Oczywiscie to co tutaj podalem to tylko zaledwie zajawki tego co nalezy
                            zrobic,ale gdy zacznie isc sie ta droga wtedy samu odkryje sie ten inny
                            zdrowszy swiat.
                            T R U D N E ?
                            Tak,ale jak pisalem tylko osoby ktore wykazaly sie niesamowita determinacja i
                            konsekwencja doszly do calkowitego wyleczenia<<<
                            xyz.webd.pl/index.php?showtopic=1457&st=0&#entry12842
                            • annaklay Re: RSZ i odluszczycowe zapalenie stawow to nie t 10.08.04, 04:15
                              izado napisała:

                              > annaklay napisała:
                              >
                              > > samo:-)

                              > Poczytaj najnowszą literaturę na ten temat, bo jesteś "trochę" do tyłu z
                              > wiedzą ...

                              > I.

                              Ale ty sie tu kompromitujesz:-)
                              Ty napewno dobrze wiesz na co chorujesz? Czy tylko ci sie wydaje, ze wszystkie
                              rozumy pozjadalas?
                              Zobacz co MADRZY ludzie na ten temat pisza wlasnie w najnowszych badaniach
                              na temat roznic m.innymi w patofizjologii tych chorob.

                              Porownaj rowniez sobie roznice GENETYCZNE :-)

                              Psoriatic Arthritis:

                              www.emedicine.com/MED/topic1954.htm
                              Rheumatoid Arthritis:

                              www.emedicine.com/MED/topic2024.htm
                              Mam nadzieje, ze znasz j. angielski na tyle dobrze jak tu sie chwalias, ze te
                              roznice moze zauwazysz i zrozumiesz:-)
                              • izado Re: RSZ i odluszczycowe zapalenie stawow to nie t 10.08.04, 08:59
                                Annaklay, zostałaś teraz również eksperta w dziedzinie reumatologii??? Nikt Ci
                                nie powiedział, że od przeczytania kilku publikacji znalezionych w
                                wyszukiwarce, po wrzuceniu w nią odpowiedniego hasła (co tak świetnei robisz i
                                pouczałaś mnie żebym ja zrobiła) nie zostaje się ekspertem w ŻADNEJ
                                dziedzinie??? Biedaku ...

                                Obecnie wielu reumatologów modyfikuje swoje poglądy i stwierdza, że łuszczycowe
                                i reumatodalne zapalenie stawów to ta sama choroba, a podziału na dwie dokonano
                                sztucznie wiele lat temu, kierując się w tym drugim obecnością zmian skórnych.
                                W obu chorobach, kluczową rolę odgrywa "nadgorliwy" system odpornościowy (a nie
                                jak napisałaś w poście do Reumatyka - osłabiony system odpornościowy), w obu
                                przypadkach przebieg choroby jest podobny, skuteczność sposóbow leczenia jest
                                podobna, wyniki badań diagnostycznych sa podobne i rokowania sa podobne.
                                Ponadto, badania epidemiologiczne wskazują, że u osób u których zdiagnozowana
                                RZS obserwuje się bądź u nich samtych, bądź w ich rodzinie zmiany skórne
                                (niekoniecznie zdiagnozowane jako łuszczyca ale o charakterze
                                łuszczycowpodobnym). Zresztą co do łuszczycy samej sprawa ma się podobnie -
                                jest cała grupa zmian skórnych, których nie diagnozuje się jako ewidentnej
                                łuszczycy a jednak ich przebieg, oporność na leczenie wskazują
                                na "pokrewieńśtwo" z łuszczycą.
                                Dodam, że to co napisałam zamieszczam tu dzięki studiom i dogłębnej znajomosci
                                tego tematu pani doktor nauk medycznych w zakresie reumatologii, mojego lekarza
                                prowadzącego, która "zjadła na tym zęby".

                                Iza.
                    • izado Re: Klamstwa optymalnych - jeden z tysiecy przykl 09.08.04, 22:40
                      Gość portalu: are napisał(a):

                      > > wózek inwalidzki, byle tylko było na Twoim. No cóż, syty nigdy nie zrozum
                      > ie
                      > > głodnego ...
                      >
                      > Nie przeginasz?

                      A który fragment mojego tekstu jest Twoim zdaniem przegięciem???


                      > > Nie odpowiedziałeś na moje pytania.
                      >
                      > Nie mam wiecej wspolnego z medycyna niz Ty.

                      Skąd wiesz???

                      > Od siebie moge zaproponowac oczyszczanie organizmu,

                      To rzeczywiście "COŚ". Are, może Twój wegetariański organizm trzeba oczyszczać
                      z tych gnijących, niestrawionych resztek trawy, bo mojego nie.
                      Ja z kolei mogę od siebie zaproponować coś o czym Ty nie masz zielonego
                      pojęcia - doświadczenie i wiedzę osoby, która doświadczyła cierpienia, o którym
                      Tobie się najwyraźneij jeszcze nie śniło bo za mał ow życiu widziałeś.

                      > Co do D"O":
                      > Teraz jak siedze poza Polska (IP podaje zawsze lekko sfalszowane) widze na
                      > sobie jak dzialaja tego typu diety. Chodzenie szybkim krokiem po prawie 30 km
                      > dziennie i jedzienie byle czego w malutkich ilosciach spowodowalo ze schudlem
                      > o chyba prawie 10 kg a i tak nie mialem nadwagi.

                      Po co mi to mówisz???

                      > I wiesz co? Czuje sie super

                      Gratuluję.

                      > chociaz jem tylko kasze i podly chleb z konserwami.

                      Nie jestes wegetarianinem?

                      > Tak po prostu dzialaja
                      > diety niskokaloryczne: wypala sie to co niepotrzebne i podnosi sie sprawnosc,
                      > mimo ze jest pelno niedoborow.

                      Jakich niedoborów???
                      I co masz na myśli? To, że dieta wegetariańska jest niskokaloryczna? Czy to, ze
                      dieta "kasza + chleb z konserwą" jest niskokaloryczna? Czyto, że DO jest
                      niskokaloryczna?

                      > D"O" to po prostu oszukanczy wybieg: wywalenie weglowodanow

                      DO nie polega na wywaleniu węglowodanów.

                      > powoduje ze mniej
                      > chce sie jesc wiec latwiej (w przypadku ludzi slabych psychicznie) trzymac
                      > taka diete.

                      A co robią ludzie silni psychicznie? Jaką stosują dietę?

                      > Nie zmienia to oczywiscie faktu ze po dluzszym czasie jej skutki
                      > beda tragiczne. Do takich skutkow podawalem juz wiele linkow.

                      I dziwnym trafem podając je nie zauważyłeś tych, które pokazują, że DO okazała
                      się zbawienna oraz tych, które pokazują, że wegetarianizm bywa tragiczny w
                      skutkach.

                      > Do tego dochodzi cala otoczka okultystyczna: brednie o diecie od bogow, o
                      > "diecie "doskonalej",

                      Religia jest prywatną sprawą każdego człowieka - jak ktoś chce to wierzy w
                      Chrystusa albo w Jahwe, albo w Buddę, albo w mamonę, albo w Kwaśniewskiego,
                      albo w zwierzęta-naszych braci mniejszych. Ty wierz sobie w co chcesz i pozwól
                      innym wierzyć w co chcą. Ale mowa była o diecie i leczeniu RSZ, a nie o
                      religii. Jeżeli zamierzasz odwołaywac się do tych "teorii" o diecie od Boga w
                      Biblii w dysusji dotyczacej leczenia RSZ-u to jesteś równy tym co tą "teorię"
                      wyznają.

                      > o patologicznej czynnosci umyslu wsrod wegetarian itd.

                      Oburza Cię to? Dzwine, bo jeszcze częściej wegetarianie (w tym Ty - patrz
                      choćby niżej na własny tekst) uwielbiają wyśmiewać się, że tłuszcz robi dziury
                      w mózgu.

                      > Dlatego idioci jak KrystynaOpty (zwana na forum Wege Glupia Krysia i
                      podobnie),
                      > uroczy gluptasek Bogdan czy niecierpiacy sprzeciwu Ali nie sa w stanie
                      dostrzec
                      > w tym oszustwa i sie na to nabieraja - i "pomagaja" innym.

                      Raczej to Ty nie potrafisz dostrzec w tym tego czego oni doświaczyli na własnej
                      skórze. Ale bez obawy, w przeciwieństwie do Ciebie nie nazwę Cię z tego powodu
                      głupkiem ...

                      >
                      > A rozpisuje sie dlatego zeby storpedowac Twoje chamskie zarzuty.

                      W bardzo zresztą pięknym i kulturalnym stylu....
                      Wiesz are, trochę przypominasz mi mojego duuużo młodszego Brata - też jest na
                      tym etapie co Ty, wydaje mu się, ze pozjadał wszystkie rozumy i nikt mu nie
                      podskoczy. Niestety nie wszyscy z tego wyrastają ...

                      Iza.
        • Gość: Marek Re: terapia Hobbsa i Haasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 23:30
          W zasadzie, w tym calym watku nt rzs, wszyscy lub prawie wszyscy dyskutuja o
          lekach i ich skutecznosci. Jezeli ktos chcialby porozmawiac z moja zona, ktora
          po 20 latach z rzs, czuje sie zdrowa. Mialem napisac o kontakcie-to moj pomysl-
          zona sie nie zgodzila./zapytalem ja, i nie kasuje tego co chcialem napisac/
          Pewnie slusznie, bo w "bajki" o wyleczeniu rzs przez stosowanie odpowiedniego
          zywienia, pewnie nikt nie uwierzy. Ale tak sie zdarzylo...
          Pozdrawiam
          Marek
          • Gość: reumatyk Re: terapia Hobbsa i Haasa IP: *.wma.east.verizon.net 09.08.04, 03:30
            Gość portalu: Marek napisał(a):
            > ... w "bajki" o wyleczeniu rzs przez stosowanie odpowiedniego zywienia,
            > pewnie nikt nie uwierzy. Ale tak sie zdarzylo...

            To znaczy jak się zdarzyło? Zniknęły przykurcze i wyprostowały się palce? W to
            nie uwierzę, bo cudów nie ma, natomiast możliwe jest zniknięcie opuchnięć, bólu
            i guzków reumatoidalnych, bo to się zdarza podczas remisji. Zwyrodnienia w
            obrębie stawów, przykurcze, zaniki kości są jednak nieodwracalne i może je
            usunąć jedynie rekonstrukcja chirurgiczna. Kości ludzkie to nie paznokcie ani
            włosy i nie posiadają zdolności regeneracyjnych.
            Pozdrawiam.
            • Gość: slawek Re: terapia Hobbsa i Haasa IP: *.icpnet.pl 09.08.04, 10:43
              Gość portalu: reumatyk napisał(a):

              Zwyrodnienia w
              > obrębie stawów, przykurcze, zaniki kości są jednak nieodwracalne i może je
              > usunąć jedynie rekonstrukcja chirurgiczna. Kości ludzkie to nie paznokcie ani
              > włosy i nie posiadają zdolności regeneracyjnych.


              nietrafione porównanie , gdyby kości i tkanka łaczna nie miały możliwosci
              regeneracji to złamana nodga nie zrosła by się już nigdy , tkanka łączna
              wymienia się przez okres prawie roku , w genach mamy zapisane do jakiej
              długości ma urosnąć kość i dalej już tylko jest odbudowywana



              Slawek
              • Gość: Teresa Re: terapia Hobbsa i Haasa IP: *.net-serwis.pl 09.08.04, 11:24
                zgadzam sie, ze mozliwosci regeneracyjne organizmu ludzkiego sa olbrzymie;
                ks.Kneipp juz w XIX w. rozpuszczal zwyrodnienia okladami z zaparzonego siana, a
                zimnymi polewaniami/zabiegami poprawial krazenie i wyprowadzal rozpuszczone
                materie na zewnatrz, doprowadzajac do wyleczenia w ciagu kilku tygodni;
                sa tez calkiem liczne przyklady "zjedzenia" zwyrodnien, kostnych takze, w czasie
                glodowki leczniczej, tyle ze dlugotrwalej
                widzialam kiedys w TV wywiad z Rosjanka, ktora glodowala pod okiem jakiegos
                znachora-specjalisty od glodowek, wywiad byl bodajze w 76 dniu glodowki, byla
                nauczycielka, caly czas pracowala, opowiadala, ze miala ogromne zmiany
                praktycznie we wszystkich stawach, prawie juz nie byla w stanie sie ruszac, byla
                szczesliwa, ze teraz jest prawie zdrowa, na pytanie ile jeszcze zamierza sie
                kurowac, pokazala ostatnie zdeformowane jeszcze miejsce- na jednym z paluchow
                stopy, mowiac ze glodowke pociagnie az do wyleczenia tegoz
                zatem i takie zmiany sa odwracalne
              • Gość: reumatyk Re: terapia Hobbsa i Haasa IP: *.wma.east.verizon.net 10.08.04, 00:00
                Gość portalu: slawek napisał(a):
                > ... gdyby kości i tkanka łaczna nie miały możliwosci regeneracji to złamana
                noga nie zrosła by się już nigdy ...

                Zrastanie się kosci po złamaniach to nie jest regeneracja tkanki kostnej, tylko
                resorpcja osteoklastyczna, ktora zachodzi tylko w szczelinie po złamaniu,
                natomiast nie może odtworzyć części szczytowej kości która jest elementem stawu
                i która jest często niszczona procesem zapalnym w przebiegu RZS. Podstawowym
                warunkiem do zapoczątkowania resorpcji osteoklastycznej jest zakotwiczenie
                biegunem wierzchołkowym osteoklasta do matrix kostnej za pośrednictwem integryn
                i białek kostnych posiadających sekwencje RGD aminokwasów. Pozatym konieczna
                jest aktywacja w obszarze resorpcji enzymów i protonów wytwarzanych przez
                osteoklasta, które w kwaśnym lub obojętnym pH środowiska dokonują destrukcji
                kolagenu. W procesie lokalnego zakwaszania biorą udział obydwa bieguny
                osteoklasta, bardziej wydajny jest biegun podstawno-boczny, odpowiedzialny za
                utrzymanie pH cytoplazmy i potencjał transbłonowy w ciasnych fizjologicznych
                granicach, dokonujący wymiany jonowej z mikrośrodowiskiem pozakostnym
                otaczających osteoklasta. Osteoklasty wywodzą się z prekursorów linii
                hematopoetycznej w ramach jednostek tworzenia kolonii granulocytów i makrofagów
                (CFU-GM). W obecności czynnika stymulującego kolonie makrofaga (M-CSF lub CSG-
                1) i aktywnego metabolitu witaminy D3 komórki te różnicują się do promonocyta
                (ProM).
                Tak w olbrzymim skrócie zachodzi resorpcja osteoklastyczna tkanek kostnych po
                ich uszkodzeniu na skutek urazu. Nie ma jednak możliwości regeneracji końcowej
                części kości zniszczonej przez chorobę tkanki łącznej jaką jest RZS. Do takiej
                regeneracji konieczna jest bowiem proliferacja lizosomalna komórek do której
                tkanka kostna nie jest zdolna.
                Pozdrawiam.
                • annaklay Re: terapia Hobbsa i Haasa 10.08.04, 00:02
                  Gość portalu: reumatyk napisał(a):

                  > Gość portalu: slawek napisał(a):
                  > > ... gdyby kości i tkanka łaczna nie miały możliwosci regeneracji to złama
                  > na
                  > noga nie zrosła by się już nigdy ...
                  >
                  > Zrastanie się kosci po złamaniach to nie jest regeneracja tkanki kostnej,
                  tylko
                  >
                  > resorpcja osteoklastyczna, ktora zachodzi tylko w szczelinie po złamaniu,
                  > natomiast nie może odtworzyć części szczytowej kości która jest elementem
                  stawu
                  >
                  > i która jest często niszczona procesem zapalnym w przebiegu RZS. Podstawowym
                  > warunkiem do zapoczątkowania resorpcji osteoklastycznej jest zakotwiczenie
                  > biegunem wierzchołkowym osteoklasta do matrix kostnej za pośrednictwem
                  integryn
                  >
                  > i białek kostnych posiadających sekwencje RGD aminokwasów. Pozatym konieczna
                  > jest aktywacja w obszarze resorpcji enzymów i protonów wytwarzanych przez
                  > osteoklasta, które w kwaśnym lub obojętnym pH środowiska dokonują destrukcji
                  > kolagenu. W procesie lokalnego zakwaszania biorą udział obydwa bieguny
                  > osteoklasta, bardziej wydajny jest biegun podstawno-boczny, odpowiedzialny za
                  > utrzymanie pH cytoplazmy i potencjał transbłonowy w ciasnych fizjologicznych
                  > granicach, dokonujący wymiany jonowej z mikrośrodowiskiem pozakostnym
                  > otaczających osteoklasta. Osteoklasty wywodzą się z prekursorów linii
                  > hematopoetycznej w ramach jednostek tworzenia kolonii granulocytów i
                  makrofagów
                  >
                  > (CFU-GM). W obecności czynnika stymulującego kolonie makrofaga (M-CSF lub CSG-
                  > 1) i aktywnego metabolitu witaminy D3 komórki te różnicują się do promonocyta
                  > (ProM).
                  > Tak w olbrzymim skrócie zachodzi resorpcja osteoklastyczna tkanek kostnych po
                  > ich uszkodzeniu na skutek urazu. Nie ma jednak możliwości regeneracji
                  końcowej
                  > części kości zniszczonej przez chorobę tkanki łącznej jaką jest RZS. Do
                  takiej
                  > regeneracji konieczna jest bowiem proliferacja lizosomalna komórek do której
                  > tkanka kostna nie jest zdolna.
                  > Pozdrawiam.
                    • Gość: reumatyk Re: Do reumatyka, up. czytalam ta Pana wypowiedz IP: *.wma.east.verizon.net 10.08.04, 00:30
                      annaklay napisała:
                      > ... Pan powinien po prostu napisac na ten temat ksiazke !!!

                      Tak jak napisałem tu wcześniej, próbowałem wydać moje opracowania drukiem ale
                      żaden wydawca nie chcial mi tego przyjąć, gdyż nie stoi za mną żadna instytucja
                      naukowa.
                      Środowisko naukowe jest bardzo hermetyczne i panuje w nim niezwykle ostra
                      konkurencja pomiędzy wzajemnie zwalczającymi się zespołami naukowymi skupionymi
                      wokół swoich liderów. Tak że dostać się tam, to bardzo wątpliwy prestiż, a już
                      napewno nie przyjemność.
                      Pozdrawiam.
                      • annaklay Re: Do reumatyka 10.08.04, 00:35

                        Preciez moze Pan to ominac i napisac ksiazke o charakterze powiedzmy
                        bardziej popularnonaukowym i uwzglednic mozna w niej sposob leczenia tej choroby
                        np. dietami, suplementami itp.:-)
                        Znajdzie Pan na tematy dietetyczne bardzo duzo dodatkowych informacji i grono
                        odbiorcow bedzie tez wieksze, anizeli enklawa naukowa.

                        pozd.
                        • Gość: Marek Re: Do reumatyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 00:45
                          "Preciez moze Pan to ominac i napisac ksiazke o charakterze powiedzmy
                          bardziej popularnonaukowym i uwzglednic mozna w niej sposob leczenia tej choroby
                          np. dietami, suplementami itp.:-)
                          Znajdzie Pan na tematy dietetyczne bardzo duzo dodatkowych informacji i grono
                          odbiorcow bedzie tez wieksze, anizeli enklawa naukowa."
                          ----
                          Z listow reumatyka, nie wynika,ze jest wyleczony. Pisze raczej o przyczynach
                          powstania choroby.
                          Marek
                          • Gość: reumatyk Re: Do reumatyka IP: *.wma.east.verizon.net 10.08.04, 01:10
                            Gość portalu: Marek napisał(a):
                            > Z listow reumatyka, nie wynika,ze jest wyleczony. Pisze raczej o przyczynach
                            > powstania choroby.

                            Zgadza się. Niestety przy aktualnej wiedzy medycznej ta choroba jest
                            nieuleczalna, gdyż do końca nie są znane wszystkie czynniki ją wywołujące i z
                            tego powodu jedyna skuteczna terapia jaką jest leczenie przyczynowe jest w
                            przypadku RZS niemożliwe. Moim zdaniem nawet jeśli te czynniki zostaną
                            dokładnie poznane, to będzie możliwa jedynie profilaktyka, natomiast całkowite
                            wyleczenie z choroby już rozwiniętej, która zdążyła zniszczyć stawy, ścięgna i
                            kości, nigdy nie będzie możliwe. Chyba że kiedyś ludzkość osiągnie możliwość
                            cofania się w czasie ale to już są spekulacje rodem z powieści science-fiction.

                            Pozdrawiam.
                            • Gość: hydrogen Czasem lepiej jest wiedzieć mniej... IP: *.gfk.pl 10.08.04, 19:02
                              Bo chyba u niektórych nadmiar wiedzy utrudnia świeże spojrzenie na
                              rzeczywistość. To taka refleksja po przeczytaniu kilku postów reumatyka. Na
                              forum mamy juz dwie osoby mówiące o wyleczeniu RZS a reumatyk w kółko swoje o
                              nieuleczalności tej choroby. Nie widać też aby specjalnie był zainteresowany
                              szczegółami "cudownej" diety.
                              Pozdro
                              • Gość: Marek Re: Czasem lepiej jest wiedzieć mniej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 21:27
                                "Bo chyba u niektórych nadmiar wiedzy utrudnia świeże spojrzenie na
                                rzeczywistość. To taka refleksja po przeczytaniu kilku postów reumatyka. Na
                                forum mamy juz dwie osoby mówiące o wyleczeniu RZS a reumatyk w kółko swoje o
                                nieuleczalności tej choroby. Nie widać też aby specjalnie był zainteresowany
                                szczegółami "cudownej" diety."
                                Dokladnie tak jest, znam kilka osob, ktorym jak lekarz powiedzial, ze maja
                                chorobe nieuleczalna, to tak musi byc. Sam jestem przykladem nieuleczalnej
                                choroby z ktora sobie poradzilem, nie jest to RZS, i nie bede o tym pisal w
                                tym watku.
                                Mysle, ze dokladna wiedza o danej chorobie, pozwala niektorym jakby na jakis
                                komfort psychiczny, niewazny jest bol, niewazna choroba, wazne jest , ze wiem
                                jaka jest geneza i skutki. Jest to pogodzenie sie ze swoim losem.
                                pozdrawiam
                                Marek
                                • Gość: slawek Re: Czasem lepiej jest wiedzieć mniej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 00:07
                                  Gość portalu: Marek napisał(a):
                                  > Mysle, ze dokladna wiedza o danej chorobie, pozwala niektorym jakby na jakis
                                  > komfort psychiczny, niewazny jest bol, niewazna choroba, wazne jest , ze wiem
                                  > jaka jest geneza i skutki. Jest to pogodzenie sie ze swoim losem.


                                  to cos wiecej , zwykłe odsuniecie od siebie odpowiedzialności za swój los



                                  Slawek ( były nieuleczalnie chory , też immunoagresja )
                              • Gość: reumatyk Re: Czasem lepiej jest wiedzieć mniej... IP: *.wma.east.verizon.net 11.08.04, 06:12
                                Gość portalu: hydrogen napisał(a):
                                > Na forum mamy juz dwie osoby mówiące o wyleczeniu RZS a reumatyk w kółko
                                > swoje o nieuleczalności tej choroby.

                                Myślę, że indywidualne cechy biologiczne oraz genetyczne każdego z nas, mają
                                kluczowe znaczenie w kwestii dotyczącej zarówno prawdopodobieństwa rozwinięcia
                                się różnych chorób, jak też skutecznośći ich leczenia. Dlatego też spieranie
                                się o to czy RZS jest uleczalne czy też nie, jest moim zdaniem bezproduktywnym
                                przebijaniem się argumentami, które są być może słuszne ale w odniesieniu do
                                konkretnych przypadków, a nie mają zastosowania u wszystkich chorych. Inaczej
                                mówiąc fakt, że u chorego "X" nastąpiło ustąpienie choroby po zastosowaniu
                                diety optymalnej wcale nie musi oznaczać, że ta sama dieta pomoże wyzdrowieć
                                choremu "Y". U izado skutecznie zadziałała dieta wysokotuszczowa, a u kogoś
                                innego niskotłuszczowa itd. W moim konkretnym przypadku jak dotychczas nie
                                udało się wyleczyć całkowicie tej choroby w żaden sposób i dlatego twierdzę, że
                                jest ona nieuleczalna.
                                Jestem człowiekiem trzeźwo myślącym i bazuję na rzetelnych, zbadanych i
                                wielokrotnie sprawdzonych badaniach naukowych, a w nauce, także medycznej, za
                                fakt naukowy uważa śię eksperyment o stuprocentowej powtarzalności rezultatów
                                przy zachowaniu identycznych parametrów wyjściowych. Analogicznie więc, można
                                by było mówić o uleczalności danej choroby, np. RZS, tylko wtedy gdyby
                                zastosowana metoda leczenia skutkowała wyleczeniem wszystkich chorych którzy
                                zostali jej poddani. W przypadku RZS takiej metody, leku ani diety jak
                                dotychczas nie wynaleziono więc chorobę tę na dzień dzisiejszy należy uznać za
                                nieuleczalną.
                                • Gość: hydrogen Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tematu IP: *.gfk.pl 11.08.04, 09:20
                                  Może i nie ma badań pokazujących 100% skuteczność diety opty z RZS ale czy na
                                  prawdę uważasz że sa one niezbędne aby się nią poważnie zainteresować? Opinie
                                  tego rodzaju wyraża z reguły najtwardszy beton nałukowy. Punkt widzenia chorego
                                  (i chyba każdego myślącego człowieka) powinien byc taki: skoro choroba uchodzi
                                  za nieuleczalną a ktoś się wyleczył za pomoca diety pewnego typu to chyba jest
                                  pewna szansa że pomoże to również i mnie. Nie wiem dlaczego przyjmujesz a
                                  priori azłożenie, że z powodu różnic genetycznych u ciebie akurat taka terapia
                                  będzie nieskuteczna. Jest to bezzasadne i niemądre.

                                  Pozdro
                                  • izado Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem 11.08.04, 10:58
                                    Gość portalu: hydrogen napisał(a):

                                    > Może i nie ma badań pokazujących 100% skuteczność diety opty z RZS ale czy na
                                    > prawdę uważasz że sa one niezbędne aby się nią poważnie zainteresować? Opinie
                                    > tego rodzaju wyraża z reguły najtwardszy beton nałukowy. Punkt widzenia
                                    chorego
                                    >
                                    > (i chyba każdego myślącego człowieka) powinien byc taki: skoro choroba
                                    uchodzi
                                    > za nieuleczalną a ktoś się wyleczył za pomoca diety pewnego typu to chyba
                                    jest
                                    > pewna szansa że pomoże to również i mnie.

                                    Tu muszę powiedzieć, że wyznaję pogląd dość podobny do Twojego Hydrogenie :-)
                                    Mimo mojego jak najbardziej poważnego i zawodowego stosunku do nauki ... a
                                    raczej właśnie ze wzgędu na taki stosunek. Zbyt dobrze wiem, JAK MAŁO jeszcze
                                    wiemy.

                                    Poza tym gdyby mi już nic nie pomogło, żaden lekarz, zadna dieta, zioła i
                                    wszelakie metody medycyny niekonwencjonalnej to nie jest wykluczone, czy nie
                                    spróbowałabym nawet magii ;-))) A mówiąc serio, naprawdę zdesperowany i znękany
                                    chorobą człowiek spróbuje WSZYSTKIEGO by sobie pomóc (czasem łacznie z
                                    absurdem:-). Innej postawy, takiej gy ktoś nie chce spróbować nawet przyznaję,
                                    że ja osobiście nie rozumiem. Ale to tylko moje zdanie na ten temat.

                                    Pozdrawiam,
                                    Iza.
                                    • Gość: reumatyk Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem IP: *.wma.east.verizon.net 11.08.04, 17:30
                                      izado napisała:
                                      > naprawdę zdesperowany i znękany chorobą człowiek spróbuje WSZYSTKIEGO by
                                      > sobie pomóc (czasem łacznie z absurdem:-). Innej postawy, takiej gy ktoś nie
                                      > chce spróbować nawet przyznaję, że ja osobiście nie rozumiem.

                                      A kto powiedział, że nie próbowałem?
                                      Próbowałem i nadal próbuję wszystkiego ale jak dotąd bez znaczących rezultatów.

                                      Pozdrawiam.
                                      • izado Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem 11.08.04, 19:43
                                        Gość portalu: reumatyk napisał(a):

                                        > A kto powiedział, że nie próbowałem?

                                        To nie był zarzut skierowany do Ciebie. Stwierdzenie natury "ogólnej". Po
                                        prostu znam osoby chore na RZS, które mają organizm wyniszczony przez leki, są
                                        po czyszczeniu stawów itd., a choroba nadal postępuje i bardzo cierpią. Mowią,
                                        że nawet nie spróbują bo albo "w to nie wierzą", albo "nie lubią tłuszczu".

                                        > Próbowałem i nadal próbuję wszystkiego ale jak dotąd bez znaczących
                                        rezultatów.

                                        Czy możesz napisać czego próbowałeś?

                                        Pozdrawiam,
                                        Iza.

                                        • Gość: reumatyk Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem IP: *.wma.east.verizon.net 31.08.04, 04:55
                                          izado napisała:
                                          > Czy możesz napisać czego próbowałeś?

                                          Próbowałem diety: bezmleczną, bezglutenową, wegetariańską, niskotłuszczową,
                                          wysokotłuszczową, śródziemnomorską, Atkinsa, Kwaśniewskiego, ojca Klimuszko i
                                          optymalną.
                                          Balneologię i fizykoterapię w sanatorium Inowrocławskim, akupunkturę i
                                          akupresurę, bioenergoterapię, homeopatię i ziołolecznictwo.
                                          O lekach medycyny tradycyjnej już wspominałem.
                                          Próbowałem też stosować suplementy żywieniowe takie jak: Omega-3 kwasy
                                          tłuszczowe Max-EPA i DHA, mieszanki Herbalife, preparaty z chrząstki rekina,
                                          Mega MSM, Arthrovedic i Arthro-7 oraz inne produkcji Gero-Vita, wszystkiego już
                                          dokładnie nie pamiętam ale było tego cała masa.
                                          W sumie to trochę się w tym wszystkim pogubiłem i nie jestem do końca
                                          przekonany co wprowadziło mnie w stan permanentnej remisji. Skłaniał bym się
                                          jednak do przypuszczenia, iż kluczową rolę w osiągnięciu remisji odegrała
                                          jednak Sulfasalazyna którą przyjmuję prawie bez przerwy już od kilkunastu lat.

                                          Pozdrawiam po urlopie.
                                          • izado Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem 31.08.04, 20:53
                                            Gość portalu: reumatyk napisał(a):

                                            > izado napisała:
                                            > > Czy możesz napisać czego próbowałeś?
                                            >
                                            > Próbowałem diety: bezmleczną, bezglutenową, wegetariańską, niskotłuszczową,
                                            > wysokotłuszczową, śródziemnomorską, Atkinsa, Kwaśniewskiego, ojca Klimuszko i
                                            > optymalną.

                                            Dieta optymalna to to samo co dieta Kwaśniewskiego. Chyba, że jest jeszcze
                                            jakaś inna nazywana "opytymalną", której nie znam?

                                            Mnie interesuje jednak jak długo próbowałeś poszczególnych diet i terapi
                                            niekonwencjonalnych? Ile stosowałeś dietę bezmleczną? Ile Kwaśniewskiego? Itd.

                                            Co do akupunktury, to z tego co wiem, stosowanie jej w chorobach przewlekłych
                                            typu RZS czy typu łuszczycy jest to wręcz niebezpieczne. Tak przynajmniej
                                            twierdzą ludzie biegli w medycynie chińskiej. Ciekawe, że "nie-azjaci" parający
                                            się akupunkturą i robiący na tym wręcz prace naukowe, twierdzą inaczej.


                                            Pozdrawiam,
                                            Iza.
                                                • izado Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem 31.08.04, 23:35
                                                  Gość portalu: slawek napisał(a):

                                                  > izado napisała:
                                                  >
                                                  > >
                                                  > > >Kwaśniewskiego,
                                                  > >
                                                  > > Chyba, że masz na myśli dietę kapuścianą? Tzn. "prezydenta Kwaśniewskiego
                                                  > ".
                                                  > >
                                                  > > I.
                                                  >
                                                  >
                                                  > bez przesady to tylko zupa którą się je codziennie do woli , nawet laik nie
                                                  > nazwie tego dietą ;)

                                                  Obawiam się, że (zasadnie czy nie) to jedzenie cały dzień zupy z kapusty itp.
                                                  dość powszechnie nazywa się dietą. Ja osobiście tą dietę z pełną
                                                  odpowiedzialnością nazwałabym głupotą :-)
                                                  Czy jednak to miał na myśli Reumatyk, tego nie wiem. Zwłaszcza, że w tym
                                                  przypadku mówi się raczej o "diecie prezydenta Kwaśniewskiego", a nie "diecie
                                                  Kwaśniewskiego".

                                                  Iza.

                                              • Gość: reumatyk Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem IP: *.wma.east.verizon.net 31.08.04, 23:45
                                                izado napisała:
                                                > Kwaśniewskiego, Chyba, że masz na myśli dietę kapuścianą? Tzn. "prezydenta
                                                Kwaśniewskiego".

                                                Dokładnie o tę dietę mi chodziło, przepadam za kapustą pod każdą postacią.
                                                Uwielbiam różne surówki z kapusty, gołąbki, bigos, pirogi z kapustą, naleśniki,
                                                krokiety, kapustę na surowo, parzoną, gotowaną, podsmarzaną, na słodko, na
                                                kwaśno, młodą, czerwoną, włoską, kiszoną itp.
                                                • Gość: slawek Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem IP: *.icpnet.pl 01.09.04, 12:30
                                                  Gość portalu: reumatyk napisał(a):

                                                  > izado napisała:
                                                  > > Kwaśniewskiego, Chyba, że masz na myśli dietę kapuścianą? Tzn. "prezydent
                                                  > a
                                                  > Kwaśniewskiego".
                                                  >
                                                  > Dokładnie o tę dietę mi chodziło, przepadam za kapustą pod każdą postacią.
                                                  > Uwielbiam różne surówki z kapusty, gołąbki, bigos, pirogi z kapustą,
                                                  naleśniki,
                                                  >
                                                  > krokiety, kapustę na surowo, parzoną, gotowaną, podsmarzaną, na słodko, na
                                                  > kwaśno, młodą, czerwoną, włoską, kiszoną itp.


                                                  no to ta "dieta" zakłada jedzenie tylko zupy , jakim sposobem urozmaiciłeś ją
                                                  tak bardzo ???;)


                                                  Slawek
                                                  • Gość: reumatyk Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem IP: *.wma.east.verizon.net 02.09.04, 03:50
                                                    Gość portalu: slawek napisał(a):
                                                    > no to ta "dieta" zakłada jedzenie tylko zupy , jakim sposobem urozmaiciłeś ją
                                                    > tak bardzo ???;)

                                                    Takim sposobem, że tak jak izado słusznie zauważyła dieta polegająca na
                                                    jedzeniu w kółko tylko zupki z kapusty to czysta głupota więc ja urozmaiciłem
                                                    sobie tę dietę rozszerzając asortyment potraw z kapusty o te które wymieniłem w
                                                    poprzednim wpisie.
                                                    Nie zależało mi tak bardzo jak prezydentowi Kwaśniewskiemu na zredukowaniu wagi
                                                    ciała więc uznałem to urozmaicenie diety za interesujący eksperyment.
                                            • Gość: reumatyk Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem IP: *.wma.east.verizon.net 01.09.04, 00:56
                                              izado napisała:
                                              > Mnie interesuje jednak jak długo próbowałeś poszczególnych diet i terapi
                                              > niekonwencjonalnych? Ile stosowałeś dietę bezmleczną? Ile Kwaśniewskiego? Itd.

                                              To trudno tak dokładnie określić, bo ja te diety mieszałem ze sobą na różne
                                              sposoby.
                                              Pozatym podobnie jak Ty nie jestem zbytnio zdyscyplinowany :-)
                                              Przeważnie było to tak, że gdy po miesiącu lub dwóch miesiącach nie było
                                              żadnych widocznych rezultatów, to stopniowo przechodziłem na inną dietę lub
                                              próbowałem innych sposobów.
                                              Naprzykład będąc na diecie Atkinsa przyjmowałem suplementy Max-EPA i DHA z
                                              Omega-3 kwasów tłuszczowych które są też oparte na tłuszczu z tym że rybim.
                                              Podczas terapii akupunkturą przyjmowałem jednoczesnie leki ziołowe i preparaty
                                              z chrząstki rekina.
                                              Dietę wegetariańską łączyłem z dietą kapuścianą prezydenta (żeby nie było
                                              nieporozumień) Kwaśniewskiego.
                                              Akupresurę łączyłem z homeopatią, piłem też wtedy tak zwaną "Żywą Wodę" którą
                                              sam sobie wytwarzałem na drodze elektrolizy.
                                              Seanse z bioenergoterapeutą zbiegły się w czasie z moimi próbami stosowania
                                              mieszanek Herbalife i produktów Gero-Vita, itd, itp.
                                              Mozliwości kombinacji jest tu praktycznie nieskończona ilość tym bardziej, że
                                              wciąż przybywa nowych sposobów walki z tą chorobą o których można się
                                              dowiedzieć między innymi na tym forum internetowym.

                                              Pozdrawiam.
                                              • Gość: slawek Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem IP: *.icpnet.pl 01.09.04, 12:32
                                                Gość portalu: reumatyk napisał(a):

                                                > To trudno tak dokładnie określić, bo ja te diety mieszałem ze sobą na różne
                                                > sposoby.
                                                > Pozatym podobnie jak Ty nie jestem zbytnio zdyscyplinowany :-)
                                                > Przeważnie było to tak, że gdy po miesiącu lub dwóch miesiącach nie było
                                                > żadnych widocznych rezultatów, to stopniowo przechodziłem na inną dietę lub
                                                > próbowałem innych sposobów.
                                                > Naprzykład będąc na diecie Atkinsa przyjmowałem suplementy Max-EPA i DHA z
                                                > Omega-3 kwasów tłuszczowych które są też oparte na tłuszczu z tym że rybim.
                                                > Podczas terapii akupunkturą przyjmowałem jednoczesnie leki ziołowe i
                                                preparaty
                                                > z chrząstki rekina.
                                                > Dietę wegetariańską łączyłem z dietą kapuścianą prezydenta (żeby nie było
                                                > nieporozumień) Kwaśniewskiego.
                                                > Akupresurę łączyłem z homeopatią, piłem też wtedy tak zwaną "Żywą Wodę" którą
                                                > sam sobie wytwarzałem na drodze elektrolizy.
                                                > Seanse z bioenergoterapeutą zbiegły się w czasie z moimi próbami stosowania
                                                > mieszanek Herbalife i produktów Gero-Vita, itd, itp.
                                                > Mozliwości kombinacji jest tu praktycznie nieskończona ilość tym bardziej, że
                                                > wciąż przybywa nowych sposobów walki z tą chorobą o których można się
                                                > dowiedzieć między innymi na tym forum internetowym.
                                                >


                                                a gdzie było w tym wszystkim miejsce na Diete Optymalną ??



                                                Slawek
                                                • Gość: reumatyk Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem IP: *.wma.east.verizon.net 02.09.04, 04:30
                                                  Gość portalu: slawek napisał(a):
                                                  > a gdzie było w tym wszystkim miejsce na Diete Optymalną ??

                                                  O diecie optymalnej wczoraj nie wspomniałem dlatego, że dieta optymalna nie
                                                  jest "dietą" w potocznym rozumieniu tego słowa. Dieta optymalna jest sposobem
                                                  żywienia się każdego człowieka, zarówno zdrowego, jak i chorego. Jest
                                                  to "dieta" na zawsze, bo zawsze człowiek powinien odżywiać się tak, by możliwie
                                                  najpełniej pokryć potrzeby budulcowe i energetyczne swojego organizmu, a dieta
                                                  optymalna to właśnie zapewnia.
                                                  Mając na względzie powyższą definicję, wszystkie diety przeze mnie stosowane
                                                  spełniały kryteria diety optymalnej którą stosuję do teraz. Jadam bowiem
                                                  produkty wysokiej jakości i naturalnego pochodzenia, unikam spożywania posiłków
                                                  wtedy gdy nie jestem głodny a tylko dlatego, że jest odpowiednia pora na ich
                                                  spożycie. Piję tylko czyste wody mineralne czasem z dodatkiem niekonserwowanych
                                                  soków owocowych lub warzywnych i tylko wówczas gdy odczuwam pragnienie. Nigdy
                                                  nie jadam ani nie piję na zapas. Alkohol bardzo rzadko i w niewielkich
                                                  ilościach, a ponadto dobrze rozcieńczony. W miarę możliwości staram się jak
                                                  najwięcej ruszać z tym, że z własnych obserwacji widzę, iż najlepszy jest ruch
                                                  z jak najmniejszym obciążaniem stawów które po obciążeniem reagują zaostrzeniem
                                                  stanu zapalnego. Dlatego najodpowiedniejsze formy ruchu przy RZS to pływanie
                                                  bez wysiłku i jazda na rowerze po płaskim terenie. Dobra jest też gimnastyka z
                                                  odciążeniami stawów na odpowiednim sprzęcie do ćwiczeń.

                                              • izado Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem 01.09.04, 20:52
                                                Gość portalu: reumatyk napisał(a):

                                                > To trudno tak dokładnie określić, bo ja te diety mieszałem ze sobą na różne
                                                > sposoby.
                                                > Pozatym podobnie jak Ty nie jestem zbytnio zdyscyplinowany :-)
                                                > Przeważnie było to tak, że gdy po miesiącu lub dwóch miesiącach nie było
                                                > żadnych widocznych rezultatów, to stopniowo przechodziłem na inną dietę lub
                                                > próbowałem innych sposobów.

                                                Z mieszaniem różnych metod jets niestety problem. Jak pomogą to potem nie
                                                wiadomo co tak naprawdę pomogło, ale z tym można sobie poradzić :-) Gorzej, że
                                                czasem dwie rózne metody, o ile się nie wyukluczają, to mogą "maskować"
                                                nawzajem efekty działania.

                                                Ale najgorzej jest z czasem - gdy robimy coś, czasem wręcz "ekstremalnego",
                                                trudno czeka się na efekty. Człowiek ciągle zastanawia się co tu jeszcze
                                                zmienić, co ulepszyć i czy to w ogóle ma sens. Niestety w tego typu chorobach
                                                ważny jest czas leczenia, czas trwania choroby i wiek organzimu. Im świeższa
                                                choroba, im mniej zaawansowana, im młodszy organizm tym zwykle idzie to
                                                szybciej i bardziej spektakularnie.
                                                Przykładowo, kiedy ja trafiłam do Chińczyka na stawy chrowałam około 4-5 lat.
                                                Ale na łuszczycę skóry jakieś 12 lat - tyle mniejwięcej miałam zmiany na skórze
                                                głowy. W ciągu ostatnich 2 lat przed pierwszą wizytą u Chińczyka pojawiły sie
                                                też zmiany na kolanach i łokciach. Po około roku diety zmiany na kolanach i
                                                łokciach zniknęły ale na głowie mam do teraz.

                                                Na jakim etapie choroby próbowałeś metod niekonwencjonalnych? Ile miałeś wtedy
                                                lat? Pytam, bo obawiam się, że mogłeś po prostu zbyt szybko się zniecierpliwić
                                                brakiem rezultatów.
                                                Wiem, ze obecnie dobrze sie czujesz stosując sulfasalazynę i to, że znalazłeś
                                                coś skutecznego w zatrzymywaniu Twojej choroby, mimo że nie satysfakcjonuje Cię
                                                to do końca, to bardzo dobra wiadomość. Jednak to leczenie nie jest obojętne
                                                dla Twojego organizmu i dlatego moim zdaniem warto nadal szukać innych metod.

                                                Pozdrawiam,
                                                Iza.
                                                • Gość: reumatyk Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem IP: *.wma.east.verizon.net 02.09.04, 05:05
                                                  izado napisała:
                                                  > Z mieszaniem różnych metod jest niestety problem. Jak pomogą to potem nie
                                                  > wiadomo co tak naprawdę pomogło ...

                                                  Masz rację, z tym że ja zakładałem iż stosując równolegle kilka sposobów, metod
                                                  leczenia lub diet które powinny dawać pozytywne rezultaty nie jest możliwe aby
                                                  ich wzajemne korelacje mogły dać negatywny efekt, a ponieważ żadna z nich ani
                                                  wyodrębniona ani w połączeniu z innymi nie spowodowała u mnie symptomów
                                                  wyzdrowienia więc to która z nich jest potencjalnie skuteczna nie ma w tym
                                                  momencie żadnego znaczenia. Zresztą gdybym zaobserwował jakieś istotne
                                                  pozytywne zmiany, to w sumie też było by mi obojętne co mi pomogło, a cieszył
                                                  bym się samym faktem poprawy stanu mojego zdrowia.

                                                  > Na jakim etapie choroby próbowałeś metod niekonwencjonalnych? Ile miałeś
                                                  > wtedy lat?

                                                  Metody te zacząłem próbować gdy zauważyłem i zrozumiałem z lektur medycznych,
                                                  że współczesna nauka nie dysponuje wiedzą wystarczającą do wyleczenia mnie z
                                                  tej choroby, a stało się to pod koniec lat osiemdziesiątych kiedy dobijałem
                                                  trzydziestki. Idąc Twoim tropem myślenia byłem więc relatywnie młodym
                                                  człowiekiem aby mój organizm względnie szybko reagował na stosowane
                                                  niekonwencjonalne metody leczenia.

                                                  > Wiem, ze obecnie dobrze sie czujesz stosując sulfasalazynę i to, że znalazłeś
                                                  > coś skutecznego w zatrzymywaniu Twojej choroby, mimo że nie satysfakcjonuje
                                                  > Cię to do końca, to bardzo dobra wiadomość. Jednak to leczenie nie jest
                                                  > obojętne dla Twojego organizmu i dlatego moim zdaniem warto nadal szukać
                                                  > innych metod.

                                                  W pełni popieram Twój punkt widzenia i ciągle jestem otwarty na próbowanie
                                                  różnych metod leczenia. Postawa taka ma jeszcze inny bardzo ważny aspekt o
                                                  którym nie należy zapominać. Mam tu na myśli szeroko pojęte pozytywne
                                                  nastawienie do życia połączone z wiarą, że jeszcze nie wszystko stracone i że
                                                  jest nadzieja na wyleczenie się z tej choroby oraz powrót do w pełni normalnego
                                                  funkcjonowania. Ten aspekt psychologiczny jest bardzo istotnym uzupełnieniem
                                                  terapii, a przejawem jego istnienia jest chociażby zainteresowanie z jakim mamy
                                                  doczynienia na tym forum internetowym.

                                                  Pozdrawiam.
                                                  • Gość: slawek Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 20:11
                                                    Gość portalu: reumatyk napisał(a):

                                                    > Gość portalu: slawek napisał(a):
                                                    > > ech ale rózne terapie mogły sie wzajemnie niwelowac i nic nie poczułeś ;)
                                                    >
                                                    > To jakaś twoja indywidualna teoria, bo według aktualnej wiedzy medycznej nie
                                                    ma
                                                    >
                                                    > takiej możliwości.


                                                    zaraz teoria , normalne czesto spotykane zjawisko , poza tym według obecnej
                                                    wiedzy medycznej wyleczenie z RZS jest niemozliwe , a jednak były tu taj głosy
                                                    ze nastąpiło



                                                    Slawek
                                                  • izado Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem 03.09.04, 19:41
                                                    Gość portalu: reumatyk napisał(a):

                                                    >
                                                    > Masz rację, z tym że ja zakładałem iż stosując równolegle kilka sposobów,
                                                    metod
                                                    >
                                                    > leczenia lub diet które powinny dawać pozytywne rezultaty nie jest możliwe
                                                    aby
                                                    > ich wzajemne korelacje mogły dać negatywny efekt,

                                                    Do tego stopnia to może rzeczywiście nie. Ale moim zdaniem może być tak, że
                                                    stosując coś równolegle "maskujesz" pozytywny efekt tego drugiego tzn. w jakiś
                                                    sposób utrudniasz organizmowi reakcję na to.

                                                    > Metody te zacząłem próbować gdy zauważyłem i zrozumiałem z lektur medycznych,
                                                    > że współczesna nauka nie dysponuje wiedzą wystarczającą do wyleczenia mnie z
                                                    > tej choroby, a stało się to pod koniec lat osiemdziesiątych kiedy dobijałem
                                                    > trzydziestki. Idąc Twoim tropem myślenia byłem więc relatywnie młodym
                                                    > człowiekiem aby mój organizm względnie szybko reagował na stosowane
                                                    > niekonwencjonalne metody leczenia.

                                                    Znaczenie ma jednak kilka czynników, tak jak napisałam. Ja spróbowałam diety i
                                                    ziół (zawsze podkreślam te ziola bo bez nich nie wiem czy i po jakim czasie
                                                    pomogłaby mi dieta - nie twierdzę, że nie, po prostu nie wiem ale wiem za to,
                                                    ze efekt był właśnie po ich zastosowaniu) po zaledwie kilku latach choroby i na
                                                    etapie, na którym nie była mocno zaawansowana. Prześwietlenie w moich stawach
                                                    nie wykazywało żadnych znaczących zmian. Wszystkie badania krwi miałam idealne -
                                                    nie wynikał z nich, że cierpię na jakąkolwiek chorobę. Dodatkowo mój organizm
                                                    nie był wyniszczony lekami. Myślę, że to wszystko miało znaczenie przy
                                                    szybkości reakcji.

                                                    > Ten aspekt psychologiczny jest bardzo istotnym uzupełnieniem
                                                    > terapii, a przejawem jego istnienia jest chociażby zainteresowanie z jakim
                                                    mamy
                                                    >
                                                    > doczynienia na tym forum internetowym.

                                                    Masz rację, aspekt psychologoczny jest niezwykle ważny. Dlatego kompletnie nie
                                                    satysfakcjonowała mnie medycyna konwencjonalan, zgodnie z którą wielokrotnie
                                                    poinformowano mnie, ze grozi mi wózek inwalidzki, o życiu w bezustannym bólu
                                                    nie wspomnę. Wolę to co powiedział do mnei Chińczyk: "jasne, że się wyleczysz,
                                                    cierpliwości" :-)

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Iza.
                                  • Gość: reumatyk Re: Masz chyba za bardzo naukowe podejście do tem IP: *.wma.east.verizon.net 11.08.04, 16:50
                                    Gość portalu: hydrogen napisał(a):
                                    > Nie wiem dlaczego przyjmujesz a priori założenie, że z powodu różnic
                                    > genetycznych u ciebie akurat taka terapia będzie nieskuteczna.

                                    Ja niczego nie przyjmuję a priori. Próbowałem i nadal próbuję stosować różne
                                    diety, leki, ćwiczenia, fizykoterapię, balneologię, masaże, okłady, kąpiele
                                    itd. ale bez żadnych spektakularnych rezultatów. Osiągnąłem trwałą remisję ale
                                    o całkowitym wyleczeniu choroby nie mogę mówić.
                                    Wierzyć można we wszystko, nawet w to, że dzisiaj Wisła Kraków wygra z Realem
                                    Madryt ale co z tego jeżeli w konfrontacji z realiami tego świata obnażona
                                    zostaje okrutna prawda o tym, że była to jedynie wiara nie poparta racjonalnym
                                    i pragmatycznym myśleniem. Ja osobiście wolę unikać takich rozczarowań.

                                    Pozdrawiam.