darwim
15.10.04, 17:12
Mam 45 lat. Zaczelo sie 10 miesiecy temu tuz przed swietami Bozego Narodzenia w zeszlym roku, dretwienie i igielki lub mrowienia w palcach rak i nog. Potem te igielki i laskotki zaczely przenosic sie blizej, objely ramiona, pozniej tulow i glowe. Po pewnym czasie zaczalem tracic czucie w palcach, przestalem czuc bol po ukluciu igla, przestalem czuc dobrze temperature. W nocy budzily mnie paralize rak i nog - bardzo zmienne. Czasem jeden palec, czasem cala dlon, zawsze troche inaczej. Wszystkie badania, lacznie z rezonansem glowy w normie. Lekarze mnie nie lubili bo nie miescilem sie w ich ramach wiedzy. Niektorzy byli wrecz chamscy. Wiele wizyt lekarskich - bezuzyteczne.
Na dokladke zaczalem miec klopoty z koncentrajca i pamiecia. Musialem przestac pracowac.
W koncu okazalo sie, ze w nocy spada mi poziom tlenu we krwi. Leczenie bezdechu CPAPem poprawilo pamiec i koncentracje ale mrowienia i brak czucia sie dalej poglebialy.
Wczoraj spotkalem sie z naprawde dobrym neurologiem. Po dlugim badaniu powiedzial, ze podejrzewa amiolidoze - chorobe w ktorej odklada sie cos w komorkach i je w koncu zabija. U mnie glownie w ukladzie nerwowym, ale sa rozne formy. Jezeli choroba atakuje serce to umiera sie bardzo szybko.
Spedzilem caly wieczor czytajac o tej dziwnej chorobie i czuje, ze moj neurolog ma racje. Objawy sie zgadzaja. W chorobie powieksza sie troche jezyk i moze spowodowac wystapienie bezdechu.
Czekam na wyniki testow, ale to juz prawie przesadzone. Nie ma innej choroby, ktora by tak dobrze pasowala do moich objawow: zmeczenie ktore odczuwalem od dwoch lat, niechec do wysilku fizycznego i te bardzo charakterysteczne zmienne paralize konczyn w czasie snu.
Czytam, ze zostalo mi moze kilka miesiecy, moze kilka lat. Nie wiecej niz 10 jezeli bede mial duzo szczescia. Pewnie 4 albo 5. Niby sa jakies nowe formy leczenia (moze 10-30% chorych mozna podleczyc lub wyleczyc), ale abstakcyjnie drogie.
Chyba przechlapane...