Dodaj do ulubionych

klinika w ligocie

23.02.05, 11:10
Co sadzicie o ginekologii i poloznictwie w klinice na ligocie. Czy cos sie
tam zmienilo?
Jak ja bylam niecale dwa lata temu to byl skandal co tam sie dzialo, na
jednej sali lezaly kobiety po poronieniach z kobietami w zaawansowanej ciazy
z podloczonym ktg, po prostu paranoja, dwa pokoje dalej mamy z noworodkami.
Zadnej intymnosci, badanie przy otwartych drzwiach tak samo sciaganie szwow.
Zero zainteresowania w weekend, w piatek mialam operacje i przez weekend nikt
sie mnie nawet nie spytal czy wszystko oki. Jak pielegniarka dala mi zastrzyk
przeciwbolowy to pozniej przez kilka tyg nie moglam chodzic bo trafila w nerw:
(( oj koszmar...
Mam nadzieje ze cos sie pozmienialo ....
Obserwuj wątek
    • driadea Re: klinika w ligocie 23.02.05, 15:03
      No nie wiem...
      Mialam tam cesarkę 16,5 miesiąca temu, wszystko było cudnie. Dziecko było ze
      mną cały czas, na sali byla jeszcze jedna mama, badania, nie tylko nasze, ale i
      dzieci, wykonywali przy przymkniętych drzwiach, zresztą mnie badał (a raczej
      sprawdzał jak kurczy się macica, więc tylko macał brzuch i "oglądał" odchody na
      podkladzie) wyłącznie mój lekarz, żaden inny (mój, czyli ten, który prowadzil
      moją ciążę i wykonał operację). Nawet badania kardiologiczne wykonali na
      miejscu, choć sprzęt musieli specjalnie dla mnie przywieźć.
      Nie wiem, jak wygląda sprawa na patologii ciąży, ale na połóżnictwie, no,
      przynajmniej na mojej maleńkiej salce, było wspaniale!
      Pozdrawiam, Agnieszka
      • Gość: Libra72 Re: klinika w ligocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 11:48
        Napewno kolo Ciebie gonił doktorek jak całą ciążę płaciłas mu w gab prywatnym.
        Co to za sztuka!!!
        Ja miałam cesarke w lipcu 2004 i tez mnie prowadzil cała ciazę doktor x kliniki
        ktorą kieruje DR.Witek i co moj doktorek wyjechal na urlop a ja zostałam sama
        jak pytalam go czy mozna mieć polozna swoja to dal mi namiary na jedna z nich
        pojechalam przed porodem żeby zapytac czy moze być przy moim porodzie
        a ona na to ze tutaj niema zwyczaju przychodzenia do pacjentek i tylko opisala
        jak to wszystko wyglada dobre i to w koncu nie ma obowiazku poswiecac swego
        czasu pracy.
        No i zostałam sama .
        To był 42 tydzień ciąży w piatek przyjechałam na klinik
        W sobote zainteresowali się mną ok. 14
        Adj. Nawrocki zbadał mnie i powiedział pójde na blok porodowy na [prowokacje
        badanie przez tego lekarza kobiety uważAJĄ ZA BARDZO NIEPRZYJEMNE
        TAK WIĘC NIEDZIELE ODPOCZYWAŁAM PO NIEUDANEJ PRÓBIE
        W PONIEDZIAŁEK OD RANA ZNOWU PROWOKACJA KTÓRA NIC NIEDAŁA NA SZCZĘŚCIE BRAŁAM
        ZNIECZ. DO LEDZWI BO BYM DŁUŻEJ NIE WYTRZUMAŁA TEJ BEZSENSOWNI PRZECIĄGANEJ
        AKCJI PORODOWEJ.WIECZOREM TEGO SAMEGO DNIA ODŁĄCZONO MNIE OD KROPLÓWKI
        I DO RANA LEŻAŁAM W ŚRODKOWEJ SALI A OBOK Z LEWEJ I PRAWEJ DO RANA RODZIŁY PANIE
        I NAWET NIKT NIE ZAPROPONOWAŁ NAM ŻEBY SKORZYSTAĆ Z WOLNEJ SALI PORODÓW
        RODZINNYCH ŻEBŚMY MOPGLI ODPOCZĄĆ PSYCHICZNIE OD TEGO WIDOKU....
        DOPIERO OK. 4.30 JEDNA Z POŁOŻNYCH PRZYPOMNIAŁA SOBIE O TEJ SALI
        ALE 0 7 ZNOWU PODPIELI MNIE DO KROPLÓWKI I DO 12.00 MĘCZYŁAM SIĘ BEZ SENSU.
        PRZEZ 24 GODZINY MIAŁAM ROZWARCIE NA 4 PALCE I BYŁO PEWNE ŻE NIC Z TEGO NIE
        BĘDZIE ,ALE PRZEZ TO ŻE MOJEGO LEKARZA NIE BYŁO TO NIKT SIĘ MNĄ SPECJALNIE NIE
        PRZEJMOWAŁ.
        CHCE DODAĆ ŻE WODY SAME ODESZŁY 24 GODZ. PRZED PORODEM CZYLI DZIECKO BYŁO
        NARAŻONE NA INFEKCJE! I ONI O TYM WIEDZIELI
        DOPIERO O 12 W POŁUDNIE POŁOŻNA STWIERDZIŁA ŻE TO SIE NIC NIE POSUWA
        I DOC.wITEK ZADECYDOWAŁ O CESARCE KTÓRA PRZERWAŁA TEN KOSZMAR..
        ALE JAK RANO O NIĄ PROSIŁAM WIODZĄC ŻE NIE MA ŻADNEGO POSTĘPU PORODU
        I BĘDĄC POTWORNIE ZMĘCZONA TO LEKARZE STWIERDZILI ŻE SOBIE PORADZĘ!
        A PRAWIE PRZEZ DZIEN ROZWARCIE UTRZYMYWAŁO SIĘ NA 4 CM.
        DZIĘKUJĘ TYLKO ANESTEZJOLOGOWI DR. DOMAGALE TO CUDOWNY CZŁOWIEK CIERPLIWY
        I POŚWIĘCIŁ MI "NIE ODPŁATNIE"SWÓJ CZAS PO DYŻURZE W NOCY WIDZĄC JAK SIĘ MĘCZE
        MIMO ZNIECZULENIA.

        WIĘC OSTROŻNOIE Z TYM OPTYMIZMEM OP KLINICE GIN.W LIGOCIE !!!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: driadea Re: klinika w ligocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 13:17
          Miałam cesarkę elektywną, nie ma zatem raczej co porwnywać w nagłą.
          99% pacjentek, których nieudany poród zakończyl się cesarką pisze mniej więcej
          tak jak ty.
          Bo poród to nic przyjemnego, dlaczego miałoby nie boleć? I dlaczego mieliby od
          razu ciąć? Musieli dać szansę na sn, to przecież oczywiste. W każdym innym
          szpitalu potraktowaliby cie podobnie (chyba, że zaplacilabyć za cesarkę na
          życzenie, ale to inna sprawa).
          Pozdrawiam sredcznie,
          • Gość: LIBRA72 DO DRIADEA Re: klinika w ligocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 15:45
            ZLE ZROZUMIAŁAS MOJ MAIL CESARKE MIALAM MIEĆ WCZESNIEJ TZN .NIE NA DZIEN DOBRY
            LECZ PO ODPLYNIECIU WOD PŁ. ZE WZGLEDU NA JAK TO POTEM OPISALI ZAGRAŻAJACĄ
            INFEKCJĘ WEWNATRZ MACICZNA I ZAMARTWICE PLODU..
            WODY ODESZŁY W PONIEDZ. O 11.OO A DZIECKO BEZ ŻADNEJ OCHRONY CZEKALO DO WTORKU
            DO 12.OO!
            PONADTO BYLAM TZW PACJĘTKA KTORA NIE MOGLA ZAJŚC W CIAZE OD 8 LAT (ZESPÓL PCO)
            PROBLEMY CHORMONALNE ITD. JEŻDZIŁAM Z TYM JAK KAZDZ PARA PO KLINIKACH W
            KRAKOWIE BYTOMIU I W KONCU BEZ LECZENIA ZASZŁAM W CIAZE WIEDZĄC O TYM POWINNI
            BYLI WZIAC TEZ TO POD UWAGE MIAŁAM PRZECIEZ HISTORIE LECZENIA I 32 LATA!
            • Gość: driadea Re: klinika w ligocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 18:36
              Nie, to ty mnie nie zrozumialaś. Cesarka elektywna, to taka, którą wykonuje się
              na zimno, czyli bez rozpoczęcia akcji porodowej. Cesarka, o której piszesz, to
              cesarka nagła, nieplanowana. Infekcja wewnątrzmaciczna i zamartwica płodu to
              następstwa nieudanego porodu siłami natury, nieprawdaż?
              Lekarze zawsze dają szansę na poród sn (oczywiscie poza przypadkami elektywnego
              cięcia), zatem nie widzę powodu, dlaczego mieliby nie dać jej tobie.
              Pozdrawiam
    • Gość: Agniecha Re: klinika w ligocie IP: 213.227.106.* 01.03.05, 08:36
      Zgadzam się z Diardeą - nikt nie obiecuje, że przy porodzie jest łatwo, trzeba
      niestety uzbroić się w cierpliwość i przygotować niestety na straszny ból -
      dopiero teraz to wiem. Ja rodziłam w Ligocie prawie 2 lata temu, chodziłam do
      lekarza 9 miesięcy prywatnie z tejże kliniki - którego szanuję i mu dziękuję bo
      wiele spraw mi jasna naświetlił i w wielu rzeczach mi bardzi pomógł i też nie
      było go przy moim porodzie bo miał urlop (i wcale nie mam mu tego za złe bo
      akurat mój poród wypadł na lipiec) w każdym razie był z nami w kontakcie pod
      komórką i uspokajał że jestem pod bardzo dobrą opieką. Do szpitala trafiłam
      dokładnie w dzień terminu wyliczonego przez doktora (odkryłam jakieś plamienie
      na bieliźnie) Dokładnie gdzieś o 1.00 w nocy leżałam na porodówce z 1 cm
      rozwarcia - byłam po badaniach ktg, usg, ciśnienie itp itd, rano przyszedł
      jakiś inny lekarz i stwierdził po badaniach moczu krwi i innych że jeszcze mogę
      trochę poczekać a ta krew na bieliźnie to odchodzący czop śluzowy. Wysłali mnie
      na salę przedporodową i tam zmiękłam zaczęłam płakać bo chciałam żeby już było
      po. Dobrze że w tych chwilach był przy mnie mąż któremu mogłam wypłakać się do
      rękawa:) Tam ze sto razy ktg, badania rozwarcia, które nie chciało za chiny
      ludowe popuścić jakieś 2 palce i nic więcej dostałam nawet jakieś czopki. Pod
      wieczór ten samże lekarz wysyła mnie na patologię twierdząc że ja to mogę
      jeszcze nawet do tygodnia tu poleżeć - to mnie zdołowało bo wizja kolejnych
      siedmiu dni nie napawała optymizmem:( Ale cóż słuchałam się lekarza tym
      bardziej że z dzieckiem było wszystko ok - na patologii przetrwałam noc w
      międzyczasie kilka ktg a rano byłam badana przez samego ordynatora, który
      powiedział: "proszę iść pod prysznic odświeżyć się po dziś rodzimy albo kroimy"
      ucieszyłam się strasznie pobiegłam pod prysznic nieco poddenerwowana a zarazem
      podekscytowana. Zadzwoniłam po męża. Na porodówce podpięto mi oksytocynkę i
      gdzieś od 10 rano zaczęłam czuć, że coś wreszcie się ze mną dzieje.
      Uśmiechnięci odliczaliśmy z mężem skurcze, które były niebolesne.Bardziej
      bolesne stały się około 13.00 miałam je co kilka minut ale niestety rozwarcie
      jakieś 3 cm:( - myślałam że mnie szlag trafi ale nic ból nie był jeszcze taki
      straszny i tak kilka godzin męczyłam się albo na sako albo spacerując z mężem
      po korytarzu i w trakcie skurczu kucając - nie było źle co chwilę miałam
      badanie i widziałam że się mną interesują. Około 19.00 bóle były już na tyle
      silne że myślałam że nie chciałam dać się badać (rozwarcie) ale musiałam...
      Około 20.00 golenie, cewnik, około 21.00 przebijanie pęcherza płodowego, 4 cm i
      niestety podbrudzone wody - no nic podobno "zesrał się" tak mi powiedziała miła
      pani doktór , ale tętno i ktg idealne, potem to już coraz mniej pamiętam i
      ciężko mi dopasować godziny to wydarzeń z tamtego okresu jak za mgłą widzę
      bladego męża, wyluzowane położne, jakiś lekarzy, nie wiem kiedy poprosiłam o
      znieczulenie ale przyszedł pan bardzo fajny anestezjolog i ulżył mi w
      cierpieniach gdyż ból był już taki że ściągał dosłownie do parteru na kolana i
      blokował mój oddech. Po zastrzyku przestało boleć i zrobiło się ni stąd ni z
      owąd 7 cm, potem 8 a potem znów wrócił ból a niestety z póżno było na drugą
      dawkę :( 10 cm , fotel, parcie i nic, tak kilka razy potem już wiecej ludzi
      koło mnie jakiś lekarz inny wkłada we mnie ogromną łapę, potem ktoś mi naciska
      na brzuch ja staram się przeć, potem ja kogoś gryzę, potem ktoś na mnie
      krzyczy, potem jakieś dziwne szumy w uszach, podpis,lampy ktoś mi skalpelem
      nacina skórę ja krzyczę, potem maska i spokój koniec bólu i wielka ulga! Na
      jakieś 2 godziny odleciałam... Potem ktoś mnie głaszcze i mówi "pani Agnieszko
      ma pani synka" - na co ja "zdrowy"? odpowiedź zdrowy, duży chłopak!
      Byłam bardzo słaba ostatecznie Michaś przyszedł na świat 57 minut po północy.
      Ale niestety jak się później dowiedziałam były komplikacje - niedotlenienie
      apgar 3/5/6 :( Mały szybko doszedł do siebie rano już go karmiłam piersią ale
      moje myśli co mogło by być gdyby... Gdyby np. akcja przeciągnęła się o 5 a może
      nawet minutę, albo gdybym rodziła 100 lat temu, albo gdyby on nie przeżył ...
      ale teraz wiem, że takie gdybanie jest bez sensu - fakt najadłam się strachu
      czytając o skutkach niedotlenienia - wiem że tam w szpitalu chciano mi dać
      szansę na poród naturalny, który jest najlepszy, ale z drugiej strony ja przy
      kolejnym dziecku od razu proszę o cesarkę bo już nie chcę więcej przeżywać
      podobnych chwil. Z perspektywy czasu dobrze wspominam Ligotę - jak teraz patrzę
      na prawie dwuletniego już Miśka- nakwspanialszego, najkochańszego, mądruśkiego
      i w ogóle to dziękuję lekarzom, że szybko i sprawnie zajęli się nim po trudnym
      dla niego przyjściu na świat - a Pan dr anestezjolog rzeczywiście super gość!
      POZDRAWIAM
      • Gość: libra72do Agniechy Re: klinika w ligocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 13:18
        Posłuchajcie do cholery czy ja mówilam że rodzenie nie ma bolec lub czy może
        nie bolec
        ale mój problem polegał na tym że cesarke wykonano za pożno w stosunku do tego
        kiedy odeszły wody czyli na 24 godz przed porodem a po 24 godzinach musza ciąć
        czy sie podoba czy nie takie sąprzepisy i koniec.
        A co oznacz cesarka planowana czy z nagłych wskazań to ja dobrze wiem .
        myśle że nierozumiecie kompletnie co oznacz zajście w ciążę u kobiety która ma
        na nią małe szanse i jak wtedy wygląda opieka porodowa .
        Jasne że dziecko nie może leżeć w macicy bez odpowiedniej ochrony!!!!!!!!!!!
        ponadto chce przypomnieć skromnie ze staeałam sie o dziecko ok. 7 lat
        i mam za sobą kupe doświadczeń nie tylko z ginek. z Ligoty
        a co do kliniki ogólnie to jestchyba ok. wkrótce wybieram się na gastrologie
        Dobry lekarz winien prowadzić ciążę bez względu na to czy płacisz mu w gab.
        prywatnym czy też nie zapamiętaj to sobie!
        • driadea Re: klinika w ligocie 01.03.05, 18:19
          Wiesz, ja ci bardzo współczuję, ale nie zapominaj, że nie jesteś pępkiem świata
          i twoje "nierozumiecie kompletnie co oznacz zajście w ciążę u kobiety która ma
          > na nią małe szanse i jak wtedy wygląda opieka porodowa" może być krzywdzące,
          przecież nic o mnie nie wiesz, nie wiesz dlaczego mialam cesarkę, jak
          przebiegla moja ciąża, nic nie wiesz, tylko gadasz o sobie, jaka to biedna i
          wymagająca uwagi jesteś. Nie twierdzę, że nie należy ci sie odpowiednia opieka,
          ale stawiasz siebie wyżej niż innych, może dlatego życie cię rozczarowuje?

          Przeczytalam jeszcze raz dokładnie opis twego porodu i nadal nie widzę w
          postępowaniu lekarzy żadnego uhybienia.
          Pozdrawiam serdecznie i życzę więcej pokory,
          Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka