mol333
20.08.05, 21:55
-Po długiej 3-letniej przerwie w uprawianiu sportu mocno sforsowałam kolano. 4 dni dłuższych wycieczek rowerowych pod rząd. Długość każdej z nich nie była krótsza niż 25 km. Ponieważ reszta uczestniczek wycieczki to wytrawne sportsmenki, bardzo mocno zaprawione w sportach siłowych, systematycznie trenujące oraz prowadzące zajęcia sportowe od kilku lub kilkunastu lat zmuszona byłam do dotrzymania im tempa jazdy nie chcąc ich opóźniać. W efekcie te spontaniczne, radosne lecz nieprzemyślane eskapady rowerowe zostawiły od środy bardzo widoczny ślad w postaci opuchniętego, nadwyrężonego i bolesnego kolana. We wtorek wybieram się na wizytę do ortopedy ale póki co martwi mnie wygląd mojego biednego kolana. Nie jest co prawda sine i ból od środy zmniejszył się bardzo, moge też chodzić nie na sztywnej już nodze ale mam wrażenie jakby zmienił się kształt "rzepki" lub jej ustawienia. Nie jest pęknięta bo miałam już pękniętą kiedyś rzepkę i wiem jaki to ból nie do zniesienia. Czy myślicie, że na skutek przeciążenia mogło stać się coś ze ścięgnami lub stawami. Ktoś z was na pewno miał taką kontuzję, poradźcie co zrobić oprócz wizyty u lekarza żeby szybko wrócić do formy.-
< JUTRO JEST PIERWSZY DZIEŃ Z RESZTY MOJEGO ŻYCIA. CZAS NA ZMIANY! >