Dodaj do ulubionych

Lot samolotem.

25.08.05, 11:17
Od dziecinstwa mam bardzo silna postac choroby lokomocyjnej(nie pomaga
lub "srednio" pomoga nawet lek na recepte-te bez recepty juz wszystkie
przetestowalam z zerowym skutkiem),jedynym srodkiem lokomocji,ktory toleruje
jest pociag.Teraz mam okazje pojechac do Wloch na zaproszenie znajomych-
jednak podroz te musze odbyc samolotem(orientowalam sie w pociagach do Wloch
niestety nie ma bezposredniego polaczenia z Polski i w sumie z przesiadka
podroz trwala by poltora dnia).Mam pytanie-czy lot samolotem jest duzo gorszy
dla osob z moja choroba niz np.autobus,samochod itp.Jak sie zachowywac aby w
samolocie zniwelowac skutki mojej choroby?Myslalam juz o srodkach nasennych
nawet.Moze ktos z moja choroba jakos sie wyleczyl?Z lekow na recepte
probowalam Diphergan,ale moze jest jeszcze cos silniejszego?Leki bez recepty
wszystkie juz przetestowalam.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • druidka Re: Lot samolotem. 25.08.05, 12:41
      Jesli nie bedzie turbulencji, to lot jest znacznie przyjemniejszy niz jazda po
      drogach (po starcie i osiagnieciu wysokosci przelotowej samolot "sunie po
      rownym").
      Jesli wpadniecie w niewielkie turbulencje, bedzie to przypomninalo jazde po
      wyboistej drodze bez zakretow, a duze turbulencje (rzadko)... mhmmmmmmmm....
    • roseanne Re: Lot samolotem. 25.08.05, 20:24
      mam chorobe lokomocyjna
      zdecydowanie wole lot niz jazde samchodem
      niezbedne na lot - woda butelkowana i guma do zucia, ewentualnie torebki sa
      zawsze pod reka...
    • brassia1 Re: Lot samolotem. 26.08.05, 00:39
      Miałam kiedyś problem z... suczką, która miała silną chorobę lokomocyjną.
      Weterynarz powiedział mi, że silnym bodźcem wywołującym nudności jest widok
      przesuwających się szybko za oknem przedmiotów, i że ludzie reagują podobnie.
      Poradził uniemożliwienie psu patrzenia przez okno w czasie jazdy i to pomogło.
      W samolocie tego problemu nie ma, bo widoki za oknem są dość statyczne i
      zmieniają się powoli. Sądzę, że komuś z chorobą lokomocyjną znacznie łatwiej
      będzie znieść lot niż jazdę. Lot samolotu jest zwykle bardzo równy. Wstrząsy
      (turbulencje) mogą się czasem zdarzyć, przede wszystkim przy przelatywaniu
      ponad wysokimi górami.
    • skiela1 Re: Lot samolotem. 26.08.05, 04:34
      Corka moja ma chorobe lokomocyjna,lepiej znosi samolot niz samochod.Zawsze daje
      jej aviomarin.
      • piochosa Re: Lot samolotem. 26.08.05, 04:40
        Ja nigdy nie cierpialam na chorobe lokomocyjna ,ale lot samolotem czasem daje
        mi sie we znaki. Najgorsze sa gwaltowne zmiany wysokosci i podchodzenie do
        ladowania oraz wszelkie skrety.
        • czarna.mucha Re: Lot samolotem. 26.08.05, 07:43
          owszem, podchodzenie da ladowania moze byc nieprzyjemne. Ale to akurat mozna
          zniwelowac - wiele osob cierpi, poniewaz powietrze w samolocie jest suche,
          klima dziala na maksa itd. Wtedy najzdrowsza osoba moze miec problemy z nosem -
          radze przed samym startem psiknac sobie afrin czy cos podobnego. Wiem, to na
          katar, ale pomaga naprawde wszystkim moim znajomym, ktorzy zle sie czuli
          podczas startu i ladowania. Lepiej sie oddycha, a to wiele daje.
    • natka110 Re: Lot samolotem. 26.08.05, 10:20
      Czesc, ja latam ciągle, i nic mi nie ejst, a np latem jak mnie mąż przewiezie
      po zakrętach, to ledwo zipię, chociaż choroby lokomocyjnej jako takiej nigdy
      nie miałam.
      Na podróż samolotem : zapomnij o alkoholu, kawie, zjedz przed lotem cos
      lekkiego, niesłodkiego, np jakies sucharki, czy kawalek suchej bułki, zeby
      obciazyc zołądek - bo na pusty jest dużo gorzej. wody pij malo, bo odruch
      wymiotny jest po niej podobno silniejszy. O srodkach nasennych najlepiej w
      ogole zaponije, bo lot - nie wiem dokad lecisz, ale najdluzszy jaki ja mialam
      do Wloch to Warszawa - Lamezia terme (Calabria, na koncu wloch) trwal jakies
      2.5 godziny, nie ma sensu brac pigul na tak krotko, bo potem bedziesz ledwo
      lazic po wyladowaniu. A jesli np masz jakies problemy z cisnieniem albo sercem,
      i nigdy nie lecialas, to moze na ciebie ten lek inaczej zadzialac, niz n aziemi
      ( z powodu roznicy cisnien, tak samo jak sie nurkouje pewnych lekow nie mozna
      brac). Guma do zucia mietowa pomoze na nudnosci i zatkane uszy przy zmianie
      wysokosci.
      Generalnie start jest lepszy niz lądowanie, bo zoladek ci zostaje na dole, a
      przy ladowaniu - ty w dol, z wnętrznosci jeszcze na gorze, wiec ... sama
      rozumiesz.
      POza tym: czytanie w czasie lotu moze zwiekszyc problem, popros przy check in o
      miejsca przy oknie, powiedz, jaki masz problem - bo nie pamietam czy wtedy jest
      lepiej na koncu, czy na poczatku samolotu ( na lodzi - zawsze na koncu,. mniej
      buja).
      No i zasadnicza sprawa: turbulencje. Jesli lecisz na Etną, na pewno sie
      pojawia, ja przylecialam 2 tyg temu Bolonia - Waw, i lecieliosmy nad burzami
      caly czas (1.5 godz),. wiec trzeslo non stop, nawet stewardessy byly przypiete
      pasami caly lot. Ale kolo mnie siedziala laska, ktora leciala pierwszy raz,
      miala tez chorobe lok., opowiedziala mi ze szczegolami o swoich
      przypadlosciach - ale w sumie nic jej nie bylo, moze dlatego ze sie zajela
      gadaniem, a nie swoja chorobą. Spoko bedzie, samolot generalnie rzadko ma
      wyboje na drodze... Ja tez wracam do domu niedlugo (hurrrraaaa!!!), 28
      sierpnia, i mam nadzieje, ze mimo deszczy we wloszech bedzie mniej trzeslo.
    • jagoda39 Re: Lot samolotem. 26.08.05, 10:26
      Ja też mam chorobe lokom jak jadę samochodem ( wymioty itp, nawet jak wezme
      leki ), ale jak lecę samolotem lokomocyjna mi nie dokucza, jedynie podczas
      startu czasem podchodzi żołąd do gardła, ale bardziej dokuczaja uszy - zmiana
      ciśnienia.
      Jagoda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka