aw12345
19.10.05, 12:24
Pisze bo nie radze sobie z moja zwichrowana psychika. Od roku (a po trzech
latach od czasu dwa miesiace wczesniejszego porodu z powodu gestozy i co za
tym idzie akcji personelu szpitalnego po pomiarach cisnienie, juz rodze czy
jeszcze nie) zaczelam miec klopoty znowu z cisnieniem (byc moze z powodu
srodkow hormonalnych ktore mimo zlej przyswojalnosci przez pare miesiecy
bralam). Przypadkowo przy badaniach lekarskich okazalo sie, ze mam cisnienie
160/100, w domu okolo 140/90. Lekarz zapisal mi 1/2 tabletki raz dziennie
Concor 5mg i moje cisnienie utzrymywalo sie na poziomie 115/120-65/70
(mierzonym w domu)wiec zmniejszyl dawke do 1/4 tabletki i cisnienie bylo
mniej wiecej takie same. Teraz mam leki powoli odstawiac i nie mam cywilnej
odwagi to zrobic. Przez ten rok bylam spokojna (z wyjatkiem chwil pomiaru do
ktorego chyba nigdy nie przywykne, zreszta lekarz zasugerowal kilkukrotny
pomiar bo pierwszy mam zawsze wyzszy a tetno czasanmi nawet 90-100). A teraz
strach przed pomiarem (nawet w domu)i prawdopodobnym wysokim cisnieniem mnie
paralizuje. Nie umiem spojrzec prawdzie w oczy. W jakim wielkim stopniu mozna
sobie indukowac stresem cisnienie? Czy ktos wie czy dawka 1/4 tabletki moze
mocno obnizac cisnienie? Nie wiem czy nie powinnam udac sie do jakiegos
psychologa, psychiatry. Ale czy to mi pomoze? Z drugiej strony nie chce brac
lekow do konca zycia. Ale mam w rodzinie nadcisnienie i moglam je
odziedziczyc. Czy nadcisnienie moze byc okresowe czy jak juz jest to diagnoza
jest pewna. Jakie cisnienie wymaga leczenia farmakologicznego? Pozdrawiam