asia_cza
09.03.06, 08:46
Witam!
U mojej mamy stwierdzono nowotwór jelita grubego. Stopień IIB. Cała historia
rozpoczęła sie 3 lata temu, kiedy mam chorowała na raka szyjki macicy. Tamten
nowotwór był łagodny i szybko go wyleczono chemioterapią i radiopterapią.
Jednak prawdopodobnie przy naświetlanaich uszkodzono jelito grube. I tu
rozpoczyna się horror - przez 3 lata, kiedy mama miała objawy wskazujące na
to, że coś dzieje sie nie tak z jelitami prowadząca onkolog nawet nie zleciła
jej żadnego badania. A objawy były książkowe i wskazywały na nowotwór jelita
grubego (zaparcia, biegunki, bóle jelit, krew w kale). Były za to czopki
rozluźniające i pytania o hemoroidy. Czy ktoś moze ma kogoś w rozdzinie lub
wśród znajomych kogoś z podobną historią? Jakie są w ogóle szanse na
wyleczenie tej choroby?