07.06.06, 17:02
Potrzebuje pomocy. Mój chłopak zdiagnozował u siebie nerwice wegetatywną (
objawy idealnie pasują)... Ma bardzo stresującą prace i to jest przyczyna
tego stanu. Łyka tabletki na uspokojenie itd. I faktycznie źle się czuje,
widze to. Bardzo staram mu się pomóc. Tylko że ja juz powoli nie mam siły...
od miesięcy wysłuchuje narzekań, nawet jak mam super humor rano, to do 12:00
dowiem się tylu fatalnych newsów od niego że nic juz mi się nie chce. Sama
mam sporo na głowie... praca, studia, dom, masa obowiązków i jeszcze ciągłe
zamartwienie się o niego. Pocieszanie, rozpieszczanie, zrozumienie to mój
chleb powszedni. Dostaje mi się za wszytko. Wszytko tłumaczy tym ze źle się
czuje. Sama nie wiem co mam tutaj napisać, poprostu czuje się bardzo
zmęczona... Do lekarza nie chce iść, bo twierdzi ze on mu nic nie pomoze...
Kurde nie ma dnia w którym byłoby miejsce na moje marudzenie. Ja wiem ze on
tego nie wymyśla, ale to odbija się na naszym związku, na mnie... trace
cierpliwość. Jak to rozwiązać? Jak znaleść siłe? Przeczytałam ostatnio " moja
dziewczyna miała nerwice, wspierałem ją cały czas" Chryste jak on to robił??
Obserwuj wątek
    • venus22 Re: Nerwica. 07.06.06, 20:37
      A co jemu konkretnie jest (objawy) bo to moze byc np depresja, migrena,
      niedobory magnezu, wapnia potasu, nawet tylko zelaza,
      albo po prostu jak bierze tabletki na uspokojenie to jak ich nie wezmie (albo
      poniewaz tak sie juz do nich przyzwyczail ze potrzebuje zwiekszyc dawke) to ma
      tzw withdrawal - cos w rodzaju glodu i to sie objawia wahaniem nastrojow.

      Poza tym byc moze rzeczywiscie ma tak kiepskie uklady w pracy i prace ze
      faktycznie na sama mysl o tym mu sie niedobrze robi i wtedy nie pozostaje nic
      tylko wziac sie w garsc i zmienic prace. albo psychoterapia zeby nauczyc sie do
      tego podchodzic z dystansem i relaksowac.


      Biorac pod uwage ze zle samopoczucie moze miec podloze nie psychiczne ale
      calkiem organiczne do lekarza jednak trzeba sie wybrac. Na pewno siedzenie w
      domu i jeczenie poprawy nie przyniesie, nie mowiac juz o tym ze moze zupelnie
      niepotrzebne te tabletki co bierze.


      Pocieszanie i rozpieszczanie wyraznie przynosi odwrotny skutek musisz jakos
      przekonac go do dzialania czyli wizyte u lekarza i ew u psychoterapeuty.

      Venus
    • j2334 Re: Nerwica. 07.06.06, 20:37
      sam sobie zdiagnozowal chorobe? i sam sie leczy? To niewiele mu pomozesz ,jesli
      nie pojdzie do lekarza,ktory zapisze mu odpowiednie leki ,a nie te ,ktore sam
      sobie przepisal.A moze to nie nerwica,a depresja?
      • lusia59 Re: Nerwica. 07.06.06, 22:36
        Ma duszności, problemy z oddychaniem, problemy ze snem... jest bardzo nerwowy,
        zrobił się wybuchowy ( czego wcześniej nie było), poza tym np. brak ochoty na
        seks. Pracy zmienić nie moze, bo to jego firma... Rozmawiałam z nim dzisiaj...
        i dobrze się nie skończyło. Poprosiłam zeby spróbował cos zmienić w pracy, brał
        wolny dzień w tygodniu tylko dla siebie, a czasami zeby spróbował wyjść jak
        jest źle i odczekać jeden dzień... Obraził się.
        • venus22 Re: Nerwica. 08.06.06, 01:03
          brak ochoty na sex jest/moze byc jednym z objawow depresji, tak nawiasem.
          skoro nie jestes lekarzem to sama sobie z tym nie poradzisz - on musi pojsc.

          Venus
        • paolo30 Re: Nerwica. 08.06.06, 07:32
          Akurat brak ochoty na seks - w momencie gdy nie macie ślubu - jest najmniejszym
          złem z tego wszystkiego....
    • nnike Re: Nerwica. 08.06.06, 08:03
      Sama nie wiem...
      Może jest potrzebna terapia wstrząsowa? Tzn. zagroź mu odejściem i zrób to,
      jeśli nie zechce się leczyć pod fachową opieką?
      W takich warunkach sama jesteś na dobrej drodze do osiągnięcia podobnego stanu.
      Uciekaj!!
    • nerwus6 Re: Nerwica. 08.06.06, 09:57
      Czy to nerwica,czy depresja to cały czas układ nerwowy.Ten,jak cały nasz organizm,składa się z komórek wymagających odpowiedniego pożywienia.Gdy brakuje
      któregoś z niezbędnych składników pojawia sie problem.Wenus22 ma rację pisząc o brakach wapnia,potasu,żelaza.Ma też w tym rację,że pocieszanie nie jest dobrym sposobem.Musi być czas na pracę i relaks.Inaczej wszyscy byliby pacjentami u
      psychiatry.Tabletki uspokajające uzależniają i bycie na permanentnym haju to
      żadna frajda dla chorego,ani jego bliskich.Wysłałem Ci lusia59 kilka
      sugestii na priva.
      • snajper55 Czy z tą hieną można coś zrobić ? 08.06.06, 10:07
        nerwus6 napisał:

        > Wysłałem Ci lusia59 kilka sugestii na priva.

        S.
    • lusia59 Re: Nerwica. 08.06.06, 11:07
      Magnaz z witaminą B6 już łyka, staram się też aby nasza dieta była bogata w
      warzywa i owoce... teraz robi się dużo łatwiej. Mam nadzieje ze lato, urlop
      oraz moje wakacje, dzięki którym mamy więcej wolnych weekendów i można np.
      pojechać za miasto, polepszy jego stan zdrowia (nie przestane namawiać go na
      wizyte u lekarza)Dziękuje Wam za rady.
    • kasia1410 Re: Nerwica. 08.06.06, 12:53
      Witaj, Twój chłopak ma dużo szczęści, że CIę ma, serio! Nie kazdy może zrozumieć
      nerwicę (o ile to oczywiście jest nerwica), nie każdy porwafi uwierzyć, że to
      naprawdę choroba... Wiem niestety z doświadcznia, ja słyszałam od bliskie mi
      osoby, żębym nie wumyślała, że to daltego, że nie mam większych problemów, sama
      sobie stworzyłam problem w postaci nerwicy... no cóż nie zawsze zdrowy potrafi
      zrozumieć chorego... Tu zdałaś egzamin śpiewająco, ale Twój chłopak niezbyt...
      To, że jest chory nie oznacza, że ma prawo być zawsze w centrum, psuć wiecznie
      Ci humor... Może on nie zdaje sobie sprawy, że jeśli on choruje, to Ty w jakimś
      stopniu chorujesz razem z nim i jest to ogrrromne obciążenie dla Ciebie. Może
      dla odmiany Ty poczuj się, źle, nie bądź tą od pocieszania, lecz zasugeruj, że
      potrzebujesz pociechy ;-) Czasem takie odwrócenie kota ogonem może pomóc, tym
      bardziej że nerwicę czasami można trochę oszukać. Może, gdy Twój chłopak będzie
      zmuszony pomóc Tobie, to trochę mniej będzie myślał o swojej nerwicy.
      Jest jeszcze inny problem, może on tak przyzwyczaił się, że jesteś na każde
      zawołanie jako poduszka do wypłakania się, worek treningowy do "bicia", wielkie
      uszy do wysłuchiwania, że już nie kontroluje czy tak naprawdę jest potrzeba ma
      Tobie się wyżywac, czy może tak mu jest łatwiej?
      Nie wiem czy CI coś pomogłam, ale nie daj się!
      Pozdrawiam
    • samanta5 Re: Nerwica. 08.06.06, 15:49
      Zdumiewające są te uwagi nawołujące do wizyty u lekarza. I co z tego, że lekarz
      zdiagnozuje nerwicę? Tego się u nas nie leczy. Wyeliminowanie innych czynników
      złego samopoczucia na podstawie badań, sprawia, że lekarz może zrzucić złe
      samopoczucie na nerwicę a na pacjenta oczekującego dalszego ciągu, spadnie
      wyjaśnienie....nerwicę mają prawie wszyscy. I koniec.
      • snajper55 Re: Nerwica. 08.06.06, 19:24
        samanta5 napisała:

        > Zdumiewające są te uwagi nawołujące do wizyty u lekarza. I co z tego,że lekarz
        > zdiagnozuje nerwicę? Tego się u nas nie leczy.

        Nieprawda. Leczy się.

        S.
        • venus22 Re: Nerwica. 08.06.06, 20:54
          poza tym ja w ogole w nerwice nie wierze - jakies organiczne przyczyny takiego
          samopoczucia musza byc.

          Venus
          • nerwus6 Re: Nerwica. 09.06.06, 11:36
            nerwica jest stanem chorobowym i jak pisałem wcześniej jej źródło tkwi w brakach
            pewnych składników odżywczych w komórkach układu nerwowego. I mimo naszych starań (jak czasami bywa),mimo przyjmowania witamin i minerałów czasami choroba
            nie ustępuje bo z kolei nasz proces wchłaniania bywa upośledzony,albo połykane specyfiki i pokarm są niewłaściwe.To jednak jest odrębnym tematem do rozmowy.
            • samanta5 Re: Nerwica. 09.06.06, 16:14
              Jeżeli coś wiesz na ten temat, to napisz. Załóż wątek, na pewno wielu będzie
              zainteresowanych, jeżeli nerwica jest tak rozpowszechniona. Ja uważam, że ten
              termin wyjaśnia wszystko, czyli nie ma co wyjaśniać, pacjent sam musi sobie
              poradzić z nagromadzonymi lękami. Jakoś brak chętnych, którzy by to za niego
              uczynili. Ja ich nie dostrzegam :)
              • aleksandra1977 Re: Nerwica. 09.06.06, 22:33
                Wiesz, 3 lata temu przeszłam zalamanie nerwowe. Stałam się ofiarą mobbingu w
                jednej z agencji reklamowych. Prosto z pracy trafiłam do szpitala z silnym
                uciskiem i rozpierającym, bólem w klatce piersiowej, ciśnienie wówczas 170/100.
                Do tego ogromony niepokój, którego źródła nie potrafiłam zdefiniować. Bolał
                mnie dosłownie każdy milimetr mojego ciała, nie mogłam spać, chodzić, pojawiły
                się bóle i zawroty głowy, kołatanie serca i podwójne widzenie. Bałam się 24
                godziny na dobę, nie wiadomo czego. Prześladowało mnie uczucie, że jak zamknę
                oczy, to umrę. W rezultacie ciągle ktoś musiał przy mnie siedzieć. Najlepszym
                zajęciem był płacz. Byłam cała rozdygotana, cała się trzęsłam jak galaretka (do
                dzisiaj nie wiem, skąd personel szpitala miał do mnie tyle cierpliwości...).
                W szpitalu spędziłam 2 miesiące, akurat całe wakacje. Przebadano mnie od
                morfologii, poprzez EKG, EEG, RTG kręgosłupa, na TK kończąc. Do wyników badań
                nie można było się przyczepić, bo wychodziły OK, a ja pytałam wciąż
                lekarza "dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze?". Przecież nie mogło mi
                wysiąść wszystko w ciągu dosłownie kilku dni. Diagnoza: depresja
                psychosomatyczna z zespołem lęku napadowego.Bałam się wyjść z własnego pokoju.
                Nie było mowy o wyjściu na spacer. Nie mogłam się na niczym skupić.
                Pewnie wiele osób powiedziałoby wówczas "nie wygłupiaj się i weź się w garść!",
                albo "za bardzo wsłuchujesz się w siebie", czy "a tam, przesadzasz".
                Zapewniam, że takie rady wcale dobrze nie służą. Człowiek w takim stanie
                emocjonalnym dobrze zdaje sobie sprawę, że powinien wziąć się w garść, że swoim
                zachowaniem może denerwuje swoich najbliższych, ale czuje się fizycznie bardzo
                chory. Nie ma siły na to, bo sytuacja go przerasta, jednocześnie jest mu z tym
                bardzo źle. Uwierz, że chciałby sobie pomóc, ale nie wie jak i mimo, że o
                tym głośno nie powie, że temu zaprzecza, to rozpaczliwie oczekuje pomocy od
                otoczenia (znajomych, rodziny, kogokolwiek, komu ufa). Ma się bardzo niską
                samoocenę, wszystko wydaje się bezsensowne, niekiedy pojawiają się myśli
                samobójcze.
                Dostałam leki. Seroxat i oxazepam. Początkowo było mi bardzo trudno, bo na
                efekty leczenia seroxatem trzeba poczekać. Poprawę odczuwa się po 4-6
                tygodniach, które wydają się wiecznością. Najpierw objawy nasilają się i
                naprawdę, gdyby nie moi najbliźsi, nie wiem, czy bym sobie sama poradziła...
                Brałam seroxat przez rok. Zmieniłam pracę. Ułożyłam sobie od nowa życie
                prywatne. Dziś znów potrafię się uśmiechać, widzę sens swojego życia, planujemy
                założenie rodziny. Jest lepiej i mocno wierzę, że wydarzenia sprzed kilku lat
                pozostaną tylko wspomnieniem.
                Wychodzenie z depresji, czy nerwicy jest długą i trudną drogą. Ja miałam
                szczęście. Mnie się udało. Dzięki lekarzom, dzięki moim bliskim i znajomym oraz
                wszystkim tym, którzy wierzyli we mnie w tych trudnych momentach i nie
                zostawili mnie samej...
                • samanta5 Re: Nerwica. 09.06.06, 23:40
                  Bardzo Ci współczuję. Chyba każdy z nas ma za soba mniej lub bardziej przykre
                  doświadczenia. Kiedyś ktoś mi powiedział, że świat pełen jest takich
                  skrzywdzonych i tylko oni wiedzą, co się wtedy czuje. I to prawda. Nie sądzę, że
                  po przejściach które miałaś pozostanie Ci tylko wspomnienie. Zostanie także lęk
                  przed podobnymi sytuacjami, będziesz ich unikać, bo wiesz czym ryzykujesz.
                  Jestes już innym człowiekiem i to dzieki ludziom, którzy do Twojego załamania
                  doprowadzili. Był pewnie tez Twój udział, sądzę, że Ci zależało. Najbliżsi
                  pomogli Ci z tego wyjść, ale sądzisz, że leki załatwiły sprawę, że rozwiązałaby
                  ją terapia? Jestem zdecydowana przeciwniczką leków, bo w takich sytuacjach jaką
                  opisałaś, to za proste...wziąć tabletkę i uwolnić się od problemu?
        • samanta5 Re: Nerwica. 09.06.06, 16:11
          No, to rozwiń się Snajperze, jak się leczy nerwicę?
          • snajper55 Re: Nerwica. 09.06.06, 16:39
            samanta5 napisała:

            > No, to rozwiń się Snajperze, jak się leczy nerwicę?

            www.resmedica.pl/ffxart3007.html
            www.olniro.com/
            www.psychiatria.info.pl/pokaz_podkat.php?idkat=5&nr=14
            www.psychoterapia.net.pl/nerwice.php

            S.
            • samanta5 Re: Nerwica. 09.06.06, 22:19
              Dzięki za linki, ale przyznam, że nie znalazłam tam nic specjalnego. Zupełnie
              nie trafia do mnie psychoterapia, to rozgrzebywanie przeszłości, czemu niby ma
              służyć? Zrozumieniu, uświadomieniu sobie, że skutek ma zawsze przyczynę? Może
              tak być, że jej właśnie nie da się precyzyjnie określić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka