lusia59
07.06.06, 17:02
Potrzebuje pomocy. Mój chłopak zdiagnozował u siebie nerwice wegetatywną (
objawy idealnie pasują)... Ma bardzo stresującą prace i to jest przyczyna
tego stanu. Łyka tabletki na uspokojenie itd. I faktycznie źle się czuje,
widze to. Bardzo staram mu się pomóc. Tylko że ja juz powoli nie mam siły...
od miesięcy wysłuchuje narzekań, nawet jak mam super humor rano, to do 12:00
dowiem się tylu fatalnych newsów od niego że nic juz mi się nie chce. Sama
mam sporo na głowie... praca, studia, dom, masa obowiązków i jeszcze ciągłe
zamartwienie się o niego. Pocieszanie, rozpieszczanie, zrozumienie to mój
chleb powszedni. Dostaje mi się za wszytko. Wszytko tłumaczy tym ze źle się
czuje. Sama nie wiem co mam tutaj napisać, poprostu czuje się bardzo
zmęczona... Do lekarza nie chce iść, bo twierdzi ze on mu nic nie pomoze...
Kurde nie ma dnia w którym byłoby miejsce na moje marudzenie. Ja wiem ze on
tego nie wymyśla, ale to odbija się na naszym związku, na mnie... trace
cierpliwość. Jak to rozwiązać? Jak znaleść siłe? Przeczytałam ostatnio " moja
dziewczyna miała nerwice, wspierałem ją cały czas" Chryste jak on to robił??