Dodaj do ulubionych

znieczulenie u dentysty

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.03.03, 21:37
No i przyszedł czas kiedy muszę to i owo ponaprawiać w ząbkach. Szczególnie
nagląca była jedna sprawa: wyleciała mi plomba z "dwójki". Okoliczności były
takie, ze leczenie mogło być dośc bolesne i pani dentystka zaproponowała mi
znieczulenie miejscowe. Zdecydowałam się na nie i.... chciałabym tak zawsze:-
)) Komfort pełny, nic nie boli, nawet podanie znieczulenia prawie
niezauważalne. No i mam w związku z tym pytanie. Czy mogę bez obaw prosić o
znieczulenie za każdym razem? Czy to z jakiegoś powodu niewskazane?
Szkodliwe? Bezpieczne? Koszt w sumie niewielki a jaki komfort!
No więc jak to jest z tym znieczuleniem?
Obserwuj wątek
    • Gość: Witold Re: znieczulenie u dentysty IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.03, 22:33
      Z pozycji pacjenta:
      OCZYWIŚCIE że tylko ze znieczuleniem.
      Nie zauważyłem żadnych szkodliwości,
      i po co te całe pokolenia tak cierpiały?
      Pozdrawiam
    • Gość: dentystka Re: znieczulenie u dentysty IP: *.bielsko.dialog.net.pl 24.03.03, 23:53
      Spokojnie, przy kazdym zabiegu stomatologicznym mozesz poprosic o znieczulenie: ilosci srodka znieczulajacego sa
      male, a wizyty wystarczajaco od siebie oddalone w czasie (pewnie raz w tygodniu?), ze organizm bez trudu sobie
      poradzi z lekiem. Bardziej szkodliwy jest stres spowodowany stracxhem i bolem, niz te 1.5 mililitra lignokainy (czy
      czegokolwiek innego). W tak zwanym cywilizowanym swiecie stomatolodzy podaja znieczulenie przed zabiegiem jako
      standard na powitanie, nie pytajac nawet, czy pacjent sobie zyczy, bo to jest oczywiste. A dla lekarza tez mniejszym
      stresem jest zabieg u pacjenta znieczulonego (bo nie podskakuje na fotelu ;-)
      pzdr.
      • Gość: anma Re: znieczulenie u dentysty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.03.03, 12:48
        Dziekuję!
        No tak mi własnie powiedziała moja dentystka, ze to komfort nie tylko dla mnie
        ale i dla niej, bo jak mnie nie boli to nie będę wykonywać zadnych gwałtownych
        i nieprzewidzianych ruchów. A poza tym wie ze nie zadaje mi bólu. Oczywiscie
        za każdym razem pyta czy sobie życzę znieczulenie czy nie, bo to ostatecznie
        mój wybór. Więc chyba od dzisiaj już zawsze bedę się leczyć "bezstresowo" u
        dentysty:-))
        A wizyty rzeczywiście raz w tygodniu:-) Tylko raz miałam wizytę w odstępie 3
        dni (w sobotę i w poniedziałek), ale jakoś przeżyłam;-)
        Pozdrawiam
        • rose2 Re: znieczulenie u dentysty 25.03.03, 18:54
          Mnie rowniez wypydla plomba w 7mce, dostalam znieczulenie i pani "dentystka"
          tak mi pieknie wyborowala zabka, ze jak znieczulenie puscilo to chodzilam po
          scianach. Na drugi dzien bylo ok. Po paru tygodniach zaczelam odczuwac lekki
          bol w policku, potem dostalam atak takiego bolu, ze wyladowalam w pogatowiu.
          Podejrzewano zapalenie nerwu trojdzielnego. Nastepnie w okolicach mojej 7ki
          pojawil sie ropien. Musialam zeba usunac. To bylo moje pierwsze znieczulenie i
          nie wiem dlaczego nie mam ochoty na wiecej, ale nie wiem czy slusznie.
          Spotkalam sie z opinia, ze przy znieczuleniu pacjent nic nie czuje i mozna za
          gleboko "wyborowac" i uszkodzic nerw, nie wiem czy to prawda, ale moj przypadek
          zdaje sie to potwierdzac. Na szczescie reszta zebow jest zdrowa i nie musze sie
          martwic.
          • Gość: wp Re: znieczulenie u dentysty IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.03.03, 21:52
            dokładnie to samo mówi moja dentystka - musi widzieć jak pacjent reaguje,
            czasami nie wiadomo, czy ząb jest martwy czy żywy, jak blisko jest nerwu itp.
            Znieczula, kiedy już wie, że trzeba będzie leczyć kanałowo, czyli najpierw
            dowiercić się do nerwu
            • Gość: DENTYSTKA Re: znieczulenie u dentysty IP: *.bielsko.dialog.net.pl 26.03.03, 15:46
              kiedys tez tak uwazalam, ale wedlug mojej obecnej wiedzy i doswiadczenia, to jest totalna bzdura: sprawianie bolu
              wowczas, gdy mamy do dyspozycji mase sposobow znieczulen (i jeszcze wiecej preparatow sluzacych do tego)
              uwazam za nieuzasadnione okrucienstwo. Mowie to tez jako pacjentka, ktora cale zycie miala leczone zeby bez
              znieczulenia, a teraz nie wyobrazam sobie takiej sytuacji. Jesli ubytek jest zbyt gleboki, to mozna zalozyc opatrunek
              na kilka-kilkanascie dni, do wyjasnienia, lub - czesto tak robie - informuje pacjenta, ze moga wystapic powiklania
              bolowe (moga- nie musza!), uczulam, na co powinien zwrocic on uwage (na reakcje na cieplo-zimno, na nagryzanie,
              czasem zab zmienia barwe - np. robi sie siny), i ze taki stan powinien BEZZWLOCZNIE przygnac pacjenta do
              gabinetu, zeby zab leczyc kanalowo. Jezeli lecze zab bez znieczulenia, co jest dla pacjenta przykre, to moze uda mi
              sie przeleczyc jeden-dwa, potem na pewno pacjent zrobi sobie dluuuga przerwe. Jesli zabieg bedzie bezbolesny,
              mam wieksze szanse, ze pacjent bez strachu i obaw bedzie przychodzil tak dlugo, az zakonczymy cale leczenie.
              Zycze wszystkim duzo zdrowia!
    • Gość: Doki Re: znieczulenie u dentysty IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 26.03.03, 16:31
      Znieczulenie to opcja, zwiekszony komfort zabiegu itp.
      Nie jest CALKIEM pozbawione ryzyka, bo zabiegi bez ryzyka
      nie istnieja. Najpowazniejsze to alergia na lek,
      zakazenie w miejscu podania i podanie donerwowe i pozniej
      kauzalgia, czyli bol z uszkodzenia nerwu. W dodatku
      dentysci maja tendencje do uzywania (w dobrej wierze!)
      srodkow znieczulajacych z dodatkiem adrenaliny. Ich
      przypadkowe donaczyniowe podanie jest bardzo
      nieprzyjemne. Wszystkie te ryzyka razem wziete sa jednak
      niewielkie, w porownaniu z pewnym bolem osobiscie mysle,
      ze warto, choc niekoniecznie wstrzykiwaniem. Sa jeszcze
      lidocaine pledgets, czyli koleczka z bibyly nasycone
      lidokaina, ktore po prostu kladzie sie na dziasle nad
      lerwem. Nie zawsze mozna ich uzyc i nie sa az tak
      skuteczne, ale czasem stanowia bezpieczniejsza alternatywe.
      • Gość: dentystka Re: znieczulenie u dentysty IP: *.bielsko.dialog.net.pl 26.03.03, 22:09
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > Znieczulenie to opcja, zwiekszony komfort zabiegu itp.
        > Nie jest CALKIEM pozbawione ryzyka, bo zabiegi bez ryzyka
        > nie istnieja. Najpowazniejsze to alergia na lek,
        > zakazenie w miejscu podania i podanie donerwowe i pozniej
        > kauzalgia, czyli bol z uszkodzenia nerwu. W dodatku
        > dentysci maja tendencje do uzywania (w dobrej wierze!)
        > srodkow znieczulajacych z dodatkiem adrenaliny. Ich
        > przypadkowe donaczyniowe podanie jest bardzo
        > nieprzyjemne. Wszystkie te ryzyka razem wziete sa jednak
        > niewielkie, w porownaniu z pewnym bolem osobiscie mysle,
        > ze warto, choc niekoniecznie wstrzykiwaniem. Sa jeszcze
        > lidocaine pledgets, czyli koleczka z bibyly nasycone
        > lidokaina, ktore po prostu kladzie sie na dziasle nad
        > lerwem. Nie zawsze mozna ich uzyc i nie sa az tak
        > skuteczne, ale czasem stanowia bezpieczniejsza alternatywe.

        Ladnie to napisales, zgadzam sie z Toba, choc nie we wszystkim:
        1.Koleczka z lidokaina nie wydaja mi sie alternatywa mozliwa do czestego stosowania (niestety, czasem
        skutecznosc iniekcji tez bywa niezadowalajaca...)
        2. istnieja mozliwosci znieczulen srodwiezadlowych, itp. gdzie podaje sie bardzo male ilosci srodka
        znieczulajacego, mimo, iz w tradycyjnym znieczuleniu nasiekowym lub przewodowym w zasadzie stosuje
        sie 1-2 mililitry srodka. Ty w swojej pracy stosujesz na pewno wielokrotnosc tej dawki.
        3.Co do naduzywania srodkow zawierajacych noradrenaline lub adrenaline: ich stosowanie m.in.
        zmniejsza toksycznosc preparatu (bo zmniejsza tempo wchlaniania leku). Zeby podac znieczulenie
        donaczyniowo naprawde trzeba sie bardzo postarac (jesli sie ma nawyk aspirowania, to sa to male
        szanse). A ile katecholamin wyrzucaja nadnercza w stresie spowodowanym strachem i bolem podczas
        zabiegu? W naszych preparatach to stezenie 1:200000.
        4.Nie odkrywam Ameryki stwierdzeniem, ze reakcja alergiczna moze wystapic bez wzgledu na wielkosc
        dawki leku (to a propos bibulek).
        5.kazdy lek, ktory ma jakiekolwiek dzialanie biologiczne musi tez miec na swoim sumieniu dzialania
        niepozadane, to logiczne. TYlko preperat obojetny, ktory nie wykazuje ZADNEGO dzialania jest zupelnie
        nieszkodliwy. Tu klania sie homeopatia... Niemniej na pewno w naszej sytuacji korzysci ze stosowania
        znieczulen przewyzszaja ewentualne ryzyko zwiazane z ich stosowaniem. Nie znam stomatologa, ktory
        mialby w gabinecie, u swojego pacjenta rzeczywisty stan zagrozenia zycia spowodowany samym
        zneiczuleniem (rownie prawdopodobny jest stan zagrozenia zycia spowodowany np. wpadnieciem
        jakiegos drobnego narzedzia do drog oddechowych- brrr!). Nie chce straszyc pacjentow, choc wiadomo,
        ze zawsze trzeba miec na uwadze ryzyko powiklan. A zneiczulenia?Takie sa wspolczesne standardy.
        POdobnie Ty, jako anestezjolog, moglbys nie leczyc np. bolu pooperacyjnego (i to opiatami???I jakimi
        dawkami???), bo to niesie ryzyko powiklan.... Zartuje. Ale Ty przynajmniej masz w malym palcu
        postepowanie w stanach zagrozenia zycia!A ja tylko w teorii. I niech tak zostanie.
        pzdr.
        Sorki, ze tak dlugo
        • Gość: ag Re: znieczulenie u dentysty IP: *.pp.com.pl 26.03.03, 22:35
          Ja mam takie pytanko do Pani Dentystki.
          Mimo tego, że zawsze leczę zęby w znieczuleniu, strach przed dentystą mnie nie
          opuszcza. Chodzi o to, że ZAWSZE pierwsza dawka znieczulenia nie wystarcza.
          ZAWSZE czuję najpierw potworny ból przy borowaniu zanim dentysta stwierdzi, że
          dał mi za małą dawkę. ZAWSZE uprzedzam, żeby dawali więcej, ale oczywiście nie
          słuchają. Zmieniałam już ze 4 razy dentystę i po prostu nie mam już siły. Mam
          iść do piątego i pomimo znieczulenia znów podskakiwać na fotelu, zanim dostanę
          odpowiednią dawkę?
          Nie mam pojęcia dlaczego normalna dawka mi nie wystarczy. Może za krótko
          czekają aż lek podziała, albo coś? Nie wiem. Wiem, że nadal się boję.
          Poza tym zauważyłam, że samo podanie znieczulenia może być bardzo bolesne lub
          wręcz przeciwnie. Pewnie zależy to od miesca nakłócia, ale też pewnie i od
          dentysty...
          Co mam zrobić, aby dentysta od razu dał mi większą dawkę znieczulenia bez
          konieczności testowania czy lek już podziałał?
          • Gość: dentystka Re: znieczulenie u dentysty IP: *.bielsko.dialog.net.pl 26.03.03, 23:02
            Nie znam szczegolow, wiec trudno mi powiedziec, co sie dzieje. Wydaje mi sie, ze to nie problem dawki,
            ale miejsca podania (istotne zwlaszcza w przypadku bocznych zebow w zuchwie; tu pomaga kilkukrotne
            szerokie otwarcie i zamkniecie ust po podaniu znieczulenia). Bolesnosc iniekcji zalezy na pewno od
            grubosci igly (obecnie najczesciej stosujemy bardzo cienkie igly 0.3. Ich wklucie praktycznie jest
            nieodczuwalne przez pacjenta, czuje sie dopiero moment podawania leku), od lokalizacji wklucia (mniej
            boli od strony policzka, bardziej np. na podniebieniu). Ale sa przerozne nowoczesne techniki znieczulen,
            srodwiezadlowe, srodkostne, o duzej skutecznosci przy malej ilosci leku. Z moich obserwacji wynika, ze
            nieskutecznosc znieczulen nasiekowych pojawia sie najczesciej w przypadku zbyt szybkiego rozpoczecia
            zabiegu (trzeba przynajmniej kilka minut odczekac!), lub w ostrym stanie zapalnym. Jesli pacjent zglasza
            sie wylacznie, gdy juz cos boli, albo- nie daj, Boze, w stanie ropnym, to wtedy, niestety, moze bolec mimo
            znieczulenia :-((
            Choc, na szczescie, sporadycznie, o czym nadmieniam, zanim zrugaja mnie koledzy po fachu.
            • Gość: ag Re: znieczulenie u dentysty IP: *.pp.com.pl 26.03.03, 23:35
              Dziękuję za odpowiedź...
              Kompletnie się na tym nie znam, chociaż muszę bardzo często chodzić do
              dentysty.
              Nigdy jeszcze nie byłam zmuszona przychodzić do dentysty, bo mnie ząb bolał...
              Czasami duże dziury bywały i mały ból, czasami malutkie i skakałam do sufitu.
              Obecnie nie mam chyba zęba bez plomby...

              Jak w kulturalny sposób dać do zrozumienia, że znieczulenie mogło jeszcze nie
              podziałać i wolałabym poczekać jeszcze 5 minut?
              Czy są jeszcze inne metody zniaczulenia oprócz zastrzyku i kiedy się je
              stosuje? Nie obawiam się zastrzyków - chciałaby tylko wybrać metodę
              skuteczniejszą, bo te cholerne zastrzyki na mnie nie działają (przynjamniej na
              początku).
              Prosiłabym jeszcze o odpowiedż na pytanie: czy w publicznej służbie zdrowia
              leczenia zębów jest bezpłatne? Do tej pory leczyłam się tylko i wyłącznie w
              gabinetach prywatnych. Czy coś się zmieniło w państwowych gabinetach? Czy
              stosuje się tam znieczulenie?
              Z góry dziękuję za odpowiedź.
              • Gość: dentystka Re: znieczulenie u dentysty IP: *.bielsko.dialog.net.pl 28.03.03, 00:06
                Nie moge Ci doradzic, jak rozmawiac ze stomatologiem na temat dluzszego oczekiwania na efekt znieczulenia, bo nie
                wiem, dlaczego tak naprawde u Ciebie efekt ten jest taki slaby. Alternatywne techniki znieczulen, o ktorych
                wspominalam, sa w wielu gabinetach stosowane rutynowo, ale nie jestem w stanie wskazac Ci konkretnego adresu.
                Musisz szukac na wlasna reke w swojej okolicy. Moze pomoze Ci adres www.dentonet.pl .Jest tam tez wykaz
                gabinetow i forum.
                Co do leczenia "panstwowego", to obecnie ciagle kazda kasa tworzyla swoje wlasne reguly, wiec w kazdym
                wojewodztwie zasady te moga sie nieco roznic. Generalnie, poniewaz kasa placi nedznie, wiec i poziom uslug,
                niestety, jest adekwatny do kwot, jakie kasa poswieca na ten cel. Moze zle sie wyrazilam: nie tyle chodzi o poziom
                uslug (lekarz pracuje najlepiej jak moze, bo nie podejrzewam nikogo o celowe partactwo tylko dlatego, ze pracuje "na
                kase"), ale o jakosc materialow: w standardzie mozna otrzymac jedynie amalgamat do zebow bocznych i material
                chemoutwardzalny (najtanszy) do zebow przednich. Za darmo mozna usunac zeba (w znieczuleniu), zatruc zeba,
                leczyc kanalowo tylko zeby przednie (od kla do kla), oraz raz w roku usunac kamien nazebny. Niestety,
                podejrzewam, ze nigdzie nie mozna otrzymac znieczulenia do leczenia zachowawczego w ramach uslugi "na kase
                chorych". Tak mniej wiecej to wyglada, ale od 1 kwietnia ma wejsc NFZ, choc dotychczas (niespelna tydzien przed ta
                chwila) nikt nie ma jeszcze pojecia, na jakich zasadach bedziemy pracowac (i co pacjent otrzyma) w ramach NFZ.
                • Gość: katka Re: znieczulenie u dentysty IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.03, 18:26
                  Jestem osobą b. wrażliwą na ból i przez długi czas odczuwałam wręcz paniczny
                  lęk przed wizytami u dentysty. Zdarzyło mi się kiedyś, że w państwowej
                  przychodni płakałam z bólu w czasie borowania, a pani dentystka mówiła, że to
                  przecież nie może boleć. Zaczęłam leczyć zęby prywatnie, na pierwszej wizycie
                  pan doktor zapytał: "ze nieczuleniem, oczywiście?", a potem to nawet pytać nie
                  musiał. Za każdym razem dostawałam zastrzyk, który najczęściej nie bolał, a
                  jeśli miał boleć, to lekarz mnie o tym uprzedzał (ból był raczej niewielki).
                  Mam jedno pytanie dotyczące koloru wypełnienia - u mnie stosowano A2. Nie mam
                  pojęcia czy mieści się to w "średniej" czy może mam dość jasne zęby. Mnie samej
                  trudno to ocenić. Jakie jest najjaśniejsze wypełnienie, a jakie najciemniejsze?
                  pozdro
                  katka
                  • Gość: dentystka Re: znieczulenie u dentysty IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.03.03, 23:37
                    Gość portalu: katka napisał(a):

                    >
                    > Mam jedno pytanie dotyczące koloru wypełnienia - u mnie stosowano A2. Nie mam
                    > pojęcia czy mieści się to w "średniej" czy może mam dość jasne zęby. Mnie samej
                    >
                    > trudno to ocenić. Jakie jest najjaśniejsze wypełnienie, a jakie najciemniejsze?
                    > pozdro
                    > katka

                    kazda firma produkujaca materialy do wypelnien ma swoje wlasne kody kolorow i tak zwane kolornice.
                    Produkuje tez materialy w roznej ilosci odcieni i barw. Jednym z czesciej stosowanych kodow jest
                    wlasnie ten, ktory ocenia barwy symbolami literowo-cyfrowymi (od A do D, od 1 do 4). "Najnaturalniejsze
                    " sa kolory A2-A3-A3,5, w tej gamie najjasniejszy jest A1 (barwa zebow mlecznych). Dla doroslych jasny
                    jest wlasnie A2, A3 to standard. Jasny tez jest np. D2, kolory B sa bardziej zolte, C-szare. Jesli jako
                    osoba dorosla masz kolor A2, to gratulacje: masz jasne zeby, nie musisz ich wybielac (bo miedzy
                    wierszami czuje to pytanie...)
                    • Gość: katka Do dentystki IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.03, 18:57
                      Wielkie DZIĘKI za info!!! :o)
                      pozdr.
                      katka
                • Gość: ag Re: znieczulenie u dentysty IP: *.pp.com.pl 28.03.03, 23:16
                  Dziękuję za odpowiedź i podanie strony.
                  Swoją drogą słyszałam, że Kasy Chorych mieli zlikwidować od 1 marca. I co?
                  Może z 1 kwietnia to jakiś żart...:)
    • Gość: hawana11 Re: znieczulenie u dentysty IP: *.mofnet.gov.pl 28.04.03, 15:17
      Właśnie jestem po leczeniu zęba ze zneczuleniem. Pani doktor namówiła mnie na
      to znieczulenie ze względu na mój 'konfort'. Na drugi dzień pół twarzy miałam
      spuchniętej a na górnej wardze duży siniec. Wyglądałam jak by mnie ktoś mocno
      poturbował. Mija czwarty dzień po znieczuleniu, a twarz dalej mam opuchniętą.
      Było to moje pierwsze znieczulenie w życiu, i chyba się więcej nie dam
      namówić.
      • Gość: orto do dentystki IP: *.szczecin.pl 28.04.03, 18:11
        z zainteresowaniem przeczytałem posty tego wątku. gratuluję zwięzłości
        wypowiedzi i cierpliwości do pisania.Pozdrawiam. Orto.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka