Dodaj do ulubionych

Płomyk nadziei

28.02.07, 14:08
Jutro padnie drugi miesiąc, odkąd nie fajczę. Stresuję się jak szlag, po
wielokroć na dzień myślę, że zapaliłabym, no bo ... . Znam tę pułapkę. Nawet
obżeranie się jakbym z lekka zaczęła kontrolować. Nie popadam w tryumfalizm,
bo droga do wyleczenia daleka, ale pierwsze koty za płoty hyc.
Nie palę - jak to dumnie brzmi.
Obserwuj wątek
    • avventura Re: Płomyk nadziei 01.03.07, 21:35
      Patrooooleee:)
      gratulacje:)
      jesteś wielka!!!

      widzę, że poza tym cisza na forum...
      czyżby wszyscy postanowili przestać myśleć o petach? wtedy łatwiej rzucić;)


      w moim przypadku -> this is the end!!!!!!!!!!!!
      czyli dupa zimna....
      oto jak wygląda uzależnienie psychiczne - pierwszy pet był obrzydliwy, ale go
      nie wywaliłam:P
      jednak jestem trochę opętana;)
      jedyne co jest całkiem pocieszające to to, że nie zapaliłam w knajpie, w
      towarzystwie... tylko w samotności... a to właśnie wśród innych palaczy
      najtrudniej było mi powstrzymać się od wciągania tych smrodów!!!
      a czemu zapaliłam?
      bo było mi trochę smutno? bo chciałam się pocieszyć? bo nie wiedziałam co tu
      wymyślić, żeby sobie szybko poprawić nastrój? bo chciałam sobie zrobić na
      złość??????
      natomiast następnego dnia, czyli dziś, o poranku stworzyłam nową tezę...
      obudziłam się w paskudnym nastroju, właściwie bezprzyczyny, bo tuż po otwarciu
      oczu jeszcze nie pamiętałam co mnie smuciło...
      czyli doszłam do wniosku, że fajki działaja na mnie depresyjnie:) mam nowe siły
      do rzucania palenia:)
      pozdrowienia!!!!

      ps. nie musicie się zgadzać z moją teorią;)
      • patrole_patrole Re: Płomyk nadziei 01.03.07, 23:22
        avventura napisała:

        > następnego dnia, czyli dziś, o poranku stworzyłam nową tezę...
        > obudziłam się w paskudnym nastroju, właściwie bezprzyczyny, bo tuż po
        otwarciu
        > oczu jeszcze nie pamiętałam co mnie smuciło...
        > czyli doszłam do wniosku, że fajki działaja na mnie depresyjnie:)
        Powstrzymuję się od palenia, wyobrażając sobie moralniaka, jaki mnie dopadnie
        po zafajczeniu.
        Żeby nie było zbyt pięknie, mamlam dziś beznadziejne cukierasy. Lepsze to niż
        dymki, ale...
        Pozdrawiam
    • asabird Re: Płomyk nadziei 01.03.07, 23:16
      Gratuluje. Jestes wielka
      • patrole_patrole Re: Płomyk nadziei 01.03.07, 23:24
        Bez przesady, dziękuję.
        Słowami uznania załatwiacie mnie na cacy. Jakbym teraz mogła ruszyć fajkę?
        Czuję się jak rzecznik zbiorowego zaufania.
    • patrole_patrole Re: Płomyk nadziei 03.03.07, 19:57
      Do stałego poziomu zapotrzebowania na fajkę już chyba przywykłam. Zalewam to
      ostatnio kawą, zażeram też. W każdym razie tąpnięć poniżej kreski nie odczuwam.
      Nie palę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka