Rak piersi

02.05.07, 17:37
Dziś dowiedziałam się, że bliska mi osoba ma raka piersi. Od roku wyczuwała
guza nic z tym nie robiąc. Proszę o nie ocenianie postawy, to był dla Niej
ciężki okres - dokładnie rok temu pochowała męża i (niestety) nie w głowie Jej
było myślenie o sobie.
USG wykazało liczne guzki i podejrzenie zmian nowotworowych - pobranie wycinka
zaowocowało dzisiejszym wyrokiem - nowotwór złośliwy.
W poniedziałek operacja usunięcia piersi.
A ja nic nie wiem.
Wszyscy bardzo się boimy.

Proszę o opinię - czy rok zwłoki to MUSI być wyrok śmierci? Czy jest
jakikolwiek cień szansy?
    • jeanne72 Re: Rak piersi 02.05.07, 17:40
      Cainea, wejdź na forum Nowotwory:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37372
      Tam znajdziesz ludzi, ktorzy borykali sie z podobnymi problemami.
      • cainea Re: Rak piersi 02.05.07, 17:41
        Dziękuję
        • jeanne72 Re: Rak piersi 04.05.07, 22:07
          Szanse są zawsze, nigdy nie należy się poddawać. Prawdopodobnie osoba ta będzie
          poddana jeszcze chemioterapii lub radioterapii, ważne jest, by była pozytywnie
          nastawiona do procesu leczenia, by wierzyła, że jest sens przechodzić tę
          uciążliwą terapię. Dlatego powinnaś być dla Niej wsparciem w tych trudnych
          chwilach.
          Co do roku zwłoki, to przecież często ludzie nie wiedzą, że są chorzy - bo nie
          wykryli guza, który mają już od kilku lat. A mimo to nieraz udaje im się potem
          wyzdrowieć, choć oczywiście, gdyby rozpoczęli leczenie kilka lat wcześniej,
          szanse byłyby znacznie większe.
          O tym, jak duże są te szanse w tym wypadku, wiadomo będzie dopiero po operacji,
          dlatego ciężko coś konkretnego napisać.
          A czy ta osoba miała pobrane węzły chłonne do badania, czy dopiero będzie miała
          podczas operacji? Bo gdyby nie było komórek nowotworowych w najbliższych
          węzłach, szanse by z pewnością wzrosły.
Pełna wersja