cainea
02.05.07, 17:37
Dziś dowiedziałam się, że bliska mi osoba ma raka piersi. Od roku wyczuwała
guza nic z tym nie robiąc. Proszę o nie ocenianie postawy, to był dla Niej
ciężki okres - dokładnie rok temu pochowała męża i (niestety) nie w głowie Jej
było myślenie o sobie.
USG wykazało liczne guzki i podejrzenie zmian nowotworowych - pobranie wycinka
zaowocowało dzisiejszym wyrokiem - nowotwór złośliwy.
W poniedziałek operacja usunięcia piersi.
A ja nic nie wiem.
Wszyscy bardzo się boimy.
Proszę o opinię - czy rok zwłoki to MUSI być wyrok śmierci? Czy jest
jakikolwiek cień szansy?