tk80
12.09.07, 19:48
Witam, mam pytanie odnośnie dystonii psychogennej,czy Pani wie coś na ten temat ??? przez przypadek trafiłam na plan jakiejś konferencji na ten temat i na temat innych psychogennych zaburzen ruchowych:parkinson,tiki,drżenia itp.no i świruję jak zwykle ubzdurałam sobie,że to mam,dystonie psychogenna,jestem o to podejrzewana chyba przez psychiatrę,czytałam o tym choć jest niewiele informacji,ale to by się zgadzało,bo dostałam od psychiatry identyczne leki,o których tam pisze,tyle,ze one nic mi nie pomogły,ale zaszkodziły,no i inne jego opinie na ten temat też to potwierdzają,tyle,ze on postawił tą diagnozę,bo ja nie mam uszkodzenia układu nerwowego.Słyszałam o czymś takim,ale myślałam,że albo się ma dystonię albo nie,rozmawiałam z neurologiem,bo chciałam wiedzieć co mi w końcu jest,ale nic nie dało,choć on zalożył,że to organiczne,ale na moje pytanie wprost,czy mam dystonię czy nie słyszę,że mam się cieszyć,gdyby to nie była dystonia,pewnie myśli,że ja mam jakieś problemy o których powiedziałam tylko psychiatrze,zresztą nie wiem sama,co myślec nie podejrzewałabym siebie o to,ale jest mały problem,że jakiś rok temu mialam problemy z noga i ręką,gdy na szyję pomogła toksyna no i to neurolog określił jako psychogenne dlatego wyladowalam u psychiatry to bardzo szybko mineło i nie wrociło nigdy,ale przez to mam taką pokomplikowana sytuację,choć neurolog się ciagle skłania,że to dystonia szyjną,no i w szyi objawy zawsze wracaja a tamte nie,mam silnie napiete mieśnie skurcze,jak przytrzymam reką to objawy ustępują,jakieś nieprawidłowe sygnały na emg,więc niby dystonia.Choć na moje ale, neurolog reaguje, też pytaniem a z ręką i nogą co się działo przeciez to nie była dystonia,więc.....no i moge według niego mieć dwie choroby dystonię i nerwicę.Dlatego branie toksyny chyba w moim wypadku nie ma sensu,zabieram komuś lek,ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie nie brac toksyny,bo psychiatra podwazył diagnozę neurologa,wkurza mnie takie zachowanie,bo co mozna powiedzieć o kimś po 4 spotkaniach,dystonia psychogenna jest przecież trudna do wykrycia,ale skoro toksyna pomoga to według lekarza mam ją brać. Nie wiem,ale ja nie potrafię się cieszyć,że to może być psychiczne,ale czemu nie mam pojecia,zdaję sobie sprawę,że jeśli chodzi o psychike my sami możemy sobie pomóc,tyle,że ja nie raz się brałam w garść i na dystonię nie pomogło,a może boję się takiego nie miłego podejscia mojej rodziny i tak wszyscy maja gdzieś moją chorobę,a właściwie to dla wszystkich nie jest choroba,to inni moga się źle czuć,a ja nie,to nie ważne,że ja mam to codziennie,bo przecież codziennie nie można się czuć źle,wlasnie powini się cieszyć,że nie jest najgorzej,że funkconuję normalnie,ale nie i tak słyszę,że jestem leniem.Nie chcę być jakimś świrem nie chcę być tak traktowana.Tyle,że nikt nie bierze pod uwagę,że ja sobie nie radzę z chorobą,nie byłam i nie jestem siłaczem,żeby sobie z tym świetnie radzić,więc mój organizm mógł róznie się wtedy zachować,ale to mało ważne.Chyba daje mi w kość czekanie na toksynę,mam już pomalu tego dość i mi odbija,nie moge skupić myśli na niczym innym,nawet na nic nie mam ochoty,żeby czymś zając myśli.Aha i wyczytałam,że przy psychoegennej objawy mijają gdy się odwróci uwagę i nasilają się w spoczynku i wystepują głównie u pielegniarek i lekarek a ja do niczego nie pasuję.Jeśli Pani potrafi coś poradzić,to bardzo proszę,bo się nieźle nakręciłam,pozdr. Tamara