tk80
17.06.09, 20:34
Wiecie zaluje,ze nabylam tak wiedze o dystonii,chyba lepiej jest zyc
w niewiedzy,po co mi ona,a najbardziej zaluje,ze wyczytalam na tym
forum,oraz od innych chorych ze stwierdzona dystonia wiem,ze tak
naprawde wlasciwie tylko ja zostalam wyslana do psychiatry,chodzilam
do psychologa,Wy na szczescie nie musieliscie tego
przezywac,doswiadczac,bardzo Wam zazdroszcze,wiem,ze to niemila
cecha,ale zazdroszcze zwlaszcza tobie Jasmine,bo chodzisz do tego
samego lekarza co ja,przyznam sie ze jak to wyczytalam,to
myslalam,ze nie dam rady tu pisac.No i na co mi to dowiadczenie z
psychiatrami i psychologami jak i tak sie okazalo,ze mam jednak
dystonie,a wlasciwie caly czas ja mialam i mam a te terapie w niczym
mi nie pomogly,nie wyleczyly z dystonii,ani wplynely pozytywnie na
nia,a z perspektywy czasu mi zaszkodzily,to dlatego musialam czytac
o tej chorobie tyle,bo najpierw udowadnianie rodzicom,a potem zeby
nie dac soba manipulowac przez psychiatrow i psychologow,bo wiadomo
gdy ktos czegos nie wie latwiej nim manipulowac.Zdaje sobie
sprawe,ze neurolog chcial dobrze i zapewne nie wysylal mnie tam po
to,zeby mnie potem nie leczyc toksyna,ale zeby pomoc,nie przewidzial
ze to mi moze zaszkodzic,ale takie pocieszanie mi nie pomaga,bo nie
likwiduje to strachu,ze moze jednak nie dostane wiecej toksyny,a ten
strach napedza jeszcze historia Moniki.Ciagle sie pocieszam,ze to
nie jest mozliwe,bo bym juz dawno nie dostala toksyny,tylko by mi
kazal to obserwowac,a ja ja dostaje,ale co z tego.Nawet boje sie
mowic o swoich dolegliwosciach lekarzowi,a to nie jest normalny
objaw,zeby tak mozna cofnac czas,to bym sie niegdy przenigdy nie
zgodzila na pojscie do psychiatry czy psychologa,a ja glupia bylam i
sie ludzilam wierzylam w ich wsparcie i pomoc.Nie dosc,ze cierpie z
powodu dystonii to tu jeszcze takie bzdury musialam sluchac i sie
stresowac niepotrzebnie.A co gorsze to nie umiem zapomniec tych
niemilych doswiadczen,one ciagle powracaja jak bumerang.Czuje
ogromny zal do tych psychiatrow i psychologo,to nie w porzadku,tym
bardziej,ze ja nie mam z powodu tej choroby taryfy ulgowej pracuje i
funkcjonuje jak normalni ludzie,tyle,ze jest mi ciezej.Jedyny
plus,ze poznalam Was chorych na to co ja.Pozdrawiam Tamara