Dodaj do ulubionych

Byłem królikiem doświadczalnym w PRL

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 16:34
Oglądałem w niemieckiej stacji, niepamietam nazwy, że za czasów komuny
robiono na dzieciach jakieś doświadczenia, ciekawie czy na mnie też jakieś
doswiadczonka przeprowadzali w komunistycznej Polsce.
A oto skrócony wypis z sanatorium.
W okresie od 5.V.87 do 20.VI.87 przebywałem w sanatorium.
Powód: boczne skrzywienie kręgosłupa.
waga/wzrost przy przyjęciu 21,8/119 przy wypisie 25,3/122
Metoda lecznicza - gimnastyka lecznicza, basen, leukocytoza, cardiamid,
auataxina, dieta ścisła, kr. żołądkowe.
Obserwuj wątek
    • Gość: Artur Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: *.sasknet.sk.ca 21.12.03, 19:00
      Taki byl kiedys swiat. I tak sie ciesz, ze nie jestes Amerykaninem. Z twoim
      szczesciem mogles byc zarazony tyfusem lub napromieniowany przez Pentagon.
    • Gość: Foka Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: 196.28.63.* 21.12.03, 19:14
      Z tego co wiem właśnie w 87r. przeprowadzano na dzieciach w Polsce pewne
      eksperymenty z nowymi radzieckimi lekami dotyczącymi wzrosu i gęstośći kości.
      Oglądałem program w TVP1 o poszkodowanych domagających się swoich praw przed
      sądem. Objawiami była bezpłodność, stany depresyjne oraz zwyrodnienia kości. No
      cóż pozostaje się modlić że nie załapałeś się na ten eksperyment.
      • Gość: królik Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 19:21
        Nie żartuj
        Czy mozna to jakoś sprawdzić, badania krwi, czy coś tam.
        Stany depresyjne czasami miewiam, np. że w smym krótkim życiu nic wielkiego
        nieosiągnąłem.
        A co do kości zwyrodnień chyba niemam (czym to w ogóle jest, czym to się
        objawia) poza tym że mam wklęsł klatke piersiową przy mostku.
      • Gość: aga2 Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: 217.29.140.* 21.12.03, 19:30
        Ja też oglądałam ten reportaż. Po prostu smutne, około 400 osób poszkodowanych.
        Najgorsze że na adwokatatów muszą wykładać kasę zanim cokolwiek dostataną w
        ramach odszkodowania. Na niektórych z tych ludzi wystarczyło spojrzeć i już
        było widać że coś nie tak a ci z objawami depresyjnymi to niektórzy mieli za
        sobą kilkanaście leków antydepresyjnych i nic.
        W jakim kraju my żyjemy.
        • Gość: królik Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 19:47
          to chyba ze mną niejest tak źle, mam przynajmiej taką nadzieje.
          A wiecie może do czego służą słuzyły takie leki jak:
          cardiamid
          auataxina
          • Gość: Andrzej_Głowacki Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: 141.158.65.* 21.12.03, 19:55
            Cardiamid jest odpowiedzialny za wzrost kośći a auataxina za gęstość i
            kruchość. Obydwa te leki są lekami starej generacji i nie są stosowane od 8 lat.


            www.glowacki.art.pl
            • Gość: Dob Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: 213.206.5.* 21.12.03, 20:00
              Cardiamid wycofano już 1989r. a auataxin to rzeczywiście koło 8 lat temu 1994/95
              • Gość: królik dawali mi te ścierwo w 1987r w sanatorium IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 20:15
                Jak tak mozna robić, przyjedża dziecko ze skrzywieniem kregosłupa do
                sanatorium,a faszerują go jakimiś specyfikami.
                Niewiem czy to byli lekarze, czy jacyś popie... badacze.
                Tacy lekarze powini być sądzeni za badania na ludziach, a nie sądze że te leki
                sprzyjały pozytywnie na rozwój dziecka a potem dorosłego człowieka. Teraz moim
                jedynym wyjściem jest niezakładac rodziny, bo jeszcze może mogły nastąpić zmiany
                genetyczne.
                Teraz wiem jak się czuje taka myszka, lub króliczek na których robią doświadczenia.
                A pamiętam jeszcze z santorium taki wielki stół składający się z kilku modułów,
                a na koncach miał zaczepy. A z boku miał wielką miarke z wypiasnymi milimetrami.
                Sądze że mogli na tym stole robić doswiadczenia z wydłużaniem kości.
                I jeszcze jedno dlaczego w sanatorium w oknach były kraty, czyżby dlatego żeby
                dziecko nieuciekło, może niewypadło przez okno?
                • Gość: zebra Re: dawali mi te ścierwo w 1987r w sanatorium IP: 217.153.159.* 21.12.03, 20:28
                  Czy ty nie widzisz, ze inni kpia sobie z ciebie? Cardiamid nie ma zastosowania
                  przy wydluzaniu kosci. nie daj sie oklamywac.
                  • Gość: królik No to jakie było zastosowanie tych leków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 20:33
                    No to jakie było zastosowanie tych leków
                • Gość: Artur Re: dawali mi te ścierwo w 1987r w sanatorium IP: *.sasknet.sk.ca 21.12.03, 20:33

                  Zanim sie za bardzo podekscytujesz to pozwol Kroliku, ze napisze iz Cardiamid
                  byl popularnym lekiem dawanym niemal rutynowo w przychodniach na wszelkie
                  niespecyficzne dolegliwosci sercowe i niskie cisnienie. Byc moze byl ci
                  zalecony abys mogl odniesc wiekszosc korzysc z fizykoterapii. Wg literatury
                  naukowej praktycznie nie mial dzialan ubocznych i nie byl zalecany na zadne
                  problemy z koscmi. Nie wiem dlaczego Andrzej ci pisze, ze byl to lek na uklad
                  kostny. Byc moze ma teraz dobry ubaw.
                  Krople zoladkowe dostawales bo moze miales niestrawnosc. Twoje zmiany kostne
                  najprawdopodobniej maja swoj poczatke w niedoborach witaminy D. Jezeli chodzi o
                  depresje to jej objawy od czasu do czasu ma chyba 80% populacji. Sama diagnoza
                  depresji jest o wiele bardziej restrykcyjna. Z tego co sie orientuje na
                  podstawie twoich postow to nie miales nigdy postawionej diagnozy depresji.

                  Tego drugiego leku nie znam.
                  • wedrowiec2 Re: dawali mi te ścierwo w 1987r w sanatorium 21.12.03, 20:41
                    Andrzej ma inne IP. Ktoś używa naszych nicków (mojego z błędami:)).
                    • Gość: Gość Re: dawali mi te ścierwo w 1987r w sanatorium IP: *.agilitypartners.com 21.12.03, 20:58
                      Jak to.? Jak można używać naszych nicków? Przecież są chronione hasłami!!! To
                      prawie nie możliwe.
                      • Gość: Gość Re: dawali mi te ścierwo w 1987r w sanatorium IP: *.csfb.com 22.12.03, 18:25
                        > Jak to.? Jak można używać naszych nicków? Przecież są chronione hasłami!!! To
                        >
                        > prawie nie możliwe.
                        O tak jak ja teraz!! :-))).
    • Gość: Antoni K. Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: *.gazeta.pl / *.commsresources.com 21.12.03, 20:43
      Auataxina była powszechnie stosowana w latach '80 oraz do połowy '90. Był to
      lek regulująca gęstość, kruchość oraz wytrzymałość kości. Stosowano go u osób
      po przebytych złamaniach kości oraz przy różnego rodzaju zwyrodnieniach (np.
      skrzywienia kręgosłupa). Ze wzglęgu na skutki uboczne które wykryto dopiero po
      paru latach stosowania zaniechano stosowania tego leku. Z tego co pamiętam to
      było też kilka procesów o odszkodowania związane ze skutkami ubocznymi.
    • Gość: B.Kłyś Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: 5.5R* / 212.0.138.* 21.12.03, 20:53
      Sam przepisywałem auataxine swoim pacjentom kilkanaście lat temu. Reklamowano
      ją jak super nowoczesny lek, panaceum na wszystkiem kostne problemy. Mimo
      upływu lat nadal mam wyrzuty sumienia. Niestety byłem wprowadzany w błąd przez
      producenta oraz rząd. Proponuję dochodzić swoich praw na drodze sądowej.

      Pozostaję z poważaniem.

      Dr. B.Kłyś
      • Gość: królik do doktora IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 20:56
        jakie mogą być działania uboczne zażywania auataxiny
    • Gość: Jan Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: *.krakow.pl 21.12.03, 21:19
      U osób stosujących auataxine obserwowano:

      1.zmniejszenie stężenia glukozy we krwi,
      2.depresja,
      3.agrasja,
      4. bezsenność,
      5. apatia,
      6. nerwowość
      7. lęk
      8. senność
      9. zawroty głowy
      10. zaburzenia czucia.
      11. zmęczenie
      12. złe samopoczucie

      po paru miesiącach od zastosowania leku u 48,2% leczonych występowały:

      - zakażenia układu moczowego
      - białkomocz
      - krwiomocz
      - cukromocz
      - zapalenia wątroby
      - zakażenia górnych dróg oddechowych

      Żródło: "Układ kostny - leczenie i profilaktyka" PWN Warszawa 1992r. prof.
      Witold Zięba
      • wedrowiec2 Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL 21.12.03, 21:25
        Podaj choć jeden link zawierający nazwę tego lekarstwa.
      • Gość: królik Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 21:27
        No to jestem tylko nerwowowy, czasmi dziwiłem się że np jak byłem pytany przez
        nauczyciela czemu mi ręce drżą. z bezesnościa kiedys też miałem problemy. Więcej
        problemów niewystępuje, najważniejsze że lek nie powoduje zmian w kodzie
        genetycznym człowieka.
        Dzięki za informacje
    • filut Podejrzewam, że królik to trójmiejski jajcarz, 21.12.03, 21:26
      który pisuje z różnych domen, a teraz robi sobie żarty świąteczne.
      Styl podobny, zwroty bardziej układne.
      Wesołych Świąt życzę nabranym i nabierającym
      Fil
      • Gość: królik Warminski i nie jajcarz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 21:34
        Ja sobie nierobie jaj z poważnych spraw, a pozatym chciałem wiedzieć co mi
        dawali kiedyś w sanatorium.
        Jak się okazało to nie są groźne sprawy.
        A jak niewierzysz to twój problem, moge jutro wysłac post ze sdi.olsztyn.
        to może wtedy się przekonasz.
        A jak jeszcze ci mało to wyśli ci wipis ze sanatorium to sobie poczytasz, i nie
        każdy jeste jajcarzem nawet jak to śmiesznie brzmi.
        A pozatym mnie to denerwuje że ktoś mnie tak nazywa jajcarzem i wkurza mnie to,
        może co chcesz coś ukryć, może coś masz na sumieniu.
        Moim jedynym celem było się dowiedzenie czym byłem szpikowany, i ajkie miało to
        wpływ na mój organizm, może i były stosowane na mnie leki których niewpisona do
        wypisu. Ale wyglądam jak człowiek i jakis oznak zmian genetycznych na mnie
        niewidać. A wogóle to wszystko mnie wali, i mam gdzieś, i niechce mi się o tym
        gadać.
        • filut Przepraszam warmińskiego nie jajcarza:) 22.12.03, 05:41
          Nie bądź taki nerwowy przed świętami!
          Twój nick i styl skojarzył mi się z pewnym kawalarzem/żartownisiem. To nie jest
          prawem zabronione.

          > A jak niewierzysz to twój problem, moge jutro wysłac post ze sdi.olsztyn.
          Sam więc dowiodłeś, że pisanie z różnych domen jest możliwe.

          >....wkurza mnie to, może co chcesz coś ukryć, może coś masz na sumieniu.
          Nie mogę mieć nic na sumieniu, gdyż mi go amputowali - w ramach doświadczeń.
          I dobrze mi z tym:))))

          >.....Ale wyglądam jak człowiek i jakis oznak zmian genetycznych na mnie
          > niewidać.
          No to wspaniale:))))

          >.....A wogóle to wszystko mnie wali, i mam gdzieś, i niechce mi się o tym
          gadać.
          I tu masz istotny problem. Wcale nie żartuję;)

          Życzę spokojnych i naprawdę wesołych Świąt Bożego Narodzenia, a także równowagi
          psychicznej przez najbliższe 70 lat.
          Fil
    • Gość: Jucyna_W. Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: 217.29.140.* 21.12.03, 21:35
      Przecież ta auataxina nie jest już stosowana w Polsce od kilkunastu lat
      natomiast (jako że lek był radziecki) jest nadal używana w byłych republikach
      ZSSR (oczywiście tych najbiednijszych.
      Ja nie przejmowałabym się skutkami ubocznymi bo raczej nie powodowała
      trwałych zmian w organiźmie ale podkreślem że raczej.
      • Gość: ortopeda ze stażem Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: 66.98.130.* 21.12.03, 21:46
        O ile mi wiadomo auataxina nie była bezpośrednią przyczyną ani jednego zgonu.
        Oczywiście zdarzały się przypadki zakażenia układu moczowego,zapalenia wątroby,
        zakażenia górnych dróg oddechowych, przewlekłe depresje oraz bezpłodność ale
        dolegliwości te występowały tylko u części leczonych i nie można jednoznacznie
        powiedzieć że lek był w 100 % szkodliwy.
        • Gość: Artur Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: *.sasknet.sk.ca 22.12.03, 17:43
          A niby ktory lek jest taki nieszkodliwy? Wiele lekow, ktore sa znane z tego, ze
          powoduja powazne objawy uboczne albo zgony ciagle jest uzywane bo lek z drugiej
          strony usuwa inne ryzyko, potencjalnie wieksze.
          Jako przyklad wymienie antykoagulanty. Antykoagulanty chronia w pewnym stopniu
          przed ryzykiem zakrzepow, ale z drugiej strony same moga doprowadzic do
          krwotoku lub nawet smiertelnego krwotoku. Lekarz i pacjent podejmuja decyzja co
          sie bardziej oplaca. Jezeli szansa zgony z zakrzebow u danego pacjenta wynosi
          np 1% rocznie a szansa zgonu z powodu krwotoku na antykoagulancie 0.33% rocznie
          to lekarz moze zalecic leczenie i jest to sytuacja etycznie klarowna.

          Ahh, takie jest zycie.
    • uve Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL 21.12.03, 22:03
      Jestes zdrowy???
      Znaczy doswiadczen nie bylo. Nie wszystko co mowia w tv jest prawda, czasami
      trzeba to mnozyc przez okreslone procenta, a czasami przez zero.
    • Gość: ja Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: *.krakow.pl 21.12.03, 22:09
      Królik powinieneś dotrzeć do ludzi którzy byli z tobą w tym sanatorium i z nimi
      porozmawiać. Sprawa wydaje mi się interesująca. Wizyta u prawnika też
      mogłabybyć pouczająca aby przedstawił Ci czego możesz się domagać.
      • Gość: królik tylko kogo skarzyć IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.12.03, 08:09
        Tak że wtedy to miałem 7-8 lat i nic za bardzo niepamiętam. I jak mam szukac
        znajomych jechac do tego sanatorium i wertować liste pacjentów. Jeżeli coś
        takiego jeszcze istnieje, bo słyszałem że te dawne sanatorium przejeły
        zakonnice.
        Na prawnika mnie nie stać, pozatym niewidać na mnie żadnych objawów zmian
        fizycznych po stoswaniu tych leków. Może poza tym że mogę byc bezpłodny.
        No i może jakieś objawy wewnętrzne, rozwalona wątroba, wybroczyny.
        A druga sprawa kogo skarżyć w tym przypadku, lekarza który niewiedział co
        podaje, dystrybutora leku który niewiedział co sprzedaje, może producenta bo
        niewiedział co produkuje, a może rząd PRL.
        • Gość: królik Re: tylko kogo skarzyć IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.12.03, 08:14
          A pamiętam jeszcze jedno, pielegniarki podsłuchiwały rozmowy telefoniczne.
          Jak np. dzwoniła Mama i chciałem się poskarżyć że coś tu nie jest tak,
          rozłączało linie. dziwne
    • mary_ann Re: Cos sporo tam urosłeś... 21.12.03, 23:55
      ... i utyłeś, jak na 6 tyg. pobytu... Nieźle karmili w tym kryzysie:-)
      • Gość: królik Re: Cos sporo tam urosłeś... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.12.03, 08:11
        Dobre jedzonko, i dużo żarcia to pamiętam bo było sanatorium kolejowe, a
        wtamtych czasach koleje miały jak w raju. ale myśle że coś mi też wpakowali
        naszybszy rozrost.
        Np. Pamiętam że prawie codzienie podawali nam czereśnie, mniam, mniam, i inne
        pyszności.
    • Gość: K.P. Re: Byłem królikiem doświadczalnym w PRL IP: *.aster.pl / *.acn.pl 22.12.03, 10:22
      Jak czytam takie hasła, i jeszcze jest odwołanie się do programu w niemieckiej
      TV to wiem juz czym to śmierdzi i w jakim celu zostało zaprezentowane właśnie w
      ostatnim okresie. Zawsze na takie hasła załapują sie naiwni szukający sensacji
      albo przypominających sobie, jak to experymentowano na dzieciach z nowymi
      radzieckimi lekarstwami. (tak jakby ZSRR był potęgą w tej dziedzinie i
      potrzebował polskich królików). Takie informacyjne gnioty dobre są dla ligi
      republikańskiej lub innej młodzieżówki przyszłego furera.

      Niemcy niech lepiej przypomną sobie jaki to wspaniały lek wyprodukowali dla
      kobiet w ciąży i ile dziesiątków tysięcy dzieci urodziło sie z brakiem kończyn
      po stosowaniu przez ich matki tego leku zanim został wycofany. Nazywał się
      chyba Taliamid ( z pisownią tego leku mogę się mylić)
      Pozdr
      • Gość: Zdzicho Thalidomid IP: *.ipt.aol.com 22.12.03, 14:40
        > I oczywiscie byl przepisywany przez....lekarzy! Ktorzy to lekarze nadal
        przepisuja najrozniejsze swinstwa, ktore niekoniecznie powoduja zawsze tak
        oczywiste zmiany, jak Thalidomid, ale powoli rujnuja watroby, nerki i inne
        organy pacjentow.

        > Lekarz zawsze zapisuje leki, ktore sa doskonale przebadane. No i straszy
        jakimikolwiek naturalnymi ziolami i suplementami, ktore nie powoduja ani
        smierci, ani nawet nie rujnuja zdrowia pacjenta, aby ten sie leczyl i leczyl.

        > Do ostatniego grosza, jakiego to lekarz wymaga, aby przepisac pacjentowi
        kolejne....lekarstwo.


        > Jesc czy leczyc sie?


        > A moze by tak leczyc sie jedzeniem?



        • Gość: Artur Oddzielmy dwie sprawy: IP: *.sasknet.sk.ca 22.12.03, 17:35
          Przepraszam ze sie wtrace ale powinnismy oddzielic w tej dyskusji dwie sprawy.
          Pierwsza to
          1.Swiadome i dobrowolne uzycie leku o znanych toksycznych wlasnosciach u
          nieswiadomego niczego pacjenta a druga to
          2. Uzycie leku nowego o relatywnie slabo poznanych lub nieznanych objawach
          ubocznych i niepozadanych.


          Prosze tych dwoch rzeczy nie mylic. O ile pierwsza mozliwosc jest naganna i
          potencjalnie karalna o tyle druga nie tylko mozliwa ale i czesto spotykana.
          Prosze zauwazyc, ze prawie wszystkie tzw nowe leki kwalifikuja do punktu
          drugiego poniewaz ich rzadkie objawy uboczne i reakcje niepozadane nie sa do
          konca znane kiedy leki sa juz uzywane masowo przez lekarzy.
          Uzycie nowego ZAWSZE wiaze sie z nieznacznie (albo znacznie) zwiekszonym
          ryzykiem roznych powiklan> Trwa kilka lat zanim wiemy o leku dostatecznie duzo.
          Tak bylo rowniez w przypadku Talidomidu. Talidomid mial swoja skutecznosc w
          likwidowania uczucia porannych mdlosci i dlatego byl uzywany - nie dlatego by
          krzywdzic nie narodzone dzieci (choc pewnie byl zbyt slabo byl przebadany w
          fazie prob klinicznych - mozna tu winic badaczy o zaniedbanie).
          W przeszlosci, powiedzmy 10-20 lat temu lekarze nie mieli bezwglednego
          obowiazku informowania pacjenta o mozliwych negatywnych skutkach uzycia danego
          specyfiku albo danego zabiegu operacyjnego. Stad wiele kuracji i zabiegow
          zostalo przeprowadzonych bez swiadomej zgody pacjenta. Nie byla to zdrowa
          etycznie sytuacja dlatego obecnie taki obowiazek zostal wprowadzony (w kazdym
          razie w krajach zachodu). Doctor w watku powyzej, ktory uzyl leku szkodliwego
          nie wiedzac o tym nie zasluguje na potepienie a nie powienien miec wyrzutow
          sumienia. W zyciu jest przeciez wrecz przeciwnie: lekarze i pacjenci chca
          sprobowac nowych lekow liczac, ze beda one bardziej efektywne. Tak zwykle sie
          tez okazuje, ale jest to transakcja wiazana i w zamian za lepsza efektywnosc
          pojawia sie wieksze ryzyko dzialan ubocznych i niepozadanych.

          Powinni miec natomiast wyrzuty sumienia ci ktorzy eksperymentowali na niczego
          nieswiadomych ludziach uzywajac specyfikow o znanych szkodliwych wlasnosciach.

          • Gość: K.P. Re: Oddzielmy dwie sprawy: IP: *.aster.pl / *.acn.pl 22.12.03, 19:25

            Takie experymenty z lekami prowadzi się również obecnie. Pacjenci są o tym
            informowani i uzyskiwana jest od nich pisemna zgoda. Skutki badań są objęte
            ubezpieczeniem.
            Ja wypowiedzialem sięw stosunku do głosów, które chciały widzieć w PRLu
            chodowlę królików doświadczalnych dla potrzeb medykamentów produkowanych w
            ZSRR. I tych wszystkich, którzy ten okres w dziejach Polski tylko tak
            dostrzegają muszę rozczarować - w PRL funkcjonowały bardzo restrykcyjne
            przepisy odnośnie stosowania nowych leków. Ja osobiście nie znam leków
            sprowadzanych do Polski z ZSRR ( w drugą strone tak). Polska była jednym z
            większych exporterów medykamentów w ramach RWPG.
            Zarówno Rosjan jak i Amerykanów stać było w latach 50-tych aby wysłać
            nieświadomych żołnierzy na tereny po wybuchu jądrowym aby sprawdzić ich
            odporność na promieniowanie. O ile w USA ten preceder zaisniał (przybadkowo -
            tak się tłumaczą) o tyle w ZSRR było to dzialanie świadome i napromieniowaniu
            uległy tysiące żołnierzy.
            • Gość: Artur Re: Oddzielmy dwie sprawy: IP: *.sdh.sk.ca 22.12.03, 20:59
              K.P., tak bylo na calym swiecie a nie tylko w RWPG i w Ameryce i w Kanadzie
              wychodza takie rzeczy o ktorych sie filozofom nie snilo. Rowniez w Ameryce bylo
              to na duza skale.
    • dharmata A na kim mają testowac leki 22.12.03, 19:43
      A na kim mają testowac leki?
      na kosmitach? Przecierz działanie kazdeg leku można poznać jak działa on na
      człowieka, bez doświadczenia nie było by praktyki.
      Przecież ludzi od dawna doświadczali sami na sobie doswiadczeń, np. o zjadł
      taka fioletową gulałke i zdech, więc można to nazwać samo doswiadczeniem.
      Tak jak wszystkie zioła najpierw były badane na ludziach i przez doświadczenie
      znamy ich działanie.

      Ale tu namieszałem, niewiem co gadam , to więc przepraszam, ale troche nie
      jestem trzeżwy.
      Nrazie, i sprzeciwiajcie sie testów na żywych zwierzetach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka