Dodaj do ulubionych

Coś optymistycznego o służbie zdrowia

27.05.08, 09:10
Tyle się ostatnio mówi o Służbie Zdrowia, głównie w negatywnym świetle: lekarze narzekają na niskie zarobki i nadmiar pracy, pacjenci z kolei na długie oczekiwanie do tych pierwszych – krótko mówiąc, słyszymy tylko „źle, źle i jeszcze raz źle”.
Polacy to naród pesymistów. Narzekanie jest pewnie naszą cecha narodową, postanowiłem jednak dla odmiany, zamiast narzekać na obsługę medyczną, pochwalić ją na przykładzie z życia wziętym
Niedawno (22.V) ojciec miał poważny zawał serca na lotnisku Kraków – Balice (dodać należy, że po opóźnionym przelocie i nieudanych próbach lądowania czas działał na niekorzyść).
Służba medyczna portu lotniczego stanęła na wysokości zadania – zaraz po zgłoszeniu przez rodzinę znaleźli się na miejscu i z odpowiednim wyposażeniem. Po szybkiej diagnozie zapewnili miejsce w klinice kardiologicznej JP2 (uważanej za najlepszą tego typu placówkę w kraju).
Tego dnia załoga personelu medycznego (zarówno na lotnisku, jak w szpitalu) uratowała ojcu życie. Chciałbym podziękować tym ludziom, wykonującym ciężką, stresującą i (niestety) nieraz niewdzięczna robotę.
Obserwuj wątek
    • mindflayer Dziękujemy 27.05.08, 23:10
      Na pewno Krakowiacy ucieszą się, że ktoś docenia ich wysiłek. Wbrew wypowiedziom naczelnych oszołomów forum, ludzie czasem doceniają naszą pracę. W Polsce lekarz walczy nie tylko z chorobą pacjenta ale i ze 100 chorymi pomysłami systemu.

      Polacy narzekają w oparciu o opowieści szwagra babci stryjecznej. Najczęściej narzekacze należą do aroganckiej grupy "mi się należy", ludzi młodych, zdrowych i rozwydrzonych lub cierpiących na ciężką nietolerancję pracy i rentitis chronica. Dopiero jak pambócek dopuści i prawdziwe choróbsko ześle, to człowiek zaczyna chwytać co jest grane i jak to działa.
    • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 28.05.08, 00:22
      To i ja się dołączę do tego wątku, chociaż zawodowo niewiele mam wspólnego z medycyną. Z pozytywów to:

      1) spotkałam w życiu wielu lekarzy z prawdziwego zdarzenia, wspaniałych nie tylko pod względem wiedzy i umiejętności, ale też podejścia do człowieka, i naprawdę niewiele nieudanych egzemplarzy (ale takie w każdym zawodzie występują)
      2) podczas ciężkiej choroby nowotworowej mojego taty widziałam, jak onkolog z chirurgiem muszą się nagimnastykować, żeby dogodzić NFZowi, a jednocześnie zastosować takie leczenie, jakie chcą. Chylę czoła.
      3) Turpin i jedruch na forum nowotwory-damy radę to też wielkie pozytywy.

      Pozdrawiam, i postaram się nie wtrącać już do Waszej braci medycznej:)
    • ajah Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 29.05.08, 10:22
      No i tutaj właśnie widać, jak tendencyjne mamy myśli nt. służby zdrowia. Wszyscy
      rozprawiają o tym, co jest źle i nie tak, ale już o tym, co się udało to mało
      kto pisze. Gratuluję wątku jego autorowi :)
      Ludzie, zacznijcie w końcu zauważać także te lepsze strony naszej służby zdrowia!
    • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 02.06.08, 00:13
      Za przyzwoleniem marcinoit odezwę się jeszcze:)

      Normalnie żałość człowieka ogarnia, gdy na ten wątek się patrzy. Długością swą bynajmniej nie grzeszy. Gdyby w tytule było: " Co jest do bani" to pół Polski by się wpisało. Nikogo nic dobrego w szpitalu czy przychodni nie spotkało? Może chociaż przystojny aneste się do was przed zaśnięciem uśmiechnął, albo chirurgowi po dwóch dyżurach udało się wyciąć to co akurat było trzeba? Nic? Zgroza normalnie.

      Społeczeństwo ogólnie to ma marnie z tego co tu widać, oj wyłącznie marnie. Aż dziw bierze, że po takiej porcji pesymizmu i jadu, jaki się tu przelewa, lekarzom chce się do pracy w ogóle wstać.


                  • marcinoit Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 14:27
                    > popatrz na te posty anestezjologów. Nie przeszkadzałoby Ci gdyby
                    > któryś Cię znieczulał a potem usmiechał podcza operacji?
                    powiedz mi suzan skad sie tacy ludzie jak Ty biora?? co za nieszczescie zyciowe karze Ci tryskac jadem na ludzi ktorych nigdy nie widzialas , nie spotkalas i raczej nie masz szans spotkac??
                    a co do usmiechajacych sie anestezjologow, to twoim zdaniem co powinni robic podczas operacji? modlic sie?
                    moi pacjenci nie maja nic przeciwko temu ze sie smieje :) ale to moze dla tego ze w miejscu gdzie pracuje ludzie wogole chetnie sie usmiechaja.
                        • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 20:31
                          hr.monte, dzięki, że sie za mną wstawiłeś i jej dowaliłes, i że mnie popierasz.
                          Może jesteś akurat tym jedynym, który nie ma pacjęta gdzieś. Ja na żywo, to
                          jeszcze nie spotkałam tkiego, co by był w porządku. A ostatni anestezjolog
                          dopuscil do tego, ze mi przecieli tetnicę w migdale. Pozdrawiam Cię bardzo.
                          • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 20:40
                            Ty masz poważny kłopot ze sobą, kobieto.
                            Sama nie jesteś w porządku, i stąd twoje rozczarowanie kontaktem ze światem
                            zewnętrznym.
                            A tak swoją drogą, to duża rzecz oskarżyć anestezjologa o powikłanie
                            śródoperacyjne (które nb.po prostu MOŻE się zdarzyć). Nie mam pojęcia, skąd ci
                            to przyszło do głowy.
                          • marcinoit Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:28
                            A ostatni anestezjolog
                            > dopuscil do tego, ze mi przecieli tetnicę w migdale.
                            no i sprawa sie wyjasnila. wyglada na to ze podczas ostatniego zabiegu u suzany w wyniku krwotoku srodoperacyjnego doszlo do rozlanego niedotlenienia mozgu co obecnie manifestuje sie zupelna niezdolnoscia do zrozumienia otaczajacego swiata oraz obiawami charakteropati z natrectwem mysli i urojeniami przesladowczymi.
                            choc z 2 strony wypada sie cieszyc ze ktos tak gleboko uszkodzony wie ze istnieje taki doktor jak anestezjolog.:)
                            luiza takie oskarzenie to maly pikus. o mnie np. opowiadano ze rodziny musza placic zebym nie odlaczyl chorego od respiratora na OIT. :) na szczesci mam to juz za soba. moi obecni pacjeci usmiechaja sie do mnie przed i po a niektorzy nawet w trakcie :)
                            nikt nie proponuje lapowek ale przwie wszyscy znaja i stosuja slowo " dziekuje" prawie juz zapomniane przez polskich pacjentow.

                  • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 20:17
                    > Nie przeszkadzałoby Ci gdyby
                    > któryś Cię znieczulał a potem usmiechał podcza operacji?

                    Suzan, ja tam sto tysięcy razy wolę żeby się lekarz do mnie w takiej sytuacji uśmiechnął, niż żeby stał nade mną z grobową miną. I Ty sama na pewno też ;-)
                  • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:06
                    > po co na sile chesz się Merosiu doszukać czegoś
                    > pozytywnego u lekarzy.

                    A, i jeszcze o szukaniu na siłę - taka sobie "bajeczka dla Suzany": ;-)

                    Trafiłam kiedyś do szpitala. Od izby przyjęć do wypisu nie spotkałam jednego nieżyczliwego mi człowieka. Widać było, że tym Ludziom ZALEŻY na tym co robią. Niejeden uśmiech skierowany do pacjenta zobaczyłam. Nie słyszałam żeby ktoś koperty wołał, za to usłyszałam "niestandardowe" ;-) opowieści współpacjentek o reakcjach na próby wręczania "dowodów wdzięczności", i to nawet tych niekopertowych. Po wyjściu powiedziałam, że na sympatyczne miejsce i ludzi trafiłam. No i może by pomyśleć, że w prywatne, albo i do jakiejś tam Filmowej Góry - żeby nie takie szczegóły których tam na pewno by nie było: korytarzowa łazienka ze spłuczką sprzed potopu i dosyć zdezelowanymi kranami, i inne takie........

                    Jakiś czas później znajoma osoba trafiła do innego szpitala. Tam z kolei zapchany oddział, nieraz łóżka na korytarzu - i znów ludzie którym zależało żeby pomóc...

                    Wiem że można też i trafić źle, w końcu wszędzie są różni ludzie. Ale pozytywy - NIE NA SIŁĘ! :)


                    • hr.monte Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:23
                      no dobra, lekarze sa: kulturalni, uprzejmi, cirpliwi, nie biora lapowek, szanuja
                      pacjentow, nie spozniaja sie, zawsze wszystko wytlumacza, zawsze sie serdecznie
                      usmiechaja, rozumieja ze pacjent to czasem prostak i cham. nalezy sie im ogromna
                      podwyzka. aha i myja sie regularnie, czasem dwa razy do roku, ale regularnie.
                      • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:30
                        Część z nich właśnie taka jest.
                        Część ma niektóre z wad, które wymieniłeś.
                        A pani Zuzanna na forum jest oburzona, że anestezjolog się uśmiecha i że ktoś
                        opowiada DOBRE rzeczy o lekarzach.
                        Uważasz, że nie można o nas powiedzieć nic dobrego?
                        Kto tu zieje nienawiścią?
    • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 21:36
      Co do wymyślania choroby, to odsyłam do moich postów na forum nowotwory - damy radę. Normalnie kreowałam chorobę przez osiem miesięcy, szkoda, że wymyśliłam (zdaniem Suzan) taki smutny finał. Ale nic to.

      To ponoć miał być optymistyczny wątek. Szkoda, że takie siano się troszeczkę zrobiło.

      Niemniej jednak, zdania nie zmieniam:) i nie uważam polskich lekarzy za złych, czy też mniej profesjonalnych i mniej miłych od zachodnich. Wręcz przeciwnie, a z jednymi, i z drugimi miałam do czynienia. Nie podzielam również manii prześladowczej, jaką kierują się niektórzy, że za każdym rogiem czai się biały fartuch i chce mnie pognębić. Jak ktoś tak nienawidzi lekarzy, zawsze może się nie leczyć. Zdania są na każdy temat podzielone, ale jeśli wątek ma tytuł jaki ma, to można to uszanować i żółć wylewać w innym wątku. Pozdrawiam:)
        • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 22:18
          > jasne merosia, ludzie sa z natury dobrzy,

          Super :-) Wyżej zauważyłaś/eś że SĄ TEŻ lekarze którzy mają cechy pozytywne, teraz że ludzie są z natury dobrzy... Wyraźnie idzie ku lepszemu :) Jeszcze trochę, to się sam(a) uśmiechniesz... :)

          Ze szczerymi (jak najbardziej poważnie i serio) życzeniami powyższego -
          Enterka :)
          • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 07:57
            następna optymistka się znalazła. Może męża lekarza szukasz żeby
            zdrówko podreperował za darmo. Mi to nawet zwolnienia nie chciał
            wypisać jak byłam przeziebiona. Trzy dni mi zaproponował od wtorku i
            żebym w piątek do pracy szła, że też wam nie wstyd dogadzać
            doktorkom.
            • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 06.06.08, 18:53
              > następna optymistka się znalazła.

              No pewnie :) Optymiści żyją dłużej i zdrowiej i w związku z tym rzadziej lekarzy oglądają ;) Jak ich tak nie lubisz, to też Ci więcej optymizmu polecam... :)

              > Może męża lekarza szukasz żeby zdrówko podreperował za darmo.

              Co Ty; już poza wszystkim innym, to żaden by ze mną nie wytrzymał ;-D Ja jestem z tych, co to w drewnianej szopie cegłę ze ściany sobie na nogę zrzucą, że już o własnej kuchni nie wspomnę ;) Ty sobie wyobrażasz - być lekarzem, chcieć po pracy odpocząć od pracy, i mieć w domu TAKĄ kobitę???... ;-DDD

              A tak całkiem poważnie: Suzan - nie wiem co Ci kto zrobił, że tak Ci bardzo przeszkadza to, że ktoś zwyczajnie widzi że ludzie potrafią być dobrzy czy życzliwi (mimo tego że źli i nieżyczliwi też potrafią być) - do tego stopnia że tego kogoś próbujesz obrażać. Temu ktosiowi odpuść - prawdopodobnie i tak go nie obrazisz. A sama... spróbuj zobaczyć że NAPRAWDĘ ludzie są lepsi niż nam się nieraz wydaje, że często są życzliwi nie DLA WŁASNEJ KORZYŚCI, tylko tak po prostu... I że to wszystko dobre również może dotyczyć (i na pewno nieraz dotyczy) także Ciebie :)
              Pozdrowienia :)
        • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 05.06.08, 22:36
          Jeśli wątek dotyczył będzie pozytywnych cech pracowników spożywczaków, nie widzę przeciwskazań, żeby docenić tę kasjerkę. Ja nie twierdzę, że wszyscy lekarze są idealni, tak jak nie wszyscy architekci są idealni czy nie wszyscy tłumacze i księża. Jednak tytuł wątku był wyraźny i nie ma powodu, aby w wątku o takim tytule wywlekać niedoskonałości. Czy to tak trudno zrozumiec?
          • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 09.06.08, 08:46
            Ach, jak wy tu sobie dogadzacie. Normalnie to jak by tak pięknie
            bylo w służbie zdrowia, to ja bym się nie czuła tak źle przed każdym
            pójsciem do lekarza. Żaden doktor nie chce wystawiać skierowań i
            zwolnień, a jak już to robi, to widać wielką łaskę z jego strony. A
            tu na forum to wszystko widać, bo jak dla was ktoś miły jest, to wy
            dla niego też, a jak ja mówię prawdę to już tacy mili nie jesteście.
            Może jak się Merosia do was uśmiecha już od progu gabinetu, to
            wszystko może z wami załatwić i jest jej jeszcze bardziej wesoło. Ja
            już tak lekko nie mam. Enterka też szczęśliwa nie wiedzieć czemu, to
            może lepiej ma niż inni pacjęci. Myślicie że tak łatwo się z wami
            szarpać, wiecznie czegoś od was chcieć i nie dostawać?
            • snajper55 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 09.06.08, 17:21
              suzan77 napisała:

              > Ach, jak wy tu sobie dogadzacie. Normalnie to jak by tak pięknie
              > bylo w służbie zdrowia, to ja bym się nie czuła tak źle przed każdym
              > pójsciem do lekarza. Żaden doktor nie chce wystawiać skierowań i
              > zwolnień, a jak już to robi, to widać wielką łaskę z jego strony. A
              > tu na forum to wszystko widać, bo jak dla was ktoś miły jest, to wy
              > dla niego też, a jak ja mówię prawdę to już tacy mili nie jesteście.

              Gdy ktoś jest w stosunku do mnie miły, to i ja jestem miły. Gdy ktoś jest w
              stosunku do mnie niemiły, to jaki ja mam niby być ? Prawda nie ma tu nic do
              rzeczy. Szczególnie ten trzeci rodzaj prawdy.

              > Może jak się Merosia do was uśmiecha już od progu gabinetu, to
              > wszystko może z wami załatwić i jest jej jeszcze bardziej wesoło. Ja
              > już tak lekko nie mam.

              Rozumiem, że uśmiech przekracza Twoje możliwości ? Biedna jesteś...

              > Enterka też szczęśliwa nie wiedzieć czemu, to
              > może lepiej ma niż inni pacjęci. Myślicie że tak łatwo się z wami
              > szarpać, wiecznie czegoś od was chcieć i nie dostawać?

              To może przestań lekarzy szarpać ? Nie wpadłaś na to ?

              S.
            • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 10.06.08, 21:22
              > Enterka też szczęśliwa nie wiedzieć czemu, to
              > może lepiej ma niż inni pacjęci.

              Suzan - TAK, MASZ RACJĘ, MAM LEPIEJ NIŻ WIELU PACJENTÓW. A wiesz w jaki sposób "lepiej" i dlaczego?...

              Jeśli idę do lekarza z którym już miałam do czynienia, to idę jeśli uważam że może mi pomóc. Jeśli bym uważała że na pewno nie będzie umiał ani chciał - to po co mam do niego iść? Natomiast jeśli przychodzę do lekarza o którym nic nie wiem, nie zakładam z góry że na pewno trafię do "niedouczonego doktorka łapówkarza który ma siebie za nie wiadomo co" i który na pewno nie będzie chciał czy potrafił mi pomóc. Idę z pozytywnym nastawieniem do danego człowieka, jego wiedzy i sposobu podejścia do pacjenta, czyli z jakimś tam "zaufaniem na kredyt", które oczywiście może potem wzrosnąć albo zmaleć. Mogę się bać diagnozy - ale nie boję się z góry człowieka. Mam "lepiej" - bo z takim nastawieniem jest mi dużo łatwiej niż tym którzy mają dokładnie odwrotne podejście.

              Jeśli ja albo ktoś bliski trafia do szpitala, to znów oczywiście mogę się bać tego co będzie - operacji na przykład - ale po raz kolejny: nie zakładam, że trafię na "niedouczonych konowałów" czy "rzeźników jakichś", czy że ktoś się będzie bawił moim kosztem, miał moją chorobę "w poważaniu" albo zajmie się mną tylko w zamian za kopertę - tylko że ludzie tam pracujący wiedzą co robią i po co, będą to robić, i będą się starali zrobić to dobrze. Znów - mogę się zawieść, ale na początek mam "lepiej" niż gdybym zakładała co innego.

              Jeśli się zawiodę, to staram się myśleć że trafiłam na negatywny wyjątek, a nie regułę. Wielu ludzi myśli trafiając na kogoś "w porządku", że właśnie trafili na wyjątek, a reguła jest zupełnie inna. Znowu mam "lepiej", bo z moim podejściem jest mi chyba dużo łatwiej żyć niż im ;)

              Co do zwolnień, to prędzej mi lekarz będzie chciał je dać a ja nie będę chcieć, niż odwrotnie. Też mam "lepiej", bo mi odpada powód do "szarpania"... ;)

              Wiem że niekoniecznie jestem "najchorszym" pacjentem świata i przychodni ;) No i znów mam lepiej, bo mi łatwiej przeczekać bez "piany na pysku" tych bardziej chorych przyjmowanych przede mną... ;)

              No i jeszcze zdaję sobie sprawę z tego że z medycyny to ja wiele nie wiem - ale wiem że przyroda ma swoje prawa, że jest wiosna, lato, jesień i zima - i że człowiek to też przyroda, niezależnie od tego jak bardzo to jest w tym kontekście smutne. I że czasem jeden Pan Bóg wie dlaczego coś się uda, a coś nie. Więc że niekoniecznie zawsze będzie czemuś winien lekarz..............
              Lepiej? Tu już nie wiem, może i nie. Ale przynajmniej chyba trochę mądrzej, jeśli się przyjmie do wiadomości przemijanie. I jeśli się chociaż trochę myśli, że coś złego co się stało może być trudne nie tylko dla mnie, ale i dla ludzi którzy próbowali pomóc. Bo może uniknie się w ten sposób, chociaż trochę, niepotrzebnego "dokładania" sobie i im....

              Jeśli się ma do drugiego człowieka pozytywny stosunek, to często się dostaje to samo od drugiej strony. Jeśli się ma do kogoś zaufanie, to ten ktoś często robi dużo żeby tego zaufania nie zawieść. Jak akurat się tak zdarzy, to tu już na pewno mam może nie "lepiej niż inni", ale DOBRZE.... ;)

              A co do uśmiechu - jest taki tekścik: "uśmiechnij się, a świat uśmiechnie się do ciebie".... I to działa :-)

              Pozdrowienia :)
                • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 08:24
                  > Cóż za przemowa.
                  Nie przemowa, tylko wyjaśnienie. Żalisz się że Ty masz gorzej niż Merosia i ja, to Ci mówię dlaczego mam lepiej. Żebyś, JEŚLI ZECHCESZ, mogła mieć tak samo ;)

                  > Jak się na lekarzach przejedziesz, to Ci przejdzie.
                  O dzięki Ci, "starająca się być miła" Suzanko, za bezinteresownie miłe i dobre życzenia ! ;-)
                  A serio: nie martw się (a może nie ciesz), myślę że tak łatwo z tym nie pójdzie...

                  > Kółko wzajemnej adoracji
                  Qrcze, Współadoratorzy, pomyślelibyście że tak mamy?..... ;-D

                  • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 09:02
                    Normalnie scyzoryk w kieszeni się otwiera na takie lizusostwo wobec
                    doktorków. Nie dziwne, że lekarze nie chcą się zmienić jak mają
                    takich wiernych adoratorów. Nic tu do nikogo nie dociera, z czego
                    się tak cieszycie, że lekarze zwolnień nie chcą dawać, że
                    anestezjolog się śmieje na operacji, a kolejki do specjalistów
                    kilkumiesięczne są. Skąd ta radocha w was kwitnie, nie pojmuję skąd?
                    • slav_ Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 10:33
                      >anestezjolog się śmieje na operacji, a kolejki do specjalistów
                      >kilkumiesięczne są

                      suzanko !

                      Ten anestezjolog sie nie "śmieje podczas operacji" tylko CIESZY SIĘ na każdym kroku bo wyjechał i już nie pracuje i nie znieczula w Polsce i praca go zaczęła cieszyć i życie i nie przestaje sie uśmiechać

                      a o kolejki zapytaj w swoim oddziale nfz - to on jest za nie odpowiedzialny, czemu sie czepiasz lekarzy ?
                      • 4tore Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 14.06.08, 13:13
                        Suzanko, do Ciebie tez sie juz nie usmiechne, do moich pacjĘtow tez
                        sie nie usmiecham w trakcie. Ale ich cholera przeciagam przez trudne
                        zabiegi, a to chyba wazniejsze.
                        Ale masz swieta racje, aneste ma obowiazek byc powazny, a nie sie
                        obsciskiwac z pacjentami.
                        W czasie znieczulenia ma pisac protokol, dokladac lekow i krecic
                        pokretlami.
                        Z pielegniarkami sobie tez nie pogadam, bo tu aneste siedzi na sali,
                        a one wychodza. Muzyczki se moge posluchac ewentualnie i Basics of
                        Anaesthesia poczytac.
                        Uprzejmie donosze, iz na przeziebienie u nas nie daje sie
                        zwolnienia, aspiryne lykasz tonami i inhalator z kieszeni - nie
                        rabotajesz, nie kuszajesz.
                        Z pozdrowieniami ze szwablandii.
                    • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 11.06.08, 10:47
                      > Normalnie scyzoryk w kieszeni się otwiera na takie lizusostwo wobec
                      > doktorków
                      Lizusostwo? Pudło, Suzan, duuuuuże pudło.... :)

                      > Nic tu do nikogo nie dociera,
                      Mhm. Skoro "do nikogo", to znaczy że do Suzanki też... ;-)

                      > a kolejki do specjalistów kilkumiesięczne są.
                      Długość kolejki do specjalisty niekoniecznie zależy od tego specjalisty. Bardziej właściwy adres pretensji: NFZ....

                      > Skąd ta radocha w was kwitnie, nie pojmuję skąd?
                      Ano m.in. stąd, że nie wyznajemy spiskowej teorii świata i nie zakładamy złej woli wszystkich dookoła. No ale jeśli Tobie z takim podejściem dobrze, to cóż......
    • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 10.06.08, 07:21
      Ok, jeśli lekarze są tak pozytywni a szczególnie lekarze z tego
      forum to moze ktoś polecilby kogos naprawde godnego mojego zaufania.
      Nico, Macinoit, Maga, to tak tylko ublizać umieją, a zeby pomóc to
      nic. Mogę sie przejechać nawet na drugi koniec Polski jeśli tylko
      warto. Możecie coś poradzić , czy tylko na mnie pluć?
                  • snajper55 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 14:39
                    suzan77 napisała:

                    > Ależ mogę, jak tylko ona zacznie logicznie myśleć, to jak
                    > najbardziej mogę odpuścić.

                    Ależ ona całkiem logicznie myśli, za to Twoim rozważaniom mozna co nieco zarzucić.

                    > Myślę, że bliskie spotkanie z chirurgiem mogłoby ją wyleczyć z optymizmu
                    > i radocha przestałaby kwitnąć, tak jak i u enterki.

                    No widzisz i znów fałszywe wnioskowanie. Ja kilka razy miałem bliski kontakt z
                    chirurgami (bliskie spotkania 3 stopnia) i nie były one żadnym powodem, abym
                    miał przestać być optymistą. Mogę napisać, że wprost przeciwnie. Te kontakty
                    utwierdzali mnie jedynie w optymistycznym podejściu do świata. Może to właśnie
                    Tobie brakuje kontaktu z właściwym lekarzem ? :)

                    S.
                  • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 19:49
                    > Myślę, że bliskie spotkanie z chirurgiem
                    > mogłoby ją wyleczyć z optymizmu i radocha przestałaby kwitnąć, tak
                    > jak i u enterki.

                    Suzanko - inni już powiedzieli co myślą na temat spotkań ;), ja też bliskie spotkanie z chirurgiem (a nawet dwoma) i anestezjologiem już mam za sobą. I randki to nie były, żebyś nie myślała ;) - chociaż jeden chirurg się do mnie wcześniej uśmiechnął, zgroza czysta... ;))


                    Jeszcze raz Ci spróbuję wytłumaczyć: ja NIE MAM WĄTPLIWOŚCI (i nikt z tutejszych optymistów pewnie też), że wynik takiego "bliskiego spotkania" - i każdego innego leczenia - może wyglądać RÓŻNIE. Ale również nie podejrzewam (i nie mam zamiaru zacząć) że ktoś będzie robił coś źle SPECJALNIE. Więc nie mam pretensji do lekarzy na zapas. I wiem że z pretensjami "po" też trzeba bardzo ostrożnie, bo jakiś problem to nie zawsze musi być czyjaś wina.

                    Pewnie kiedyś sadziłaś kwiatki ;-) Nie zdarzyło Ci się, że jeden posadzony się przyjął, a drugi nie, mimo że robiłaś wszystko tak samo i że chciałaś żeby oba się przyjęły? Z leczeniem niestety też tak to wygląda, niezależnie od tego jak bardzo nam się to nie podoba...
                    • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 20:16
                      Enterka, wiem że to wygląda na kadzenie i kółko wzajemnej adoracji, ale ja
                      bardzo, BARDZO się cieszę, że piszesz tu takie rzeczy.
                      Bo wiem, że wielu pacjentów to tak rozumie jak Ty, ale tak niewielu pisze o tym
                      na tym forum... naprawdę można tu zwątpić w sens wykonywania mojego zawodu,
                      jeśli się za poważnie potraktuje zamieszczane tu wypowiedzi.
                      • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 21:10
                        I ja się cieszę, chociaż lekarzem nie jestem, że enterka takie rzeczy pisze, bo czasem jak słucham tego ogólnego jęczenia na lekarzy, doszukiwania się wiecznie złej woli itd. to mi poprostu wstyd. Później marcinoit pisze, że mu dobrze w Hiszpanii, bo my polscy pacjenci mamy ogólnie mentalność do d... Wcale się mu nie dziwię jak poczytam to forum, albo posłucham zrzędzenia w kolejce do lekarza. Zauważyłam, że uwielbiają zrzędzić pacjenci, których pasją jest siedzenie w kolejkach do różnorodnych specjalistów, a mędzenie też traktują jako hobby. Jakoś nikt nie widzi dennych w większości procedur NFZ, dziur w systemie, upierdliwiania życia lekarzom koniecznością wypisywania coraz to nowszych druczków itd. Do nfz nikt się nie czepia, bo nfz mało jakiś namacalny jest, a lekarza można zjechać, bo fizycznie go można zobaczyć. Tak samo można ponarzekać na wszystkich urzędników, nie widząc, że wszechogarniająca biurokracja przytłacza także ich (urzędników), a prawodawstwo od szarego urzędnika nie zależy. Najłatwiej poprostu czepić się kogoś kto jest pod ręką.

                        W pracy mam kontakt z mnóstwem ludzi różnych narodowości i zawodów, wśród nich lekarzy. Jest wśród nich kilkoro chętnych do pracy lekarzy - cudzoziemców, świeżo po studiach w Polsce. Są pełni zapału, często po ciężkich przeżyciach w ich krajach pochodzenia. Tak sobie myślę, że to polskie piekiełko szybko ich z radości po ukończonych ciężkich studiach wyleczy. Oby tak się nie stało, bo jak te aronowe 20% lekarzy się zwolni, a tamtym obrzydnie Polska, to po pierwsze wstyd, a po drugie szaman nam będzie robił trepanację czaszki w razie takiej konieczności. Maga niech Ci skrzydełka i innym Twoim kolegom po fachu nie opadają:)
                        • sithicus Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 12.06.08, 21:59
                          O ile pamiętam to znaleziono czaszki z epoki kamienia ze śladami po wykonanych
                          trepanacjach. I delikwenci owi żyli po zabiegu conajmniej kilka lat! Narzędzia
                          wykonywane były z krzemienia :)
                          Wykonano nawet eksperyment - użyto owego "sprzętu" w szpitalu do operacji
                          pacjenta (oczywiście kamulce wysterylizowano) - zresztą zakończonej sukcesem.
                          Czy zabiegi wykonywano celem wypędzenia złych duchów czy też odbarczenia krwiaka
                          po niefortunnym ciosie maczugą - trudno powiedzieć. Grunt że w razie czego w
                          koszyku NFZ-u pojawi się kiedyś pozycja "trepanacja szamańska" :)
                          • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 08:34
                            Śmieszne, bardzo śmieszne. Kolejny odporny na cierpienie ludzkie
                            lekarzyna. Powoli Ci ucieszeni się wykruszą, bo zdanie ogółu
                            wreszcie do nich dotrze, tak jak dotarło chyba do Nico, że nie
                            należy wyśmiewać się z pacjenta. Jakoś przestał się ogólnie odzywa,
                            nie mówię, że do mnie, bo nie na rękę mu moje zdanie, ale na forum
                            też jakoś ucichł. Do reszty też niedługo dotrze, bo będzie musiało,
                            jak przyjadą na SOR z wysoką gorączką a tam im podadzą zastrzyk na
                            zbicie gorączki i wyślą do domu, żeby następnego dnia odstali swoje
                            do rodzinnego i tam dopiero doczekali się leczenie. Brak mi słów
                            poprostu na to co się dzieje.
                              • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 14:45
                                No i tu z Ciebie właśnie to doktorkowskie poczucie wyższości
                                wylazło. Zwróć tylko uwagę, że to co napisałeś tyczy się wszystkich
                                pacjentów, nie tylko mnie. Pacjenci typu Merosia i Enterka, takie
                                niby optymistki, Twoim zdaniem też mogą w kolejkach spokojnie czekać
                                na excrementio mortis. I w tym miejscu mam nadzieję, że dziewczyny
                                przemyślą jeszcze raz sprawę i zmienią zdanie o lekarzach. Siedzisz
                                sobie gdzieś tam daleko i pokazujesz Twój olewczy stosunek do
                                pacjentów, wszystkich pacjentów, także do tych, którzy nie wiedzieć
                                czemu jeszcze coś dobrego w służbie zdrowia widzą.
                                • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 00:09
                                  > I w tym miejscu mam nadzieję, że dziewczyny
                                  > przemyślą jeszcze raz sprawę i zmienią zdanie o lekarzach.

                                  Suzan - owszem, druga część tekstu mi się nie podoba, ale czy to jest podstawa po przemyśleń i zmiany zdania?.... Wypowiedzi czy działania jednej osoby dotyczą TEJ JEDNEJ OSOBY i nie ma powodu żeby je uogólniać na wszystkich. Spotkałam w życiu "dentystkę-sadystkę" ;) i to nie znaczy że wszystkie są takie, nieuczciwą kasjerkę i też nie znaczy że wszystkie są takie... itd. W Twoim zawodzie na pewno też są różne, w różnym stopniu nieudane egzemplarze - i to też nic nie mówi o wszystkich pozostałych, prawda? ;-)
                      • enterka05 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 00:32
                        > naprawdę można tu zwątpić w sens wykonywania mojego zawodu,
                        > jeśli się za poważnie potraktuje zamieszczane tu wypowiedzi.

                        Niezależnie od tego jak to co napiszę będzie wyglądało... ;-) - Maga, myślę że nie warto wątpić... Ludzie mówią i wypisują - i pewnie zawsze i w każdym kraju będą - różne rzeczy, ale jest jeszcze to, co jest naprawdę ważne, i co wiesz i Ty (Wy), i pewnie tak naprawdę też i oni: że wielu, wielu z nich pomogłaś/pomogliście. Więc to co robisz ma sens, bardzo duży; chyba to jedno z sensowniejszych zajęć świata :) - i warto to robić, tak jak i inne dobre rzeczy - mimo wszystko... ;)

                        --
                        www.zb.eco.pl/zb/37/mimo.htm
                      • studmw Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 13.06.08, 11:12
                        marcinoit mam pytanie, jak wyglada teraz sytuacja stazystow/rezydentow w
                        Hiszpanii?Szczegolnie interesowalaby mnie mozliwosc otworzenia specjalizacji z
                        ortopedii, nie obilo Ci sie przypadkiem o uszy czy jest to mozliwe??

                        A Suzan77 sa dwie opcje, albo jestes zwyklym trollem dla ktorego denerwowanie
                        ludzi na forach jest uciecha najwyzszej miary, albo kims, kto ma powazne
                        problemy emocjonalne, polegajace na niemoznosci zaufania
                        drugiej osobie, nie tylko lekarzowi. W obu przypadkach skladam szczere
                        kondolencje i zycze powodzenia w zyciu:)
                        • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 08:50
                          Po pierwsze, to że piszę szczerze, co uważam nie świadczy o tym że
                          jestem trollem Dla was każdy kto trochę inaczej myśli, to poprostu
                          jest glupi.

                          Po drugie, nie mam żednych problemów emocjonalnych, a to że nie ufam
                          doktorkom, nie oznacza że nie ufam nikomu. Mam chłopaka, któremu
                          ufam i rodzinę. Nie myślę, że jeśli dostaję żółtej febry po wizyci w
                          placówce służby zdrowia, to jest jakaś dewiacja. Byłam w sobotę na
                          SOR, bo bolał mnie kręgosłup, zrobili rtg, dali diclofenac w
                          zastrzyku i po sprawie. Mam się zgłosić do rodzinnego po skierowanie
                          do specjalisty. I jak tu się nie wkurzyć. Nie łaska zostawić mnie
                          było na oddziale i zrobić konkretne badania. takie rzeczy to tylko
                          dla znajomków.
                          • slav_ Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 09:27
                            >Byłam w sobotę na SOR, bo bolał mnie kręgosłup, zrobili rtg, >dali diclofenac w
                            zastrzyku i po sprawie. Mam się zgłosić do >rodzinnego po skierowanie do
                            specjalisty.

                            Postępowanie było jak najbardziej właściwe.
                            99% takich "bólów kręgosłupa" powinien załatwić skutecznie lekarz rodzinny bez
                            angażowania szpitala i specjalisty (czy w ogóle zgłosiłaś sie do swojego lekarza
                            z tym problemem?).

                            Także 99% diagnostyki (w tym specjalistycznej) da się wykonać ambulatoryjnie w
                            trybie planowym.

                            "Zostawianie na oddziale żeby zrobić konkretne badania" (???) jeśli nie ma stanu
                            naglącego (porażenie? złamanie? nowotwór?) jest czystą głupotą.

                            Na razie podawane przez Ciebie przykłady świadczą że postępowanie wobec ciebie
                            było właściwe.
                            • slav_ Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 09:47
                              A tak nawiasem mówiąc w większości tego typu bólów jedynym skutecznym "lekiem" nie są badania ani dilofenac ani L4 tylko ... tryb życia, zachowanie pacjenta, profilaktyka i dbanie o własna sprawność.
                              Badania (jeśli zachodzi oczywiście taka potrzeba) są by "wyłapać" pozostałe przypadki.
                              wywiad i badanie fizykalne oraz rtg, "na początek" absolutnie wystarczy
                          • 4tore Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 18:47
                            Susan, nie wiem, skad ta pokretna logika, ze lozka na oddziale
                            dostaja tylko krewni i znajomi krolika.
                            Moj amerykanski znajomy byl zachwycony polska sluzba zdrowia -
                            zbadal go najpierw internista z jedynka, potem specjalista ds.
                            pulmonologii, zrobiono mu odp. badania, wypisano leki, za 2 tyg. do
                            kontroli. Za swoje drogie ubezpieczenie blue cross nigdy tego nie
                            doznal. Wykupil w stanach drozsza opcje, bo za podstawowe ubezp. to
                            nawet rezydent nie przychodzil, tylko pielegniarka ze sprayem (nie
                            na owady!).
                            Uprzejmie Ci donosze, iz ja sama, jako czlonek bialej mafii,
                            musialam czekac na SORze na wlasne badania ponad 2 godziny, bo
                            naprawde wyprzedzili mnie inni, ciezej chorzy.
                            Wspolczuje bolu i cierpienia, ale trzeba zrozumiec, ze nie zawsze
                            hospitalizacja jest konieczna do diagnostyki czy leczenia. myslisz,
                            ze gdzie indziej potraktowanoby cie inaczej - ja place stawke na
                            ubezpieczenie o wiele wyzsza niz w Polsce i jeszcze musze do tego
                            doplacac co kwartal. Nie ma we mnie ani zlosci ani buntu, wiec
                            wykrzesaj z siebie troche zrozumienia dla drugiej strony, troche
                            tego platonskiego panowania nad soba.
                            I szanuj anestezjologa swego, bo (niedlugo) nie bedziesz miec
                            zadnego. WYjechalo 20 pro.

                              • snajper55 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 16.06.08, 20:23
                                sithicus napisał:

                                > Albo na NFZ - aaa, kotki dwa... :)

                                Na NFZ będą dwie procedury do wyboru:
                                montolit.pl/sklep/images/art.98.gif
                                i bardziej skuteczna choć z większym prawdopodobieństwem wystąpienia niepożądanych efektów ubocznych:
                                www.olko-tools.com.pl/katalog/mlotek02.jpg

                                S.
                                • 4tore Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 17.06.08, 12:12
                                  Propnuje mlotek owinac chusta chirurgiczna celem unikniecia
                                  spodziewanych efektow plastycznych na potylicy.
                                  W wolnym tlumaczeniu u nas ne Holzhammernarkose...z czego sie moi
                                  pacjenci podsmiewaja - widzisz Susanko, lepiej sie ze Szwabem
                                  posmiac niz z marudna pacjentka uzerac...
                                  BTW, nasza kolezanka probowala hipnozy, ale rownoczesnie lecial wlew
                                  propofolu (niby jako pomoc dla poczatkujacej ha ha). Natomiast 3
                                  igly w uchu b. skuteczne na PONV.
                                  • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 18.06.08, 07:42
                                    Może dla Ciebie jałowej, bo sam nie chcesz do siebie dopuścić tego,
                                    że pacjenci mają o lekarzach takie zdanie jak ja, a wy jesteście
                                    kompletnie znieczuleni na cierpienie ludzi. Może to znieczulenie
                                    wynika z Twojej specjalizacji poprostu. Sithicus to już szczyty
                                    zgryźliwości osiąga ubliżając nie tylko mnie, ale pacjentom, którzy
                                    na lekarzy wnerwieni jeszcze nie są. Temu to by się faktycznie
                                    odpowiedni kolega specjalista przydał. A Ty faktycznie ze mną nie
                                    dyskutuj, bo nieprzemakalny jesteś i zdania nie zmienisz, więc po co
                                    klawiaturę zdzierać.
                                    • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 18.06.08, 22:03
                                      Nie mam ochoty do dalszej z Tobą dyskusji, ale jak czytam w Twoim poscie, że pacjenci mają o lekarzach takie zdanie jak Ty, to jako pacjent, czuję się zobowiązana poinformować Cię, że:

                                      pacjenci mają różne zdania na temat lekarzy, ale niekoniecznie podzielają Twoje. Ja z pewnością nie podzielam, więc nie wygłaszaj opinii za ogół pacjentów, bardzo proszę.


                                      • snajper55 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 19.06.08, 03:18
                                        merosia napisała:

                                        > Nie mam ochoty do dalszej z Tobą dyskusji, ale jak czytam w Twoim poscie, że pa
                                        > cjenci mają o lekarzach takie zdanie jak Ty, to jako pacjent, czuję się zobowią
                                        > zana poinformować Cię, że:
                                        >
                                        > pacjenci mają różne zdania na temat lekarzy, ale niekoniecznie podzielają Twoje.
                                        > Ja z pewnością nie podzielam, więc nie wygłaszaj opinii za ogół pacjentów, ba
                                        > rdzo proszę.

                                        A ja to co napisałaś potwierdzę. Mam całkiem inne zdanie o lekarzach i nie życzę sobie, aby jakaś sfrustrowana osoba w moim imieniu się wypowiadała.

                                        A tak w ogóle, to mam uprzejmą prośbę do wszystkich. Ja wiem, że nowy troll ma swój urok, ale skończmy już to karmienie trolla.

                                        S.
                                • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 17.06.08, 09:45
                                  Suzan, odpowiem Ci ostatni raz.
                                  Pokazałaś się tu z "najlepszej" strony - jako osoba, która ma pretensje o
                                  wszystko. O uśmiech, o brak uśmiechu, o brak antybiotyku i zwolnienia na
                                  przeziębienie, do anestezjologa o powikłania krwotoczne podczas operacji
                                  (absurd!), wreszcie do SOR-u, że nie kładzie do szpitala "na badania" młodej
                                  osoby z bólem krzyża.
                                  Znamy wszyscy takich pacjentów, ciężko jest się z nimi dogadać i przekonać, że
                                  ich roszczeniowość jest nieadekwatna do sytuacji.
                                  I stąd - koniec dyskusji z tobą.
                                  EOT.
                                  • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 17.06.08, 21:38
                                    Wiesz co maga, ja też niestety w pracy spotykam się z ludźmi, dla których hobby to wygłaszanie w mniej lub bardziej kulturalnej formie pretensji do całego świata, pisanie skarg i zażaleń. Twierdzą, że wszystko im się należy, chyba już za sam fakt, że istnieją. Do pracy jednak mają wstręt jakiś nieuzasadniony, do pieniędzy już takiego wstrętu nie odczuwają:) Istnieje też ta druga, rokująca dobrze na przyszłość grupa:), której chce się coś robić, która nie oczekuje, że któś wszystko za nich załatwi, ludzie uśmiechnięci, otwarci na pomoc, ale nie roszczeniowi.

                                    Dla misiów robię sumiennie to, co mam w obowiązkach, dla tych drugich to co mam w obowiązkach plus sporo od siebie. Myślę, że w każdym zawodzie jest podobnie i dlatego Suzan może uważać, że świat jest dla niej niesprawiedliwy, bo też doświadcza tego mechanizmu.

                                    Niemniej jednak ja lubię swoją pracę, mimo misiów, a dzięki niemisiom:) Do wiecznych frustaratów mam duuuuży luz, czego i Wam, lekarzom życzę.
                                • 4tore Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 17.06.08, 12:18
                                  Droga Susanko, z Twoich postow wynika, zes pisce sanior, bedziesz w
                                  przyszlosci z duzym prawdopodobienstwem przypadkiem rentitis. Na
                                  razie dostarczasz nam stosownej rozrywki, udzielajac sie nie tylko
                                  na SORze, ale i na forum.
                                  Plaudite, cives....
                                  Pozdrawiam cala obecna tu Weisse Mafia...swoich wszystkich kolezkow
                                  i Patrona rzecz jasna...
                                  Vale!
                                  • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 30.06.08, 08:04
                                    Oczywiście, należy się popisać łaciną, a jakże, żeby plebs za wiele
                                    nie zrozumiał z pokrętnej logiki lekarskiej. Ja się nie udzielam na
                                    sorze dla samego udzielania, tylko jak mi coś dolega. Zwykle jednak
                                    nic mi tam nie pomagają. Ostatnio byłam też z chłopakiem, bo przebił
                                    sobie rękę drutem i co? Zdezynfekowali, zawinęli bandażem i dali
                                    antybiotyk. Wysłali do domu, chociaż bardzo źle się czuł. Krytykować
                                    mnie jest łatwo, trudniej zastanowić się nad własnym postępowaniem.

                                    A tak na marginesie to dobrze to ująłeś "Weisse Mafia".
                                        • slav_ Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 30.06.08, 15:32
                                          > (...)w jaki sposób wróci do domu jeśli się, źle czuje

                                          Jest coś takiego jak taksówka wyobraź sobie. Czasem nawet stoją na postoju pod szpitalem a na pewno podjada "na telefon" i odwiozą gdzie dusza zapragnie.

                                          U nas pacjent nawet może skorzystać z transportu sanitarnego (firma zewnętrzna) jak chce. Drobiazg - trzeba zapłacić. Po tej info często stan pacjenta poprawia się na tyle ze rezygnuje z transportu sanitarnego.
                                        • merosia Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 30.06.08, 19:36
                                          Nie zainteresowali się też, czy uda mu się tą ręką posiłki przygotować, łóżko pościelić, no i czy będzie miał z czego żyć do pierwszego i czy jego rodzina też będzie miała z czego żyć i jeszcze paroma innymi sprawami, które nie leżą w gestii lekarzy też się nie zainteresowali. Dziewczyno, ogarnij się jakoś.
                                          • suzan77 Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 01.07.08, 07:50
                                            Dobrze by było. A Ty chciałabyś być kompletnie olana i wywalona do
                                            domu? Ciekawe czy też jeździłaś po zabiegach autobusem do domu. Co
                                            do czerwonych dywanów i kawioru się nie wypowiem, bo to szkoda gadać
                                            w ogóle. Ciekawe, jak byście Wy się czuli w takiej sytuacji.
                                            • maga_luisa Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 01.07.08, 08:46
                                              1.Nie został olany, tylko zaopatrzony tak, jak należy.
                                              2.Absurdem jest oczekiwać, że pacjent z raną kłutą będzie odwieziony karetką do
                                              domu. I jeśli tego nie rozumiesz, szkoda w ogóle dyskusji.
                                              3. Tak, kiedy działo się coś mnie albo mojej rodzinie, sama organizowałam
                                              transport do - i z szpitala. Nawet nie przyszło mi do głowy, żeby włączaś opcję
                                              "mi się należy".
                                              Jesteś wiecznie niezadowolona, z Twoich opisów wynika, że nawet przy
                                              dolegliwościach typu ból krzyża pędzisz do szpitala, zostajesz tam zbadana jak
                                              należy, a i tak narzekasz. Uważasz, że cały system funkcjonuje "za darmo"? Że te
                                              usługi nie generują kosztów? Że powinno wystarczyć jeszcze na usługi socjalne
                                              typu transport młodego zdrowego człowieka do domu? A jak wysokie składki jesteś
                                              gotowa za to zapłacić?
                                              • slav_ Re: Coś optymistycznego o służbie zdrowia 01.07.08, 14:47
                                                suzan to taki klasyczny typ rodzaju "zamówiłam wizytę domowa bo nie mam czym dojechać do poradni"
                                                "a kto mnie odwiezie",
                                                "przyszłam wieczór na Pogotowie bo rano do Rodzinnego nie miałam czasu"

                                                Tłumaczenie raczej nieskuteczne - ten typ tak ma, zachowanie regulują tylko bodźce finansowe (gwałtowne zdrowienie gdy trzeba cokolwiek zapłacić).
                                                Podstawa w kontaktach - asertywność.
                                                • p.atryk Wy sie smiejecie... 01.07.08, 17:45
                                                  ...a chlopak suzan77 mogl umrzec. Albo zostac kaleka (mogl zemdlec w
                                                  autobusie i upadajac doznac obrazen czaszki i kregoslupa szyjnego).
                                                  Albo mogla mu "taka czerwona kreska pojsc prosto do serca".

                                                  Suzan77 powinna zebrac cala dokumentacje i wystapic do ZUS-u o
                                                  rente dla chlopaka . Plus zaskarzyc szpital z powodztwa cywilnego o
                                                  wyrownanie "strat moralnych"
                                                  Nie zaszkodziloby tez powiadomienie mediow ogolnopolskich.