Dodaj do ulubionych

Wodonercze - nasza historia

25.11.11, 08:22
Witam, zacznę od początku może i uspokoicie mnie trochę co?smile WIem, że wodonercze to nie jest koniec świata, ale jak pewnie każda z was zastanawiam się wciąż dlaczego na nas trafiło?
Maksiu we wrześniu miał robione badanie usg, zupełnie pod innym kątem, bo nasza pani doktor podejrzewała reflux żołądkowy. Lekarz jednak zatrzymał się na nerkach i już dalej nie dojechał swoim sprzętem. Od razu była diagnoza : wodonercze nerki lewej. Potem zaczęły się pytania o zdrowie, jakieś dolegliwości, wcześniejsze usg. Sprawdziliśmy i Maksiu miał co roku robione to badanie i na żadnym wcześniej nie było ani słowa o zmianach w nerkach, wymiary były wręcz idealne, ostatnie usg było sprzed roku i tam też wszystko było ok! Oczywiście wielki szok, bo lekarz od usg zaraz powiedział że to stan który kwalifikuje się od razu do operacji, ale najpierw dostaliśmy skierowanie do poradni nefrologicznej. I tutaj oczywiście pierwsza porażka, bo terminów (we wrześniu) na ten rok brak. Ah ta nasza cudowna służba zdrowia... Znaleźliśmy dobrego (wg. różnych opinii) nefrologa prywatnie, ale nawet tak trzeba było czekać 3 tygodnie na wizytę. Dr Czarniak (z Gdańska) bardzo miły, przyjemny, super człowiek skierował nas na scyntygrafię, i tu kolejne 6 tygodni oczekiwania. Wczoraj odebraliśmy wynik tego badania Wynik w skrócie:Funkcja względna L/P 46/54% znaczne zaburzenia odpływu moczu z nerki lewej. możliwe częściowe uszkodzenie miąszu nerki lewej.
Oczywiście tutaj mój dół wielki się pojawił, bo nie wiem dlaczego, ale łudziłam się że wszystko wyjdzie okwink Kolejny termin do poradni mamy JUŻ na 20 lutego, napisałam wczoraj do doktora Czyża co on o tym sądzi, a na 8 grudnia umówiłam sięprywatnie do doktora Czarniaka. Z tego co czytałam to operacja nas czeka raczej, żal mi tego mojego małego chudego krasnala...

Musiałam się wygadać nowink
i wcale nie jest mi lżejsad
Obserwuj wątek
    • ewelinaproszkowiec Re: Wodonercze - nasza historia 30.11.11, 22:51
      Witam serdecznie i na wstepie powiem tobie że bardzo dobrze wiem co przeżywasz bo przeżylismy to samodwa lata temu.Na uspokojenie powiem ci że to wszystko jest do przejścia,musisz być silna dla DZIECKA ono jest teraz najważniejsze.Dobrze że chodzisz prywatnie bo wiadomo jakie dziś terminy wszedzie a operacja będzie im szybciej tym lepiej.Mozesz sobie odnalezć mój watek to tam jest więcej ibnformacji jak to wyglądało u nas,wiadomo u każdego dziecka jest inaczej.Mój synus miał zabieg w wieku dwóch lat we wrocławiu,zmiany które spowodowało wodonercze czylo powiększona miedniczka i kielichy,zanik miąższu cofały się powoli ale jest dobrze nerka pracuje warstwa miąższowa przyrasta bo dziecko cały czas rośnie więc i te narządy jeszcze się rozwijają.Wiadomo że ona może pozostać w troche gorszej kondycji co ta zdrowa ale grun że sie troszke regeneruje.Głowa do góry będzie dobrze życzę wytrwałości i cierpliwości

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka